Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość pytajniczek 12

problem z alkoholem ? czy nie? pomocy

Polecane posty

Gość gość
dlaczego naiwnie myslisz, ze jak ktos pije piwo regularnie to nie jest uzalezniony od alkoholu?Mój nie pił cały tydzień, a w piątek i sobotę nie jadł całe dnie tylko wypijał po 12 piw, jedno po drugim az zasnał. wódki nie pił. A i nie zaczynał przygody z alkoholem od takiej ilości tylko normalnie- tu jedno, tam drugie, przerwa itd

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ale ten mój znajomy od trzech lat nie pije. Namówiłam go na 8 tyg pobyt w Ośrodku. Udało mu się. Na spotkania AA jednak nie chodził. Próbował ale twierdził, że go dołują i tylko przypominają o piciu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To nie Autorka ściemnia bo ja pisałam o swoim mężu a Autorką nie jestem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ale ten mój znajomy od trzech lat nie pije. Namówiłam go na 8 tyg pobyt w Ośrodku. Udało mu się. Na spotkania AA jednak nie chodził. Próbował ale twierdził, że go dołują i tylko przypominają o piciu. xxx super, tylko widzisz rózn icę między alkoholikiem, który chce sie leczyć, a takim kóry uważa ze nie musi bo nie ma problemu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pytajniczek12
No własnie to nie ejst tak, ze siedzi i chla... Jak jest mecz np to tak - zrobi z kumplami nawet 6-7 piwek. Ale na ogole siedzi, pracuje i popija. i nie chce zebym z nim siedziała, bo pracuje. idzie do drugiego pokoju i jest" nie przeszkadzaj bo mam robote". Jak juz siedzimy razem wieczor np przed tv, to kazde zajmuje sie soba, np on w swoj laptop wpatrzony, ja w swoj, albo ksiazke czytam obok. wg niego to jest wspolne spedzanie czasu. Jak mwoie ze za malo mamy czasu dla siebie, ze mi sie poswieca uwagi itd, to zdziwiedzie autentyczne, no jak to, przeciez NON STOP jestesmy razem. tak, razem - ale osobno. jego mysli, dusza sa gdzie indziej, nie przy mnie. jak gdzies idziemy, nawet na spacer to telefon idzwoni, po kumplach ha ha ha co tam slychac a ja ide obok, w aucie to samo - no ale przeciez RAZEM spedzamy wg niego czas. i na takie moje obiekcje mowi ze az za duzo tego czasu razem ejst, a ja czuje ze mi go brakuje tak bardzo i nie umiem jakos pwiedziec, albo on nie umie zrozumiec ze nie chodzi o cialo obok, ale o ducha, zainteresowanie i prawdziwe bycie dla siebie. Akurat z kolegami wyjsc ma sporo, ja jestem domatorka bardziej, zreszta mam taka prace ze duzo tez z domu pracuje - i tu znowu zastrzezenia bo mi sie nudzi, on ciezko pracuje, ale co ja o tym wiem, w domu siedze, leze i pachne pol dnia, on przychodzi wymordowany a ja mam sile na awantury i pretensje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pytajniczek12
aaa no i jeszcze nieraz jak wolne i pije wiecej (np na wyjezdzie weekendowym, wakacjach itd) to tez zdziwiony jak mowie ze za duzo, no przeciez tamto co juz wypil to mu zeszlo i jest na zero. wiec o co chodzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
autorko, skończ marudzić, juzkażdy wie poza tobą ze to alkoholi. Serio, to czy to 1 czy 3 piwa w ta lub tamta nie ma znaczenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
otwórz oczy , nie spieprz sobie życia, on jest alkoholikiem , będzie coraz gorzej , ratuj się dziewczyno póki czas

