Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Mąż obsesyjnie się o mnie martwi ratunku!!!

Polecane posty

Gość gość

Czuję się osaczona.... W klatce.... Nigdzie nie mogę wyjść bo on uważa że ktoś mi zrobi krzywdę. Ale robi to w bardzo zły sposób. Jak np nie odzywałam się 1 godzinę albo i mniej czasem to uważa że mam go w d***e, albo nie powie "kochanie martwię się o ciebie" tylko odrazu z buzia "k***a co się nie odzywasz?! Ktoś jest ważniejszy idę mnie. Ostatni raz gdziekolwiek pojechałas sama". Nie mogę wyjść wieczorem bo tam mnie ktoś zadzga. W dzień jest nawet ok. Ale boję się że potem dojdzie do tego że do sklepu nawet nie będę mogła pójść.... Ale on mówi że to wszystko dlatego że on się o mnie martwi.... Jeszcze dochodzi do tego wiele inny spraw ale to za dużo pisania

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Za rzadko robisz mu loda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Obawiam się że jego zachowanie niewiele ma wspólnego z troską o ciebie. to mi wygląda na osaczanie i izolowanie żeby cie od siebie uzależnić. Typowe dla toksyków . Tak się zwykle zaczyna przemoc w rodzinie, z czasem będzie sobie pozwalał na coraz więcej. Piszesz że dochodzą do tego inne rzeczy, napisz coś więcej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość namarin
fds

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Coś więcej to np. Odpisałam w temacie ogólnym... Pt "nie wiem co się dzieje"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Żebys nie musiał/musiała szukać to wklejam.... Z mężem jestem od 8 lat. O 1 roku małżeństwem... Zawsze był zazdrosny Ale teraz to przekroczyło wszelkie granice. Przed ślubem miał dostęp do wszystkich moich portali itp. Zmieniło się to jak napisał do mnie jeden z naszych kolegów (56 lat) - normalna rozmowa-co słychać itp. Awantura nie z tej ziemi. Wtedy zalkowalam mu wejście do mojego tel. Powiedziałam dość. 1,5 roku temu zmarła mu mama. Mąż strasznie się zmienił. Przez 6 lat mąż pracował dla niemieckiej firmy. Ja dołączyła po 3 latach. Wszystko nasililo się miesiąc przed ślubem. Zaczął być agresywny, mówić do mnie obraźliwe rzeczy. Przed weselem napisał do mnie nasz szef z pytaniem czy chce do pracy do Berlina. Zapytałam czy mąż może też. Zadzwoniłam uciesOna że dorobiny do wesela. A on ze pewnie mu loda zrobiłam że do mnie się odezwał a nie do niego... Wstrząsnęła mnie to ale pomyślałam że stres przed ślubem itp. W Berlinie zachowywał się skandaliczne. Dostał dom po rodzicach 200 km od mojego rodzinnego domu. Upał się że tam będziemy mieszkać. Dużo było kłótni ale wkoncu przystalam. Czekam obecnie na załatwiona tam prace. Wiem że wtedy mi będzie łatwiej. Poznam ludzi. Narazie jestem zamknięta w domu. Oszalec można. Często więc przyjeżdżam do rodziny. Raz na 3 tyg. Żeby nie zwariować. Po ślubie kłótnie się nasily. Kiedyś mnie nawet k***a po pijaku wyzwal. Nie pamięta tego. Obraża moja rodzinę, znajomych, że mnie obracają przeciwko niemu. Mówi że ten na ciebie zasługuje, ten nie. Jak nie chciałam seksu przez trzy dni to pewnie dlatego że kogoś mam. Jasło ktoś do mnie napisał zainteresowany mną to pewnie dlatego że dałam mu to do zrozumienia że coś może być. Ja mówię że to nie moja wina ze ktoś się mną zainteresował. Nie zrozumiał. Raz się od męża wyprowadziła. Wróciłam po miesiącu po blaganiach. Sama, reszta czułam się samotna. Że może go źle zrozumiałam... Że powinnam więcej słuchać itp. Obiecał poprawę. Zaraz po powrocie napisał do mnie jakiś typ, że ja seksi jestem i zaczął wysyłać sprosne zdjęcia. Mówiłam że ja nie jestem zainterowana i wykasowalam konw. Po 2 h znowu coś napisał. Mąż odczytał. I się zaczęło czemu mu tego nie pokazałam. Że coś musiało być. Nie pomagało tłumaczenie że to był instynkt. Że przyjechałam naprawiać związek a nie żeby ktoś go psul. Poza tym wszystko inne było ok. W sensie nie było szarpania między nami tak jak poprzednio itp. Od 8 lat wyszłam z koleżanką na dyskotekę 2 razy. Mąż potrafił co 30 min dzwonić że się martwi. A jak z koleżanką się wieczorem na sushi umówiłam i mu zdj wysłałam że z nią jestem to napisał "przykładna żona". Nie rozumiem? Nie mogę nigdzie sama wychodzić? Mieć czas dla siebie? On mówi że powinnam się zająć domem, że tylko on powinien mi wystarczyć, nie koleżanki i że jestem za stara na wyjścia. No chyba że z nim. Nawet nie rozumie tego że nie chce z nim pracować, że to nienormalne dla związku... Ciągle mówi że go kręcę.. Nigdy go nie zdradziłam.ciagle uważa że ludzi kokietuje, jak ja tylko jestem dla kogoś miła. Ja już nie mam sił... Bije się że jak już będę mieć z nim dziecko to mnie wogole zamknie w domu. Może coś ze mną nie tak? Poradzcie coś... Może ja psychiatry potrzebuje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mało tego mam wrażenie że chce mnie od rodziny i przyjaciół odizolowac. Jak mu oznajmiam że jadę do rodziny na parę dni to jest "oczywiście jedz..." a po trzech dniach robi mi awantury przez tel że rodzina dla mnie wazniejsza i że powinnam być przy nim.. On tyle w domu sam zrobił. A ja co... Siedzę i kawkę pije albo z rodziną w karty gram... :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ma mąż rację obawy o ciebie tak jak i mój się o mnie troszczy. Nasz związek jest bez tabu i już jako chłopak a teraz mąż jest przy każdym badaniu krocza i zabiegach i wspomagał podczas porodów. A przy tym badaniu cipki często dochodzi do groźnych zakażeń które przekazujemy partnerowi! Dlatego gdy nie ma potrzeby nie chodzimy po badaniach ginekologicznych by coś nie złapać bo szpitale i gabinety lekarskie są siedlisko zarazy! A i obecność partnera zabezpiecza przed zboczonymi ginekologami jak gwalcacy w Zabrzu czy inny...." Na cztery lata więzienia został skazany ginekolog, który zgwałcił swoją pacjentkę. Kobieta była wtedy pod wpływem środków znieczulających. Mężczyzna ma też 10-letni zakaz wykonywania zawodu, musi też zapłacić 40 tys. nawiązki dla swojej ofiary. Prokuratura domagała się kary ośmiu lat pozbawienia wolności, a pełnomocniczka ofiary – dożywotniego zakazu wykonywania zawodu lekarza "

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×