no właśnie... Ja rozumiem, że z 2-letnimi trojaczkami trudno o podróżowanie, ale to nie znaczy, że nikt nie powinien. Ja jeszcze przed posiadaniem dzieci obserwowałam kilka blogów podróżniczych, w tym tasteaway i zawsze byli dla mnie inspiracją. Co prawda nigdy nie wybrałam się z dziećmi tak daleko, ale staramy się dużo podróżować, choćby w pobliżu miejsca zamieszkania. Dzieci są spokojne w aucie, mam szczęście, że oboje nie mieli problemów z wózkiem. Napisałam Dagmarze, że gdybym miała czekać 7 lat, wszystkie miejsca, które udało nam się razem zobaczyć, byłyby nadal tylko marzeniami, a nie wspomnieniami. Dobrymi wspomnieniami.
"nie przekonasz mnie" - odpisała. "Paryż to nie jest miejsce dla małych dzieci".
Nie ogarniam tej odpowiedzi. Czy w Paryżu nie ma małych dzieci? Wiadomo, że nie pójdę z 2-latkiem na musical czy do teatru, a wspólna kolacja nie będzie romantyczna, a rodzinna, ale dlaczego miałabym rezygnować z wyjazdu? Pozwiedzać można jak najbardziej. Do kawiarni wejść jak najbardziej. Nie ogarniam. Z wózkiem to już w ogóle łatwo, bo można wsadzić dziecko do wózka i spokojnie siedzi, a z takim 3-latkiem bez wózka jednak zwiedza się dużo wolniej. Ale też można. I jaka radość, jaka satysfakcja, jak taki 3-latek się interesuje i zachwyca tym, co widzi. No ale, nie przegadasz. Zresztą wcale nie chciałam jej nawet przekonać do mojego zdania, a po prostu przedstawić jej inny punkt widzenia. Ale nie. Albo się z nią zgadzasz, albo wypad z jej strony.