Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Polecane posty

Dziewczyny czy gotujecie codziennie obiad ? Czy macie dzieci ? Czy mąż dziękuję wam za obiad ? Czy mąż zajmuje się dziećmi? Czy okazuje wam miłość? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rwhwr

Zwariowałabym chyba, gdybym miała codziennie gotować (czy pracuję zawodowo czy nie pracuję - bo różnie bywa). To dla mnie dosłownie nie do wyobrażenia, że miałabym mieć taki obowiązek na każdy dzień życia. Rzyg!

Nie, nie, nie... U mnie głównie mąż gotuje bo bardziej lubi. Bywa że coś zamawiamy. A gdy męża nie ma bo jest na wyjeździe, to jem z dzieckiem na mieście. Cena wychodzi bardzo podobna jak na obiad gotowany w domu (nienawidzę tanich obiadów, bezmięsnych a moje dziecko jeszcze bardziej).

Tak się więc bujam. Jeśli zrobię obiad kilka dni pod rząd, jestem skonana i mam żal do świata.

Akurat dzisiaj ugotowałam zupę. Oczywiście oczekiwałam pochwał. Dostałam. Wyszła bardzo smaczna. Ale i tak na dwa dni nie będzie i mięso też zjadłyśmy od razu. I tak będę wkurzona bo nie wystarczająco najedzona tą zupą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Tak, gotuje codziennie. Co ma do tego mąż i dzieci? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ola Ola

Gotujemy na 2 dni plus jedzenie do pracy prawie zawsze z domu. Mamy 2 małych dzieci. Medalu nikt mi (ja gotuje głównie bo to uwielbiam) nie daje, ani ja mężowi za opłacenie rachunków 😂 tak, mąż zajmuje się dziećmi przecież są też jego a nie sąsiada 😂 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Ja gotuję codziennie, jestem mężatką, mam dzieci. Pracuję też zawodowo, więc bywają dni szybkich obiadów. Czy mąż dziękuje to zależy od nastroju, dzieci zawsze dziękują. Mąż raczej w domu i przy dzieciach nie pomagał nigdy, męskie prace w domu i przy domu owszem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ona

Gotuje dla dwoch osób, nie mamy dzieci. Jak upiekę lub udusze mieso to jest na dwa lub trzy dni.  Tak samo jarzyny na cieplo, krokiety a czasami tez  kasza albo makaron. Na jeden dzień to tylko jakas surówka, ziemniaki czy szybki obiad ze smażonym mięsem, ryba czy jajkiem sadzonym. 

Facet tez gotuje, najczęściej robi jakąś konkretna zupe i zawsze w wiekszej ilisci. Nadwyżki mrozimy albo wekujemy i jest na dni kiedy nie mamy czasu ani ochoty gotowac.

I zawsze mówi dziękuję po obiedzie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
9 godzin temu, Gość rwhwr napisał:

Zwariowałabym chyba, gdybym miała codziennie gotować (czy pracuję zawodowo czy nie pracuję - bo różnie bywa). To dla mnie dosłownie nie do wyobrażenia, że miałabym mieć taki obowiązek na każdy dzień życia. Rzyg!

Nie, nie, nie... U mnie głównie mąż gotuje bo bardziej lubi. Bywa że coś zamawiamy. A gdy męża nie ma bo jest na wyjeździe, to jem z dzieckiem na mieście. Cena wychodzi bardzo podobna jak na obiad gotowany w domu (nienawidzę tanich obiadów, bezmięsnych a moje dziecko jeszcze bardziej).

Tak się więc bujam. Jeśli zrobię obiad kilka dni pod rząd, jestem skonana i mam żal do świata.

Akurat dzisiaj ugotowałam zupę. Oczywiście oczekiwałam pochwał. Dostałam. Wyszła bardzo smaczna. Ale i tak na dwa dni nie będzie i mięso też zjadłyśmy od razu. I tak będę wkurzona bo nie wystarczająco najedzona tą zupą.

Kobieta i nie naje się zupa? Tak jasne, obiad na mieście wychodź tak samo jak w domu... Pojęcia zielonego nie masz... To co ty jadasz na tym mieście?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Tak, obiad mamy codziennie świeży, mam dwoje dzieci, my też lubimy zjeść coś na ciepło, a odgrzewane nam nie smakuje. Tez pracuje zawodowo. Jak maz ma wolne, to on gotuje. Czy dziękuję..u nas odchodząc od stołu sie dziękuje, a osobiście raczej nie. Ja jemu też nie dziękuję,że obiad zrobił czg Pew nie podkładal. To jego obowiązek ,a nie łaska. Tak, maz zajmuje się dziecmi. Ja pracuje na drugą zmianę, woec od 16 wszystkie obowiazki związane z domem i dziecmi są jego.Tak, okazuje mi miłość. Ja jemu też. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Nie, nie gotuję. Nie wyobrażam sobie codziennie stać przy garach. Gotuję mniej więcej raz w tygodniu na 2 dni. Tak samo mąż. Jak nic nie ma ugotowanego to coś zamawiamy, albo jemy jakieś odgrzewane gotowce ze sklepu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
44 minuty temu, Gość Gość napisał:

Kobieta i nie naje się zupa? Tak jasne, obiad na mieście wychodź tak samo jak w domu... Pojęcia zielonego nie masz... To co ty jadasz na tym mieście?

