Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość Gosc

Jakich dań nie znosilyscie jako dziecko?

Polecane posty

Gość Gosc

Głównie chodzi mi o jedzenie w przedszkolu i szkole,ale w domu też. Ja nienawidzilam surówki z selera, ciepłych zup mlecznych, brukselki,szpinaku i kanapek z miodem.

Z tych rzeczy dziś lubię tylko szpinak, reszty nie tkne. A jeśli zupa mleczna,to wyłącznie zimne mleko z płatkami lub musli. A jak u was? Zostały wam urazy żywieniowe z dzieciństwa czy do pewnych rzeczy się przekonalyscie? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Zupy mleczne i zupy owocowe. I do dziś nie lubię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Moma

Gołąbków,wszystkiego co z kapustą,flaków i najbardziej wątróbki.flaków i wątróbki nie jadam do dziś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Zupy mleczne, krupnik - nie lubię do dziś. Nie przepadałam ogólnie za zupami (ogórkowe, "ogólno-warzywne", generalnie wszystkie zabielane śmietaną) i teraz też ich nie jem. Ani to nie ma żadnego konkretnego smaku, ani się człowiek nie naje.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Wątroby i kapusty kiszonej. Mój dzień był do dúpy po tym. Mielone też ohydne. Ogólnie wszystko. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tttgg

Nie chodzilam do przedszkola lecz do zerówki, w skzole jadlam kanapki z  domu (szkola na wielkopolskiej wsi, jestem rocznik  1982).

Nie cierpialam gotowanych startych braczkow ani watrobki - nadal nie cierpie, buraki jem surowe w cienkich plasdterkach lub jako zupe; miesa nie jem od 6 lat;

nie znosilam tez budyniu- jedynie 'czekoladowy' lubilam.

Nie lubilam kopytek a teraz uwielbiam, robie raz-dwa razy na miesiac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Na chwilę

Nie chodziłam do przedszkola. 

Od dziecka nienawidzę rosołu, ziemniaków, ryżu na mleku z cynamonem, buraków i szpinaku. Chociaż obecnie szpinak zjem ale tylko w liściach, inna postać odpada. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc

Od dziecka nie znosilam gotowanej cebuli w niczym wiec odpadaly mi mielone i rozne inne potrawy.  Niestety o ile zupy uwielbialam to rowniez cebuli oraz pora gotowanego nie znosilam.  Dzieki temu zwykle po powrocie z koloni bylam duzo chudsza niz normalnie.  Jak sama gotuje teraz to por czy cebule owijam niciami i wyciagam zanim sie rozpadna i zruinuja mi zupe.  Ziemniakow rozwniez nigdy nie lubilam poniewaz mialy "grudy" wiec placki ziemiaczane odpadaja, pyzy i inne. Do dzisiaj jem tylko ziemniaki cale zaraz po ugotowaniu.  Poniewaz nie znosze ich zapachu surowego to gotuje tylko mlode, zeby nie obierac.  Jedyne do czego sie obecnie przekonalam to pieczona cebula.  Surowa zawsze uwielbialam- najprawdopodobniej poniewaz zawiera antyhestamine, a jestem alergikiem weic potrafilam jesc kanapki z maslem i cebula.  

Jako dziecko bylam typowym niejadkiem, ale teraz jest dostep do wielu wiecej produktow wiec jem normalnie omijajac te wymieonione rzeczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Noga Kurczaka na wagę

Jajek pod wszelką postacią,a najbardziej na miękko i twardo i do teraz ich nie jadłam. Poza tym gotowane mleko, mleczne zupy ( owocowych w przedszkolu nam nie dawano) , manna z sokiem na deser, ryż z jabłkami, kompot wigilijny, bób, brukselka, pomarańcze ( sok tak,ale całej pomarańczy nie tknę). Tych wszystkich rzeczy nie jadam do teraz. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość alka

nienawidziłam: wątróbki, salcesonu, szynki, zup mlecznych, past jajecznych, buraczków, barszczu czerwonego, surowej i gotowanej marchewki, kompotu z dyni z goździkami, surowego ogórka, kaszy manny z sokiem, kisielu.

O dziwo z "okropieństw" dzieciństwa uwielbiałam flaki, kaszankę, zimne nóżki w galarecie, brukselkę, szpinak.

do dziś nie zjem tylko wątróbki i kompotu z dyni z gozdzikami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Nie chodziłam do przedszkola, a w szkole podstawowej na długiej przerwie serwowano tylko herbatę.

