Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
basiag89

Problem- poczucie winy

Polecane posty

Cześć,

mam taki problem.. w skrócie.. mam 30 lat i mieszkam z mężem i z dzieckiem w innym mieście niż moi rodzice i siostra z rodziną. Gdy byłam mała rodzice byli generalnie surowi, narzucali swoje zdanie nawet w późniejszym czasie (to narzucanie później nie było takie wprost, że mam tak i tak zrobić tylko wyrażali swoje zdanie) ja chcąc nie chcąc miałam odczucia takie po rozmowie z nimi ze robię coś złego mimo to, że uważałam, że robię dobrze. Mam problem z tym do teraz... są sytuacje, że boję się o czymś im powiedzieć.. bo się boję, że mają inne zdanie albo będą źli ?

Przykład: mam 5 letniego syna, który chodzi do przedszkola - generalnie jest uczuciowy.. w lipcu chodził do swojego przedszkola, a w sierpniu do dyżurującego (ja dopiero mam mieć dwa tygodnie urlopu) półtorej tygodnia chodził do nowego przedszkola z płaczem. Dziś mam luźniejszy dzień w pracy (mam działalność) więc chciałam zostać z synem  a skoro ma luźniejszy dzień to chciałam spędzić z nim czas. Z kolei jutro syn, ma pojechać do koleżanki na cały dzień. W piątek z kolei maja przyjechać na kilka dni moi rodzice. Zapytałam ich czy z nim w piątek zostaną.

Moja mama na to, że nie wysłałam dziś i nie wysyłam jutro dziecka do przedszkola zareagowała pytając "czemu tak robicie?, ja uważam, ze to złe" Ja już oczywiście mam poczucie winy... 

Albo boję się powiedzieć, że kupiliśmy coś dziecku droższego..

Z kolei z moją siostrą mam problem taki, że ona dość surowo wychowuje dzieci i dużo rzeczy zabrania przez co dzieci są często nieznośne, a ja z kolei mojego syna inaczej- raczej układ polega na dogadywaniu się, umowach i tłumaczeniu i jakoś to wychodzi i nie mam żadnego problemu z nim. NIe wchodzę w kompetencje rodziców, że ktoś tak czy owak wychowuje bo do każdego indywidualna sprawa. Ale przez to, że widzimy się raz w miesiącu, dzieci się bawią ja jestem zestresowana.. przykład: jesteśmy na placu zabaw z piaskiem, wieksza częśc dzieci biega po piasku boso. Dzieci siostry pytają czy mogą zdjąć buty- odpowiedź "nie", a dlaczego? "bo nie" z kolei ja uważam, że buty sobie moje dziecko moze zdjąć i zamiast pozwolić zaczynam mu tłumaczyć, że ciocia niepozwoliłą dzieciom i żeby nie było im przykro to żeby jednak nie ściągał... bo boje się kwasu, bo boję się ze siostra się na mnie wkurzy ?

Albo zaproponowałam, że przyjadę z synem na kilka dni i czy w tym czasie jej dzieci mogą nie chodzić do przedszkola dyżurującego tylko zostać z nami- dostałam odpowiedź, ze siostra zapłaciła 1200 zł za pobyt dzieci w przedszkolu w sierpniu i nie chce tracić na tym że zapłaciła a dzieci nie chodzą. Czy to normalne?  3 dni chciałam spędzić z dziećmi z całego miesiąca bo nie widujemy sie tak często. Albo w ubiegłym roku chciałam wziąc dzieci na weekend pod namiot to usłyszałam, ze nie ze siostra z mężem chcą dzieciom pokazać "namiotowanie" ale nie bardzo mają czas więc za rok sobie pojadą pod namioty.. ja bym się cieszyła gdyby siostra chciała spędzać czas z moim synem... 