Ja się nie najem zupą. Zupa to jest przystawka. Chyba, że się do niej napcha mąki, krup i innych śmieci i dopycha się chlebem jak na wsi 100 lat temu 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
4 minuty temu, Gość Gość napisał:

Ja się nie najem zupą. Zupa to jest przystawka. Chyba, że się do niej napcha mąki, krup i innych śmieci i dopycha się chlebem jak na wsi 100 lat temu 

hrabianka z miast skomentowała

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
4 minuty temu, Gość gość napisał:

hrabianka z miast skomentowała

Czyli co zupa na kości, zabielona i kromka? 😄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ona
21 minut temu, Gość Gość napisał:

Ja się nie najem zupą. Zupa to jest przystawka. Chyba, że się do niej napcha mąki, krup i innych śmieci i dopycha się chlebem jak na wsi 100 lat temu 

A dla mnie przystawka plus danie główne to za dużo. Jakas cienka zupe krem  to moge na sniadanie lub kolacje zjesc jako samodzielny posiłek. 

Ugotuj uczciwy, na dobrym miesku i z ziemniakami barszcz ukraiński czy grochowke i zobacz czy sie najesz. Albo zurek z kielbaska, maka nie jest potrzebne, ziemniaki  Ci zageszcza.

Widac nie masz pojęcie o o zupach, skoro tylko krupy, make i smieci znasz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeśli o mnie chodzi , to z racji pracy rzadko kiedy gotuję domowe obiadki . Przeważnie w sobotę oraz w niedzielę . W ciągu tygodnia Zmieniamy się pod tym względem z mężem . U nas jest tak , że po prostu panuje równouprawnienie Także w kuchni . Mam to szczęście , że mój mąż nawet jako tako radzi sobie w kuchni i jego potrawy są zjadliwe . W dzisiejszych czasach , kiedy nie tylko faceci , ale także kobiety pracują musi być podział , bo inaczej po prostu brakowało by nam na wszystko czasu . Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie żebym nie tylko pracowała na pełnym etacie , ale także gotowała codziennie obiadki , prała , sprzątała . Po prostu nie starczyłoby na to doby

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

W domu tylko zupka, a w gościach dokladeczki 😄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ona
1 minutę temu, Gość Gość napisał:

W domu tylko zupka, a w gościach dokladeczki 😄

Dlaczego tak piszesz? W tygodniu  malo kto ma czas na obiad z dwoch dań. U nas jemy czasami konkretna i pożywna   zupe.  Bywa, ze wtedy kolacja jest wczesniej ale nie zawsze. A w weekendy jezeli chcemy dwa dania to jest miedzy nimi dlugi odstęp czasowy. Nasze żołądki nie sa przyzwyczajone do takiego napychania na raz, niewazne czy w domu czy w gościach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość11
1 godzinę temu, Gość Gość napisał:

Ja się nie najem zupą. Zupa to jest przystawka. Chyba, że się do niej napcha mąki, krup i innych śmieci i dopycha się chlebem jak na wsi 100 lat temu 

A kto w dzisiejszych czasach dodaje mąkę do zupy? Ale skoro Ty masz takie myślenie to twoja zupa to sama woda albo ważysz  z 80 kg skoro się nie potrafisz najeść. W dobrze zrobionej zupie jest dużo warzyw, nawet rosołem normalna kobieta się naje, juz nie wspomnę o np. pomidorowej, która jest gęsta, bo blendujesz mnóstwo pomidorów a nie mąki. Tak więc albo jesteś babochłop, albo nie potrafisz gotować. Proste. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość chyba tak

Nie gotuje obiadow codziennie.

Pracuje, wracam do domu ok 19 (corka i maz ok 16h30) wiec w domu jemy tylko sniadania i kolacje (corka je podwieczorek po powrocie do domu) Obiady corka je w szkole, my z mezem w pracy. 

Tyle ze czesto jemy kolacje na cieplo (robimy cos co latwego i szybkiego) 

Gotujemy tylko przez weekend a i to nie zawsze 😛  : w okresie letmim czesto wyjedzamy na cale dnie , w soboty czasami cos zamawiamy na obiad/kolacje... 

