Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Wieśniara w supermarkecie

Polecane posty

Gość gość

Wczoraj byłam w supermarkecie, stałam i wybierałam jabkiś ser, obok były kiełbasy, parówki itd. Nagle do szyby podbiegł dzieciak około 3 letni i wlepiajac nos i obie dłonie w szybę powiedział "ooooo parówkiiii mmmm mamooo kup miiii" U mnie w głowie odrazu myśl "Ja pierdolę..." No i podchodzi matka, otwiera szybkę chwyta pierwsze lepsze parówki i chyba tylko dlatego że stałam obok, na pokaz mówi coś "a czekaj zobaczymy ile te mają procent mięsa" I niby przez ulk sekundy rzuciła okiem na opakowanie po czym rzuciła do koszyka. Jestem obecnie w ciąży, zaraz sama będę mieć syna ale naprawdę NIE ROZUMIEM jak można nauczyć tak małe dziecko jedzenia takiego czegoś. Przecież jest tyle opcji na sniadanko dla małego dziecka- kanapki to chyba jest nieograniczona ilość wariacji jakie można dziecku zrobić,jakieś kolorowe, posypać szczypiorkiem, albo tosty,jajka na twardo, miękko,w koszulce, sadzone, jajecznica, jogurty z rodzynkami, owsianką, chleb moczony w jajku, nalesniki z owocami, twarogiem, szynką, serem, zacierka na mleku, albo nawet mleko z makaronem nitki i szczyptą soli, płatki kukurydziane, muesli... jest tyle pomysłów to NIE one wezmą PARÓWKI.... Litości... przecież to nie ma żadnych witamin, wartości, nic. I do tego wcale nie są takie tanie- 5-6 parówek to około 5 zł albo i więcej. Ja na miejscu tej matki to bym się spaliła ze wstydu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Widać, że jesteś tylko teoretyczka, bo jeszcze nie masz dziecka i tylko się mądrzysz. Większość dzieci bardzo lubi parówki i nie unikniesz tego, żeby czasem kupić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak nie pokażesz dziecku smaku parówek to nie będzie się domagać bo nie będzie ich znało. Proste i logiczne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Poczekaj jak twoje będzie darło jape na cały market że "chce parówki i koniec", "nie dyskutuj ze mną, nie rozumiesz, chce parówki!" Miałam przyjemność słyszeć taką akcję, dziewczynka może z 5 lat miała, a darła się na matkę jakby rządziła. Matka czerwona jak burak tłumaczy, a do małej nic nie docierało. Kazała jej przynieść te parówki. Ja bym nie ustąpiła małej terrorystce

