Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

ZałamanyOn25

Zarejestrowani
  • Zawartość

    7
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutral

Ostatnio na profilu byli

300 wyświetleń profilu
  1. Ja wiem, że jestem facetem, i nie powinienem tu pisać, ale mam kłopot, który na innych forach pozostaje bez odpowiedzi. Mam problem z moją siostrą. Ma 19 lat. Jest niepełnosprawna od urodzenia. Dzięki rehabilitacji chodzi sama, ale bardzo powoli i często się przewraca, ale to nie jest najgorsze. Jest totalnie aspołeczna. Za dzieciaka unikały jej nawet niepełnosprawne dzieciaki, To chyba świadczy o czymś nie? Zawsze jest poważna, nigdy nie rozumie żadnych żartów., wszystko traktuje ze śmiertelną powagą. Na spotkania rodzinne zazwyczaj przychodzi z książką i po przywitaniu się oddala by poczytać. Nawet nie zapyta co u mnie czy dalszej rodziny! Wiem od mamy, że przez całe liceum nie odpowiadała nawet na "cześć" koleżankom i kolegom, bo stwierdziła że nie mają wspólnych tematów czy światopoglądu, więc nie będzie tracić cennego czasu obu stron, chociaż podobno bardzo ich szanowała. Nawet nie ma i nie miała ich nigdy w znajomych na fb! Przyjaźni się jedynie ze swoimi rehabilitantami - młodym małżeństwem, czasami gdzieś ją zabierają do kawiarni, i te wyjścia i rehabilitacja to jedyne momenty w których wychodzi z domu, a najczęściej nie wychodzi nawet ze swojego pokoju. Tam też dużo ćwiczy, poza tym czyta i ogląda jakieś koreańskie seriale. Raz jedyny przy obiedzie się odezwała, w sumie mogła tego nie robić, no ale podzieliła się, że nie wie czemu przy poznaniu kogoś "miło mi", bo w końcu nie wiadomo czy znajomość z tą osobą będzie miła. Skomentowaliśmy to długim milczeniem i zmieniliśmy temat, a ona już się wcale nie odezwała, zmieniliśmy temat na temat dzieci mojej najstarszej siostry. Raz mieliśmy okazję pogadać i przyznała mi się, że pomaga w domu np w sprzątaniu lżejszych rzeczy bo tak trzeba, że nie sprawia jej to przyjemności i nie rozumie czemu ludzie to robią, tak samo z dzieleniem. Zapytała co skłania ludzi do takich zachowań. Co prawda ona nigdy nikogo o nic nie prosi, ale i tak zrobiłem jej awanturę o egoizm - do tej pory się do mnie nie odzywa. Od Października idzie na studia. Stwierdziła, że idzie na zaoczne, bo chce mieć czas na rehabilitację (!) po co jej więcej rehabilitacji skoro chodzi i ćwiczy sama?! Mogłaby zrezygnować z tych rehabilitantów! Okrzyczałem ją nieźle że nikt z rodziny do czesnego się dokładać nie będzie, a ona stwierdziła że są dofinansowania, a jeśli nawet nie to ze swojej renty zapłaci. Mama zdaje się ją w tym popierać, chociaż według mnie calutka renta powinna iść do mamy, za to że poświęciła się opiece nad niepełnosprawnym dzieckiem, a nie na zachcianki siostry. Co o tym myślicie? Jak zmienić siostrę?
  2. ZałamanyOn25

    kłopoty z siostrą...

