Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość fjfjfjf

Mamy doradzcie prosze, chodzi o szkole mojego syna

Polecane posty

Gość fjfjfjf

Syn ma 5.5 roku i od wrzesnia chodzi drugi rok do szkoly (jestem w UK i dzieci tu ida do szkoly po skonczonych 4latach- to tak zeby uprzedzic pytania). Jako ze to juz jego drugi rok, to nawiazal przyjaznie i ma dwoch bliskich kolegow. Chlopcy bardzo sie lubia, tylko wszyscy razem to wulkan energii. Ich zabawy to glownie bieganie, sciganie sie, wyglupy, czasem jakies zapasy na niby, zawsze przy tym ktos kogos klepnie, popchnie, szturchnie. Ale nigdy nie jest tak ze ktorys plakal, komus stala sie krzywda (wiem, bo mam dobry kontakt z ich rodzicami). Jakies dwa tyg temu ich nauczycielka zabronila im sie razem bawic bo bawiac sie w berka, moj syn biegnac wpadl na innego chlopca (z innej klasy), przewrocili sie i tamten nabil sobie guza. Syn sam zaprowadzil go do pani, powiedzial co sie stalo, wzial wine na siebie i przeprosil (to wiem od nauczycielki). Rozsadzila ich w klasie (to akurat rozumiem) ale gdy sa na boisku i maja czas na zabawe, to tez nie moga spedzac czasu razem. Za kazdym razem jak ktos sie zblizy do kogos, podchodzi pani i mowi zeby sie razem nie bawili, jednego wysyla w jedna strone, drugiego w druga itd. To akurat wydaje mi sie niesprawiedliwe, trwa to juz dwa tyg i chyba w zamysle nauczycielki tak juz ma byc. Jutro mam wywiadowke (spotkanie 1 na 1, nie grupowe) i nie wiem czy poruszac ten temat czy nie. Powiedzcie mi co byscie zrobily, patrzac na sytuacje z wlasnej perspektywy. Szkoda mi syna, z drugiej str nie chce wyjsc na matke ktora uwaza ze jej dziecko jest "super i cacy". Wiem ze moj syn jest zywiolowy, czasem w zabawie sie zapomina i trzeba go przywolac do porzadku. Jednoczesnie jest najlepszy w klasie z matematyki i czytania (choc ang to jego drugi jezyk), z pisania jest w normie. No i tak mysle...powiedziec cos czy zostawic sprawy jak sa?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Powiedzieć. Żaden nauczyciel nie ma prawa zabraniać wspólnej zabawy dzieciom, które się lubią.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Ja bym coś powiedziała. Zgodzę się, że skoro chłopcy razem są nie do opanowania, to powinna ich rozsadzać na zajęciach i podczas prac w grupach przyporządkowywać do różnych drużyn, ale zabranianie wspólnej zabawy w czasie przerw? Według mnie przegięcie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fjfjfjf

Dziekuje za wypowiedzi powyzej. Troche mnie to upewnilo, ze nie wyjde na nadgorliwca

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Ja bym powiedziala. Syn nie uderzyl go specjalnie, takie rzeczy sie zdarzaja. Syn ma prawo nie rozumiec, za co zostal ukarany, bo zachowal sie ladnie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

A co rodzice drugiego chłopca na to? Może oni sobie nie życzą wspólnych zabaw?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Basia

Masakra. Też mieszkam w UK. Mój syn w podobnym wieku miał podobną sytuację. Bawili się w zapasy/box na boisku, plus jeden z chłopców był sędzią. Ten chłopiec co był sędzią niechcący oberwał od kolegi syna. Zostało mi to wytłumaczone, że mój syn jest rozrabiaka, bił się na boisku, przez co Chłopiec miał rozciętą wargę. Ja w totalnym szoku, bo mniej więcej wiem do czego zdolny jest mój syn, a to było daleko od tego czego spodziewałabym się po nim. Myślę OK może zachowuje się inaczej w szkole niż w moim towarzystwie. Dopiero jak przyszedł do domu to wytłumaczył jak było, że był to wypadek i że oni we 3 się bawili, ale tylko syn(który nie uderzył tamtego chłopca) i kolega dostali karę przez kilka dni zakaz zabawy podczas przerw. Z tego co wiem to później razem mogli się bawić. Zostało im to wytłumaczone i tyle. 

U Ciebie o tyle ciekawej, że to był totalny wypadek podczas zabawy w berka(taki sam mógł się zdażyć podczas gry w piłkę nożną).

Ja chciałam zagłębić sprawę, ale mąż powiedział, żebym zostawiła. A co Twój mąż na to?

Ja na Twoim miejscu poruszyłabym Ten temat na zebraniu, spytała się jakie plany ma pani w stosunku do dzieci.  Ja rozumiem, że chcą trzymać fason, ale jeszcze trochę to wydaje mi się, że za oddychanie w kierunku kolegi/koleżanki będą mieli problemy. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fjfjfjf

Tu autorka- moj maz uwaza podobnie jak ja, ze rozsadzanie ich na zajeciach ok, bo wiadomo ze pani musi zapanowac nad klasa, ale juz rozdzielanie na przerwach to troche przegiecie. Jednak to ja ide na wywiadowke i mi pozostawil decyzje czy poruszam ten temat. Rodzice tamtej dwojki tez nie sa zadowoleni z takiej sytuacji. Szkola bardzo powaznie traktuje wszelkie "formy przemocy" i np. w tamtym roku bylam wezwana do szkoly z inna mama, bo nasi synowie bawili sie w niewidzialne muchy ktore niby siadaly im na tylkach i nogach, a ci je zabijali. Z boku wygladalo to jakby dawali sobie nawzajem klapsy. Mimo ze obaj sie smiali, incydent zostal potraktowany jak przemoc 😕  ehhh, chyba zapytam sie tej wychowawczyni jak ona to widzi i powiem cos w stylu ze ta kara trwa juz za dlugo .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×