Generalnie gotowanie nie spedz nam snu z powiek 😉 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pseudoefedryna

Jula, widać od razu, ze chcesz być bardziej doceniona. Ciepnij częściej tymi garami, i umow się z kolezanką, albo cos. Mezowi zostaw dzieci i instrukcje co do obiadu 😜 Raz wroc nocą, naprana - może cos się zmieni 😄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aga83

Mam 3 dzieci. Nie gotuje codziennie bo szkoda mi czasami czasu. Czasami cos kupie w drodze do domu lub zamowie do pracy obiad. Maz nie dziekuje, zmywa po obiedzie, pakuje zmyware. Dziecmi po rowno. Najmlodszym on wiecej.  A no i on obiera ziemniaki. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Ja się zupą nie najem. Jestem drobna (48 kg), mam niskie ciśnienie, szybką przemianę materii i energia łatwo mi spada. Muszę zjeść coś sycącego i mięsnego żeby czuć się najedzona i do wieczora. Zresztą nie lubię często jeść więc jem trzy posiłki dziennie. Obiad ma mi wystarczyć do wieczora.

Co można zjeść na mieście? Pizza za 20 zł, czy dwa dania w stołówce po 10 zł (dla mnie i dziecka) i wychodzi dokładnie tyle co obiad (no, półtora ale pół obiadu specjalnie nie urządza), bar mleczny, bar z jedzeniem na wagę.

Dla porównania koszt zupy: części z kurczaka i kawałek mięsa wołowego na kości - 10 zł, włoszczyzna - 5 zł, groszek - 2,50, śmietana, około 2 zł i też wychodzi tyle co zjedzenie poza domem. Korzyść dodatkowa: nie trzeba sprzątać po obiedzie w domu.

Oczywiście, można gotować taniej, na kościach, "więcej wody do zupy", szczaw (u mnie nie rośnie), mirabelki, jakieś makarony ale to nie jest smaczne. Ja osobiście mogę nie jeść obiadu ale nic mnie tak nie wkurza, jak obiad, który jest a mi nie smakuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jrtjtr

Ogólnie dużo załatwiają obiady w szkole dla dzieci. I jak facet chce porządny obiad, niech go też potrafi sam zrobić. Ja swojego czasem straszę, że zrobię coś taniej np makaron z twarogiem i ze śmietaną, i od razu on ma zapał do gotowania. 😄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc

Gotuje codziennie obiady, no chyba ze zostanie zupa z dnia poprzedniego czy robię większy garnek fasolki po bretońsku czy bigosu, wiec jemy wtedy 2 dni. Tak to gotuje szybkie obiady ( żadnych pierogów czy kopytek u mnie nie ma- za dużo roboty i nie przepadamy za macznymi obiadami)

dzieci jedzą jak wracają ze szkoły, maz sobie odgrzewa i dziekuje mi ze robię takie pyszne obiady... nawet obiady jego mamy już mu nie smakują i potrafił tak teściowej powiedzieć 😊cieszy mnie to ze im smakują a ja uwielbiam im dogadzać 😁zdążają się dni ze złe się czuje to wtedy coś na szybko wymyślam albo maz kupi pizzę po drodze...osobiście nie lubię jadac w restauracjach, bo mi to jedzenie nie smakuje...a od fast foodow boli mnie brzuch🥴

takze gotowanie to świętość w moim domu.. mam kupę przypraw i lubię wymyślać nowe potrawy. Ostatnio gotowałam zupę kalafiorowa z rukola😋

uzywam imbir i chilli w mojej kuchni, lubczyk czy kurkuma to norma... rozumiem ze ktoś nie lubi ale ja uwielbiam👋

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc
16 godzin temu, Jula napisał:

Dziewczyny czy gotujecie codziennie obiad ? Czy macie dzieci ? Czy mąż dziękuję wam za obiad ? Czy mąż zajmuje się dziećmi? Czy okazuje wam miłość? 

Dziewczyny czy gotujecie codziennie obiad ? - nie, obiady jadam w pracy, moj chlopak przewaznie gotuje wieczorem, choc mi tez sie zdarzy

Czy macie dzieci ? - nie

Czy mąż dziękuję wam za obiad ? - Jesli jedno z nas ugotuje to drugie mu dziekuje, choc obiadow raczej nie jadamy wspolnie, nawet w weekendy jemy raczej duza kolacje niz obiad

Czy mąż zajmuje się dziećmi? nie mam meza ani dzieci

Czy okazuje wam miłość? tak, oczywiscie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
1 godzinę temu, Gość Gość napisał:

Ja się zupą nie najem. Jestem drobna (48 kg), mam niskie ciśnienie, szybką przemianę materii i energia łatwo mi spada. Muszę zjeść coś sycącego i mięsnego żeby czuć się najedzona i do wieczora. Zresztą nie lubię często jeść więc jem trzy posiłki dziennie. Obiad ma mi wystarczyć do wieczora.

