Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość 1234zalamana1234

Mam dość mojego chłopaka

Polecane posty

Gość 1234zalamana1234

Cześć! Potrzebuję pomocy w ocenie sytuacji. Jestem z moim partnerem prawie dwa lata, wydaje mi się, że go nie kocham. Pomyślicie - głupia, nie wie, czy kocha. Otóż bardzo go szanuję, dobrze się dogadujemy, ale z mojej strony jesteśmy od prawie roku jak przyjaciele. Oboje pracujemy i studiujemy, ja mam 24, a on 22 lata. Oto kilka faktów: 1. Związałam się z nim bardzo szybko po poprzednim rozstaniu. Chyba za szybko. 2. Jest bardzo mądry, inteligentny, ambitny, wrażliwy, umie ze mną rozmawiać. Brakuje mu trochę pewności siebie, bardzo przejmuje się moim zdaniem. 3. Troszczy się o mnie, pomaga mi, nigdy nie zostawia w problemie, ale trochę za bardzo przejmuje się błahostkami np. gdy wychodzę do znajomych na domówkę on nie śpi dopóki nie napiszę, że wróciłam (mieszkamy osobno). Nie przyjmuje do wiadomości opcji, w której mogłabym wyjść np. potańczyć z koleżankami do klubu. Bardzo stroni od alkoholu, nigdy nie widział mnie pijanej, uważa, że picie jest poniżające. No, a ja czasem lubię się napić ze znajomymi. 4. Mało w życiu przeżył - ja mam na swoim koncie różne perypetie rodzinne, śmierć rodzica, mieszkanie w 3 różnych krajach, jeden bardzo poważny związek. Ponadto jestem od 5 lat w pełni niezależna finansowo. A on? Nic nie przeżył, nigdzie nie był, nie ciągnie go do zwiedzania świata, odkrywania. Wydaje mi się, że najchętniej przemieszkałby kolejne 10 lat z rodzicami. 5. Jest zaradny i umie załatwić różne rzeczy, ale irytuje mnie jego podejście. Zachowuje się czasami trochę cwaniacko. 6. Kompletnie nie wiedzie nam się w sferze seksualnej - od prawie roku nie uprawiamy seksu, irytuje mnie jego dotyk, unikam zbliżenia jak mogę. Wielokrotnie o tym rozmawialiśmy, ale boję się, że bardzo go zranię i straci całkowicie jakąkolwiek pewność siebie, gdy powiem, że nie podoba mi się fizycznie, nie pociąga mnie seksualnie, czuję obrzydzenie... 7. Mamy inne spojrzenie na życie - ja chciałabym rozwijać moją karierę, podróżować, rozwijać się, nie spieszy mi się do zakładania rodziny, nie mam kompletnie potrzeby posiadania dzieci. On wręcz przeciwnie, niby chciałby gdzieś pojechać, nawet pomieszkać, ale nie ma w sobie spontaniczności, wszystko musiałoby być zaplanowane na 100% i dopięte na ostatni guzik, po jego myśli. Dodatkowo myśli o rodzinie i bardzo zależy mu, żeby w niedalekiej przyszłości mieć dzieci. Dlaczego z nim jestem? Bo go szanuję, dogadujemy się, bardzo mi pomógł, wzrusza mnie, gdy tak się o mnie troszczy. Jednocześnie to jest taka mocno przyjacielska relacja, nie ma żadnej iskry. Jemu ten problem braku seksu coraz bardziej przeszkadza i naciska mocno, żeby coś z tym zrobić. Co w takiej sytuacji? Walczyć o ten związek - liczyć, że się poprawi czy tylko rozstanie jest rozsądnym wyjściem? Jestem mocno podłamana tą sytuacją.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
coś ci poradze,bo sama miałam męża 13 lat a teraz użeram sie z nim i jego konkubiną w naszym mieszkaniu i mam koszmar. jeśli nie ciągnie cie do seksu z nim to daj sobie z nim spokój. nawet jak spróbujecie to nie sądze że nagle obudzi sie w tobie chęć na niego.pociąg seksualny do faceta ma sie od razu albo wcale i w waszym przypadku nie ma tego pociągu.wy sie kochacie jak brat z siostrą a to zupełnie co innego.ty musisz poszukać faceta który bedzie cie pociągał seksualnie od pierwszego wejrzenia.ja tam miałam z moim eksmężem i dlatego mam z nim syna.rozstaliśmy sie bo mnie zdradzał,ale w głębi duszy nadal go pożądam mimo że on sypia z kochanką w drugim pokoju.ale to już inna historia.życzę szczęścia.:-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 1234zalamana1234
Dziękuję za odpowiedź. Boję się rozstania, nawet nie wiem, jak mu o tym powiedzieć. Domyślam się, jak będzie się czuł, strac***ewność siebie, szczególnie, że poprzednia dziewczyna też się z nim rozstała...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Czesc autorko, radzilabym Ci ze swojego doswiadczenia zebys zakonczyla ten zwiazek. Bylam z chlopakiem prawie 10 lat i przynajmniej o te 4 lata za dlugo. Czulam dokladnie to samo co Ty, ludzilam sie ze to ulegnie zmianie. Nie nie ulegnie, jest potem tylko gorzej. Sfera seksualna jest bardzo wazna, tak samo jak sfera emockonalna. Tez moj byly absolutnie nie pociagal mnie seksualnie, nie potrafilam pozniej nawet sie z nim calowac, nie mowiac o dotyku. Za to uwielbialam go jako czlowieka, byl dla mnie przyjacielem i "bratem". Meczylam sie, nie chcialam go ranic bo wiedzialam ze mnie kocha. Nastal taki dzien ze zrozumialam ze trzeba to zakonczyc, ze ranie siebie i jego. Jestesmy mlodzi i oboje mamy szanse na milosc, porozmawialismy, bylo ciezko ale rozstalismy sie w przyjazni. On teraz ma kogos i ja tez i dopiero zobaczylam jak to jest naprawde kogos kochac. Nie jestescie dla siebie po prostu, nie zmusisz sie do pokochania go

