W ogóle te ostatnie storki o kupowaniu książek do bibliotek w ramach odciążania biednej OB to jest takie dno i kilometr mułu, jakiego jeszcze nie widziałam. Za każdym razem, kiedy wydaje mi się, że niżej nie można upaść, cała na biało wkracza OB i stuka w dno kilofem od spodu...
Jak pomyślę, że byłam jej fanką i marzyłam o pracy w Gangu, to mi wstyd, serio.