Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Gość gość

Rodzina w wakacje robi z naszego domu przedszkole i hotel dla zwierząt. Dość już tego wykorzystywania! :/

Polecane posty

Gość gość

Co rok ta sama sytuacja. Rodzinka wyjeżdża gdzieś sobie na wakacje i jak gdyby nic zakłada, że to oczywiste, że my zaopiekujemy się ich zwierzaczkiem. Siostra z kolei regularnie podrzuca mi swoje dzieci. Przez to, że pracuję w domu jej się wydaje, że nic nie robię i mogę biegać za jej maluchami. Niestety mam taki głupi charakter, że się zgadzałam, chciałam pomóc, myślałam że może się też jakoś odwdzięczą np. przypilnują mojego dziecka, gdy będę chciała wyjść. Ale nie! Jak dasz palec, to cała ręka leci. Teraz już nawet zostawiają i nie dają żadnego grosza, zakładają że będę sponsorować. Z kolei mi pomóc nigdy nie mogą, bo taaacy zapracowani, albo chcą sobie odpocząć. No kurde! Teraz znowu jadą na wakacje i mówią mi to 3 dni przed, że chcą zostawić u mnie psa. Pierwszy raz udało mi się odmówić i jestem z siebie bardzo dumna. Powiedziałam, że mam plany i nie mogę (tak bez tłumaczenia), a oni oczywiście drążyli, drążyli, a może jednak, bo ojejku co oni zrobią, przecież do Grecji lecą i psa nie wezmą. Do tego jakieś próby wzbudzenia poczucia winy typu "teraz nasz biedny piesio będzie cierpiał, bo z kimś obcym będzie musiał zostać. Tylko jak my teraz na ostatnią chwilę kogoś znajdziemy? No szkoda szkoda, myśleliśmy że można na tobie polegać".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Iza

Dobrze zrobiłaś może dotrze że ty te, nasz swoje życie. Jak będzie Ci próbowała podrzucić dzieciaka to też powiedz ze masz bardzo ważna pracę przy której trzeba się skupić a wiesz twój maluch jest bardzo absorbujacy więc tym razem nie dam rady

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

I dobrze. Co innego wzajemna pomoc, a co innego zwykłe jednostronne wykorzystywanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Brawo

Bardzo dobrze zrobiłaś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc

Trzeba tak samo odpowiadac "jak wlasciciele nie martwia sie o los psa na czas urlopu to niestety piesio musi siedzieć z obcymi, a przecież nie kupiliscie wycieczki trzy dni przed jej rozpoczęciem".

A siostrze tez powiedz jak bedzie drazyla, ze Ty zaopiekujesz sie jej dziecmi jak ona na ten czas znajdzie kogos kto wykona za Ciebie projekty i oczywiście ona tej osobie zaplaci. Bo sory, ale tak jak ona swoich dzieci nie zabiera do pracy, ty tez nie bedziesz zabierac, swoich nie zabierasz (a jak juz to potem nocami pracujesz) to co dopiero czyjes!.

Dalas sie wykorzystywać, nigdy sie nie sprzeciwialas, to tak masz, uznali cie za jelenia. Pamietaj, nie ma ofiar w rodzinie, sa tylko ochotnicy. I fakt, ze jak rodzina sie przyzwyczai, ze jest taki jelen rodzinny to potem robi awantury jeleniowi, ze ten nie chce juz nim byc, wiadomo, nikt nie chce stracic datmowej opiekunki dla psa czy dzieci, ktora o kazdej porze dnia i nocy chetnie bez cienia marudzenia godzila sie na wszystko.