Ciągle są takie sytuacje... nie wiem jak sobie z tym poradzić. Problem się jeszcze pewnie nasili, bo przeprowadzamy się za kilka miesięcy do miasta gdzie mieszkają rodzice i siostra.. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 10.08.2022 o 12:49, basiag89 napisał:

Cześć,

mam taki problem.. w skrócie.. mam 30 lat i mieszkam z mężem i z dzieckiem w innym mieście niż moi rodzice i siostra z rodziną. Gdy byłam mała rodzice byli generalnie surowi, narzucali swoje zdanie nawet w późniejszym czasie (to narzucanie później nie było takie wprost, że mam tak i tak zrobić tylko wyrażali swoje zdanie) ja chcąc nie chcąc miałam odczucia takie po rozmowie z nimi ze robię coś złego mimo to, że uważałam, że robię dobrze. Mam problem z tym do teraz... są sytuacje, że boję się o czymś im powiedzieć.. bo się boję, że mają inne zdanie albo będą źli ?

Przykład: mam 5 letniego syna, który chodzi do przedszkola - generalnie jest uczuciowy.. w lipcu chodził do swojego przedszkola, a w sierpniu do dyżurującego (ja dopiero mam mieć dwa tygodnie urlopu) półtorej tygodnia chodził do nowego przedszkola z płaczem. Dziś mam luźniejszy dzień w pracy (mam działalność) więc chciałam zostać z synem  a skoro ma luźniejszy dzień to chciałam spędzić z nim czas. Z kolei jutro syn, ma pojechać do koleżanki na cały dzień. W piątek z kolei maja przyjechać na kilka dni moi rodzice. Zapytałam ich czy z nim w piątek zostaną.

Moja mama na to, że nie wysłałam dziś i nie wysyłam jutro dziecka do przedszkola zareagowała pytając "czemu tak robicie?, ja uważam, ze to złe" Ja już oczywiście mam poczucie winy... 

Albo boję się powiedzieć, że kupiliśmy coś dziecku droższego..

Z kolei z moją siostrą mam problem taki, że ona dość surowo wychowuje dzieci i dużo rzeczy zabrania przez co dzieci są często nieznośne, a ja z kolei mojego syna inaczej- raczej układ polega na dogadywaniu się, umowach i tłumaczeniu i jakoś to wychodzi i nie mam żadnego problemu z nim. NIe wchodzę w kompetencje rodziców, że ktoś tak czy owak wychowuje bo do każdego indywidualna sprawa. Ale przez to, że widzimy się raz w miesiącu, dzieci się bawią ja jestem zestresowana.. przykład: jesteśmy na placu zabaw z piaskiem, wieksza częśc dzieci biega po piasku boso. Dzieci siostry pytają czy mogą zdjąć buty- odpowiedź "nie", a dlaczego? "bo nie" z kolei ja uważam, że buty sobie moje dziecko moze zdjąć i zamiast pozwolić zaczynam mu tłumaczyć, że ciocia niepozwoliłą dzieciom i żeby nie było im przykro to żeby jednak nie ściągał... bo boje się kwasu, bo boję się ze siostra się na mnie wkurzy ?

Albo zaproponowałam, że przyjadę z synem na kilka dni i czy w tym czasie jej dzieci mogą nie chodzić do przedszkola dyżurującego tylko zostać z nami- dostałam odpowiedź, ze siostra zapłaciła 1200 zł za pobyt dzieci w przedszkolu w sierpniu i nie chce tracić na tym że zapłaciła a dzieci nie chodzą. Czy to normalne?  3 dni chciałam spędzić z dziećmi z całego miesiąca bo nie widujemy sie tak często. Albo w ubiegłym roku chciałam wziąc dzieci na weekend pod namiot to usłyszałam, ze nie ze siostra z mężem chcą dzieciom pokazać "namiotowanie" ale nie bardzo mają czas więc za rok sobie pojadą pod namioty.. ja bym się cieszyła gdyby siostra chciała spędzać czas z moim synem... 

Ciągle są takie sytuacje... nie wiem jak sobie z tym poradzić. Problem się jeszcze pewnie nasili, bo przeprowadzamy się za kilka miesięcy do miasta gdzie mieszkają rodzice i siostra.. 

nie odcielas tej pepowiny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×