Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Gość blank

Skąd ludzie mają motywacje i ambicje do różnych rzeczy?

Polecane posty

Przed chwilą, Piździak 29 napisał:

Piździak dostał bana

Proszę specjalnie dla CIEBIE

Dzięki Przemo, starasz się bardzo, jak widzę. A czy Piździak 29 nie dostanie za to kolejnego bana?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Piździak 29 napisał:

CO MYŚLISZ JAKO KOBIETA O MOIM PENIISIE?

Peniis, jak peniis. Gorzej z tym, co do niego przyczepione. Są jakieś zwarcia w puszce mózgowej, to bardzo wpływa na odbiór całości.

  • Like 2
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość qwerty
1 godzinę temu, Onkosfera napisał:

Piździak dostał bana

ale ksywka 😄

A co do tematu - co mi daje motywację? Świadomość, że jestem komuś potrzebny. Komuś pomogę, coś wypracuję dla innych. To daje mi niezłego kopa do działania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czarny91
4 godziny temu, marcin_wawa napisał:

Jak strzepię to nie będzie prawdopodobnie stał przez parę dni

Coś pan kręcisz. Jak stoi tak przez kilka dni to może priapizm masz? Albo za dużo tabsów na erekcję łykasz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość trzeba
14 godzin temu, Gość Czarna napisał:

Ja jestem chadowcem. W okresach depresyjnych bywa na prawdę źle. Ale muszę pracować, muszę prowadzić normalne życie. Zmuszam się wtedy do wykonywania czynności. Ale gdy mam remisje, czyli taki dosc normalny stan... Wykonuję różne działania, to zdjecia pocykam, pobiegam, costam rysuję, czasami zrobię coś do pracy... Czuję z tego ogromną satysfakcję. Wiem, że umrę... Nie ma na to lekarstwa. Ale, żeby życie nie było tylko drogą do śmierci uprzyjemniam ten czas dla siebie. Codziennie się maluję, bo to lubię. Dbam o figurę, żeby się sobie podobać... Motywacja musi wziąć się z samego siebie, z chęci samorealizacji...

ja nie mam motywacji do samorealizacji, więc poza pracą nie wychodzę z domu i nie robię nic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Gość qwerty napisał:

ale ksywka 😄

A co do tematu - co mi daje motywację? Świadomość, że jestem komuś potrzebny. Komuś pomogę, coś wypracuję dla innych. To daje mi niezłego kopa do działania.

Dobre! Też mógłbym się pod tym podpisać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Onkosfera napisał:

Marcin, Ty masz chyba we łbie tylko wlasny stojący członek. Ciągle o trzepaniu, divach, dramat! Poza tym, z Twoich wyznań na forum wynika, że nadal jesteś dość młody. Co Ci przeszkadza w kultywowaniu rozwiązłości teraz?

Nie no, ja cały czas tej samej dyskusji, więc nie tak że w ogóle cały czas. Nie mam bajery, nie zaimponuję niczym kobiecie. Jestem stary, tych rzeczy uczysz się w liceum lub na wczesnych studiach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
39 minut temu, marcin_wawa napisał:

Jestem stary, tych rzeczy uczysz się w liceum lub na wczesnych studiach.

Czekaj, ty chyba masz 25 lat, z tego co kojarzę, nie? No to jeszcze stary nie jesteś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
33 minuty temu, Argen napisał:

Czekaj, ty chyba masz 25 lat, z tego co kojarzę, nie? No to jeszcze stary nie jesteś.

Zaraz 27 😞

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dnia 24.01.2020 o 20:47, marcin_wawa napisał:

Zaraz 27 😞

marcin jak tam nofap?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Gość gość napisał:

marcin jak tam nofap?

Tydzień dobiłem i bach 😞 Ale robiłem to ostatnio wieczorem 2 dni pod rząd i za dnia nazajutrz czułem się świetnie, o dziwo. Chyba wynikało to z rzeczywistego podniecenia wieczorem oraz z nadrobienia testosteronu (?) wrażeniami za dnia. Wacław stoi z rana jak trzeba 😉

Niemniej, wiem, że potrzebuję 100% abstynencji. 😞

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
Dnia 23.01.2020 o 17:12, Gość Gosc napisał:

Maja motywacje i siłę bo pewnie uskrzydla ich miłość, gdy jest się zakochanym i szczęśliwym to można góry przenosić, tak się mówi. Ja nigdy nie bylam zakochana i opadam z sił, cofam się raczej a nie rozwijam, nic mi się nie chce, czuje pustke i beznajdzieje życia, jestem coraz bardziej smutna i zmarnowana. Żyje z dnia na dzień, czuje ze to zmierza donikąd...nic w życiu nie osiagne póki nie będę mieć Szczęścia w miłości. Wiem to. 

