Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Czylichilli

Odczytać intencję - czy to ma sens?

Polecane posty

Mam dość duże problemy z odczytaniem intencji faceta, który mnie zainteresował. Zawsze tak było - bałam się nadinterpretacji, tego że wyobrażam sobie coś czego w rzeczywistości nie ma - że by wyjść na „naiwniaczkę”. Nie inaczej jest obecnie. Jakiś czas temu poznałam faceta - o zgrozo - w pracy. Jest moim przełożonym - dodam już na wstępie że nie wpływa to w żaden sposób na naszą współpracę - ja wywiązuje się najlepiej jak potrafię z obowiązków, a on nie nadużywa władzy, ani nie pobłaża mi. ...ale do rzeczy. Poznaliśmy się, minęło trochę czasu, zaproponował spotkanie, a z racji sytuacji (pandemia) spotkaliśmy się u niego, było przyjemnie, nie wdając się w szczegóły postarał się. Podczas spotkania doszło miedzy nami do zbliżenia - niestety prawdopodobnie byłam inicjatorem (tak tak wiem nie na pierwszym spotkaniu ale krew nie woda). Pierwszy dzień w pracy po spotkaniu jakoś go unikałam - byłam mocno skrępowana, na drugi sam przyszedł żeby chwilkę porozmawiać choć właściwie nie wiem co miał na myśli. Powiedział mi że rozmawiał z synem o jego wyprowadzce ale ten nie chce (ma dorosłego syna - nie ma żony) i właściwie na tym koniec. Kolejnego dnia wysłał mi filmik na dzień dobry, ja zaczęłam oglądać ale w miedzy czasie odłożyłam telefon bo przyszedł ważny mail i właśnie wtedy on wszedł spojrzał na mój telefon gdzieś tam odłożony z lecącym filmikiem i mnie przy komputerze robiącą coś zupełnie innego (nie wiem czy miało to jakieś znaczenie). Wówczas miałam jeszcze nadzieje że jakoś ta znajomość się potoczy - że on przejmie inicjatywę - jednak przez kolejne dni nic konkretnego się nie działo i ja zamknęłam się w sobie (pomyślałam - mówiąc obcesowo że przeleciał mnie i tyle) skoncentrowałam się na pracy itd. Nie zwracając na niego zbytniej uwagi ale dalej nie dawało mi to spokoju, tym bardziej że każdego dnia odzywa się do mnie - prześle jakiegoś mema itd. 3 miesiące po tym rozmawialiśmy u mnie w biurze i na zakończenie podszedł do mnie i mnie pocałował (owszem byłam zadowolona ale i mocno zaskoczona). W okolicach świątecznych trochę pisaliśmy i dałam lekki wyraz temu że mi się podoba (poźniej byłam „pogrążona w rozpaczy” że mogłam coś takiego napisać i znowu ze wstydu go unikałam). Jakieś 4 tygodnie temu postanowiłam „dorosnąć” i nie zawstydzać się aż tak - rozmawiam z nim normalnie, z uśmiechem itd. On ponownie zaczął w pracy do mnie częściej przychodzić rozmawiać, również na tematy prywatne i znowu, któregoś dnia podszedł do mnie i mnie pocałował, od tak?! Dodatkowo lubi gotować i ostatnio przyniósł mi do pracy to co przyrządził co podobno nigdy wcześniej wobec nikogo w pracy mu się nie zdarzało (na marginesie było rewelacyjne :)) Niby fajnie ale nic poza tym się nie dzieje, nic nie proponuje - czasami jak piszemy to „zostawiam otwartą furtkę” żeby ewentualnie mu ułatwić ale nic z tego nie wynika. Nie wiem co mam o nim myśleć - podoba mi się szalenie, chciałabym go bliżej poznać, spotykać się... Nie wiem jakie On ma intencje, czy jest mną zainteresowany, nie potrafię odczytać jego zachowania.

Dodam że po naszym prywatnym spotkaniu napisałam mu że nie chce aby postrzegał naszą znajomość przez pryzmat seksu. Być może istotne dla całej sprawy jest to że dzieli nas dość duża różnica wieku.