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No straszne. Naprawdę. Aż chyba z wrażenia popuscilas. Nie wszystkie parówki są złe to raz a dwa nawet jeśli zje to nie umrze. Myślisz że jak od małego będziesz robić z dzieciaka bezcostam to pokocha twoje smaki?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wp*****lają te parówki a potem same te dzieciory wyglądają jak spaślochy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tu autorka. Ja równiez bym nie ustąpila. Nigdy nie pozwolę na takie akcje swojemu synowi. Poprostu chwyciłabym za ręke, wyszła na zewnątrz w ustronne miejsce, dała porządnie w dupsko i na drugi raz już by scen nie robił bo by wiedział jak to się skończy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ok, nawet Cię rozumiem. Z teoretyzowaniem poczekaj jednak ...na praktykę. Mówię to bez jadu. Mogą być różnie sytuacje, gdzie dziecko pozna smak parówki, np. ugryzie kęs od wujka jak będziecie w odwiedzinach i nawet nie będziesz o tym wiedziała ;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko lepiej potrenuj język polski przed porodem bo będziesz miała małego glomba :D a to gorsze niż parowkojad.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Są różne sposoby by dziecku takie syfiaste jedzenie wybijac z głowy ;) Zawsze można powiedzieć że jak będzie to jadł to mu robaki się zalęgną albo nie urośnie ;) Dzieciak uwierzy, mi matka tez tak mówiła i wiem że to dla mojego dobra a nie żeby zrobic ze mnie debila.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to ty jestes ograniczona sa parowki z dobrym skladem np z indyka sa drozsze ale tez nie kupujesz ich przeciez 5kg tylko kilka sztuk?Trzeba patrzec na sklad i mozna dawac dziecku amebo w ciazy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Każda mądra w teorii jedynie. W praktyce to co innego. Wszystko złe a większość to wypierdki mamuta tak czy siak.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie rozumiecie, parówki to takie pójście na łatwiznę. Co innego kanapka z serkiem, pomidorkiem, szczypiorkiem. I jakas witaminka w tym jest, i wapń... A w parówce co?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Raz na ruski rok dziecko od niej nie umrze. ;-) Ty tak wszystko dietka,miód,cud, żadnej kawy i słodyczy,smażonego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ciekawe czy będzie ci się chciało robic te jajeczka na twardo, w koszulce, chleb w jajku, tosty??? Zdrowe takie saaa?? Szczególnie ten chleb kwadratowy kupywany w worku. Kobieto ogarnij sie. Najpierw dojdź do tego momentu gdy dziecko ma 3 lata a potem się wypowiadaj. Jak ci się trafi nie jadek to będziesz go błagać żeby sobie paróweczka wpierdzielil.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Cza dzieciokom za kare dowoć porufki i insze syfioki tak i jiść ik nie bedo ciały. Jo zowsze jok sie no obiot spuźnio porufki im doje abo hjamburgiery makdonialda koże przywiść i problema ni mom żodnego ze gusłem dzieciokuw. Za karem muci bydź i jusz!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Trochę mają rację dziewczyny, że mówisz o teorii. Praktyka to zupełnie co innego. Mojej kuzynki syn ma skazę białkową i do tego alergik prawie na wszystko więc odpada: jogurt, serek, zacierka na mleku, jajko, jajecznica, płatki na mlekuresztą małemu dziecku nie powinno się podawać jajka na miękko. I w sumie maluch nie powinien jeść nic smażonego (chleb maczany w jajku). Odpadają naleśniki i racuchy. Serki wszelkie, w tym i żółty. Wędliny też tak naprawdę mają mnóstwo chemii i konserwantów. Czytałam, że najlepszy optymalny skład mają parówki Piratki z Lidla. Dzieciom nie smakują. Wolą te "rozpływające" się w ustach chemiczne. Rozpływają się i są mięciutkie właśnie ze względu na chemię w swoim składzie. Młody mojej kuzyki nie cierpi też owoców. I co dasz takiemu dziecku? Je przez 2 tygodnie tylko mleko dla alergików ( nie jest tak sycące) i ciągle głodny. Ulegasz i dajesz parówkę, bo tylko to toleruje na swoim talerzu -a przecież martwisz się, by nie umarł z głodu. Moje dziecko też raz na trzy-cztery miesiące zje parówkę, choć wiem, że niezdrowo. Na szczęście mój niespecjalnie lubi. Znam też dzieci, które jedzą tylko kanapkę z pasztetem. Nie cierpię pasztetów, zwłaszcza kipnych. Dla mnie osobiście to obrzydlistwo ale nie krytykuję, bo znam różne dziwne kombinacje jadłospisu dzieci. Znam dziewczynkę, która je chleb z Nutellą i ...kiszonym ogórkiem! Tak lubi:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Uwierz mi, ze tez tak mówiłam dopóki nie miałam dzieci. Po porodzie wszytsko się zmienia. Zobaczysz, jak rownież u Ciebie wszytsko się zmieni ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Do autorki 12:25 Nie dasz w du..psko. Nie wolno i NIE MOŻNA bić dzieci. Przemoc rodzi przemoc - naprawdę. A gdyby ktoś tę sytuację zobaczył, kto nie daje klapsów w d..ę to możesz mieć kłopoty. Po prostu nie bije się dzieci. Urodzisz - zobaczysz. Może tłumaczenie pomoże. Masz pół godz na zakupy, bunt dwulatka i scenę przed stoiskiem z parówkami. Czasem ludzie kupują dla świętego spokoju. Może ta "wieśniara z supermarketu" da w domu dziecku tylko pół parówki z tego opakowania, za to nie będzie bić dziecka. Z dwojga złego lepsza ta parówka. Piszę to bez złośliwości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jakos mi matka potrafiła dac w dupe gdy byla taka potrzeba i zyję,wyrosłam na normalnego człowieka. Nigdy w sklepie jej sceny nie zrobiłam. Znajome moje tak robią i tez dzieci chodza jak zegareczki, mają respekt a nie jak te rozwydrzone bachory co jakby mogly to by ci nasrały na głowe a rodzice zero kontroli, zero wpływu. Kiedyś to była norma i ludzie byli bardziej ogarnięci, nie to co teraz. Absolutnie nie będzie u mnie żadnego bezstresowego wychowania, stres jest też potrzebny by kształtowac charakter. Widze ze ogolnie ludzie mnie tu nie rozumieją no ale co się dziiwć wystarczy popatrzec w sklepach co ładują do koszyków a potem płaaaacz bo raki i inne choróbska. Skazy białkowe, glutenowe, zakwaszenia organizmu i inne g****a o których jeszcze 20 lat temu nikt pojęcia nie miał a dziec***iły mleko krowie z kleikiem od maleńkości. Dobrze że moje dziecko jest dzieckiem mieszanym, mąż jest Afrykańczykiem i tam ludzie nie mają tak poprzewracane w d****h, dziec***iją mleko od krowy, kozy, jedzą kaszki, kluski (sam gluten ojoj) owoce,warzywa i nie wybrzydzają, biegają z gołymi dupkami i boso i są o sto razy bardziej zdrowe, ładniejsze i sliniejsze niż polskie dzieci. I ja moje dziecko tez będę tak wychowywać bo co jakis czas tam latam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko rozbawilas mnie. To ty będziesz za niedługo afrykańska wieśniaka buahahaha. Jedz masz rację i zostań tam forever. Będziesz myć się raz na tydzień i mieszkać w lepiance. Ty lubisz takie klimaty. Masz rację twoje dziecko nie będzie jeść parówki będzie odrazu wyzerac słoninę jeszcze ciepła że zdechłej antylopy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×