Ma ktoś podobnie? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ron
Dnia 29.01.2020 o 10:39, marcin_wawa napisał:

Tydzień dobiłem i bach 😞 Ale robiłem to ostatnio wieczorem 2 dni pod rząd i za dnia nazajutrz czułem się świetnie, o dziwo. Chyba wynikało to z rzeczywistego podniecenia wieczorem oraz z nadrobienia testosteronu (?) wrażeniami za dnia. Wacław stoi z rana jak trzeba 😉

Niemniej, wiem, że potrzebuję 100% abstynencji.

Super 👍 A czułeś przypływ energii, motywacji itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Aha, byłbym zapomniał. Motywatorem także u mnie jest kasa 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 24.01.2020 o 20:47, marcin_wawa napisał:

Zaraz 27 😞

Faktycznie zgrzybialy starzec😂

 

Dnia 29.01.2020 o 10:39, marcin_wawa napisał:

Tydzień dobiłem i bach 😞 Ale robiłem to ostatnio wieczorem 2 dni pod rząd i za dnia nazajutrz czułem się świetnie, o dziwo. Chyba wynikało to z rzeczywistego podniecenia wieczorem oraz z nadrobienia testosteronu (?) wrażeniami za dnia. Wacław stoi z rana jak trzeba 😉

Niemniej, wiem, że potrzebuję 100% abstynencji. 😞

Rozwala mnie ta rozbrajajaca szczerość. Nie mogę uwierzyć że to serio...🙄

 

57 minut temu, Argen napisał:

Aha, byłbym zapomniał. Motywatorem także u mnie jest kasa 🙂

Pieniądze a raczej ich brak, są w stanie zmusić ludzi do wielkich czynów😏

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Gość ron napisał:

Super 👍 A czułeś przypływ energii, motywacji itp.

Nie, czułem takie coś za nastoaltka najwyżej. To, co pozytywne wyzwala się dopiero "w akcji" - np.rozmowie. Jestem pewniejszy siebie, zdecydowanie. W czterech ścianach nie ma żadnych pozytywów.

3 godziny temu, Onkosfera napisał:

Rozwala mnie ta rozbrajajaca szczerość. Nie mogę uwierzyć że to serio...🙄

Rozwala cię gadanie o ludzkich sprawach?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Gość ron napisał:

Super 👍 A czułeś przypływ energii, motywacji itp.

Nie, czułem takie coś za nastoaltka najwyżej. To, co pozytywne wyzwala się dopiero "w akcji" - np.rozmowie. Jestem pewniejszy siebie, zdecydowanie. W czterech ścianach nie ma żadnych pozytywów.

3 godziny temu, Onkosfera napisał:

Rozwala mnie ta rozbrajajaca szczerość. Nie mogę uwierzyć że to serio...🙄

Rozwala cię gadanie o ludzkich sprawach?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, marcin_wawa napisał:

Rozwala cię gadanie o ludzkich sprawach?

Jesli tak stawiasz sprawę... to oczywiście nie😏 Nie mogę wszak przyznać, że wśród ludzkich spraw jest dla mnie jakiś temat tabu😊

Mów o tym długo i rozwlekle👍

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
24 minuty temu, marcin_wawa napisał:

Nie, czułem takie coś za nastoaltka najwyżej. To, co pozytywne wyzwala się dopiero "w akcji" - np.rozmowie. Jestem pewniejszy siebie, zdecydowanie. W czterech ścianach nie ma żadnych pozytywów.