Macie pomysły o co mu chodzi? Uwagi też postaram się mężnie przyjąć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Czylichilli napisał:

Mam dość duże problemy z odczytaniem intencji faceta, który mnie zainteresował. Zawsze tak było - bałam się nadinterpretacji, tego że wyobrażam sobie coś czego w rzeczywistości nie ma - że by wyjść na „naiwniaczkę”. Nie inaczej jest obecnie. Jakiś czas temu poznałam faceta - o zgrozo - w pracy. Jest moim przełożonym - dodam już na wstępie że nie wpływa to w żaden sposób na naszą współpracę - ja wywiązuje się najlepiej jak potrafię z obowiązków, a on nie nadużywa władzy, ani nie pobłaża mi. ...ale do rzeczy. Poznaliśmy się, minęło trochę czasu, zaproponował spotkanie, a z racji sytuacji (pandemia) spotkaliśmy się u niego, było przyjemnie, nie wdając się w szczegóły postarał się. Podczas spotkania doszło miedzy nami do zbliżenia - niestety prawdopodobnie byłam inicjatorem (tak tak wiem nie na pierwszym spotkaniu ale krew nie woda). Pierwszy dzień w pracy po spotkaniu jakoś go unikałam - byłam mocno skrępowana, na drugi sam przyszedł żeby chwilkę porozmawiać choć właściwie nie wiem co miał na myśli. Powiedział mi że rozmawiał z synem o jego wyprowadzce ale ten nie chce (ma dorosłego syna - nie ma żony) i właściwie na tym koniec. Kolejnego dnia wysłał mi filmik na dzień dobry, ja zaczęłam oglądać ale w miedzy czasie odłożyłam telefon bo przyszedł ważny mail i właśnie wtedy on wszedł spojrzał na mój telefon gdzieś tam odłożony z lecącym filmikiem i mnie przy komputerze robiącą coś zupełnie innego (nie wiem czy miało to jakieś znaczenie). Wówczas miałam jeszcze nadzieje że jakoś ta znajomość się potoczy - że on przejmie inicjatywę - jednak przez kolejne dni nic konkretnego się nie działo i ja zamknęłam się w sobie (pomyślałam - mówiąc obcesowo że przeleciał mnie i tyle) skoncentrowałam się na pracy itd. Nie zwracając na niego zbytniej uwagi ale dalej nie dawało mi to spokoju, tym bardziej że każdego dnia odzywa się do mnie - prześle jakiegoś mema itd. 3 miesiące po tym rozmawialiśmy u mnie w biurze i na zakończenie podszedł do mnie i mnie pocałował (owszem byłam zadowolona ale i mocno zaskoczona). W okolicach świątecznych trochę pisaliśmy i dałam lekki wyraz temu że mi się podoba (poźniej byłam „pogrążona w rozpaczy” że mogłam coś takiego napisać i znowu ze wstydu go unikałam). Jakieś 4 tygodnie temu postanowiłam „dorosnąć” i nie zawstydzać się aż tak - rozmawiam z nim normalnie, z uśmiechem itd. On ponownie zaczął w pracy do mnie częściej przychodzić rozmawiać, również na tematy prywatne i znowu, któregoś dnia podszedł do mnie i mnie pocałował, od tak?! Dodatkowo lubi gotować i ostatnio przyniósł mi do pracy to co przyrządził co podobno nigdy wcześniej wobec nikogo w pracy mu się nie zdarzało (na marginesie było rewelacyjne :)) Niby fajnie ale nic poza tym się nie dzieje, nic nie proponuje - czasami jak piszemy to „zostawiam otwartą furtkę” żeby ewentualnie mu ułatwić ale nic z tego nie wynika. Nie wiem co mam o nim myśleć - podoba mi się szalenie, chciałabym go bliżej poznać, spotykać się... Nie wiem jakie On ma intencje, czy jest mną zainteresowany, nie potrafię odczytać jego zachowania.

Dodam że po naszym prywatnym spotkaniu napisałam mu że nie chce aby postrzegał naszą znajomość przez pryzmat seksu. Być może istotne dla całej sprawy jest to że dzieli nas dość duża różnica wieku.

Macie pomysły o co mu chodzi? Uwagi też postaram się mężnie przyjąć.

