Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Ola

Mieszkanie ze starymi teściami

Polecane posty

Gość Ola

Moi przyszli teściowie są starzy. 70 i 75 lat. Narzeczony 27 A ja 22, w przyszłym roku bierzemy ślub no i mamy z nimi zamieszkać. Narzeczony ma duży pokój i łazienke na górze jednak kuchnia, wejście do domu, jadalnia jest wspólna na dole. Narzeczony ma dorosłe rodzeństwo które nie mieszka już u rodziców, jednak bardzo dużo czasu spędzają u rodziców. Wizyty są co dzień. Wnuki przychodzą jak do siebie, też co dzień i często nocuja, dodam że są niemal w moim wieku... Nie wyobrażam sobie mieszkania tam. Po pierwsze ze względu na ogromną różnice wieku no i przyzwyczajen poglądów jak i tego ze mi nie odpowiada wizja takiego otwartego domu. Od początku mówiłam chłopakowi że nie chce mieszkać u niego, że nie pogodze się z jego rodzicami. Jednak zawsze jak tam jestem słyszę od teścia że to wszystko będzie nasze, że czemu tak rzadko przyjeżdżam że muszę się przyzwyczajać. A mi się chce płakać jak tylko pomyślę że miałabym tam mieszkać. Oboje pracujemy moglibyśmy coś wynająć, jednak chlopak nie chce o tym słyszeć. Ciągle powtarza że się przyzwyczaje, że dom jest na niego że nie może rodziców zostawić. A mnie przeraża wizja mieszkania ze starymi treściami którym niedługo będzie trzeba we wszystkim pomagać. Pomocy co powinnam zrobić 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
11 godzin temu, Gość Ola napisał:

Jednak zawsze jak tam jestem słyszę od teścia że to wszystko będzie nasze, że czemu tak rzadko przyjeżdżam że muszę się przyzwyczajać.

Jakie "wszystko będzie wasze"???

Maja zamiar przepisać tobie połowę domu?

A przecież twój mąż niby jest właścicielem!

W niezłe goowno się planujesz koleżanko!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Po co zakładasz temat skoro później nie odpisujesz???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kawa01
8 minut temu, Gość Gość napisał:

Po co zakładasz temat skoro później nie odpisujesz???

Pewnie pojechala do tescia. 😄

Autorko, twoj  narzeczony powinienuiec wybrac. W zyciu sa rzeczy wazne i wazniejsze. Rodzice sa wazni ale malenstwo ( maz , zona) sa najwazniejsi. Ja sb nie wyobrazam mieszkania zarowno z teciami jak i moimi rodzicami. Wielkie NIE!!!!!! Chociaz mielismy propozycje ze strony rodzicow meza ale pwoiedzialam stanowcze nie!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mala syrenka

Bardzo dobrze, ze czujesz, ze to bedzie katastrofa, ogolnie to brak mieszkania ze soba to slabe, a co dopiero zamieszkanie dopiero po slubie i to w domu tesciow:O zaloze sie, ze jak tesciowie zaczna niedomagac, to na ciebie spadnie wszystko, wtedy skoncza sie wizyty dzieci i wnuczat, frustracja siegnie zenitu, bo maz pewnie tez sie wypnie itp. Zgroza. No i slusznie zauwazyl gosc wyzej - jakie wasze? Czy dom zostanie przepisany na was oboje, czy moze juz jest meza i to oczywiscie z tzw. dozywociem? Bo jesli tak, to dopiero jak maz sobie przypomni, czy jego rodzice, ze mialo byc wasze, to wtedy musi ciebie wciagnac do wspolwlasnosci. Czyli moze byc tak, ze przez lata bedziesz mieszkala wlasciwie jak lokatorka, placila, moze nawet wkladala pieniadze we wszelkie remonty, ogrzewanie i ogolne utrzymanie domu itp, potem dzieci urodzisz i wychowasz, a to wszystko jako zona, ale za to bez zadnych praw. Zastanow sie, a jesli przyszly maz nie bedzie chcial isc na ustepstwa, to rozwaz czy powinien tym mezem zostac... no i te wieczene wizyty, zajoba bym chyba dostala.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gościówkaa