A u mnie z kolei bonus do kreatywności w tekście i gadce. Czasem się ma tyle energii, że ciężko zasnąć 😛 Że też tego nie wiedziałem, jak pracowałem na nockach. Może mniejsze zmuły by wtedy były.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BOLO
3 godziny temu, Onkosfera napisał:

Rozwala mnie ta rozbrajajaca szczerość. Nie mogę uwierzyć że to serio...🙄

 

 

warto zacytowac posta z 2006 roku temat z kafeterii jak masturbacja zniszczyla moje zycie... klasyk, ale dzis malo kto go kojarzy.. pelna tresc ponizej

 

Witam wszystkich. Mam na imię Andrzej. Mam olbrzymi problem z masturbacją, a w zasadzie z jej skutkami fizycznymi, jak i psychicznymi. Chciałbym swój post podzielić na kilka części z których każda będzie opisywała kolejne fazy mojego dramatu. Chciałbym ewentualnym czytelnikom powiedzieć i przysiąc, że wszystko co tu napisałem jest prawdziwe. Etap 1 - jak to się zaczęło. Zaczęłem się masturbować w wieku 10 lat. Masturbowałem się pomimo tego iż nie miałem wytrysków /przeżywałem sam orgazm/. Robiłem to często nawet kilka razy dziennie. Jestem jedynakiem, rodziców prawie w ogóle nie było wtedy w domu, a więc nic mi w tym nie przeszkadzało. Schemat dnia codziennego był taki sam. Po powrocie ze szkoły masturbowałem się, i tak było w kółko. Nie interesował mnie sport, ani nic innego masturbacja sprawiła iż poza nią świata nie widziałem. Skończyła się podstawówka, poszedłem do liceum. Etap 2 - problem się pojawił. Około 1 klasy liceum, zacząłem miewać wytryski /dotychczas masturbowałem sie przeżywając jedynie orgazm/. Zewsząd tj. z telewizji, prasy dobiegały głosy iż masturbacja to nic groźnego, że to naturalne, ba, a nawet zdrowe. Nie zdawałem sobie wtedy jeszcze sprawy z tego jak byłem głupi i mogłem wierzyć tym doniesieniom. Dalej matka i ojciec pracowali, a ja byłem sam w domu, poddając się samogwałtowi. Nie interesowałem się absolutnie niczym, ani dziewczynami ani sportem. Wkrótce spostrzegłem, że zaczynam miewać problemy z erekcją, jak również z pamięcią i koncentracją. Nie mogłem zapamiętać np. prostego polecenia. Coraz częściej zaczęłem czuć się nieprzytomny, absolutnie nieobecny. Zauważyli to nawet moi nauczyciele. Mówili często "Andrzej, ja to mam wrażenie że ty zachowujesz się tak jak byś z księżyca spadł". Wtedy jednak nie dostrzegałem problemu, myslałem że to kwestia dojrzewania itp. Nie zaprzestałem więc tego zgubnego działania, które spowodowało mój dalszy upadek. Coraz bardziej szwankowała mi pamięć. Nikt nie chciał się ze mną kolegować, wszyscy uważali mnie za ...a, niedorozwoja. Powiedziałem ojcu o tym, że mam problemy z pamięcią, z koncentracją /o sprawach seksualnych nic nie wspominałem/. Ojciec stwierdził, że to brak sportu. Zapisał mnie więc na siłownię. Rzeczywiście, ruch poprawił moje samopoczucie, zacząłem się znów cieszyć życiem, miałem ochotę na żarty, zabawy. Była 4 klasa liceum. Zacząłem się przygotowywać do matury, do egzaminu na studia. Chwilowo zaprzestałem masturbacji. Wszystko zdawało się być na dobrej drodze. Udało się, matura i egzamin zaliczyłem bez problemu. Wydawało mi się że juz mam problemy rozwiązane. Tak jednak nie było. To najgorsze miało dopiero nastąpić. Etap 3 - upadek. Po sukcesach znów wróciłem do dawnych przyzwyczajeń. Znów zacząłem się masturbować, bez opamiętania, na siłę, nawet po 8 razy dziennie. Każdą wolną chwilę jaką miałem wykożystywałem na onanizm /w końcu to nic złego-buhaha/. Na studiach problem, którego doświadczyłem w liceum, pojawił się ponownie. Znów przyszła depresja, znów utrata koncentracji i to stałe zmęczenie. Czułem się ciągle zmęczony. Gdy szedłem spać, gdy wstawałem, cały czas. Utraciłem chęc do robienia czegokolwiek, absolutnie. Nic, ale to nic mnie nie bawiło. Miałem kłopoty ze szkołą, brak koncentracji uniemożliwiał mi zrobienie prawa jazdy. Zacząłem też tracić jakikolwiek popęd seksualny. Doszło do zbliżeń z kobietami, jedna okazałem się impotentem. Kobiety mnie po prostu nie pociągały. W ogóle to nic mnie nie pociągało, cały czas czułem się zmęczony, śpiący, nieprzytomny. Chociaż bym spał 12 godzin dzień w dzień to i tak byłem za dnia senny. Chciałem jednego, chciałem umrzeć. Naprawdę, nie chciałem żyć. Domyśliłem się że moje problemy są związane z masturbacją. Ale jeśli tak, pomyślałem, to dlaczego nie mówi się o szkodliwości tego zjawiska. Mimo to postanowiłem sobie "jeśli chcesz ratować siebie to skończ z tym". Mijały tygodnie, mijały miesiące. Po około 3 miesiącach wstrzemięźliwości, wreszcie odczułem poprawę. Znów, zacząłem się ekstra czuć, znów chciało mi się wszystko robić, znów śmiałem się, cieszyłem. Senność minęła, nabrałem wigoru. Nie minęło jednak jedno - UZALEŻNIENIE. Ah, jaki ja byłem wtedy głupi, znów wróciłem do tych okropnych nawyków. Znów moje życie wypełniła masturbacja. Tak samo jak i poprzedno robiłem to bez opamiętania, ile razy się dało. Nie ważne że mi się nie chciało, robiłem to na siłe. Jaki ja byłem głupi, ah szkoda pisać. Nietrudno się domyślić, że problemy wróciły. Mamy stan dzisiejszy. Czuję się zmęczony, bez energii, nie wiem czy będę mógł wykonywać nawet najprostsze prace. Myślę o samobójstwie. Teraz mam 22 lata. Jestem całkowitym impotentem. Nie wiem czy popęd seksualny kiedyś do mnie wróci. Ale nie to mnie martwi. Dużo poważniejszymi skutkami są wymienione przeze mnie wcześniej w tekście zmęcznie, senność, ogólna słabość organizmu /badania lekarskie, tj. krew mocz nie wykazują nieprawidłowości/. Nie wiem czy kiedykolwiek będę mógł się pozbyć tego stanu. Jestem w całkowitej depresji. Zdecydowałem się napisać moją historię po to, by przestrzec wszystkich przed zgubnymi skutkami jakie wywiera na organizm ten nałóg. Doświadczyłem i doświadczam tego na własnej skórze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, Argen napisał:

A u mnie z kolei bonus do kreatywności w tekście i gadce. Czasem się ma tyle energii, że ciężko zasnąć 😛 Że też tego nie wiedziałem, jak pracowałem na nockach. Może mniejsze zmuły by wtedy były.

Tak, też łatwiej znajdować mi słowa, mówić pewny siebie, czy mówić coś w w taki sposób, na jaki po fapaniu bym się nie zdobył. Niemniej, te par dni w stosunku do kobiet jako kobiet nic nie zmienia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja najdłużej 35 jak na razie. Ale nie zagadywałem, tylko były myśli o zapoznaniu jakiejś panny, ale za chwilę wracały sytuacje, w których byłem odrzucany bo ona kogoś ma. No i co, zlewałem łeb zimnym prysznicem i ochota znikała.

Taka wewnętrzna walka serce kontra rozum. Rozum póki co wygrywa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
3 minuty temu, Argen napisał:

Ja najdłużej 35 jak na razie. Ale nie zagadywałem, tylko były myśli o zapoznaniu jakiejś panny, ale za chwilę wracały sytuacje, w których byłem odrzucany bo ona kogoś ma. No i co, zlewałem łeb zimnym prysznicem i ochota znikała.

Taka wewnętrzna walka serce kontra rozum. Rozum póki co wygrywa.

Jak do tego wieku nic nie było to raczej już prawiczkiem pozostaniesz...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Gość gość napisał:

Jak do tego wieku nic nie było to raczej już prawiczkiem pozostaniesz...