Konkretnych potraw nie pamiętam, ale nie lubiłam niektórych składników, np. musztardy, kalafiora, gotowanego mięsa z kurczaka (takiego z rosołu). Obecnie wszystkie te rzeczy bardzo lubię. Nie znoszę zupy dyniowej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
2 minuty temu, Gość Gość napisał:

Sosow miesnych, barszczu, gołąbków

Zapomniałam o kaszance. Zawsze starano się mnie namówić na zjedzenie tego, co mnie odtracalo jeszxze bardziej. Do dzis nie jem powyższych dań

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc

Tu autorka. Dość różnorodne wypowiedzi,choć ja akurat wątróbkę bardzo lubię, a tu widzę,że prawie każda nie za bardzo. Przypomnialyscie mi,że budyniow, w szczególności waniliowych , na ciepło też do dziś nie tkne. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

ale ktoś z'j'e'by'wał Wam wątróbkę, a to superfood koncentracja wszystkiego, co nam potrzebne

ja: chrzan, wszystkie ryby, wszystko do czego dodano kminek lub "magi" nie wiem jak to się pisze i co to tak do końca jest, wszystko cebulą, krupnik, grochówka

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
2 godziny temu, Gość tttgg napisał:

Nie chodzilam do przedszkola lecz do zerówki, w skzole jadlam kanapki z  domu (szkola na wielkopolskiej wsi, jestem rocznik  1982).

Nie cierpialam gotowanych startych braczkow ani watrobki - nadal nie cierpie, buraki jem surowe w cienkich plasdterkach lub jako zupe; miesa nie jem od 6 lat;

nie znosilam tez budyniu- jedynie 'czekoladowy' lubilam.

Nie lubilam kopytek a teraz uwielbiam, robie raz-dwa razy na miesiac.

Rocznik 87

Chodziłam  do zerówki z której nie pamietam żeby coś mi nie smakowało. Chyba jadłam wszystko bo mama pewnie tak mnie uczyła. A w szkole miałam kanapki z domu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc
8 minut temu, Gość Gosc napisał:

Tu autorka. Dość różnorodne wypowiedzi,choć ja akurat wątróbkę bardzo lubię, a tu widzę,że prawie każda nie za bardzo. Przypomnialyscie mi,że budyniow, w szczególności waniliowych , na ciepło też do dziś nie tkne. 

Ja watrobki nie lubilam za bardzo jako dziecko, ale nie odtracala mnie tak jak gotowana cebula lub por.  Co do budyniu to lubilam, ale musialam jesc szybko i na goraco poniewaz "kozuszka" nie dotknelam- taki obslizly mi sie wydawal jak cebula i por po ugotowaniu.

Widze, ze to co nas odrzucalo od dziecka to zostaje na cale zycie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mam tak samo

Wątróbki i jajka na miękko nie tkne. W przedszkolu nie lubiłam wszystkiego co miało grudki i kożuchy: mleko, kakao, budyń.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc

Juz pamietam :D przed chwilka pisałam, ale już wiem ze nie cerpiałam piątkowego postnego żuru... to zawsze było żeby chociaz jeszcze jedna łyżkę zjeść. No i wątróbki w rosole nie lubiłam ale musiałam jeść bo to było na krew :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc

Tu autorka. Ale to prawda,że wątróbkę trzeba umieć zrobić,bo inaczej faktycznie jest niedobra.

Jak pisałam, za dziecka nie znosilam szpinaku; jestem rocznik 88 i w przedszkolu podawali naprawdę ohydny,taki gorzki brrrr ...A że panie zawsze kazały siedzieć i jeść, choć trochę, no to mieszalam ten nieszczęsny szpinak z ziemniakami i kilka kesow zawsze jakos przelknelam, ale meczylam się strasznie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Rocznik 89, nigdy nie lubiłam mięsa. W domu codziennie był albo schabowy, albo mielony. Przez 25 lat dzień w dzień świńska ..., a w niedzielę (niedo)pieczony kurczak.

W dorosłym życiu nienawidzę wieprzowiny i kurczaka, jem tylko kaczkę, cielęcinę i ryby- i to okazjonalnie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Nie znosiłam ryb smażonych w panierce, kaszy manny na mleku, marchewki zasmażanej, rosołu z makaronem (sam rosół do picia ok) i pomidorowej (ogólnie większości zup nie lubiłam,poza barszczem, żurkiem i  chyba grochową, ale rosół i pomidorowa były dla mnie niejadalne). Nie przepadałam też za chlebem, kanapka dla mnie musiała mieć chleba malutko a dużo "obkładu".

Chleba jem mało do tej pory, zupy niektóre polubiłam ale w moich wersjach (np. pomidorowa jako krem z pomidorów, takiej na koncentracie i z rozgotowanym ryżem czy makaronem nie znoszę do dziś), niektórych dalej nie jem. Manna na mleku ok, ale na zimno, i musi być z wanilią albo ziarnem tonka. Ryby w panierce nie cierpię w dalszym ciągu, w innych formach bardzo lubię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Miss Sosnowca

O dziwo jako dziecko jadłam wszystko, teraz mniej rzeczy lubię 😀

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cggg

Rocznik 90.

W szkole obiady buly pyszne ale mielone robili przeokropne i nigdy tego nie jadlam co uchronilp mnie od zatrucia salmonella bo tego dnia panie dodaly tam jakies podejrzane jaja.

Epidemia na całą szkołę.

Ja nie lubilam nigdy uwaga uwaga naleśników! W domu wcale nie tknelam , nie lubilam dzemu z maka a w szkole oznaczalo to ze caly dzien bede glodna bo o ile bylo smaczne o tyle sycilo na godzine - po prostu deser.

Dziś nie ma chyba rzeczy ktorej bym nie zjadla, jakoś jestem otwarta na wszysyko i nawet nalesniko zjem ze smakiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×