Ja myślę, że w gruncie rzeczy nic tam takiego nie było. Może Ann miała konfrontację z innym rodzicem, może sprawy organizacyjne szkoły ją dojechały, może przeżywa załamkę, bo porównała się do innych rodziców z tej ąę dwujęzycznej, prywatnej szkoły. Ona lubi pierdoły przeżywać, a ważne sprawy totalnie olewać, więc obstawiam, że tu też chodzi o pierdołę. A że przy okazji można wyżebrać trochę atencji i głasków, to czemu nie wrzucić zbolałej minki.