Jestem na taki scenariusz przygotowany.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
20 minut temu, Gość BOLO napisał:

warto zacytowac posta z 2006 roku temat z kafeterii jak masturbacja zniszczyla moje zycie... klasyk, ale dzis malo kto go kojarzy.. pelna tresc ponizej

 

Witam wszystkich. Mam na imię Andrzej. Mam olbrzymi problem z masturbacją, a w zasadzie z jej skutkami fizycznymi, jak i psychicznymi. Chciałbym swój post podzielić na kilka części z których każda będzie opisywała kolejne fazy mojego dramatu. Chciałbym ewentualnym czytelnikom powiedzieć i przysiąc, że wszystko co tu napisałem jest prawdziwe. Etap 1 - jak to się zaczęło. Zaczęłem się masturbować w wieku 10 lat. Masturbowałem się pomimo tego iż nie miałem wytrysków /przeżywałem sam orgazm/. Robiłem to często nawet kilka razy dziennie. Jestem jedynakiem, rodziców prawie w ogóle nie było wtedy w domu, a więc nic mi w tym nie przeszkadzało. Schemat dnia codziennego był taki sam. Po powrocie ze szkoły masturbowałem się, i tak było w kółko. Nie interesował mnie sport, ani nic innego masturbacja sprawiła iż poza nią świata nie widziałem. Skończyła się podstawówka, poszedłem do liceum. Etap 2 - problem się pojawił. Około 1 klasy liceum, zacząłem miewać wytryski /dotychczas masturbowałem sie przeżywając jedynie orgazm/. Zewsząd tj. z telewizji, prasy dobiegały głosy iż masturbacja to nic groźnego, że to naturalne, ba, a nawet zdrowe. Nie zdawałem sobie wtedy jeszcze sprawy z tego jak byłem głupi i mogłem wierzyć tym doniesieniom. Dalej matka i ojciec pracowali, a ja byłem sam w domu, poddając się samogwałtowi. Nie interesowałem się absolutnie niczym, ani dziewczynami ani sportem. Wkrótce spostrzegłem, że zaczynam miewać problemy z erekcją, jak również z pamięcią i koncentracją. Nie mogłem zapamiętać np. prostego polecenia. Coraz częściej zaczęłem czuć się nieprzytomny, absolutnie nieobecny. Zauważyli to nawet moi nauczyciele. Mówili często "Andrzej, ja to mam wrażenie że ty zachowujesz się tak jak byś z księżyca spadł". Wtedy jednak nie dostrzegałem problemu, myslałem że to kwestia dojrzewania itp. Nie zaprzestałem więc tego zgubnego działania, które spowodowało mój dalszy upadek. Coraz bardziej szwankowała mi pamięć. Nikt nie chciał się ze mną kolegować, wszyscy uważali mnie za ...a, niedorozwoja. Powiedziałem ojcu o tym, że mam problemy z pamięcią, z koncentracją /o sprawach seksualnych nic nie wspominałem/. Ojciec stwierdził, że to brak sportu. Zapisał mnie więc na siłownię. Rzeczywiście, ruch poprawił moje samopoczucie, zacząłem się znów cieszyć życiem, miałem ochotę na żarty, zabawy. Była 4 klasa liceum. Zacząłem się przygotowywać do matury, do egzaminu na studia. Chwilowo zaprzestałem masturbacji. Wszystko zdawało się być na dobrej drodze. Udało się, matura i egzamin zaliczyłem bez problemu. Wydawało mi się że juz mam problemy rozwiązane. Tak jednak nie było. To najgorsze miało dopiero nastąpić. Etap 3 - upadek. Po sukcesach znów wróciłem do dawnych przyzwyczajeń. Znów zacząłem się masturbować, bez opamiętania, na siłę, nawet po 8 razy dziennie. Każdą wolną chwilę jaką miałem wykożystywałem na onanizm /w końcu to nic złego-buhaha/. Na studiach problem, którego doświadczyłem w liceum, pojawił się ponownie. Znów przyszła depresja, znów utrata koncentracji i to stałe zmęczenie. Czułem się ciągle zmęczony. Gdy szedłem spać, gdy wstawałem, cały czas. Utraciłem chęc do robienia czegokolwiek, absolutnie. Nic, ale to nic mnie nie bawiło. Miałem kłopoty ze szkołą, brak koncentracji uniemożliwiał mi zrobienie prawa jazdy. Zacząłem też tracić jakikolwiek popęd seksualny. Doszło do zbliżeń z kobietami, jedna okazałem się impotentem. Kobiety mnie po prostu nie pociągały. W ogóle to nic mnie nie pociągało, cały czas czułem się zmęczony, śpiący, nieprzytomny. Chociaż bym spał 12 godzin dzień w dzień to i tak byłem za dnia senny. Chciałem jednego, chciałem umrzeć. Naprawdę, nie chciałem żyć. Domyśliłem się że moje problemy są związane z masturbacją. Ale jeśli tak, pomyślałem, to dlaczego nie mówi się o szkodliwości tego zjawiska. Mimo to postanowiłem sobie "jeśli chcesz ratować siebie to skończ z tym". Mijały tygodnie, mijały miesiące. Po około 3 miesiącach wstrzemięźliwości, wreszcie odczułem poprawę. Znów, zacząłem się ekstra czuć, znów chciało mi się wszystko robić, znów śmiałem się, cieszyłem. Senność minęła, nabrałem wigoru. Nie minęło jednak jedno - UZALEŻNIENIE. Ah, jaki ja byłem wtedy głupi, znów wróciłem do tych okropnych nawyków. Znów moje życie wypełniła masturbacja. Tak samo jak i poprzedno robiłem to bez opamiętania, ile razy się dało. Nie ważne że mi się nie chciało, robiłem to na siłe. Jaki ja byłem głupi, ah szkoda pisać. Nietrudno się domyślić, że problemy wróciły. Mamy stan dzisiejszy. Czuję się zmęczony, bez energii, nie wiem czy będę mógł wykonywać nawet najprostsze prace. Myślę o samobójstwie. Teraz mam 22 lata. Jestem całkowitym impotentem. Nie wiem czy popęd seksualny kiedyś do mnie wróci. Ale nie to mnie martwi. Dużo poważniejszymi skutkami są wymienione przeze mnie wcześniej w tekście zmęcznie, senność, ogólna słabość organizmu /badania lekarskie, tj. krew mocz nie wykazują nieprawidłowości/. Nie wiem czy kiedykolwiek będę mógł się pozbyć tego stanu. Jestem w całkowitej depresji. Zdecydowałem się napisać moją historię po to, by przestrzec wszystkich przed zgubnymi skutkami jakie wywiera na organizm ten nałóg. Doświadczyłem i doświadczam tego na własnej skórze.

