Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Dlaczego wg kafeterianek tesciowa to najgorsze zlo. Jakos meza wychowala

Polecane posty

Gość gość

Wg kafeterianek nie ma dobrej tesciowej. Jest zal jezeli np. dzwoni a jeszcze gorsza jak nie dzwoni. Jak proponuje pomoc to znaczy ze sie narzuca, a jak nie proponuje to znaczy ze ma wszystko w d**e. Powinna najlepiej od razu w momencie zareczyn zabic sie aby wszystko po slubie dostala synowa. Tragedia jak sie czyta te wasze tematy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moja teściowa nie wychowałaswojego syna. Oddała go swojej matce bo ona wolała by córkę. Więc jak? Nadal mam ją szanować?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dziś - nikt patologio nie prosil cie abys zabierala glos 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś patologio? Dzie ty widzisz patologię w tym wpisie? patologia to te, które ciągle wyskakują z tą "patologią" i wstawiają łapki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja mam fantastyczną teściową.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
też mam super teściową, niedługo razem do spa jedziemy a moje chłopy (mąż+syn) zostają na weekend w domu :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moja też swojego syna dała na wychowanie matce. Wywodów na temat macierzyństwa więc nie wstyd jej snuć???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś Moja też swojego syna dała na wychowanie matce. Wywodów na temat macierzyństwa więc nie wstyd jej snuć??? xxx Moja tez oddala swej matce na wychowanie męża no i co? Jakaś krzywda się mu stała? Otóż nie. Ma to swoje zalety. Jedną z nich jest to, że poświęciła się karierze przez co udzieliła sporej darowizny nam na kupno mieszkania, przez co nie mamy kredytu. Po drugie dzięki temu mąż nie jest mamicycem jak większość waszych mężów co to bez mamusi żyć nie może i wystarczy jeden telefon by do niej poleciał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Teściowa męża wychowywała owszem "jakoś" i było to 35 lat temu, wtedy ponoć była super kobitką. Po menopauzie sie zmieniła na gorsze i nie szło z nią wytrzymać, mąż uciekał z domu na swoje prędziutko a teść sie od niej odizolował w innym pokoju. Zostało jej m-radyjo i ojciec belzebub z Torunia, który coraz bardziej pierze jej mózg. Nie pogadasz z nią, jeśli nie lubisz kaczyńskiego i nie oglądasz tvpis i trwam. Z wnukami, a ma w sumie 4, nie ma kontaktu. Poobrażana z całą rodziną, nawet z siostrami, kuzynkami, etc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moja jest spoko, lubię ją i mamy dobry kontakt.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kiedys wszytkie wychowywaly "jakoś" po porostu to bylo wychowanie typu daje ci jedzienie, ubranie i dach nad glowa, masz mnie za to calowac po d***e i nic wiecej nie chciec. Moja matka moja sioste oddala na 6 lat na wychonie swoim rodzicom do innego miasta teraz wielka ekspertke od macierzynstwa udaje a w moich oczach jest po prostu zalosna. Najlpeiej cale dzienstwo mielismy siedziec w kacie bawic sie zabwakami i nie przeszkadzac doroslym ot wychowanie naszych rodzicow takie bylo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A moja z tej dobroci wszystko robiła za syna, chociaż sama też pracowała. On dorzucał się do utrzymania i poza tym obowiązków żadnych nie miał. Nie umiał nawet worka do odkurzacza włożyć, bo nigdy tego nie robił. Zakupów nie robił, nie sprzątał. Nie obsługiwał sprzętów domowych. Po ślubie obowiązki zostały podzielone, bo oboje pracujemy. I nie wyobrażałam sobie, że mam pracować jak on i cały dom na głowie ciągnąć sama. Do tej pory, gdy odkurzy raz na tydzień, wymaga ukłonów w pas i podziękowań za to jak strasznie poświęca się dla rodziny i ile robi. Wymawia mi, że zakupy sam nosi, bo ja jestem słabego zdrowia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No żonę też jakoś wychowała. Choć utrzymywania porządku nie nauczyła.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
