Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

szary90s

Problem życiowy

Polecane posty

Z racji iż sam nie wiem co dalej robić ze swoim życiem postanowiłem że napisze po krótku co nieco a nóż mi ktoś odpowie/pomoze/ ? No więc zaczynajmy z moimi problemami Mam 24 lata jestem nie śmiały poniekąd przez gówniany kolor włosów i rodzine przez co nie mam dziewczyny i nigdy nie miałem no.. może poza jedną chodz ciężko mi to by było nazwać związkiem bo nawet do niej nic nie czułem i jak sie okazało z wzajemnością Związek o ile można to tak nazwać trwał tydzień ale utkwił mi w pamięci pewnie przez pierwszy pocałunek później była jedna dziewczyna czasy szkoły.... w której to kochałem sie 3 lata. Tak 3 lata ale ona nic o tym nie wiedziała a ja jak debil walczyłem sam ze sobą i starałem sie o niej zapomnieć. Co dziwne do innych dziewczyn nigdy czegoś takiego nie czułem jak do niej, często w szkole z nia gadałem i wspólnie sie śmialiśmy później szkoła sie skończyła i każdy poszedł w swoja strone no właśnie każdy po za mną mam wrażenie że kręce sie dookoła siebie jak pies goniący swój własny ogon. Każdy z moich dawnych kolegów czy znajomych ma juz ogarnięte życie, ma dziewczyne, plany na przyszłość ma krótko mówiąc udane życie i cel A ja? ja nie mam niczego... chodzbym próbował dążyć do upragnionego celu to za każdym razem sie poddaje... bo za ciężko, bo sie nie da albo dochodze do zdania że to nie ma największego sensu bo prędzej mnie przyslowiowy chuj strzeli niż osiągne swój wybrany cel w życiu... Eeehhhhh Z racji że nie mam dziewczyny celu w życiu i nie robie ze swoim życiem absolutnie nic rodzina ma do mnie pretensje. Często rodzinka sie spotyka w jednym gronie i gadają że jak to możliwe ze ja mając 24 lata nie mam dziewczyny kolegów nie chodze na piwo i tak w ogóle to co ja robie w tym kraju nie majac celu w życiu i czemu podczas trudnych tematów (dlamnie nie wygodnych) robie sie czerwony jak pierdolony burak. Ich zdanie że na pewno jestem gejem albo jestem chory. WTF?! Już mam dość musze przyznać że sama rodzina zaczeła mnie wkurwiać lata temu olałem kolegów bo byli fałszywi i gadali o mnie za plecami a teraz rodzina mnie obgaduje i kladzie mi kłody pod nogi dobijajać mnie jak gwóździe do trumny czasem mam wrażenie że to przez moich rodziców jak i rodzeństwo jestem nie śmiały do kobiet i w ogóle odkąd siegam pamięcia mnie wyśmiewali a nawet mnie obrażali dzis będąc dorosłym a czując sie psychicznie jak emeryt musze powiedzieć że mam juz dość tego wszystkiego siedząc sam na sam ze sobą przychodzą mi do głowy dziwne myśli.... Żeby nie było prace mam co prawda jest benzadziejna bo po 10-12 godzin siedze w robocie za 2-3 paki miesiecznie ale trudno kasa jakaś jest więc trzeba robić... 1 cel w życiu udało mi sie spełnić (motocykl) którego zakupiłem 6 miesięcy temu od brata który do dzis chce odemnie wyżebrać pieniądze za osłonki bo nagle mu sie przypomniało rodzinie zawsze starałem sie pomagać do dziś brat czy kuzyn wiszą mi kase ale już to olałem chodz brat 2 lata starszy ulubieniec ojca jak by mógł zabrał by mi wszystko ale ja oczywiście nie mam na tyle odwagi by mu cokolwiek powedzieć czy też wygarnąć... każdy mam wrażenie że klepie mnie po ramieniu gdy jestem z tą osobą sam na sam po czym po jakiejś krótszej chwili czuje jakby wszyscy zmówili sie przeciwko mnie i kopali mnie w dupe Ktoś też tak miał/ma?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pillow in red
taaak, mam podobnie, ale jestem starsza 3 lata, nie mam pracy, a moje życie zaczeło się walić kiedy umarła moja mama, a po niej moja prawdziwa babcia (jej mama), bo ta druga "babcia" z którą mieszkam jest najfałszywszą osobą jaką poznałam, nie tylko wobec mnie, wobec każdego, ale mnie jakoś najbardziej i systematycznie lubi gnoić za plecami zwłaszcza z jakąś obcą babą, która siedzi w domu mojego ojca po śmierci mamy na krzywy ryj. Ogólnie dziś miałam naprawde jebniety dzień i mam ochotę sie mocno schlać. Też teoretycznie rodzina się mnie czepia, rozumiem, nie mam pracy, ale nie robia tego dopóki moja "babcia" nie pójdzie do nich i nie zacznie kłamać, że się nad nią znęcam i jestem zwyrodnialcem. Nie chce mi się już niczego, zwłaszcza szukania pracy, bo i na chuj mi to, i tak skończę sama z pracą czy bez, bo moja najbliższa żywa rodzina jest ode mnie odsuwana przez kłamstwa i intrygi... i też przychodza mi dziwne myśli do głowy, ale wolę się upić niż zacząć zastanawiać czy zrealizować to, co chodzi mi po głowie już od tygodnia, tak będzie bezpieczniej. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×