Kto męczy 🐎 8 razy dziennie? 😮 masturbacja towarzyszy wcześniej niż tobie i żadnych problemów. Szkoły pokonczone, hajs się zgadza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Argen napisał:

Ja najdłużej 35 jak na razie. Ale nie zagadywałem, tylko były myśli o zapoznaniu jakiejś panny, ale za chwilę wracały sytuacje, w których byłem odrzucany bo ona kogoś ma. No i co, zlewałem łeb zimnym prysznicem i ochota znikała.

Taka wewnętrzna walka serce kontra rozum. Rozum póki co wygrywa.

Ja to mam tylko* ochotę ruc.hać piękną kobietę w łóżku (raczej ciało, twarz drugorzędnie), takie niedoścignione marzenie. Związek do niczego nie jest mi potrzebny. Samotny ani seksualnie zdesperowany się nie czuję.

 

*Chyba, że trafię na dziewczynę ładną i bardzo dopasowaną charakterem, ale takie rzeczy to tylko w filmie 😄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Leżaczek napisał:

Kto męczy 🐎 8 razy dziennie? 😮

No właśnie. Rozumiem raz czy dwa dziennie. Ale pięć czy osiem lub więcej? Ciężko mi to sobie wyobrazić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Argen napisał:

No właśnie. Rozumiem raz czy dwa dziennie. Ale pięć czy osiem lub więcej? Ciężko mi to sobie wyobrazić.

Zrzucanie przegrywu na masturbacje jest wygodne chociaż jeśli walił 8 razy dziennie to już po 1 jest lekka senność 😪

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BOLO
3 minuty temu, Argen napisał:

No właśnie. Rozumiem raz czy dwa dziennie. Ale pięć czy osiem lub więcej? Ciężko mi to sobie wyobrazić.

osoby uzaleznione

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Gość BOLO napisał:

osoby uzaleznione

I to bardzo mocno, niestety.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×