Trzymam kciuki, oby tak dalej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Chyba najbardziej wykorzystuje się jednak babcie. Koleżanka mi opowiadała jak żona jej brata łaskawie pozwoliła zabrać ze sobą ich matkę na wakacje. Oczywiście chodziło o niańczenie dzieci. Ale ona była taka bezczelna, że nie dość, że chciała aby mama mojej koleżanki płaciła za siebie, jeszcze dołożyła się do nich i stanowiła darmową opiekę. Do tego chciała by dojechała we własnym zakresie, bo ich samochód (7-osobowy!!), jest za mały, a tak naprawdę po prostu nie chciała z nią jechać i nie miała ochoty sponsorować jej benzyny. A głupi mąż (syn tej kobiety) na wszystko przytakiwał. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

 Dobrze robisz. Ja też zawsze byłam na zawołanie, sama o pomoc nie prosiłam, zawsze z mężem radzilismy sobie sami. Teraz udało mi się dostać do lekarza, do którego są wielomiesieczne kolejki z tygodniowym wyprzedzeniem. Niestety mąż tego dnia nie może wziąć wolnego. Nikt z osób regularnie korzystających z naszej pomocy logistycznej, noclegowej, finansowej nie może przez 1,5 godziny zostać z naszym dzieckiem. Więc moja pomoc też się skończyła. Nie będzie zawieź, przywieź. Nie będzie darmowych weekendów dla calej rodziny. A pchaja się bo mamy dom z ogrodem w atrakcyjnym turystycznie miejscu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ludzie tak mają ze szybko się przyzwyczają do dobrego i staję się to dla nich normalne...dlatego też nie można pozwalać na stałe przywożenie pieska czy dzieci do opieki, bo po pewnym czasie będą wychodzić właśnie takie sytuacje, a dla nich to normalne, ze przywożą bo przecież zawsze przywozili...

trzeba nauczyć się asertywności i choć na początku trudno się odmawia to po kilku razach będzie już łatwiej i na pewno z pozytywnym skutkiem dla Ciebie. Moim zdaniem jeśli ktoś pracuje w domu to nie oznacza, że siedzi i nic nie robi tak jakby miał wolne...to jest praca jak każda inna , z tą różnicą , że pracuje się w domu a nie w biurze, ale tak samo trzeba się skupić i pomyśleć nad wszystkim, a nie być rozkupionym przez dzieci...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Też uważam, że robisz dobrze. Ja akurat nie miałam takiego problemu, ale moja koleżanka miała podobne atrakcje. Jako, że mieszka blisko lotniska rodzina i znajomi traktowali ja jako przystanek w podróży jak lecieli gdzieś. Zaczęło się od zostawienia auta. Potem oddaj miejsce parkingowe a sama szukaj codziennie gdzie stanąć plus przechowaj klamoty przez 2 tyg (a mieszkanko małe). Skonczylo sie jak rodzina, która w drodze na lotnisko miała jej podrzucić psa na tydzień (na co koleżanka się zgodziła) kilka dni przed wylotem poinformowała (nie spytała) że zostawia jej również dziecko! Co z tego, że koleżanka to dziecko widziała parę razy w życiu i go nie zna, co z tego że pracuje, powinna urlop zaplanować i być nianią. Na szczęście zrobiła awanturę. Po rodzinie poszła fama, że niepomocna, ale spokój ma. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
56 minut temu, Gość Gosc napisał:
31 minut temu, Gość Gość napisał:

Też uważam, że robisz dobrze. Ja akurat nie miałam takiego problemu, ale moja koleżanka miała podobne atrakcje. Jako, że mieszka blisko lotniska rodzina i znajomi traktowali ja jako przystanek w podróży jak lecieli gdzieś. Zaczęło się od zostawienia auta. Potem oddaj miejsce parkingowe a sama szukaj codziennie gdzie stanąć plus przechowaj klamoty przez 2 tyg (a mieszkanko małe). Skonczylo sie jak rodzina, która w drodze na lotnisko miała jej podrzucić psa na tydzień (na co koleżanka się zgodziła) kilka dni przed wylotem poinformowała (nie spytała) że zostawia jej również dziecko! Co z tego, że koleżanka to dziecko widziała parę razy w życiu i go nie zna, co z tego że pracuje, powinna urlop zaplanować i być nianią. Na szczęście zrobiła awanturę. Po rodzinie poszła fama, że niepomocna, ale spokój ma. 

