Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Poczulam sie jak smiec. Co byscie zrobily ?

Polecane posty

Gość gość
Widzisz ja już to odkryłam dawno i jak coś się dzieje to dzwonię do rodziców najpierw. Oni rzucają wszystko i mi pomagają. Robię tak od paru miesięcy, widać po mężu że jest mu przykro, wiele razy mówiłam, że mogę liczyć jedynie na rodziców, mąż się nie odzywa, bo pamięta sytuację, kiedy to mnie zlał w grudniu w ciąży w chorobie. Powiedziałam to przy jego rodzicach i rodzinie i oni mu też powiedzieli parę gorzkich słów. Mąż jest bardzo honorowy, jedynie widzę po nim jak mu przykro, że dowiaduje się ostatni. No ale cóż sam sobie na to zasłużył.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś Niech to teraz naprawia i się stara, bo ty na razie nie masz zamiaru xxx Polak nigdy nie będzie tego naprawial!!! Kopnie kobiete w tyłek i na złość nie będzie płacił alimentów. Dla Polaka każdą kobieta to śmieć i służąca - nawet jak tego nie pokazuje to i tak właśnie tak myśli, pokaże to w podbramkowej sytuacji! Niech zgadne: masz egzotycznego meza i teraz musisz sie utwierdzic w przekonaniu ze i tak dobrze wybralas bo twoj habibi mimo wszystko traktuje cie lepiej od wielblada, nie to co ci okropni Polacy:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Na mojego meza niestety cos takiego nie dziala. On jest z tych co maja w d***e co gadaja ludzie czy rodzina.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie, mam meza Polaka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja się zastanawiam po co zrobiłaś sobie z nim drugie dziecko ? Bo ona ewidentnie tego dziecka nie chciał. Wszystko na to wskazuje. Ale tak, pewnie zaraz napiszesz że przed ciążą taki nie był tylko nagle teraz się zmienił i chciał dzidziusia...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziecko chcial. Przeciez na sile go nie zg****ilam. Staralismy sie ponad pol roku. Po drodze jeszcze stracilam ciaze na wczesnym etapie. To byla nasza wspólna świadoma decyzja. I tak to prawda. Brzmi jak banal czesto powtarzany ale wszystko bylo zupelnie inaczej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pokaz mu ze jesteś niezależna od niego i olej go - nie proś o nic, ale tez nie nadskakuj z obiadkiem itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
smieszne jestescie kobiety ktore po slubie uwazaja ze tylko maz i dzieci sie licza a rodzice i rodzenstwo to dalsza rodzina, ale jak widac mezus nie pomaga i z placzem dzwonicie po mamusie i tatusia :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jasne! Śmiej się z ofiar! Śmiej się z bitych, ponizanych, trakowanych jak szmaty kobiet. Dobrze im tak, prawda? Niech mają! Jak ciebie spotka jakaś krzywda za dobre serce i wiarę w drugiego człowieka to koniecznie napisz - wtedy my się z Ciebie pośmiejemy!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Brak słów

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorka nie napisala ze maz ma olac rodzine i zepchnąć calkowicie na dalszy plan. Ale niestety istnieje jakas hierarchia. Ludzie dorastaja, wyfruwaja z gniazda i po cos zakladaja te rodziny. I kazdy to powie ze prawda jest iz po slubie to zona dla meza i maz dla zony maja grac pierwsze skrzypce. Maja isc za soba w ogien bo malzenstwo to nie jest tylko jakis tak uklad czy transakcja wynikajace z chęci projekcji. Malzenstwo ma dawac jak i jednej stronie tak i drugiej poczucie bezpieczenstwa. Świadomość ze ta druga osoba bedzie przy nas zawsze. Co niektorzy chyba nie wiedza co ślubuja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Urwalo mi tekst.I choc by ktoras mamusia spuchnąć chciala to takie sa fakty. Ze z dniem slubu na pierwszym miejscu zostaje postawiona zona, nastepnie dzieci a pozniej cala reszta. Bo kiedys ta mamusia czy tatus zamknal oczy, reszta rodzinki zajmie sie soba a wtedy taki cwaniak co cale malzenstwo olewal zone i biegl do rodzinki na kazde zawolanie, bedzie skamlal o odrobine ciepla i zrozumienia. Wtedy się mu oczy otworza kto mu zostal i na kogo moze liczyc. Pytanie tylko czy taka zona wtedy nie wypnie sie na niego, skoro on zmarnował ich najpiekniejsze lata mlodosci i malzenstwa w taki a nie inny sposob. Life is brutal drodzy panstwo, ale nikt mi nie powie ze nie mam racji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Takie teorie ze ludzie sie nie zmieniaja