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko, myślę, że to, co Was łączy, to nie miłość, a przyjaźń. Piękna przyjaźń, bo mało jest osób, które tak troskliwie, z uczuciem i ciepłem chcą troszczyć się o drugiego człowieka. Zbyt wiele Was dzieli, by nazwać to związkiem. Nie układa się Wam w sferze seksualnej. Cóż, to jedna z tych najważniejszych, jeśli chodzi o związki, które mają być oparte na uczuciu, jakim jest miłość. Dopełniacie się nie jako para zakochanych, a świetni przyjaciele. Albo - jak brat i siostra, jak napisała tutaj jedna z osób. Miłości w tym nie ma, ale za to są mocne i stabilne podstawy do przyjaźni. Jeśli czujesz, że ta sytuacja Cię męczy, powiedz mu wprost, że nie chcesz go dalej oszukiwać, ale nic więcej między Wami się nie wydarzy. Gdyby to uszanował, to będziesz miała w nim przyjaciela, a to równie piękna zażyłość. Może być też tak, że te słowa go zranią (zranią - z pewnością, ale nie wiadomo, jak mocno) i zerwie z Tobą dalszy kontakt. Ale nie możesz tkwić w czymś, w czym sama się oszukujesz. Przy okazji - oszukując i jego..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 1234zalamana1234
Bardzo Wam dziękuję za rozsądne odpowiedzi. Rzeczywiście, jest to cudowna przyjaźń, która pewnie się rozpadnie, bo on mnie kocha, pożąda jako kobietę. Na początku było podniecenie, ale trwało bardzo krótko, to było jak próba czegoś nowego, gdzie ciężko było mi od początku zmienić myślenie - że to nie mój przyjaciel (był przyjacielem długo przed związkiem), a facet. Później ciężko mi było powiedzieć mu, że go kocham, ale zaczęłam, bo to uczucie jest wyjątkowe no i słyszałam to wciąż od niego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×