moja byłaby i normalna gdyby nie chęć wtargnięcia w nasze zycie i ta zawiść do wszystkich i o wszystko:)...noo trochę się od siebie obie nauczyłyśmy nie zaprzeczę, ale mimo wszystko dla mnie jest straszna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Synka od małego uczę bycia pomocnym. Wynosi śmieci, ściera kurze, brudne rzeczy wrzuca do pralki, składa swoje rzeczy i odkłada na półkę, wyciera podłogę, gdy coś rozleje i nosi małą torbę z zakupami. Nie chcę, by za 20 lat uznawał takie sprawy oczywiste za bohaterstwo mężczyzny na polu rodzinnym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
cale dzienstwo mielismy siedziec w kacie bawic sie zabwakami i nie przeszkadzac doroslym ot wychowanie naszych rodzicow takie bylo. xx dokładnie tak było, kiedyś matki nie przywiązywały wagi do zabawy z dziećmi i nie woziły na setki zajęć dodatkowych. Wychowanie utożsamiały z hodowaniem, czyli dach nad głową plus pełna micha i ciuchy najczęściej po kims. Teraz będac babciami pozują na wielkie ekspertki od wszystkiego i śmią pouczać synowe, bo do własnych córek czy synów już takiej śmiałości nie mają.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dokładnie. Moja teściowa do swojej córki słowa nie powie. Do mnie -synowej pozwala sobie na wszystko. Taki szacunek reprezentuje wobec mnie, a potem ludzie się dziwią, że się od takiej kobiety człowiek trzyma z dala.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moja jest w miare ok bo widuje ja raz na rok.Ale widze ze tez lubi narzucac swoje zdanie.Gdyby widziala ze jej syn robi sobie sam sniadanie (bo ja nie lubie wstawac rano)gotuje od czasu do czasu i sprzata to by sie zlapala za glowe bo wyznawala zasade ze to kobiety powinny uslugiwac mezczyzna.Sama kiedys przyznala ze jej dzieci wychowywaly sie same ale i tak widze ze czuje ze to jej zasluga ze ma takiego syna;)Tesciowe sa niestety zazdrosne o wlasnych synow i dlatego sa konflikty@

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moja teściowa do swojej córki słowa nie powie. Do mnie -synowej pozwala sobie na wszystko. xx a u mnie dokładnie odwrotnie, po mnie matka jeździ jak po łysej kobyle i o wszystko ma pretensję (chociaż widujemy się rzadko), a synowej (która u niej mieszka) złego słowa nie powie bezpośrednio, tylko bratu mówi co jej nie pasuje i sugeruje, aby zwrócił uwage swojej żonie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Co z tego że oddała syna na wychowanie matce?? Nic. Jej sprawa. Natomiast ja jako takze matka oczekuje, że swoich mądrości na temat macierzyństwa nie będzie wywala, bo to o prostu żenujące. Słuchać się tego nie da- co to matka powinna itd. Swoim świadectwem pokazala , że nic nie powinna, a teraz smie pouczać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No jak nie realizujesz się zawodowo to przynajmniej uświadamia Ci, że powinnaś się poświęcić jako matka a nie robić coś byle jak.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
11:23 co ty bredzisz? przecież autorka pisała, że oboje pracują.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moja teściowa jest ok. Nic do kobiety nie mam. Spoko jest. Ale nie dziwi mnie jak, ktoś ma przejebaną teściowa. Przecież to obca kobieta z innym spojrzeniem na świat do tego szarpnięta zębem czasu i z klimakterium, który może zmieniać kobietę bardzo. I to, że wychowała męża nie ma tu nic do rzeczy. Bo często gęsto jeśli teściowa staje się podatna na objawy menopauzy, czy innych zaburzeń to wpływa to na całą rodzinę i w tym też na męża, który często nie poznaje już matki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś 11:23 co ty bredzisz? przecież autorka pisała, że oboje pracują. xxx A więc właśnie można PRACOWAĆ czyli robić karierę, mieć pracę pełną wyzwań, pasji za wielokrotność średniej krajowej - wówczas naturalnie jesteś skoncentrowana na tym polu albo pracować lekko jako wyrobnica przy taśmie lub młodsza parzycielka kawy :) Jeśli rzeczywistością autorki jest druga strefa to nie dziwie się, że udziela jej rad chociaż na polu macierzyństwa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie dziwie się, że udziela jej rad chociaż na polu macierzyństwa. xx a ja właśnie się dziwię, bo na tym polu nie ma nic do powiedzenia z powodu braku doświadczenia :) skoro robiła karierę, to rady powinny być raczej na temat rozwoju zawodowego :) Swoją drogą, co to była za kariera za komuny, chyba w donosicielstwie i lizaniu tyłka?