albo ze pewne rzeczy ustala sie przed slubem, mozna o kant du.. rozbic. Czlowiek zmienia sie przez cale zycie na skutek roznych sytuacji zyciowych. A faceci z tego co widze teraz po moim mezu i mezach znajomych czesto nie radza sobie z problemami i dobrze jest, gdy wszystko idzie po ich mysli. Jestem mezatka 11 lat i poki bylo wszystko cacy, moj maz tez byl do rany przyloz. Co do dzieci tez planowalismy jedno, a po 30stce zmienilismy zdanie i mamy drugiego rocznego szkraba. Tyle ze moj maz zmienil sie juz jak bylam w ciazy. Nie rozumial ze zle sie czuje ( dopadly mnie wszystkie dolegliwosci ciazowe), myslal ze jak w pierwszej ciazy urosnie mi tylko brzuch( w pierwszej jedynym minusem byla zgaga, a poza tym spoko). Wygarnal mi raz ze spie zamiast obiad zrobic ... Wiadomo ze siedzac w domu i czujac sie super w pierwszej ciazy mialam sile na wszystko, ale wtedy maz bardzo docenial co robie, czulam jego wsparcie i milosc, sam z siebie pomagal. Gdy wrocilam do pracy tez mielismy podzial obowiazkow. Bylam jedyna dziewczyna w pracy ktora nie narzekala na meza i z radoscia wracala do domu. A teraz bach... Maz ma wymagajaca i stresujaca prace, dolozyli mu obowiazkow. No i zaczal wyzywac sie w domu. Pomaga owszem ale juz z musu. Nic mu sie nie podoba. Nie czuje juz ze mnie kocha. Oczywiscie on by chcial bym chodzila na paluszkach pod jego dyktando. Ale ja sobie nie dam. Chcialam mu pomoc przezwyciezyc jego nerwice, ale to on nie chce sobie pomoc. Moze tu znaczenie ma jego dom rodzinny i matka pokorna sluzaca znoszaca fochy tescia... Juz nie raz uslyszalam od meza ze on PRACUJE. Nie, ja leze calymi dniamy, w koncu to " urlop" macierzynski. Do maja mam jeszcze urlop wypoczynkowy i zastanawiam sie, co zrobic. Maz juz jednak jest przerazony tym, ze bedzie musial wziac d**e w troki, ogarnac malucha, pomoc starszemu w lekcjach... Jest zle. A ja juz nie placze w poduszke, szkoda zycia. On wie, ze w kazdej chwili moge mu walizki wystawic i dac kopa do mamusi. Czasem sie hamuje, bo powiedzialam mu, ze niestety moja milosc zaczyna wygasac, ze nie pozwole sie tak traktowac. A to szok i nowosc dla niego. Bo przeciez wczesniejsze zwiazki to on konczyl, jesli juz, on lamal serca, on byl adorowany. Nie wiem co bedzie dalej. Na pewno bardzo duzo stracil w moich oczach. A przeciez druga ciaza tez byla z milosci, tak myslalam... Naiwna. Przyznal sie jednak ze chcial zebym przestala pracowac, bo ja tez mialam nerwowke w pracy a on po swojej nie mial sily starszym dzieckiem sie zajmowac. Szkoda, ze wydalo sie po fakcie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tu autorka. Dokladnie jak bym przeczytala o swoim mężu ta wypowiedz wyzej. Ja poprzednia ciaze mialam raczej bezproblemowa. A teraz i mdlosci i bole glowy od początku. A teraz jeszcze rozejscie spojenia i bol przy kazdym ruchu. Dlatego gin kazala lezec zebym sie nie rozsypala( tak to doslownie ujęła). I jak na zlosc przyplatala sie neuralgia miedzyzebrowa. Maz nie rozumie. Moze faktycznie to tez go wszystko zaczęło przerastac. Ale na Boga przeciez ciaza nie trwa wiecznie. To tylko stan przejsciowy i wiecznie nie mial 'az tylu obowiazkow' jak to jemu teraz sie wydaje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie wiem co z tymi facetami. Moj tez ma 35 lat. Najsmieszniejsze jest to ze kilka lat wstecz tez sie wypowiadalam tu na forum i nie wierzylam jak to nagle facet moze sie zmienic na gorsze. Coz moj pokazal prawdziwa twarz. Choc zawsze wydawal mi sie inny, teraz wypisz wymaluj niektore cechy mojego tescia pana i wladcy... Widac prawda ze czym skorupka za mlodu nasiaknie tym na starosc traci... Tyle ze moj maz ma " pecha" i ja nie jestem jak jego matka usluzna, pokorna, siedzaca cicho na lasce pana. Zaczynam sie dusic w tym zwiazku. Potrafilam naprawde wiele z siebie dac, gdy czulam sie z nim bezpieczna i kochana. Teraz tego nie ma juz. Jest maz jego praca i nerwica. Pracy nie zmieni bo nigdzie tyle nie zarobi, do lekarza nie pojdzie. Tak sobie funkcjonuje z dnia na dzien byle polozyc sie spac. Teraz tez spi. Ogolnie zawiodl mnie bardzo bylo kilka incydentow o ktorych nie bede pisac. On wie ze jeszcze raz i wylot do matki zrobi. A matka mysli ze syn taki cacy i cudowny... W weekend mi wywalil ze go nie bawia wyjscia z dziecmi... A mamusi do sluchawki swiergotal jak to idziemy z dziecmi milo spedzic czas na