O patologi ma i dewiacjo nasza!
Tyś jesteś jak skwarki i kasza!
Zajada je Halinka, Zuzia i Natasza!
A jej chłop siedzi jak lord i basza!
Nie dali mu w woju granata i kałasza
Bo wszelkie głupoty na fazie wygłasza
Chciał se zostać zootechnikiem czy tam wielkim elektronikiem
A wyszło na to, ze niemieckie ch00je brał na dworcu z połykiem
Na końcu otarł się o nekrofilię w kosdtnicy na cmentarzu
Bo nie miał dluta tylko full atramentu z piórem w kałamażu
Łazasz, szatan, belzebub i mefisto pezybyli
I się strasznie na potęgę naćpali oraz opili
Na końcu była draka und awantura - zarzygali i się pobili
W tych czasch to się nie nikomu wcale się nie opyli moi mili
To wszystko to jest patologia społeczna
Ciągła, trwała i ciągle utrwalana - wieczna
Z życia wzięta poezja! Podpatrzone i zaobserwowane!