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie dziwie się, że udziela jej rad chociaż na polu macierzyństwa. xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx A mnie to właśnie dziwi. Po jaką cholerę właściwe się pcha do udzielania jakichkolwiek rad wychowawczych. Jak dla mnie to jest wciskanie nosa w nie swoje sprawy i takie mącenie. Dziecko powinno mieć określone wzorce, które stawiają matka i ojciec. Żadne rady od teściowej nie powinny być wprowadzane do wychowania dziecka. Ponieważ trudno się stosować do czegoś co ktoś nam narzuca. Takie rady mogą być tylko niebezpieczne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś cale dzienstwo mielismy siedziec w kacie bawic sie zabwakami i nie przeszkadzac doroslym ot wychowanie naszych rodzicow takie bylo. xx dokładnie tak było, kiedyś matki nie przywiązywały wagi do zabawy z dziećmi i nie woziły na setki zajęć dodatkowych. Wychowanie utożsamiały z hodowaniem, czyli dach nad głową plus pełna micha i ciuchy najczęściej po kims. Teraz będac babciami pozują na wielkie ekspertki od wszystkiego i śmią pouczać synowe, bo do własnych córek czy synów już takiej śmiałości nie mają. Nie piszcie, ze KIEDYS kobiety nie zajmowaly sie wychowywaniem dzieci. Nie ocenioajcie ludzi wg swojej rodziny i swoich znajomych. Jestem juz babcią, rodzice wychowywali mnie nowoczesnie jak na dzisiejsze warunki - duzo wspolnych rozmow, zabaw, nauka jezykow, muzyki, jazdy na nartach, pływanie itd. Tak samo bylo w rodzinie mojego męza i tak samo wychowywani byli nasi s.p. rodzice przed wojną. Moja tesciowa byla normalną, sympatyczną, inteligentną kobietę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Synowe też potrafią być walniete jak niektóre teściowe. U mnie był dramat jak mieszkaliśmy u rodzicow męża. Teraz jest w miarę jak już nie mieszkamy ale tez bez rewelacji. Często gęsto lubi sie wymadrzac co do wychowania dziecka, gotowania, a najgorzej jak do spraw małżeńskich. A i nie podrzucam jej dziecka przy byle okazji, raz na 2-3 mce zdarzy.się że popilnuje. W ogole to stronie od czestych wizyt.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
W wiekszosci tematow to synowe sa walniete. Przychodza gole z domu dupsko sadzaja.w domu tesciowej i sie rzadza. Pomyslcie jak by wasz syn przyprowadzil swoja kobite a ta by was probowala ustawiac po katach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A dlaczego niby mam podziwiać teściową?? Moja akurat nie ma swojego życia i stara się żyć życiem innych. Z tego co słyszałam to po urodzeniu dzieci a ma ich trójkę zawsze miała do swojej asysty matkę, teściową, babcie, koleżanki i siostry czyli cały sztab ludzi. Poza tym zgadzam się z powyższymi wypowiedziami. Teściowa pracowała i podrzucała dzieci gdzie się dało, jak już była w domu to jej "wychowanie" ograniczało się do usadzenia dziecka w poduchach albo w kącie i rzucenie zabawek. Mój mąż był jej trzecim dzieckiem. Wtedy miała już 15 letnią córkę której kazała się nim zajmować i jego bratem. Teraz zgrywa kochajaca matkę co bez synusia nie potrafi wytrzymać jednego dnia... czyżby dlatego że pojawiła się w jej odczuciu konkurencja? Jak urodziłam syna to ciągle chciała przylatywać do małego i mnie pouczać dając rady ze średniowiecza. Nie zadała sobie trudu by zaktualizować wiedzę tylko wciskała swoje pożal się boże rady. Szanowałabym ją gdyby miała swoje życie i nie wtrącała się do cudzego nie proszona.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×