swiezym powietrzu. I tez pidatny na sugestie kolegow w wiekszosci mlodzikow kawalerow lub bezdzietnych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pozwólcie ze dołączę! U mnie podobnie z tym że mam tylko jedno odchowane 14-letnie dziecko i nie jestem w ciąży. Mąż nie chce nic robić w domu, nie chce nigdzie wychodzić, nie chce spędzać czasu z synem, jest wręcz o syna zazdrosny! Kiedyś dużo pracował ale teraz mu się nie chce i widzę że zaczyna na mnie zwalać kwestie finansowe, ja mam utrzymywać dom. Mój mąż ma 45 lat a zaczęło się to wszystko tak samo jak u was - Najpierw był troskliwy, potem niby ciężko zapracowany a teraz leń i wredna menda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dodam jeszcze że zaczyna się "piwkowanie" i wychodzenie no bo przecież " w domu spokoju nie ma i ciągle ktoś coś od niego chce"!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moj nie pije ale dla odstresowania w ruch poszly inne rzeczy... Jednak przylapie go.kolejny raz i dzwonie do tesciowej. Do tego wszystkich ustawia po katach bo teraz ma byc cisza, bo teraz mlodszego polozyc spac. Z kims sie umowiecto jeczy ze dziecko rozreguluje bo znajomi owszem, ale gdy mlidszy jest wysoany i wypoczety. Na razie pracuje, bierze czasem nadgodzuny. Ostatnio bylam u fryzjera, to ze wszystkim czekal na mnie. Lekcji ze starszym nie odrobi bo nie umie. Nie powiem czasem sie zajmie mlodszym ale i tak.popedza mnie zawsze bo maly woli mame przeciez. Nie mam prawa zle sie czuc. Sam ze soba porzadku nie zrobi a mnie od razu do lekarzy wysyla zebym wydobrzala i przejela dzieci. Pare razy juz uslyszalam ze on PRACUJE. To juz zly znak. Czulosc? A co to. Jest mily raz w tygodniu chce poruu... Ofzywiscie najlepszym zajeciem jest gapueniecsie w telewizor i granie na telefonie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Też miałam takiego męża z naciskiem na miałam..bo już lepiej nie mieć niż tak się prosić,i też pamiętam w ciąży dzwonie że źle się czuje eh szkoda gadać nawet nie chce mi się tego wspominać..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Widzę że wszyscy polscy mężowie są tacy sami! Na początku łapanie frajerki na na miłe słówka a później robienie z niej worka treningowego i służącej. Polski schemat!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja to dopiero jestem głupia! Też takiego miałam. Teraz mam drugiego - na początku było cudownie a teraz jest znowu to samo co z pierwszym. Czy tylko Polacy tak mają?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja czekam aż mój syn się usamodzielni, składam każdego funta do skarpetki i za kilka lat zasune tej wrednej mendzie takiego kopa ze cały Londyn z góry zobaczy!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko już po twoim tytułowym poście wiem.jaki to typ. Wieczny Piotruś pan, syn swojej mamusi, z bardzo grubą pępowiną, taki typ zawsze wymaga od żony (niestety za twoim pełnym dostosowaniem się ), aby żona mu matkowała, wszyatko pod nos podstawiała! Taka mama-żona, zawsze na drugim miejscu po matce króra go wychowała, kontynuacja mamusi z opcją bzykania. No cóż , widziały gały co brały i jeszcze same rozpieszczały. Po co wy kobiety samowolnie wchodzicie w role ich matek zamiast wejść w role żon dorosłych meżów? Nieee, wy wolicie być ich "mamami" same nie pozwalacie im dorosnąć, traktując jak 8 letnich chłopców, talerz pod nos, uprane czyste gacie i.uprasowane znajdują w szafce, kibel za nich umyjecie, naczynia też, może jeszcze kapciuszki w zębach? Piwko i gazetka? To przy takim traktowaniu dziwicie sie, że matki są dla nich ważniejsze? No przecież dla ośmiolatka zawsze jest matka najeażniejsza, prawda? A wy sobie potraficie jeszcze z tymi.chłopcami zrobić nawet drugie dziecko, gdzie mi się pierwsze nie mieści w głowie z takim typem! Autorko, szczerze, albo będziesz to tolerować, albo jeśli zaczniesz go zmuszać do zmiany to.zwieje do mamusi zaląc sie jaką to ma okropną żonę, albo ty sama odejdziesz bo tego nie zniesiesz. Transformacja jego osoby? Może tak, tak samo jak szansa zrobienia kariery w hollywood, czyli jedna na milion :(.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pisalam o moim. Jemu akurat do maminsynka daleko. Na to narzekac nie moge. Ile razy stawial swa matke do pionu. Jezdzi tam kilka razy do roku tylko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×