Moja bliska krewna ostrzegała nas przed kupnem pierwszego po ślubie mieszkania w pobliżu dworca (smarkaci, mało kasy, braliśmy to, na co było nas stać), że wszyscy będa nocować, robić sobie przystanek przesiadkowy. Ale mieszkanie bardzo małe, więc był spokój, bo niby gdzie, jak nie ma się gdzie ruszyć. Też tak myśleliśmy, bo to logiczne i nie przejmowaliśmy się. Jednak nie wszyscy myślą normalnie. 
Mąż miał zamiejscowego klienta, facet po jakimś ubitym udanym interesie wprosił się, że "wpadnie na chwilkę" (nie na wieczór). Ja niezadowolona, bo dziecko małe, karmię co chwilę, obowiązki - ani z nimi posiedzieć, ani się gdzie zamknąć, bo co, będę siedzieć w sypialni? Ale trudno. Przyszedł po 20ej, zamiast o umówionej 18ej, u nas akurat kąpiel niemowlęcia, ale ok, raz nie wykąpiemy, nic się nie stanie. Podałam coś na zakąskę, mąż napoje przygotował, rozsiedli się w salonie. Nakarmiłam i położyłam spać dziecko, wyszłam na chwilę do nich, bo już pogadali o biznesach i wypadało się nie izolować. Sympatycznie, owszem, ale bije 22ga a facet siedzi. Ja już jak na szpilkach, bo chciałabym się wykąpać zanim niemowlak się obudzi na następne karmienie, a tu zonk, przecież nie będę paradować w piżamie i szlafroku przy obcym. Myślę: nie zaproponuję nic więcej, to może się ogarnie, a ten nic, siedzi. 23. a on siedzi i gada w najlepsze. poszłam karmić do sypialni, myślę, może poskutkuje. Gdzie tam. O północy miałam dość, wstałam i przeprosiłam, mówiąc, że niestety musimy iść spać, bo wcześnie rano wstajemy. Dacie wiarę, że wyglądał na zaskoczonego? Okazało się, że liczył na nocleg (sic! Niby gdzie? Brak dodatkowego "spania" Mąż miał legnąć na podłodze a ten ze mną w małżeńskim łóżku? 😛 ) albo na "przesiedzenie" przy napitku do rana. Przypominam, że w domu porykujące niemowlę. Masssakra. Potem raz jeszcze zwaliła się nam na głowę para zapewniająca, że nocowanie przez kilka dni na (niewygodnej, nieprzystosowanej do spania) kanapie w salonie im odpowiada. Nic to, że tydzień roboczy, wszyscy wstają do pracy/ szkoły a goście zalegający w salonie do 9ej to kłopot i utrudnienie, opóźnienie przez zablokowaną łazienkę itp. Oni "dadzą radę", a my? Niby dawali, ale zaczęły się uwagi: "za dużo klamotów masz, posprzątaj to, wyrzuć te graty" (poupychane po kątach do przeprowadzki do większego mieszkania, więc ciasno- uprzedzałam ich) itp. Nie podoba się - nie proś o gościnę, to moje przestrzenie, moje kąty i nawet jak zechcę sobie postawić na środku salonu 20-letniego fikusa po babci rozrośniętego jak baobab (koleżanka tak ma 🙂 ), to nie wasza sprawa, wykupcie sobie po prostu noclegi w hotelu. Zmądrzałam, nigdy więcej się nad nikim nie "zlitowałam". 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Chyba najbardziej wykorzystuje się jednak babcie. Koleżanka mi opowiadała jak żona jej brata łaskawie pozwoliła zabrać ze sobą ich matkę na wakacje. Oczywiście chodziło o niańczenie dzieci. Ale ona była taka bezczelna, że nie dość, że chciała aby mama mojej koleżanki płaciła za siebie, jeszcze dołożyła się do nich i stanowiła darmową opiekę. Do tego chciała by dojechała we własnym zakresie, bo ich samochód (7-osobowy!!), jest za mały, a tak naprawdę po prostu nie chciała z nią jechać i nie miała ochoty sponsorować jej benzyny. A głupi mąż (syn tej kobiety) na wszystko przytakiwał. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

