Apeluję 2 Napisano 9 godzin temu MĘŻCZYZNA STRACIŁ PRACĘ ZA SMŻENIE BEKONU. Nie w Iranie. Nie w Arabii Saudyjskiej. W Danii. Pracownik prywatnego domu opieki przygotował sobie lunch. Zupa z porów z bekonem. Całkowicie zwykłe duńskie danie. Krótce potem…został zwolniony. W liście o zwolnieniu napisano czarno na białym, że na terenie obiektu nie wolno przygotowywać ani spożywać wieprzowiny. Z szacunku dla muzułmańskich mieszkańców. Dom opieki mieści zarówno duńskie, jak i muzułmańskie dzieci – umieszczone tam przez gminy kraju. Finansowane przez duńskich podatników. Dyrektor – Emrah Tuncer – jest również wiceburmistrzem w gminie na Zelandii. Nazywa to „świeckim obiektem działającym w ramach duńskiego prawa”. Świecki. Byli pracownicy opowiadają inną historię. Że miejsce to przede wszystkim zatrudnia osoby o bliskowschodnim pochodzeniu. Że muzułmańskie wartości wyznaczają agendę. Że powód zakazu wieprzowiny polega na tym, że muzułmańscy mieszkańcy reagowali „niewłaściwie”, gdy nie był przestrzegany. Niech to do was dotrze. Duński mężczyzna odmawia dostosowania swojego zachowania do islamskich zasad żywieniowych…i traci pracę. To nie jest drobna sprawa ani nieporozumienie. To symbol dokładnie tego, o czym ostrzegamy od lat. Islamizacja nie dzieje się tylko w meczetach. Dzieje się w domach opieki. W stołówkach. W przedszkolach. W przestrzeni publicznej. Stopniowo. I zawsze owinięta w słowa takie jak szacunek, inkluzywność i różnorodność. Aż Duńczyk nie może już smażyć bekonu we własnym kraju. I wciąż nazywają to świeckim. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach