Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Romero

Moja partnerka jest szalenie zazdrosna! - Co mam robić? Proszę o pomoc.

Polecane posty

9 minut temu, Romero napisał:

Ja się jej "stawiam" dlatego są wieczne kłótnie, jak mi zarzuca, że sie za bardzo uśmiecham do eskpedientki to jej tłumacze na spokojnie, ż enie robie nic złego a ona dalej swoje, wtedy się wkurzam i już rozmowa toczy się inaczej, są kłotnie wymiana zdań, jej fochy z początku jeszcze to ja wyciągałem rękę po każdej takiej kłótni mimo, że uważałem, że nie zrobiłem nic złego. Starałem się tłumaczyć, Aneta niby na to ok przepraszała za wybuch złości i zazdrość a za chwile jest to samo. Już teraz po takiej kłótni zaczynam mieć gdzieś wyciąganie ręki. Ile można? szukam sposobu jak mamy sobie z tym poradzić.

To ona ma się ogarnąć a nie Ty szukać sposobu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Gość Toksyczna napisał:

Szczerze, jeśli nie zareagujecie dość szybko, to myślę, że ona was zniszczy w niedługim czasie. To już jest ten etap kiedy Ty zaczynasz być zmęczony, a uwierz mi, że kobieta w takim stanie, odbiera taki brak pogodzenia czy milczenie jeszcze gorzej niż w normalnej sytuacji.. Ale to ona musi zrozumieć, że ma problem 😕 .. Ty możesz jej w tym pomagać, tak jak napisałam Ci wyżej. Jednocześnie starając się, ale zachowując umiar.. 

Będę za was kciuki trzymać.

Dziękuje, oby było dobrze :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Piaskun napisał:

To ona ma się ogarnąć a nie Ty szukać sposobu.

Szukam sposobu żeby się ogarnęła ;p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Rosenrot

Witaj, napiszę Ci z perspektywy takiej bardzo, bardzo zazdrosnej i zaborczej kobiety. Zacznę od tego, że mam stwierdzone zaburzenia osobowości, samoocenę porównywalną do góvvna i już dłuższy czas uczęszczam na psychoterapię i chodzę do psychiatry, biorę leki. Z moim partnerem jestem prawie 3 lata, mamy małe dziecko. Na początku było pięknie, fajnie. Z czasem przyszła zazdrość. Zerwał kontakty ze wszystkimi kobietami, nawet pracę ma taką że nie ma tam kobiet. Nie ma znajomyc, jedynie w pracy gada z chlopakami. Czas spędza tylko ze mną. Ja też nie mam znajomych. On jest sensem mojego życia, jest wszystkim i potrzebuję go 24 godziny na dobę. Zdarzyło się że go uderzyłam, podrapałam. Groziłam nożem, groziłam ze się zabiję. Okaleczam się czasem. Wydzwaniam do niego jak tylko wiem że skończył pracę. Muszę znać każdą sekundę jego każdego dnia. Ostatnia jego rozmowa z obcą kobietą (podszedł po zapalniczkę) skończyła się przyjazdem policji, bo zaatakowałam jego i pobiłam tę kobietę. Jest ciągle sprawdzany, kontrolowany. Mówi że kocha mnie i przyzwyczaił się do tego i ze ja jestem ważniejsza niż jacys tam koledzy czy inne baby. Nie potrafiłabym życ bez niego, ale gdybym wiedziała że to tak będzie wyglądać, że ja będę taka, uwazam ze zj*bałam mu życie i gdybym miała cofnąć czas to nie związałabym się z nim. On żyje tymi dobrymi chwilami. Bolesne słowa, rękoczyny, awantury, tego stara się nie pamiętać i nie przeżywać. Filmy ogląda tylko takie gdzie nie ma roznegliżowanych kobiet, żadnych erotycznych scen. Ja wpadam wtedy w paranoję. 

Dla Twojej dziewczyny to na pewno też nie jest łatwe. Dla Ciebie też. Byłam już u wielu lekarzy, już dłuższy czas się leczę i poprawy nie widać. Chciałabym się zmienic, ale nikt nie potrafi mi pomóc. Ja sama sobie też nie. Mój partner mówi że pogodził się z tym że do końca życia będzie żył w złotej klatce. Bo ja lubię skakać koło niego, spełniać jego zachcianki, wie o tym że np. w lóżku może ze mną zrobić co zechce. Ale warunek jest jeden. Tylko my, zawsze, wszędzie razem i zero innych ludzi, żadnych znajomości, przyjaźni, bycia milutkim np. dla ekspedientki w sklepie.  Ale on jest ciut starszy od Ciebie, jest po 40, ja mam 21.  Jak Ci zależy i kochasz ją to musisz mieć mnóstwo cierpliwości żeby niańczyć swoją dziewczynę i milion razy zapewniać ją o tym że jest piękna, wspaniała cudowna. Jezeli jednak potrzebujesz towarzystwa innych ludzi, potrzebujesz znajomych, a nie tylko cały czas z dziewczyną to odpusć. 

Najważniejsze to idź z nią do psychologa. Może nie jest aż tak "zaawansowana" jak ja, mimo wszystko zbyt późno tam trafiłam. Więc może jeszcze nie jest za późno i da się coś zmienić. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Gość Rosenrot napisał:

Witaj, napiszę Ci z perspektywy takiej bardzo, bardzo zazdrosnej i zaborczej kobiety. Zacznę od tego, że mam stwierdzone zaburzenia osobowości, samoocenę porównywalną do góvvna i już dłuższy czas uczęszczam na psychoterapię i chodzę do psychiatry, biorę leki. Z moim partnerem jestem prawie 3 lata, mamy małe dziecko. Na początku było pięknie, fajnie. Z czasem przyszła zazdrość. Zerwał kontakty ze wszystkimi kobietami, nawet pracę ma taką że nie ma tam kobiet. Nie ma znajomyc, jedynie w pracy gada z chlopakami. Czas spędza tylko ze mną. Ja też nie mam znajomych. On jest sensem mojego życia, jest wszystkim i potrzebuję go 24 godziny na dobę. Zdarzyło się że go uderzyłam, podrapałam. Groziłam nożem, groziłam ze się zabiję. Okaleczam się czasem. Wydzwaniam do niego jak tylko wiem że skończył pracę. Muszę znać każdą sekundę jego każdego dnia. Ostatnia jego rozmowa z obcą kobietą (podszedł po zapalniczkę) skończyła się przyjazdem policji, bo zaatakowałam jego i pobiłam tę kobietę. Jest ciągle sprawdzany, kontrolowany. Mówi że kocha mnie i przyzwyczaił się do tego i ze ja jestem ważniejsza niż jacys tam koledzy czy inne baby. Nie potrafiłabym życ bez niego, ale gdybym wiedziała że to tak będzie wyglądać, że ja będę taka, uwazam ze zj*bałam mu życie i gdybym miała cofnąć czas to nie związałabym się z nim. On żyje tymi dobrymi chwilami. Bolesne słowa, rękoczyny, awantury, tego stara się nie pamiętać i nie przeżywać. Filmy ogląda tylko takie gdzie nie ma roznegliżowanych kobiet, żadnych erotycznych scen. Ja wpadam wtedy w paranoję. 

Dla Twojej dziewczyny to na pewno też nie jest łatwe. Dla Ciebie też. Byłam już u wielu lekarzy, już dłuższy czas się leczę i poprawy nie widać. Chciałabym się zmienic, ale nikt nie potrafi mi pomóc. Ja sama sobie też nie. Mój partner mówi że pogodził się z tym że do końca życia będzie żył w złotej klatce. Bo ja lubię skakać koło niego, spełniać jego zachcianki, wie o tym że np. w lóżku może ze mną zrobić co zechce. Ale warunek jest jeden. Tylko my, zawsze, wszędzie razem i zero innych ludzi, żadnych znajomości, przyjaźni, bycia milutkim np. dla ekspedientki w sklepie.  Ale on jest ciut starszy od Ciebie, jest po 40, ja mam 21.  Jak Ci zależy i kochasz ją to musisz mieć mnóstwo cierpliwości żeby niańczyć swoją dziewczynę i milion razy zapewniać ją o tym że jest piękna, wspaniała cudowna. Jezeli jednak potrzebujesz towarzystwa innych ludzi, potrzebujesz znajomych, a nie tylko cały czas z dziewczyną to odpusć. 

Najważniejsze to idź z nią do psychologa. Może nie jest aż tak "zaawansowana" jak ja, mimo wszystko zbyt późno tam trafiłam. Więc może jeszcze nie jest za późno i da się coś zmienić. 

Niezle, współczuje wam. Nie łatwo tak żyć na pewno..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

zazdrosc i zaborczosc to nei  jest oznaka milosci tylko kontroli - sama kiedys bylam zazdrosna i sprawdzalam mojego ex a tak naprawde nigdy go nie kochalam chcialam tylko go kontrolowac ale to nie mialo nic wspolnego z miloscia,w koncu go zostawilam dla innego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
2 godziny temu, Gość Rosenrot napisał:

Witaj, napiszę Ci z perspektywy takiej bardzo, bardzo zazdrosnej i zaborczej kobiety. Zacznę od tego, że mam stwierdzone zaburzenia osobowości, samoocenę porównywalną do góvvna i już dłuższy czas uczęszczam na psychoterapię i chodzę do psychiatry, biorę leki. Z moim partnerem jestem prawie 3 lata, mamy małe dziecko. Na początku było pięknie, fajnie. Z czasem przyszła zazdrość. Zerwał kontakty ze wszystkimi kobietami, nawet pracę ma taką że nie ma tam kobiet. Nie ma znajomyc, jedynie w pracy gada z chlopakami. Czas spędza tylko ze mną. Ja też nie mam znajomych. On jest sensem mojego życia, jest wszystkim i potrzebuję go 24 godziny na dobę. Zdarzyło się że go uderzyłam, podrapałam. Groziłam nożem, groziłam ze się zabiję. Okaleczam się czasem. Wydzwaniam do niego jak tylko wiem że skończył pracę. Muszę znać każdą sekundę jego każdego dnia. Ostatnia jego rozmowa z obcą kobietą (podszedł po zapalniczkę) skończyła się przyjazdem policji, bo zaatakowałam jego i pobiłam tę kobietę. Jest ciągle sprawdzany, kontrolowany. Mówi że kocha mnie i przyzwyczaił się do tego i ze ja jestem ważniejsza niż jacys tam koledzy czy inne baby. Nie potrafiłabym życ bez niego, ale gdybym wiedziała że to tak będzie wyglądać, że ja będę taka, uwazam ze zj*bałam mu życie i gdybym miała cofnąć czas to nie związałabym się z nim. On żyje tymi dobrymi chwilami. Bolesne słowa, rękoczyny, awantury, tego stara się nie pamiętać i nie przeżywać. Filmy ogląda tylko takie gdzie nie ma roznegliżowanych kobiet, żadnych erotycznych scen. Ja wpadam wtedy w paranoję. 

Dla Twojej dziewczyny to na pewno też nie jest łatwe. Dla Ciebie też. Byłam już u wielu lekarzy, już dłuższy czas się leczę i poprawy nie widać. Chciałabym się zmienic, ale nikt nie potrafi mi pomóc. Ja sama sobie też nie. Mój partner mówi że pogodził się z tym że do końca życia będzie żył w złotej klatce. Bo ja lubię skakać koło niego, spełniać jego zachcianki, wie o tym że np. w lóżku może ze mną zrobić co zechce. Ale warunek jest jeden. Tylko my, zawsze, wszędzie razem i zero innych ludzi, żadnych znajomości, przyjaźni, bycia milutkim np. dla ekspedientki w sklepie.  Ale on jest ciut starszy od Ciebie, jest po 40, ja mam 21.  Jak Ci zależy i kochasz ją to musisz mieć mnóstwo cierpliwości żeby niańczyć swoją dziewczynę i milion razy zapewniać ją o tym że jest piękna, wspaniała cudowna. Jezeli jednak potrzebujesz towarzystwa innych ludzi, potrzebujesz znajomych, a nie tylko cały czas z dziewczyną to odpusć. 

Najważniejsze to idź z nią do psychologa. Może nie jest aż tak "zaawansowana" jak ja, mimo wszystko zbyt późno tam trafiłam. Więc może jeszcze nie jest za późno i da się coś zmienić. 

kopnie cie 4 litery i to szybko bo nikt by tego nie wytrzymal gdybys go naprawde kochala to bys mu ufala a ty go nie kochasz tylko jestes zakompleksiona gowniara ktora chce go kontrolowac i nic wiecej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lorenzo01

I właśnie o tym mówię autorze. Ona zachowywała się krzywo, a Ty jeszcze ją za to starałeś ugłaskać, wytłumaczyć. Trzeba było od razu zrobić chłodnik i się do niej nie odzywać przez jakiś czas. Gadanie w takich przypadkach nic nie pomaga. Z resztą już próbowałeś.

Ona się łatwo nie zmieni i wydaje mi się, że tylko terapia szokowa ze strony kogoś kogo kocha może poskutkować. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mam to samo

Zakończ ten związek jeśli chcesz żyć normalnie. Już teraz jej zachowanie to patologia a będzie tylko gorzej.

Miałem kiedyś partnerkę tak zazdrosną, robiła afery o byle g...o. Z każdym rokiem było coraz gorzej. Wiele osób myli zazdrość z miłością, ale zazdrość nie ma nic wspólnego z miłością. Wielka zazdrość nie jest dowodem wielkiej miłości tylko wielkiego egoizmu, a miłość jest zaprzeczeniem egoizmu.

Ja też próbowałem walczyć o nasz związek ale to walka z góry skazana na porażkę. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Olla

Witaj.

Napisze z perspektywy takiej osoby, z którą jesteś. Przerabialam ten problem - miałam dokładnie to samo, co twoja dziewczyna. Wiąze się to z zab osobowości, niskim poczuciem wl wartości, jak tu już napisano. Wiec nie ulega wątpliwości, ze twoja dziewczyna ma problem, który powinna po pierwsze zobaczyć, po drugie chcieć sobie z nim poradzić.

Ale - każdy kij ma dwa konce - przyjrzyj się (obiektywnie) swojemu zachowaniu - być może prowokujesz jej akcje nieświadomie, może jest cos, co może burzyc jej spokoj. Mój mąz np. miał zwyczaj zartowania i "dawania do zrozumienia", ze kiedy tylko strace go z oczu, on cos "nabroi". Dla niego były to żarty, a ja przezywalam. Dopiero rozmowa pokazala, gdzie jest problem, u mnie ze mnie to boli, a u niego, ze tez nie był mnie do końca pewny, wiec tak mnie "straszyl", oczywiście nieswiadomie. Przyjrzyj się swojemu zachowaniu, bo nie ma dymu bez ognia.

Na koniec - jak chcesz to ratować, to mam rady - jak najmniej tłumaczenia, przekonywania, bo to daje skutek odwrotny,  bardzo konkretnie namow ją na wizyte u psychologa lub psychiatry. Bez tego ani rusz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Rosenrot
3 godziny temu, Gość gość napisał:

kopnie cie 4 litery i to szybko bo nikt by tego nie wytrzymal gdybys go naprawde kochala to bys mu ufala a ty go nie kochasz tylko jestes zakompleksiona gowniara ktora chce go kontrolowac i nic wiecej

Musiałabym go chyba zdradzić żeby mnie kopnął w dupę, co jest niewykonalne bo nie uznaję czegos tak okropnego jak zdrada. Uwierz mi, kocham go, jest sensem mojego życia, całym moim życiem. Dla mnie isnieje tylko on i nasze dziecko. To oni są najważniejsi. Ale nie potrafię tegoprzeżyć że może być ktoś jeszcze oprócz mnie i naszej córki, znajomy albo odpukać jakaś kobieta. Nie wyobrażam sobie ze on spędza czas z kimś innym niż my, bolałoby mnie to strasznie. Wiesz, ja np taką jego rozmowę z inną kobietą odbieram tak jak normalni ludzie odbierają zdradę. I nikt sobie nawet nie wyoraża jak to boli. Masz rację, jestem zakompleksioną gówniarą mimo że większość osób twierdzi że nie mam powodów. Mam zaburzenia odżywiania i obsesję na punkcie swojego wyglądu. Podświadomie uważam ze jak przytyję czy przestanę dbać o wygląd to partner nie będzie mnie kochał. Ale tego wszystkiego dowiedziałam się u psychoterapeuty. No i moje zachowani prawdopodobnie jest wynikiem poprzednich, chvjowych związków a także tego, że zostalam późno zdiagnozowana i odpowiednio leczona i teraz jest trudno. Po rozmowie konsultacyjnej w szpitalu psychiatrycznym nie chcieli mnie przyjąć na oddział bo stwierdzili że za bardzo jestem związana z partnerem i rozłąka mogłaby być niebezpieczna dla mnie i otoczenia a poza tym jestem nadmiernie agresywna i boją się po prostu. Nie znasz mnie nie oceniaj nie wiesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna od lat
Dnia 27.02.2019 o 12:55, Gość Rosenrot napisał:

Witaj, napiszę Ci z perspektywy takiej bardzo, bardzo zazdrosnej i zaborczej kobiety. Zacznę od tego, że mam stwierdzone zaburzenia osobowości, samoocenę porównywalną do góvvna i już dłuższy czas uczęszczam na psychoterapię i chodzę do psychiatry, biorę leki. Z moim partnerem jestem prawie 3 lata, mamy małe dziecko. Na początku było pięknie, fajnie. Z czasem przyszła zazdrość. Zerwał kontakty ze wszystkimi kobietami, nawet pracę ma taką że nie ma tam kobiet. Nie ma znajomyc, jedynie w pracy gada z chlopakami. Czas spędza tylko ze mną. Ja też nie mam znajomych. On jest sensem mojego życia, jest wszystkim i potrzebuję go 24 godziny na dobę. Zdarzyło się że go uderzyłam, podrapałam. Groziłam nożem, groziłam ze się zabiję. Okaleczam się czasem. Wydzwaniam do niego jak tylko wiem że skończył pracę. Muszę znać każdą sekundę jego każdego dnia. Ostatnia jego rozmowa z obcą kobietą (podszedł po zapalniczkę) skończyła się przyjazdem policji, bo zaatakowałam jego i pobiłam tę kobietę. Jest ciągle sprawdzany, kontrolowany. Mówi że kocha mnie i przyzwyczaił się do tego i ze ja jestem ważniejsza niż jacys tam koledzy czy inne baby. Nie potrafiłabym życ bez niego, ale gdybym wiedziała że to tak będzie wyglądać, że ja będę taka, uwazam ze zj*bałam mu życie i gdybym miała cofnąć czas to nie związałabym się z nim. On żyje tymi dobrymi chwilami. Bolesne słowa, rękoczyny, awantury, tego stara się nie pamiętać i nie przeżywać. Filmy ogląda tylko takie gdzie nie ma roznegliżowanych kobiet, żadnych erotycznych scen. Ja wpadam wtedy w paranoję. 

Dla Twojej dziewczyny to na pewno też nie jest łatwe. Dla Ciebie też. Byłam już u wielu lekarzy, już dłuższy czas się leczę i poprawy nie widać. Chciałabym się zmienic, ale nikt nie potrafi mi pomóc. Ja sama sobie też nie. Mój partner mówi że pogodził się z tym że do końca życia będzie żył w złotej klatce. Bo ja lubię skakać koło niego, spełniać jego zachcianki, wie o tym że np. w lóżku może ze mną zrobić co zechce. Ale warunek jest jeden. Tylko my, zawsze, wszędzie razem i zero innych ludzi, żadnych znajomości, przyjaźni, bycia milutkim np. dla ekspedientki w sklepie.  Ale on jest ciut starszy od Ciebie, jest po 40, ja mam 21.  Jak Ci zależy i kochasz ją to musisz mieć mnóstwo cierpliwości żeby niańczyć swoją dziewczynę i milion razy zapewniać ją o tym że jest piękna, wspaniała cudowna. Jezeli jednak potrzebujesz towarzystwa innych ludzi, potrzebujesz znajomych, a nie tylko cały czas z dziewczyną to odpusć. 

Najważniejsze to idź z nią do psychologa. Może nie jest aż tak "zaawansowana" jak ja, mimo wszystko zbyt późno tam trafiłam. Więc może jeszcze nie jest za późno i da się coś zmienić. 

Mam identycznie. Męczę się. To tak boli, że zrozumie tylko ta kobieta, która ma tak samo. Nikt inny nie pojmie jak straszne jest życie z tą przypadłością.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Karolina

Skoro jej zazdrość zaczęła się tak nagle to pewnie poczuła przy jakiejś sytuacji, że nie uważasz już jej za kogoś wyjątkowego i poczuła się mniej ważna. A kobiecie w takim stanie po prostu z deka odbija. Spróbuj mówić jej jaka jest fantastyczna, piękna, poświęcić jej więcej czasu i uwagi. Tak żeby poczuła że jest ważniejsza od kumpli. Myślę, że wtedy odetchnie i spasuje.

Druga opcja jest taka, że się nie dobraliście ze sobą. Są ludzie którzy wolą spędzać czas razem i siebie mają na pierwszym miejscu no i tacy którzy potrzebują znajomych. Introwertycy i ekstrawertycy. Więc może tu też jest problem w niezgraniu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×