Faktycznie ciężka sprawa. W sumie jak teście są po 70tce to długo może nie pociągną (he, he). Z drugiej strony jak możecie sobie pozwolić na coś swojego to przecież czym się martwi Twój narzeczony? Jak jego rodzeństwo czy ich dzieci są u rodziców/dziadków codziennie to teście  nie zostaliby sami. Jeśli chodzi o bezstronną radę, to jednak mieszkanie w domu (z teściami/rodzicami) ma swoje plusy. Swój kawałek ziemi/prywatności, opłaty na pół (lub wcale), pomoc przy dziecku (gdy już się pojawi), nawet taka pierdoła jak ugotowany obiad gdy wrócicie z roboty cieszy (wiem po sobie, zwykle gotuje tak by szybko przygotować lub odgrzać jak wrócę ale czasem nie mam czasu i jak wracam po 15tej z roboty to miło jak zupa na stole :D). I ważne jak faktycznie jest z tym "dom jest na mojego narzeczonego". Czy faktycznie JUŻ jest właścicielem czy dopiero będzie po śmierci rodziców. Jeśli już jest to zapytaj czy rodzeństwo mu się spisało lub czy rodzice dali coś rodzeństwu. Jeśli dopiero będzie kiedyś to czeka was spłata rodzeństwa (zachowek czy jak to się zwie) a to jest "trochę" kasy... Bywa że rodzeństwo się spisuje i finito ale bywa że jest wojna o majątek i żądają spłaty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Autorko widać, że rodziców własnego partnera nie szanujesz więc nie pchaj się do mieszkania z nimi. Druga sprawa: rozpisujesz się jacy to oni są starzy, nie podoba Ci się jak funkcjonują we własnym domu, gdzie głównym problem jest postawa Twojego faceta. Zresztą, jak to mówią, widziały gały co brały. Od początku wiedziałaś, że facet chce mieszkać z rodzicami, że dom przepisany jest na niego ( i pewnie dlatego na niego spadnie obowiązek opieki nad nimi), jak Ci się taka wizja nie podobała to trzeba było związek zakończyć i szukać partnera, który preferuje samodzielne mieszkanie. Nikt Ci pistoletu nad głową nie trzyma i nie zmusza do mieszkania z teściami.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, Gość gościówkaa napisał:

Faktycznie ciężka sprawa. W sumie jak teście są po 70tce to długo może nie pociągną (he, he). Z drugiej strony jak możecie sobie pozwolić na coś swojego to przecież czym się martwi Twój narzeczony? Jak jego rodzeństwo czy ich dzieci są u rodziców/dziadków codziennie to teście  nie zostaliby sami. Jeśli chodzi o bezstronną radę, to jednak mieszkanie w domu (z teściami/rodzicami) ma swoje plusy. Swój kawałek ziemi/prywatności, opłaty na pół (lub wcale), pomoc przy dziecku (gdy już się pojawi), nawet taka pierdoła jak ugotowany obiad gdy wrócicie z roboty cieszy (wiem po sobie, zwykle gotuje tak by szybko przygotować lub odgrzać jak wrócę ale czasem nie mam czasu i jak wracam po 15tej z roboty to miło jak zupa na stole :D). I ważne jak faktycznie jest z tym "dom jest na mojego narzeczonego". Czy faktycznie JUŻ jest właścicielem czy dopiero będzie po śmierci rodziców. Jeśli już jest to zapytaj czy rodzeństwo mu się spisało lub czy rodzice dali coś rodzeństwu. Jeśli dopiero będzie kiedyś to czeka was spłata rodzeństwa (zachowek czy jak to się zwie) a to jest "trochę" kasy... Bywa że rodzeństwo się spisuje i finito ale bywa że jest wojna o majątek i żądają spłaty. 

"Pociągnąć" to mogą 20 lat i więcej. Czyli ile lat będzie mieć autorka gdy "wreszcie" przejmie upragniony dom? 42 lata?  Niech się zastanowi dobrze czy warto.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ola
20 godzin temu, superGość napisał:

Autorko widać, że rodziców własnego partnera nie szanujesz więc nie pchaj się do mieszkania z nimi. Druga sprawa: rozpisujesz się jacy to oni są starzy, nie podoba Ci się jak funkcjonują we własnym domu, gdzie głównym problem jest postawa Twojego faceta. Zresztą, jak to mówią, widziały gały co brały. Od początku wiedziałaś, że facet chce mieszkać z rodzicami, że dom przepisany jest na niego ( i pewnie dlatego na niego spadnie obowiązek opieki nad nimi), jak Ci się taka wizja nie podobała to trzeba było związek zakończyć i szukać partnera, który preferuje samodzielne mieszkanie. Nikt Ci pistoletu nad głową nie trzyma i nie zmusza do mieszkania z teściami.

 

 

To nie tak że ich nie szanuje. To mili ludzie, ale wiadomo każdy jest miły jak się widzi raz na tydzień. Po prostu wiem że różnica wieku i przyzwyczajeń jest za duża i będzie wiele kłótni w których oni będą mieli rację bo to ich dom. A partnera nie wybierałam pod względem mieszkania, zakochałam się byliśmy 3 lata razem, po zareczynach zaczął się temat mieszkania i ten problem. Twierdzenie że powinnam go z tego powodu zostawić jest chyba na wyrost. Wiem że problem jest w nim, ale oczekiwałam raczej porad jak to do tego przekonać niż że się tego zrobić nie da🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ola
Dnia 21.01.2019 o 18:55, Gość gościówkaa napisał:

Faktycznie ciężka sprawa. W sumie jak teście są po 70tce to długo może nie pociągną (he, he). Z drugiej strony jak możecie sobie pozwolić na coś swojego to przecież czym się martwi Twój narzeczony? Jak jego rodzeństwo czy ich dzieci są u rodziców/dziadków codziennie to teście  nie zostaliby sami. Jeśli chodzi o bezstronną radę, to jednak mieszkanie w domu (z teściami/rodzicami) ma swoje plusy. Swój kawałek ziemi/prywatności, opłaty na pół (lub wcale), pomoc przy dziecku (gdy już się pojawi), nawet taka pierdoła jak ugotowany obiad gdy wrócicie z roboty cieszy (wiem po sobie, zwykle gotuje tak by szybko przygotować lub odgrzać jak wrócę ale czasem nie mam czasu i jak wracam po 15tej z roboty to miło jak zupa na stole :D). I ważne jak faktycznie jest z tym "dom jest na mojego narzeczonego". Czy faktycznie JUŻ jest właścicielem czy dopiero będzie po śmierci rodziców. Jeśli już jest to zapytaj czy rodzeństwo mu się spisało lub czy rodzice dali coś rodzeństwu. Jeśli dopiero będzie kiedyś to czeka was spłata rodzeństwa (zachowek czy jak to się zwie) a to jest "trochę" kasy... Bywa że rodzeństwo się spisuje i finito ale bywa że jest wojna o majątek i żądają spłaty.

Ciągle mówi że nie będzie dawał kasy za mieszkanie jak ma swój dom. Ja nie wiem jak do niego dotrzeć. Dom jest juz przepisany na niego, A o sprawę z rodzeństwem nawet się nie pytałam, chyba muszę poruszyć ten temat. Mogły to być spory problem zwłaszcza że ma ich osmioro. Dzięki na pewno to sprawdzę🙂

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ola
Dnia 20.01.2019 o 16:27, Gość Gość napisał:

Po co zakładasz temat skoro później nie odpisujesz???

Spokojnie, zwyczajnie nie mam czasu co dzień siedzieć w necie 🙂 już nadrabiam zaległości 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Gość Ola napisał:

To nie tak że ich nie szanuje. To mili ludzie, ale wiadomo każdy jest miły jak się widzi raz na tydzień. Po prostu wiem że różnica wieku i przyzwyczajeń jest za duża i będzie wiele kłótni w których oni będą mieli rację bo to ich dom. A partnera nie wybierałam pod względem mieszkania, zakochałam się byliśmy 3 lata razem, po zareczynach zaczął się temat mieszkania i ten problem. Twierdzenie że powinnam go z tego powodu zostawić jest chyba na wyrost. Wiem że problem jest w nim, ale oczekiwałam raczej porad jak to do tego przekonać niż że się tego zrobić nie da🙂

Nie, nie jest na wyrost. Macie inne oczekiwania w dość fundamentalnej kwestii, a takie sprawy (gdzie mieszkać, sam czy z rodzicami, ilość dzieci, podejście do religii) powinno uzgadniać się na początku związku, na pewno nie po zaręczynach.

Facet ma inną wizję wspólnego mieszkania, z tym, że ta wizja nie jest gorsza od Twojej. Tak jak Ty możesz nie chcieć mieszkać z jego rodzicami, tak on może sobie nie wyobrażać innej opcji niż wielopokoleniowy, otwarty dom i zajmowanie się rodzicami na starość. Nie dobraliście się i tyle.

Prawda jest taka, że przez 3 lata sobie spijaliście z dzióbków ignorując różnice między wami. On niby gdzieś tam słyszał, że:

Dnia 19.01.2019 o 22:06, Gość Ola napisał:

że nie chce mieszkać u niego, że nie pogodze się z jego rodzicami.

ale od początku mówił Ci:

Dnia 19.01.2019 o 22:06, Gość Ola napisał:

Ciągle powtarza że się przyzwyczaje, że dom jest na niego że nie może rodziców zostawić.

więc mieliście 3 lata żeby sprawę omówić i rozwiązać. Ewentualnie powiedzieć sobie do widzenia i się wzajemnie nie szarpać. A Ty uważasz, że problem się zaczął po zaręczynach?

Na początku myślałam, że to facet się miga ale teraz widzę, że w sumie jesteście siebie warci. Obydwoje ignorowaliście różnice poglądów w kwestii mieszkania. A Ty autorko obudziłaś się tylko dlatego, że to już przestało być teoretyczne gadanie ale realny problem, bo za chwilę będziesz pakować walizki do teściów.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ola

Strasznie kipi od Ciebie złośliwościa, a ja tylko zwróciłam się o radę, wyluzuj trochę 🖐

Zgodzę się z niektórymi rzeczami o których mowisz, tyle że jesteśmy bardzo dobraną parą, jest to jedyny powod naszych sporow i nie zostawilabym go z takiego powodu, liczyłam tu raczej na jakieś pomysły kompromisu czy coś a nie na kazania że jestem głupia bo nie ustaliłam na pierwszej randce zasad wspólnej przyszłości. Jeżeli chcesz w ten sposób dawać rady to ja podziękuje🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×