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pytajniczek12
wiecie, chcialam po prostu ulozyc sobie życie w koncu. mam juz 36 lat, chciałam miec rodzine, dziecko....wydawalo sie ze wreszcie trafilam na odpowiedniego faceta. wyksztalcony, inteligentny, z dobra praca, odpowiedzialny itd. duzo wczesniej rozmawialismy o rodzinie, dzieciach, wartosciach, potem mi sie oswiadczyl - po co to bylo w takim razie? to mnie bardzo boli. dlatego mi tak ciezko - czuje ze moje nadzieje to oszustwo. a z 2 strony jeszcze sie po cichutku ludze, ze moze da mu sie jakos pomoc, skoro to choroba to kochajaca osoba powinna chyba wspierac i pomoc ja pokonac a nie kopa w d***? powiedzcie mi jak reagowac na to picie? udawac ze nie widze, zwracac uwage, mowic mu, pokazywac te flaszki, klocic sie, probowac rozmow - jak? czuje sie bezsilna i zalamana. nie wiem co zrobie - potrzebuje jeszcze czasu, musze sobie poukladac wszsytko w glowie i w sercu. to nie jest proste. jestem znerwicowana przez to juz, codziennie czekam jak bedzie wygladal wieczor, czy bedzie normalnie, czy mnie rpzytuli chociaz, czy pokaze ze jestem wazna czy znow mnie oleje, czy otworzy piwko czy nie, czy wpadnie kolega czy nie, czy gdzies polezie na wieczor czy nie.... kurde, ja nie moge sie skupic w dzien, mysle o tym non stop - zoladek mi sie sciska w kulke, nie moge jesc z tego wszystkiego - tak wiem, nie jest to normalne WIEM, wyniszczam siebie i dlugo tak nie pociagne, po prostu.... chyba bardzo brakuje mi uczucia i tego co bylo wczesniej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To Przeczytaj wszystko co napisałas 5 razy, moze oprzytomniejesz? A jesli szukasz poparcia w bronieniu i usprawiedliwianiu "misia" to nie tutaj. Cokolwiek postanowisz, obyś miała chociaz tyle oleju w głowie, zeby nie zachodzić w ciąże.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wkurzasz mnie tym jęczeniem, pisąłam zebyś kupiła ksiażkę o alkoholiźmie, przeczytała to sie dowiesz jakie to g..., na czym polega i że niewiele możesz zrobic zeby sie zaczał leczyć. Mój tez miał 36 lat, był inteligentny, oczytany, uroczy, tez chciał dziecka, kochał itptylko nie jak sie naj..ał. A naje...anie było dla niego wazne. Teraz wiem ze zyje z jakaś desperatka w jego wieku, która jest mało atrakcyjna i chyba bardzo chce wreszcie z kims być. I ona toleruje to picie, nic nie mówi, ogarnia go po zapiciu . On faktycznie uważa super trafił, ale ona spieprzy sobie zycie. On jej zrobi dzieciaka zeby nie stracić takiego związku w którym moze bez problemu pic

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pytajniczek12
Jestem atrakcyjna, zgrabna itd. ale też nie oceniam ludzi po wygladzie, ale po tym co maja w sercu. i nie, nie jestem desperatka. znalazłam sie po prostu w mega trudnej sytuacji, sytuacji z ktora sobie nie radze mocjonalnie, ale tez trudno mi z niej wybrnac i odejsc z jednym "do widzenia". to sa powazne decyzje, nie podejmuje sie ich pochopnie w 5 minut. musze pomyslec, poukladac sobie - napisalam nie wiem co bedzie, bo dzis ciezko mi powiedziec. musze te decyzje podjac najpierw sama w sobie, ulozyc sobie wewnatrz siebie, na nowo poukladac swoj swiat - rozumiesz? A pozniej odejsc lub nie - nie wiem. pisze tutaj, bo mi juz tak ciezko na sercu ze mam wrazenie ze oszaleje, pisze do ludzi obcych, ktorzy mnie nie znaja i potrafia trzezwo na to spojrzec. obiezktywnie. czytalam troche o alkoholizmie, co ty myslisz, czytalam. gdybym to miala gdzies, czy bylabym tak przerazona? po prostu chce mi sie plakac. nazwaj jak chcesz- moze glupie, moze jakie, ale nie umiem inaczej, musze to wyrzucic z siebie, te emocje. emocje, ktorych powinien wysluchac moj facet - ktoremu o nich mowilam, ze mi zle, ze sie czuje niekochana, ze nie ma dla mnie czasu, a dla kumpla zawsze - ze mna wyjscie mozna zawsze odwolac, przelozyc, bo zadzwonil akurat kumpel wpadaj na impreze. i o co ty robisz dramat kino nie zajac, mozemy isc jutro. tylko jutro nie mam sily. a potem temat zdycha. te emocje we mnie siedza. narastaja. on slucha uchem i wpuszcza drugim, ja sie gotuje w srodku, grze w jezyk na zewnatrz zeby nie robic kolejnej awantury z ktorej i tak nic sie nie zmieni. to siedzi we mnie z kazdym dniem mocniej. nie wiem jak go zmusic zeby wreszcie mnie posluchal naprawde, zeby zrozumial co czuje ja. O Boze ulzylo mi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie zrozumie, to alkoholik

