Ja tylko dwa razy w życiu schlałem się tak serio mocno... Raz po maturach i raz na zakończenie studiów... Poza tym, to elegancko, kulturalnie szklaneczka whisky z lodem, lub wytrawne białe/czerwone, które bardzo lubię, zwłaszcza portugalskie i hiszpańskie, dobre polskie piwa, czeskie też czasem sobie wypiję, tylko w weekendy i nigdy nie by się uchlać czy nawet zataczać, nie robić z siebie zwierza.
Celowo się pilnuje by się nie upijać i dozować, bo raz się wciągniesz, to już do końca życia nie możesz tknąć ani piwka, bo cię będzie od środka niszczyć i stopniowo staczać na dno...