Wywiązuj się z obowiązków 🙂  potem zacznie nie chcieć, po pracy też 😎

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, duży ogórek napisał:

Wywiązuj się z obowiązków 🙂  potem zacznie nie chcieć, po pracy też 😎

Sarkazm? Czekam na rady 🙂 zakładam że mogę coś robić źle 😉

Edytowano przez Czylichilli

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Czylichilli napisał:

A coś konstruktywnego?

Praca to praca, ktoś podoba się przypodobasz, przestanie podobać pracować nie chce. Pracować non stop 😂 może coś będzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, BardzoBrutalnaBabcia napisał:

Chyba cie lubi po prostu i pewnie nie chce sobi drzwi zamykać do seksu w razie czego.

😞 choć pewnie masz racje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, Czylichilli napisał:

Mam dość duże problemy z odczytaniem intencji faceta, który mnie zainteresował. Zawsze tak było - bałam się nadinterpretacji, tego że wyobrażam sobie coś czego w rzeczywistości nie ma - że by wyjść na „naiwniaczkę”. Nie inaczej jest obecnie. Jakiś czas temu poznałam faceta - o zgrozo - w pracy. Jest moim przełożonym - dodam już na wstępie że nie wpływa to w żaden sposób na naszą współpracę - ja wywiązuje się najlepiej jak potrafię z obowiązków, a on nie nadużywa władzy, ani nie pobłaża mi. ...ale do rzeczy. Poznaliśmy się, minęło trochę czasu, zaproponował spotkanie, a z racji sytuacji (pandemia) spotkaliśmy się u niego, było przyjemnie, nie wdając się w szczegóły postarał się. Podczas spotkania doszło miedzy nami do zbliżenia - niestety prawdopodobnie byłam inicjatorem (tak tak wiem nie na pierwszym spotkaniu ale krew nie woda). Pierwszy dzień w pracy po spotkaniu jakoś go unikałam - byłam mocno skrępowana, na drugi sam przyszedł żeby chwilkę porozmawiać choć właściwie nie wiem co miał na myśli. Powiedział mi że rozmawiał z synem o jego wyprowadzce ale ten nie chce (ma dorosłego syna - nie ma żony) i właściwie na tym koniec. Kolejnego dnia wysłał mi filmik na dzień dobry, ja zaczęłam oglądać ale w miedzy czasie odłożyłam telefon bo przyszedł ważny mail i właśnie wtedy on wszedł spojrzał na mój telefon gdzieś tam odłożony z lecącym filmikiem i mnie przy komputerze robiącą coś zupełnie innego (nie wiem czy miało to jakieś znaczenie). Wówczas miałam jeszcze nadzieje że jakoś ta znajomość się potoczy - że on przejmie inicjatywę - jednak przez kolejne dni nic konkretnego się nie działo i ja zamknęłam się w sobie (pomyślałam - mówiąc obcesowo że przeleciał mnie i tyle) skoncentrowałam się na pracy itd. Nie zwracając na niego zbytniej uwagi ale dalej nie dawało mi to spokoju, tym bardziej że każdego dnia odzywa się do mnie - prześle jakiegoś mema itd. 3 miesiące po tym rozmawialiśmy u mnie w biurze i na zakończenie podszedł do mnie i mnie pocałował (owszem byłam zadowolona ale i mocno zaskoczona). W okolicach świątecznych trochę pisaliśmy i dałam lekki wyraz temu że mi się podoba (poźniej byłam „pogrążona w rozpaczy” że mogłam coś takiego napisać i znowu ze wstydu go unikałam). Jakieś 4 tygodnie temu postanowiłam „dorosnąć” i nie zawstydzać się aż tak - rozmawiam z nim normalnie, z uśmiechem itd. On ponownie zaczął w pracy do mnie częściej przychodzić rozmawiać, również na tematy prywatne i znowu, któregoś dnia podszedł do mnie i mnie pocałował, od tak?! Dodatkowo lubi gotować i ostatnio przyniósł mi do pracy to co przyrządził co podobno nigdy wcześniej wobec nikogo w pracy mu się nie zdarzało (na marginesie było rewelacyjne :)) Niby fajnie ale nic poza tym się nie dzieje, nic nie proponuje - czasami jak piszemy to „zostawiam otwartą furtkę” żeby ewentualnie mu ułatwić ale nic z tego nie wynika. Nie wiem co mam o nim myśleć - podoba mi się szalenie, chciałabym go bliżej poznać, spotykać się... Nie wiem jakie On ma intencje, czy jest mną zainteresowany, nie potrafię odczytać jego zachowania.