Co można zjeść na mieście? Pizza za 20 zł, czy dwa dania w stołówce po 10 zł (dla mnie i dziecka) i wychodzi dokładnie tyle co obiad (no, półtora ale pół obiadu specjalnie nie urządza), bar mleczny, bar z jedzeniem na wagę.

Dla porównania koszt zupy: części z kurczaka i kawałek mięsa wołowego na kości - 10 zł, włoszczyzna - 5 zł, groszek - 2,50, śmietana, około 2 zł i też wychodzi tyle co zjedzenie poza domem. Korzyść dodatkowa: nie trzeba sprzątać po obiedzie w domu.

Oczywiście, można gotować taniej, na kościach, "więcej wody do zupy", szczaw (u mnie nie rośnie), mirabelki, jakieś makarony ale to nie jest smaczne. Ja osobiście mogę nie jeść obiadu ale nic mnie tak nie wkurza, jak obiad, który jest a mi nie smakuje.

zrób pizze w domu za 20 zł to będziesz ją jadła przez 3 dni. Tak samo z zupą. Zresztą gotujesz zupę w domu to wiesz co jesz a nie truć dziecko obiadami w stołówce. Jeśli masz 18 lat to owszem mając 48 kg dobrze wyglądasz.... Tutaj każda waży poniżej 50 kg. Gdyby tak było najadałabyś się zupą. No chyba, że pracujesz na budowie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc
1 minutę temu, Gość Gość napisał:

zrób pizze w domu za 20 zł to będziesz ją jadła przez 3 dni. Tak samo z zupą. Zresztą gotujesz zupę w domu to wiesz co jesz a nie truć dziecko obiadami w stołówce. Jeśli masz 18 lat to owszem mając 48 kg dobrze wyglądasz.... Tutaj każda waży poniżej 50 kg. Gdyby tak było najadałabyś się zupą. No chyba, że pracujesz na budowie...

bredzisz bredzisz bredzisz...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
19 minut temu, Gość gosc napisał:

bredzisz bredzisz bredzisz...

No najlepiej tak powiedzieć. Widać, że myślenie nie jest twoją mocna stroną. Tak jak i gotowanie i liczenie kobieto...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Vanessa

Mamy trójkę dzieci którymi zajmujemy się z mężem razem. Obiady gotuję ja ale mąż też raz na jakiś czas. Czasami są dania na dwa dni, czasami na jeden. Bywają też gotowce typu pierogi, warzywa na patelnię. Po skończonym posiłku sobie dziękujemy. Czułości i miłości jest sporo przez cały dzień. 

Do pani która upiera się, że zupą każdy się naje: są kobiety mięso i ziemniakożerne które po zjedzeniu talerza zupy będą głodne po kwadransie. Ja też się do takich zaliczam a na budowie nie pracuję 😆 Jak jest jakaś cieńsza zupka to dojadamy kiełbasą. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość1234
3 godziny temu, Gość Gość napisał:

Ja się zupą nie najem. Jestem drobna (48 kg), mam niskie ciśnienie, szybką przemianę materii i energia łatwo mi spada. Muszę zjeść coś sycącego i mięsnego żeby czuć się najedzona i do wieczora. Zresztą nie lubię często jeść więc jem trzy posiłki dziennie. Obiad ma mi wystarczyć do wieczora.

Co można zjeść na mieście? Pizza za 20 zł, czy dwa dania w stołówce po 10 zł (dla mnie i dziecka) i wychodzi dokładnie tyle co obiad (no, półtora ale pół obiadu specjalnie nie urządza), bar mleczny, bar z jedzeniem na wagę.

Dla porównania koszt zupy: części z kurczaka i kawałek mięsa wołowego na kości - 10 zł, włoszczyzna - 5 zł, groszek - 2,50, śmietana, około 2 zł i też wychodzi tyle co zjedzenie poza domem. Korzyść dodatkowa: nie trzeba sprzątać po obiedzie w domu.

Oczywiście, można gotować taniej, na kościach, "więcej wody do zupy", szczaw (u mnie nie rośnie), mirabelki, jakieś makarony ale to nie jest smaczne. Ja osobiście mogę nie jeść obiadu ale nic mnie tak nie wkurza, jak obiad, który jest a mi nie smakuje.

Akurat nie za mną piszesz i nie bardzo mnie obchodzi gdzie się stołujecie z dzieckiem, bo to wasza sprawa. Ale dlaczego po prostu nie przyznasz, że jesteś leniwa, albo, że nie potrafisz gotować, niż się kłócić, że kupne obiady są lepsze, zdrowe i tańsze. W życiu!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Ja gotuje zawsze na dwa dni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×