Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gerwazyli

Wpis pewnego lekarza a TVPiS

Polecane posty

Tekst nie mój, ale warty przeczytania. Ci ludzie, lekarze, tak mają na codzień obecnie, gdy pisopropaganda mówi, że wszystko jest super i pod kontrolą, ale nie zapewnia I'm nic i grozi aresztem. 

Cytat:

Najpierw żeście szczuli, potem żeście zaspali, teraz jesteście spanikowani, bo wam się ta cała robota rozsypuje w rękach. I zdziwieni, że wam nie ufamy, że nie chcemy bohatersko rzucać się jak kamienie na szaniec.

Wzmożeni i pięknie uczesani chłopcy biegali po ulicach z mikrofonem pytając losowych przechodniów: „Czy zna pan biednego lekarza?” A zadowoleni ci chłopcy byli, a uśmiechnięci, a pewni, że nas podeszli i błyskotliwym pytaniem zadali cios między oczy! I Kurski z Pereirą po plecach poklepali i Ziemiec materiał w głównym wydaniu zapowiadał, a może nawet, ho ho, samemu Prezesowi nazwisko mignęło i Cię, chłopcze, zapamiętał, a jak Cię Prezes dobrze zapamięta, to jakby się autostrada do nieba otwierała. 
Wzmożony chłopcze, coś nigdy nawet nie próbował zrozumieć tych wszystkich interleukin, klasyfikacji cefalosporyn, diagnostyki różnicowej bólu brzucha, a tylko biegać z mikrofonem potrafisz i śpiewać w chórze błaznów – nawet żeś nie rozumiał, co robisz. Nie wiesz, chłopcze, co to znaczy powiedzieć żonie, że jej mąż umrze. Nie wiesz, co to znaczy w czterdziestej piątej godzinie pracy usiłować z siebie wykrzesać resztki empatii. Nie wiesz, jak to jest mieć pod opieką trzydziestu bardzo chorych ludzi. Nie wiesz, ile razy trzeba samemu ze sobą walki toczyć, żeby się nie załamać kolejnym brakiem leku, kolejną niekończącą się kolejką, następnym sprzętem pamiętającym rządy nie Marcinkiewicza, ale raczej Rakowskiego czy Jaruzelskiego.

Potem było, że grypa, że na spokojnie, a jak ktoś się boi to niech idzie pograć w chińczyka, hehe, śmieszne bardzo. I w ogóle to nic nie będzie, ale jak będzie, to świat nam zazdrości, bo żeśmy tak wstali z kolan, że kombinezonów to mamy około siedemset trylionów, a masek to dla każdego Polaka starczy z pięćdziesiąt i jeszcze Niemców, Czechów, Francuzów i pół Nigerii obdarujemy. A do respiratorów to będzie można ludzi podłączać hobbystycznie. Stoją rzędy respiratorów, przy każdym siedem pielęgniarek i pięciu specjalistów intensywnej terapii. A Sanepid, na wszystko gotowy, to będzie jeździł od domu do domu i błagał ludzi, żeby się dali przetestować, tacy jesteśmy gotowi!

No i przyszło i się okazało, że tych masek to jednak nie mamy, bo poszły na handel. Kombinezonów mamy na tyle, żeby se Karczewski do szpitala pojechał i pstryknął selfie, które „Sieci” na pierwszej stronie pokażą, są przecież w pandemii priorytety. I zaczęły wychodzić te wszystkie Radomie, Grójce, domy opieki. I oczywiście w waszej pereirowej szczujni ani słowa o tym, Holecka dalej uśmiechnięta, Holecka pod wrażeniem wzorowego przygotowania i podkrążonych oczu profesora z Anina. Który to profesor spokojny, szlachetny, wzbudzający zaufanie, tylko że jak z rezydentami porozumienie dwa lata temu podpisał i serię pięknych zdjęć z nimi zrobił i obiecał, że pieniędzy w systemie zgodnie z porozumieniem będzie więcej, to na tym się skończyło. Bo tak się to dało pięknie księgowo zakombinować, że te pieniądze oczywiście w ogólności większe będą, ale tak szczegółowo to jest ich mniej.

I teraz ludzi nie ma, i książę wojewoda z ministrem sprawiedliwości już po dobroci nie, już brawka się skończyły. Już jest bat. Bo zdziwieni wielce, że tak jakby wam, drodzy panowie nie ufamy, a nie ufamy, bo mamy mózgi i telewizory. I choćbyście teraz zapłacili nam siedemset miliardów dolarów i każdemu lekarzowi i każdej pielęgniarce zapewnili wagon kombinezonów, to niezmiennie pozostaniecie tymi facetami, którzy wysyłali wzmożonych chłopców na ulicę, żeby na nas szczuli. Tymi facetami, którzy nie słuchali, kiedy im mówiono, że sprawa jest poważna i trzeba się przygotować jak na wojnę, a nie jak na grypę. I teraz obudzeni z ręką w nocniku, teraz w Radomiach, Grójcach i domach opieki nie ma komu robić. Więc kijem, więc pałą, ja was nawet rozumiem, wam już nic innego nie zostało. Nie będziemy was kochać, nie będziemy was lubić, nie będziemy wam ufać, nie chcemy mieć, zasadniczo, z wami nic wspólnego i tylko bolejemy nad tym nieszczęśliwym krajem, że w momencie próby przyszło mu być zarządzanym właśnie przez was. Bo w tym nieszczęśliwym kraju ludzie sobie nawzajem i władzy to nigdy za bardzo nie ufali, każdy rząd miałby w czasie pandemii trudno, ale to, co jak żeście z nami postępowali, to już są Himalaje pogardy. Żadne brawa tego nie przykryją, żadne pieniądze. Tylko ludzi szkoda, pacjentów, którym przyszło przez taką zgraję być rządzoną. 

Możecie przysyłać policjantów wieczorami, straszyć sądami, opowiadać w swoich propagandowych szczujniach, że to wszystko przez nas i waszych genialnych procedur nie przestrzegamy. Nic to nie da.

Pojadę do tego Grójca albo Radomia jak zadzwoni do mnie kolega stamtąd i powie – „Słuchaj, jest dramat, potrzebujemy ludzi. Jest sprzęt, są testy, jest bezpiecznie. Pomóż.”
Wtedy pomogę, bo mam takich kolegów, którym ufam. A wam nie ufam i ufać nie będę. Już nigdy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Nie chce mi się tego czytać.

I tu jest główny problem zwolenników PiSu: nie chce mi się czytać, nie chce mi się myśleć i zastanawiać, nie chce mi się analizować, dzisiaj jest fajnie, świeci słońce i mam kasę na wódkę. A jutro?  Eeee... to będzie dopiero jutro!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×