Dodam że po naszym prywatnym spotkaniu napisałam mu że nie chce aby postrzegał naszą znajomość przez pryzmat seksu. Być może istotne dla całej sprawy jest to że dzieli nas dość duża różnica wieku.

Macie pomysły o co mu chodzi? Uwagi też postaram się mężnie przyjąć.

A nie dało się tak, żeby  się poznawać, a ten sex zostawić na później? Po co się teraz poznawać i po koleżeńsku się zabawiac, jak i tak to  nie ma żadnych gwarancji powodzenia. Krew nie woda, ale to jakoś tak niezręcznie. Ni przypiął, ni przyłatał 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Zpaznokcilakier napisał:

A nie dało się tak, żeby  się poznawać, a ten sex zostawić na później? Po co się teraz poznawać i po koleżeńsku się zabawiac, jak i tak to  nie ma żadnych gwarancji powodzenia. Krew nie woda, ale to jakoś tak niezręcznie. Ni przypiął, ni przyłatał 

Pewnie się dało ale co się stało nie odstanie. Po co się poznawać? - nie sądziłam że będę chciała wiec aż tak bardzo o tym nie myślałam.. wówczas a teraz - ku mojemu zdziwieniu - chce. Ale prawdopodobnie za późno.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Spytam serio. Zawsze cię ludzie całują w pracy?

Chyba jesteś niedowidząca jeśli nie widzisz oczywistych sygnałów.

Mnie nigdy żaden szef nie pocałował (na szczęście).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
50 minut temu, Czylichilli napisał:

Pewnie się dało ale co się stało nie odstanie. Po co się poznawać? - nie sądziłam że będę chciała wiec aż tak bardzo o tym nie myślałam.. wówczas a teraz - ku mojemu zdziwieniu - chce. Ale prawdopodobnie za późno.

Zazwyczaj po seksie kobiety chcą. A faceci wręcz przeciwnie. Z tego powodu nie warto ładować się do łóżka zbyt szybko. Wiem co to jest ogromne podniecenie i nieziemskie pożądanie ale czasem trzeba po prostu pomyśleć. Facet ewidentnie nie szuka żony, do nieśmiałych też nie należy. Musisz być niedostępna jeśli chcesz coś dla siebie ugrać. To nie daje gwarancji sukcesu, ale daje szansę jakakolwiek ze on zacznie za Tobą latać. Nie bądź na każde jego skinienie, nie laduj z nim w lóżku. Jasne, krew nie woda. Tak samo z nie każdej nałożnicy będzie żona 

Edytowano przez AntyBazyl
  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Czylichilli napisał:

Pewnie się dało ale co się stało nie odstanie. Po co się poznawać? - nie sądziłam że będę chciała wiec aż tak bardzo o tym nie myślałam.. wówczas a teraz - ku mojemu zdziwieniu - chce. Ale prawdopodobnie za późno.

Ale na co za późno? Dramatu nie ma, są pary które zaczynają od łóżka, pobierają się i tworzą rodziny, są dziewczyny, które czują się wykorzystane, są faceci którzy też zostali wykorzystani, bo mieli nadzieję na coś więcej i dostali kopa. Tego co ma być nie przewidzisz. Nie siedzisz w jego głowie i nie wiesz czy myśli, co myśli i czy  w ogóle. Jesli to odwieczna gra pod tytułem "gonić króliczka" to trzeba to umiejętnie rozegrać. Dawać siebie po kawałku, czasem zabrać, zniknąć z pola widzenia, za jakiś czas o sobie przypomnieć. I ciągle stawiać granice. Ale to Ty już tam wiesz najlepiej, co należy zrobić, bo to Wy razem pracujecie. A chcialabys  żeby w perspektywie on został Twoim mężem? Czy liczysz tylko  na przyjaźń? Jeśli z tego coś ma być, to będzie. Bez względu na to co zrobisz i jak on się zachowa. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Weź że go zapytaj normalnie czy do kina nie ma ochoty iść, teatru czy gdzie tam "roztwożyli" akurat i jak się zgodzi coś może się dalej domyślisz czy z koleżanką z pracy poszedł czy jak. Jak powie że nie sprawa prosta raczej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 24.02.2021 o 06:37, przegość napisał:

Spytam serio. Zawsze cię ludzie całują w pracy?