U mnie w rodzinie wszyscy mają psy lub inne zwierzaki i cały czas marudzą, że nigdzie na wakacje nie mogą jechać, bo pies jest 😄 Rodzice mają dużego owczarka i nie jest to pies, z którym można gdzieś pojechać. Za każdym razem męczą mnie, żebym do nich przyjechała na tydzień na "wakacje" popilnować psa, a oni sobie gdzieś pojadą. Tak samo na żadne wesela, ani imprezy nie mogą jechać, bo pies. Na początku pomagałam, czasami przyjeżdżałam, żeby tylko nakarmić i wypuścić tego psa, ale w pewnym momencie zrobiło się tego zbyt wiele. Praktycznie raz w tygodniu była taka sytuacja, że musiałam się tym psem zajmować i zrobiłam awanturę, żeby w końcu ogarnęli jakąś inną opiekę dla tego psa i szanowali mój czas wolny, bo wygląało to tak, że jak tylko ja mam wolne to już dzwonili do mnie bym przyjeżdżała. Po kilku latach pies zmarł, ja powiedziałam, że jeśli kupią kolejnego to na mnie niech nie liczą. Kupili drugiego, też wielkiego wilczura i teraz cały czas z nim siedzą i marudzą że nie pomagam. A niech kiszą się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Teraz niezłą wymówką jest alergia na sierść (psa, kota) 😉 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dsdsds

Same sobie winne jestescie, granice sie stawia od poczatku, przyzwyczailyscie rodzine i oni sobie serio nmoga nie zdawac sprawy w mysl "jakby jej nie pasowalo to by powiedziala".

A wam nie pasuje,a sie zgadzacie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Rodz
21 godzin temu, Gość gość napisał:

Chyba najbardziej wykorzystuje się jednak babcie. Koleżanka mi opowiadała jak żona jej brata łaskawie pozwoliła zabrać ze sobą ich matkę na wakacje. Oczywiście chodziło o niańczenie dzieci. Ale ona była taka bezczelna, że nie dość, że chciała aby mama mojej koleżanki płaciła za siebie, jeszcze dołożyła się do nich i stanowiła darmową opiekę. Do tego chciała by dojechała we własnym zakresie, bo ich samochód (7-osobowy!!), jest za mały, a tak naprawdę po prostu nie chciała z nią jechać i nie miała ochoty sponsorować jej benzyny. A głupi mąż (syn tej kobiety) na wszystko przytakiwał. 

A głupia babcia pojechała? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

No właśnie trzeba postawic granice pomiędzy pomocą a wykorzystywaniem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Pat

Moi znajomi kupili i wyremontowali sobie domek w górach. Podobno rodzina cały czas do nich dzwoni i ustawia się w kolejce na wakacje. Oni są akurat tacy, że gości lubią, ale tylko tych najbliższych. Ale czasami dzwonią tacy, których latami nie widzieli, jakieś piąte wody po kisielu, stare paczki znajomych, nagle sobie o nich przypomnieli. Wszystko po to by za darmo mieć hotel. Znajoma opowiadała, że przyjechała do niej dawna przyjaciółka z narzeczonym i ledwo co przekroczyli próg domu, to tylko rzucili walizki i już wyskoczyli korzystać z ładnej pogody i miejscowych atrakcji, bo "szkoda czasu" 😄 A chyba po latach braku kontaktu wypadałoby chociaż zamienić kilka słów z "przyjaciółką", skoro podobno tak się stęskniła, że natychmiast chciała przyjechać i zacieśniać więzi. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chodzi o hotele dla psów lub kotów to zerknijcie sobie na platformę AnimalHotels.com, która ułatwię wyszukiwanie sprawdzonej opieki nad pupilem😀🥰

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×