Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
mannex

boże narodzenie a rodzina i inne sprawy

Polecane posty

Nie jesteśmy oboje katolikami, on jest jakiejś innej religii niż katolicka. Rok temu wrócił ode mnie na wigilię do rodziców, dosłownie spędzili razem może godzinę, a potem do późnej nocy pojechał na imprezę do znajomych. Ale to miał być ostatni raz. Chcę spędzać takie dni, święta, nowy rok z nim, dlatego gdy teraz będzie chciał się znów zmyć, to każę mu zabrać rzeczy w ogóle. A jak wt spędzacie takie dni? Pytam szczególnie tych, którzy nie są jakoś religijni. 

Ostatnio były moje urodziny. Cały dzień nie pamiętał. Przypomniał sobie dopiero wieczorem, złożył beznadziejne życzenia, wiecie, takie jakie się składa komuś od odczepne. Zero serca, uczucia. Nie pamięta o naszych miesięcznicach. W seksie natomiast jest, jak często mówi, aseksualny; mało kiedy ma ochotę, a gdy już coś się dzieje, to jest szybki onanizm i do widzenia, i to ja go pieszczę, bo lubię, ale bez jaj. Zaczyna mnie to wszystko wqrwiać. Do tego mieszka u mnie, nie rozmawialiśmy jeszcze o opłatach. natomiast on ciągle mówi co sobie kupi za 1 wypłatę i kolejne /ma dobrą pracę od niedawna/. Wiecie, była nadzieja, że on się zmieni, gdy zaczniemy mieszkać razem, że ja się zmienię, tzn moje oczekiwania wobec niego, ale widzę, że one nie były jakieś wygórowane. Tylko z nim jest coś mocno nie tak i jednak mi jego charakter, wychowanie, a raczej jego brak, brak taktu, dobrych manier, mocno przeszkadza. Ostatnio mnie wkurzył, gdy powiedział pod moim adresem, że trzeba było nie marnować czasu na związek z X mój ostatni, tylko uczyć się tego i tego, to dziś byłaby super praca, itd. A w ogóle jakby nie docenia, że nie miałby tej pracy, gdyby nie moja oferta zamieszkania razem i póki co darmowy nocleg, często i inne rzeczy, jak jedzenie, środki higieny, czy czystości. Ludzie, jakie matki rodzą takich imbecyli? To typ z gatunku, co nie potrafi nic zrobić, byle sprawa i leci do mamusi, wydzwania do niej lub do tatusia, a byle jakie niepowodzenie i wpada w furię, złość, byle co, wiecie, ktoś mu zajedzie drogę, najedzie na krawężnik przez nieuwagę, coś mu spadnie na ziemię, rozbije telefon; nawiasem tutaj można być wkurzonym, ale tylko na siebie i bez przesady, trzeba było uważać. 

Był poprzedni związek, on pojawił się po czasie pustki, ale nie wiem, czy tego nie skończę. Rozumiem osoby, które tkwią w takim czymś, choć czują, że to nie ten, nie ta. Po prostu człowiek boi się zostać znów sam, pozwala na za dużo, znosi płacze, szlochy, jakieś spazmy .... ja prdle. Wasi faceci też są tacy? Jakieś granice?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×