Chyba jesteś niedowidząca jeśli nie widzisz oczywistych sygnałów.

Mnie nigdy żaden szef nie pocałował (na szczęście).

Oczywiste sygnały... niby tak ale po pierwsze nic nie proponuje, a po drugie Umm nie całuje mnie codziennie, „zdarzyło mu się”.

Dnia 24.02.2021 o 08:38, "nie"śmiały napisał:

Weź że go zapytaj normalnie czy do kina nie ma ochoty iść, teatru czy gdzie tam "roztwożyli" akurat i jak się zgodzi coś może się dalej domyślisz czy z koleżanką z pracy poszedł czy jak. Jak powie że nie sprawa prosta raczej.

Jako „nie” śmiały może zrozumiesz że nie mam śmiałości - poza tym chyba bym nie przeżyła gdyby odmówił 😉

 

Dnia 24.02.2021 o 07:27, Zpaznokcilakier napisał:

Ale na co za późno? Dramatu nie ma, są pary które zaczynają od łóżka, pobierają się i tworzą rodziny, są dziewczyny, które czują się wykorzystane, są faceci którzy też zostali wykorzystani, bo mieli nadzieję na coś więcej i dostali kopa. Tego co ma być nie przewidzisz. Nie siedzisz w jego głowie i nie wiesz czy myśli, co myśli i czy  w ogóle. Jesli to odwieczna gra pod tytułem "gonić króliczka" to trzeba to umiejętnie rozegrać. Dawać siebie po kawałku, czasem zabrać, zniknąć z pola widzenia, za jakiś czas o sobie przypomnieć. I ciągle stawiać granice. Ale to Ty już tam wiesz najlepiej, co należy zrobić, bo to Wy razem pracujecie. A chcialabys  żeby w perspektywie on został Twoim mężem? Czy liczysz tylko  na przyjaźń? Jeśli z tego coś ma być, to będzie. Bez względu na to co zrobisz i jak on się zachowa. 

zastosowałam radę „znikać z pola widzenia czasem” - chyba trochę zadziałało 😉

Umiejętnie rozegrać 😄 zwykle nie miałam z tym problemu ale... ale tym razem jest inaczej to chyba dlatego że faktycznie robi na mnie duże wrażenie. 

Co do perspektywy małżeństwa - chyba za wcześnie na takie rozmyślania ale gdybym musiała już teraz się określić bo później było by za późno to chyba powiedziałabym n... tak (rany :O) Przyjaźń chyba powoli się nawiązuję po przychodzi do mnie po radę, czasami z problemem, czasami tak poopowiadać o sobie 🙂 a co ciekawe to nawet stosuje te moje rady to znaczy że chyba słucha.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
25 minut temu, Czylichilli napisał:

Oczywiste sygnały... niby tak ale po pierwsze nic nie proponuje, a po drugie Umm nie całuje mnie codziennie, „zdarzyło mu się”.

Jako „nie” śmiały może zrozumiesz że nie mam śmiałości - poza tym chyba bym nie przeżyła gdyby odmówił 😉

 

zastosowałam radę „znikać z pola widzenia czasem” - chyba trochę zadziałało 😉

Umiejętnie rozegrać 😄 zwykle nie miałam z tym problemu ale... ale tym razem jest inaczej to chyba dlatego że faktycznie robi na mnie duże wrażenie. 

Co do perspektywy małżeństwa - chyba za wcześnie na takie rozmyślania ale gdybym musiała już teraz się określić bo później było by za późno to chyba powiedziałabym n... tak (rany :O) Przyjaźń chyba powoli się nawiązuję po przychodzi do mnie po radę, czasami z problemem, czasami tak poopowiadać o sobie 🙂 a co ciekawe to nawet stosuje te moje rady to znaczy że chyba słucha.

Po co to komplikować? Nie lepiej by było szczerze podejść do sprawy, bez podchodów? 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×