Każdy jej pies idzie do niej niechętnie i trzęsie się na jej widok. Suszi, kiedy Wera wracała do domu, nigdy się nie cieszyła, a jak przychodziła jej mama, czy Tomasz- skakała jak szalona z radości. Kiedyś pisała tutaj dziewczyna, że sąsiedzi słyszą, jak krzyczy na Suszi, pewnie to samo robi teraz. Ta dziewczyna, znajoma Tomka pisała też, że potrafiła uderzyć Suszi, dlatego ta trzęsła się na jej widok, a Wera zawsze miała wytłumaczenie- a to, że leki podaje, a to że kąpieli nie lubi. Żaden z jej psów nie wariuje na jej widok, są tam, bo nie mają wyjścia. Rzeczywiście, dla lansu i na pokaz kupuje najdroższe mięso nasza współczująca, empatyczna wielbicielka zwierząt, nie pomyślała ani razu, że kupuje cielęcinę i jagnięcinę - nie pomyślała czyje to mięso. Ja akurat tych dwóch nie kupiłam nigdy nawet moim dzieciom, kiedy były małe. Dziwne dla mnie jeść dzieci, nawet te zwierzęce. A ona rzuca tym mięsem, bezmyślna, pusta, obrzydliwie zmanierowana kobieta.