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
i kazda kobieta alkoholika ma to samo co ty emocjonalnie, serio, to typowy stan

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Sama pisalas ze jak niby odchodzilas to nawet nie zadzwonil, nie szukal cie. moim zdaniem sama mu sie narzucasz, sama ciagniesz ten zwiazek a nam wpierasz ze jemu tez zalezy. NIE ZALEZY MU!! Jestes po prostu zdesperowana i zafiksowana na dziecko bo to juz oststni gwizdek i tyle. Nawet jesli zajdziesz to dziecko bedziesz wychowywac sama.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
pytajniczek12 dziś No własnie to nie ejst tak, ze siedzi i chla... Jak jest mecz np to tak - zrobi z kumplami nawet 6-7 piwek. Ale na ogole siedzi, pracuje i popija. xxx Ha ha ha ha ha! Moj wspanialy misio nie siedzi i nie chla! Moj wspanialy misio siedzi i popija!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pytajniczek12
ojeju no wiesz o co chodzi. nie w sensie ze siada i sie upija jedno za drugim dla samego upicia. pije przy pracy w formie relaksu. tzn ja wiem ze to bez znaczenia ale psize to dla jasnosci sytuacji. poza tym nigdy nie upija sie sam w domu tak "do konca" ze padnie. tak to najwyzej na imprezach. w domu to picie wyglada tak ze pije piwa, do obiadu, po obiedzie, do meczu i tak wieczorem wychodzi tego troche. wiem ze to picie i to picie. ale chodzi mi o to ze nie jest to jeszcze stan w ktorym siada i pije zeby najszybciej sie upic. no choc niera mu sie zdarzalo ze przyjechal autem, i zanim z garazu do domu wszedl juz cos tam lyknal, jakby sie doczekac nie mogl. o, dzis wrocil wlasnie do domu - troche wczesnie jak na niego. mowie mu teraz chodz na spacer, ladna pogoda jest. i co slysze? nie chce mi sie. odburkniete. siedzi w laptopie i tv. je obiadek. zobaczymy co dalej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
bardzo mało wiesz o alkoholizmie. poczytaj troche. tu w ogole nie chodzi o upijanie sie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no dobrze laska, misio ma tylko malutki problem, a ty jestes już starawa i nie mozesz wybrzydzac. Więc się pobierzcie, zróbcie dzieci i zyj z alkoholikiem. Niety pierwsza i nie ostatnia liczysz na to ze misio ma tylko przejściowy problem. Najwyżej bedziesz miała zycie do d..., ale co tam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
słyszałaś o czyms takim jak współuzależenienie? wygoogluj bo siedzisz w tym po uszy. nie pisze tego zlosliwie, jest mi Cie zal bo wiem, ze po prostu chcesz stworzyc szczesliwy, normalny zwiazek. niestety trafilas na czlowieka z duzym problemem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pytajniczek12
tak, wiem, nie upijanie się, ale o systematycznośc, że on musi chociaz lyczka, chociaz winko, chociaz costam, wiem o tym - czytalam troche. duzo bylo sytuacji po ktorych wiem z enie umie sobie odmowic. np w kanjpie do obiadu bierze neiraz male piwo, po ktorym moze jechac autem. zwykle czlowiek sobie by wzial wode, sok, cokolwiek, a tu MUSI byc to piwo, chociaz malutkie, chociaz tyci, ale musi byc. - wiem o tym

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
AA nie zdziałają cudów jeżeli on sam, nie zrozumie że jest alkoholikiem i że nie panuje nad swoim alkoholowym nałogiem. To pierwszy krok. Od niego zależy co będzie dalej. Alkoholizm to choroba z którą nie można wygrać ale można przestać pić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wszyscy ci tu mówią współuzaleznienie. Jesteś już współuzalezniona, idź na terapie dla rodzin osób uzależnionych

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pytajniczek12
wiem ze nie chodzi o upijanie sie tylko o systematycznosc, o to ze nie moze sobie odmowic, chocby winka, chocby czegos tam cztalam o tym troche wbrew pozorom nieraz bylam swiadkiem sytuacji w ktorych wiem z enie umie sobie odmowic, np w knajpie do obiadu bierze nieraz male piwo, po ktorym moze jechac autem. zwykle czlowiek bierze wtedy wode, sok, cokolwiek, a tu musi byc to piwo no MUSI , no ale o co ci chodzi, przeciez jedno male piwko tylko a ty afere robisz. czasem sama sie lapie na tym ze mysle z emoze to ja jestem jakas histeryzujaca. bo takie myslenie mi do glowy wklada.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nic nie wiesz, to że pije za duzo i za często to kazdy głupi juz wie. Ty nie znasz mechanizmów picia, tego ze alkoholik zrobi wszystko by zachowac dobre myślenie o sobie i ochronić swoje picie. Ty nie wiesz co to jest współuzaleznienie i nie widzisz ze je masz. Idź do fachowca od uzależnień, który będzie z tobą pracował . Jak poznasz w czym siedzisz to łatwiej podejmiesz jakaś decyzje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
autorko nie bron Go, widocznie kochasz te zamglone oczka,placzacy sie jezyk i to pijackie oblesne przytulanie i mamrtotanie ze tylko Ty

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pytajniczek12
wiem, ze jestem...kontroluje zeby wiedziec czy cos pil czy nie i ile, czy mi sciemnia czy nie. skutkuje ewentualnie zmiana skrytek. wiecie, ja po prostu prbuje dzialac, cos robic, a nie siedziec na tylku. mialabym cholerny zal do siebie ze nie walczylam o to, a tak nawet jak odejde bede mogla sobie powiedziec ze zrobilam co moglam. mam zludne nadzieje ze te moje kontrolowanie cos moze daja, ze moze troche pije mniej. kurcze, jak nie pije to jest naprawde dobrze meidzy nami. a potem nawet nie idzie o to ze sie uchla, bo po 2 piwach np rozumie co sie mowi do niego, ale zaraz wybucha awantura o to. bo ja cos powiem na temat picia, ten sie obrazi, powie mi cos niemilego, i od slowa do slowa dochodzi do awantur. WSZYTKIE nasze klotnie sa o picie. wszystkie. ale podobno to ja jestem histeryczka wymyslajaca z nudow glupoty, ktora siedzi w domu i udaje ze pracuje, ma czas na obszukiwanie chalupy, a w dodaktu jest aspoleczna nie lubi imprez i jego kumpli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
skoro chcesz cos robić z sensem i mu pomóc to czemu nie pójdziesz na grupe AL-ANON zeby sie do wiedzieć co robić zeby był tego jakiś sens zamiast robić duzo ale bez sensu, jak do tej pory?Tam ci powiedza jak postępować z alkoholikiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko, doskonale wiem o czym piszesz. Żyje z alkoholikiem. Uwierz mi, on się nie zmieni. Nic tego nie zapowiada. Będzie tylko coraz gorzej. Zostaw go i ratuj siebie. Nie planuj życia z alkoholikiem, a dziecka tym bardziej. Co z tego, że masz 36 lat. To nie powód żeby sobie marnować resztę życia. A tym małżeństwem zmarnujesz. Posłuchaj wszystkich, którzy radzą Ci uciekać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pytajniczek12
ja piernicze...a pamietam jak go poznalam, to myslalam ze taki odpowiedzialny bo alkomat z soba wozi, zeby po imprezie sie sprawdzic. a tu masz - wyszlo na co ten alkomat jest:/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×