Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość tallinka

Jessssu ale się wkopałam.......

Polecane posty

Gość tallinka

Jestem od 2 lat mężatka i muszę od razu powiedziec ze wyszłam za mąż żeby sobie polepszyć. Nie jestem z bogatej rodziny, a chłopak mi się trafił ze wsi gdzie jego ojciec jest wielki pan i największy przedsiębiorca w okolicy. Na dodatek jedynak i nim skończył studia już miał własną dobrze prosperującą firmę oczywiście połączoną z firmą ojca. Panny ze wsi nie chciał, a ja jestem z miasta i tak jakoś wyszło że spodobałam się jego rodzicom i decyzja o ślubie była raczej szybka. Po roku dowiedziałam się że mąż jest bezpłodny, nawet nie od niego tylko od teściowej po jakiejś rodzinnej imprezie na której pare osób poruszyło temat dzieci i kiedy u nas dziecko będzie. Ja się nie zabezpieczałam więc mówiłam że w każdej chwili, a potem teściowa uderzyła w płacz i jak już wszyscy goście poszli to mi powiedziała że mój mąż chorował jak był nastolatkiem i z tego powodu jest bezpłodny. Trochę mi mowę odjęło że dowiaduję się o tym rok po ślubie i nikt wcześniej słowem nie pisnął że będziemy bezdzietni. Nie żebym jakoś szczególnie chciała być matką zaraz po ślubie, ale że wcale nie będziemy mieć dzieci to się nie spodziewałam. Po tej wiadomości mąż się ode mnie odsunął. Niby jest ok ale coraz więcej czasu spędza poza domem, dużo wyjeżdza, nie ma go często po 2 tygodnie a ja siedzę jak ten kołek w płocie. Czasem z teściową pogadam, w sumie miła kobieta ale zalękniona bo teść wszystko trzyma twardą ręką i ją też. Ona bardzo się boi żebym tylko nie wystąpiła o rozwód bo to będzie miało nieobliczalne skutki, ale jakie te skutki nie potrafi powiedzieć tylko od razu płacze. Teraz jest tak że nic nie robię, nudzę się, męża widuje może tydzień w miesiącu, o seks mamy na poziomie minimalnym. Przyjedzie bzyknie wstanie i potem siedzi na kompie. Z teściem rozmawiałam że mogłabym poprowadzić tą firmę czymś się zająć, ale odmówił, domem się zajmij - powiedział. Lubię wieś, mam pieniądze, lubię urządzać ogród ale póki co jest zima i co najmniej 2 miesiące zanim prace ogrodowe ruszą a już powoli dostaję p*****lca z nudów. Co tu robić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zrób sobie małą wycieczkę do miasta i znajdź partnera co cię porządnie wy/ru/cha. Skoro mąż tego nie potrafi to od tego trzeba zacząć. A później się zobaczy co dalej. Są różne wyjścia z sytuacji. Adopcja, in vitro etc. Jeżeli oczywiście chcesz z nim dalej być. Rozwód to ostateczność, bo ponoć jest bogaty a to jest bardzo ważne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś Zrób sobie małą wycieczkę do miasta i znajdź partnera co cię porządnie wy/ru/cha. Skoro mąż tego nie potrafi to od tego trzeba zacząć. A później się zobaczy co dalej. Są różne wyjścia z sytuacji. Adopcja, in vitro etc. Jeżeli oczywiście chcesz z nim dalej być. Rozwód to ostateczność, bo ponoć jest bogaty a to jest bardzo ważne. x Ty tak na serio?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś 17:01 Rozwód to ostateczność, bo ponoć jest bogaty a to jest bardzo ważne. x Wybacz, ale jesteś typowym k*********m.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A kształciłaś się w jakimś zawodzie Tallinko? W sumie masz fajnie. Możesz wolny czas poświęcić na spotkania ze znajomymi (samochód masz?), oglądanie filmów, czytanie książek. Piszesz? Malujesz?Jeździsz konno? Możesz rozwijać swoje pasje. A co do związku to terapia małżenska lub rozwód.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mążtwój
kasa jest najważniejsza, badź kurą domową i nie nażekaj bo mogłaś trafić biednego ale jurnego. Ko ko ko ko ko poszukaj kuro domowa szczęścia w majątku kogucika, ko ko ko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Chyba dla ciebie bo cały czas o niej gadasz. Ale musisz być skąpiec.- następny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tallinka
Na razie nie myślę o tym żeby z nim nie być, tylko żeby znaleźć sobie jakieś sensowne zajęcie. Nie muszę pracować żeby zarabiać, pieniądze w tej chwili nie są żadnym problemem, chociaż może trochę są bo jestem wychowana w domu gdzie się nie przelewało i nie mam manii wydawania kasy na wszystkie głupoty jakie mi przyjdą do głowy, a teść na przykład jak jego zdaniem marudzę wyciąga z kieszeni plik banknotów i mi daje żebym sobie coś kupiła. Tak na odczepnego żeby mnie zbyć bo baba powinna siedzieć w domu i pelargonie podlewać, tak mi powiedział.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mążtwój
Nie jestem skąpiec w mojej świetności moja była miała około 100 par butów od groma torebeczek, od pyty ubrań a ja miałe dwie puleczik ubrań i nawet buty dostałem od teścia to miałem 2 pary :) . O kosmetykach nawet nie wspominam bo polek braklo w lazience. Gdzie nie spojrzałem to widziałem jej rzeczy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tallinka
Nie mam tutaj znajomych bo pochodzę z przeciwległego końca kraju, zdecydowanie za daleko na krótkie wycieczki. Do rodziny w zasadzie nie mam po co jechać bo oni uważają że wygrałam los na loterii tym małżeństwem i to oni będą do mnie przyjeżdzać na wypoczynek. Fajnie tylko muszę czekać z tymi wizytami do lata, przecież nikt nie będzie siedział zimą na wsi otoczonej polami i patrzył przez okno jak dziki w kartoflisku ryją. Zawód swój mam ale wylądowałam w taki miejscu że w najbliższym otoczeniu popytu na mnie nie ma, musiałabym 70km jechać, a całego dnia poza domem też nie chcę spędzać żeby zarobić tylko na paliwo do auta. Z koleżankami tutaj słabo bo jak nie dzieciate to w ciąży i jeden temat w kółko się kręci. Są mnie ciekawe bo jestem obca, ale żyją swoim życiem i więcej byśmy miały wspólnego poprzez dzieci. Zostaje mi pomoc w domu kultury od czasu do czasu jak jest jakaś impreza. Przed bożym narodzeniem miałam trochę zajęcia a teraz post się zaczyna i dopiero na wiosnę coś się tam będzie działo. Czytam, kombinuję coś w necie, szukam co by tu robić do wiosny, potem będzie łatwiej a teraz każdy dzień dla mnie coraz dłuższy. Nie wiem też jak ugryźć sprawę posiadania dziecka w inny sposób skoro w naturalny nie można. W tej chwili jesteśmy z mężem bardziej jak sąsiedzi w akademiku niż jak małżeństwo. Nawet jeść chodzi do rodziców chociaż w domu lodówka pełna. Daleko nie ma, przez podwórko tylko przejdzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mażtwój
A myślałem,że moje życie jest do kitu. Dzięki za pocieszenie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
up

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×