    Ja wiem, że jestem facetem, i nie powinienem tu pisać, ale mam kłopot, który na innych forach pozostaje bez odpowiedzi. Mam problem z moją siostrą. Ma 19 lat. Jest niepełnosprawna od urodzenia. Dzięki rehabilitacji chodzi sama, ale bardzo powoli i często się przewraca, ale to nie jest najgorsze. Jest totalnie aspołeczna. Za dzieciaka unikały jej nawet niepełnosprawne dzieciaki, To chyba świadczy o czymś nie? Zawsze jest poważna, nigdy nie rozumie żadnych żartów., wszystko traktuje ze śmiertelną powagą. Na spotkania rodzinne zazwyczaj przychodzi z książką i po przywitaniu się oddala by poczytać. Nawet nie zapyta co u mnie czy dalszej rodziny! Wiem od mamy, że przez całe liceum nie odpowiadała nawet na "cześć" koleżankom i kolegom, bo stwierdziła że nie mają wspólnych tematów czy światopoglądu, więc nie będzie tracić cennego czasu obu stron, chociaż podobno bardzo ich szanowała. Nawet nie ma i nie miała ich nigdy w znajomych na fb! Przyjaźni się jedynie ze swoimi rehabilitantami - młodym małżeństwem, czasami gdzieś ją zabierają do kawiarni, i te wyjścia i rehabilitacja to jedyne momenty w których wychodzi z domu, a najczęściej nie wychodzi nawet ze swojego pokoju. Tam też dużo ćwiczy, poza tym czyta i ogląda jakieś koreańskie seriale. Raz jedyny przy obiedzie się odezwała, w sumie mogła tego nie robić, no ale podzieliła się, że nie wie czemu przy poznaniu kogoś "miło mi", bo w końcu nie wiadomo czy znajomość z tą osobą będzie miła. Skomentowaliśmy to długim milczeniem i zmieniliśmy temat, a ona już się wcale nie odezwała, zmieniliśmy temat na temat dzieci mojej najstarszej siostry. Raz mieliśmy okazję pogadać i przyznała mi się, że pomaga w domu np w sprzątaniu lżejszych rzeczy bo tak trzeba, że nie sprawia jej to przyjemności i nie rozumie czemu ludzie to robią, tak samo z dzieleniem. Zapytała co skłania ludzi do takich zachowań. Co prawda ona nigdy nikogo o nic nie prosi, ale i tak zrobiłem jej awanturę o egoizm - do tej pory się do mnie nie odzywa. Od Października idzie na studia. Stwierdziła, że idzie na zaoczne, bo chce mieć czas na rehabilitację (!) po co jej więcej rehabilitacji skoro chodzi i ćwiczy sama?! Mogłaby zrezygnować z tych rehabilitantów! Okrzyczałem ją nieźle że nikt z rodziny do czesnego się dokładać nie będzie, a ona stwierdziła że są dofinansowania, a jeśli nawet nie to ze swojej renty zapłaci. Mama zdaje się ją w tym popierać, chociaż według mnie calutka renta powinna iść do mamy, za to że poświęciła się opiece nad niepełnosprawnym dzieckiem, a nie na zachcianki siostry. Co o tym myślicie? Jak zmienić siostrę?
  3. Zarejestrowani 0 4 posty Zgłoś post Napisano 2 godziny temu Hej. Mam 25 lat, jestem po rozwodzie. Ona jest o rok młodsza i jestem jej pierwszym chłopakiem i jak sama mówi - pierwszą miłością. Poznałem ją gdy byłem już w separacji z byłą żoną. Jest cudowna, mamy wiele wspólnych zainteresowań podobne poczucie humoru, jest bardzo troskliwa (ostatnio czuwała przy mnie całe dwa dni gdy byłem chory) chociaż "kocham cię" słyszałem dwa razy w ciągu czterech miesięcy związku, jednak miłość widać po jej czynach. Problem jest w tym, że brakuje mi w niej takiego typowego romantyzmu. Nigdy nie usłyszałem od niej słówek w stylu "misiu", "kotku". Mówi do mnie albo "kochanie" (rzadko kiedy) albo po imieniu (czyli praktycznie cały czas). Kiedy ja używam do niej takich miłych słówek to się krzywi i mówi że to przesłodzone i infantylne. Nigdy też nie dostałem od niej smsów na dzień dobry czy dobranoc, albo chociaż, że tęskni. Oczywiście, dostaje od niej smsy codziennie, ale albo pyta co u mnie, jak się czuję, albo pisze co u niej, albo wysyła zdjęcia miejsc gdzie obecnie jest. Raz zaprosiłem ją na randkę do restauracji, wbiła się w jedyną ...enkę jaką miała i przez całe spotkanie była spięta, potem zachłannie zapewniała, że jest super, ale w końcu wydusiła, że wolałaby kupić sushi z biedronki i zrobić z tego piknik wieczorem! Załamałem się. Kwiatów też nie lubi. No i oprócz tego wieczoru nigdy nie widziałem jej w ...ence, zawsze chodzi w szerokich dżinsach i koszulkach swoich ulubionych zespołów. Nigdy nie widziałem jej umalowanej, nawet na tą randkę w restauracji przyszła jedynie z tuszem za rzęsach. Warto dodać że to był jedyny raz kiedy te rzęsy pomalowała. Najbardziej kobieca fryzura w jakiej ją widziałem to warkocze. Kiedyś zapytałem jej czemu nie przedstawi mnie swoim koleżankom, to odparła że od zawsze nie umiała się dogadać z dziewczynami (nawet z własną siostrą bliźniaczka z którą dzieli pokój!) Zawsze wolała towarzystwo facetów. Miała do niedawna dwóch kumpli, ale jednemu nowa dziewczyna zabroniła kontaktu z jakimikolwiek koleżankami płci pięknej a drugi wyjechał za granicę... Powiedziałem jej wtedy, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje i zaśmiałem się. Wyglądała na urażoną, bo podobno kiedyś, jeszcze w liceum sobie obiecali że nikt i nic nie rozbije ich paczki. Mówiłem jej o tym wszystkim, a ona na to, że owszem kocha mnie, ale nie lubi przesłodzonych gestów. No i martwi mnie to, że nie garnie się do dzieci. Właśnie przez to rozwiodłem się po roku małżeństwa z moją byłą żoną i nie chciałbym powtórki z rozrywki. Co zrobić? Jak ją przekonać by była bardziej romantyczna tak jak inne dziewczyny? Cytuj
  4. Hej. Mam 25 lat, jestem po rozwodzie. Ona jest o rok młodsza i jestem jej pierwszym chłopakiem i jak sama mówi - pierwszą miłością. Poznałem ją gdy byłem już w separacji z byłą żoną. Jest cudowna, mamy wiele wspólnych zainteresowań podobne poczucie humoru, jest bardzo troskliwa (ostatnio czuwała przy mnie całe dwa dni gdy byłem chory) chociaż "kocham cię" słyszałem dwa razy w ciągu czterech miesięcy związku, jednak miłość widać po jej czynach. Problem jest w tym, że brakuje mi w niej takiego typowego romantyzmu. Nigdy nie usłyszałem od niej słówek w stylu "misiu", "kotku". Mówi do mnie albo "kochanie" (rzadko kiedy) albo po imieniu (czyli praktycznie cały czas). Kiedy ja używam do niej takich miłych słówek to się krzywi i mówi że to przesłodzone i infantylne. Nigdy też nie dostałem od niej smsów na dzień dobry czy dobranoc, albo chociaż, że tęskni. Oczywiście, dostaje od niej smsy codziennie, ale albo pyta co u mnie, jak się czuję, albo pisze co u niej, albo wysyła zdjęcia miejsc gdzie obecnie jest. Raz zaprosiłem ją na randkę do restauracji, wbiła się w jedyną ...enkę jaką miała i przez całe spotkanie była spięta, potem zachłannie zapewniała, że jest super, ale w końcu wydusiła, że wolałaby kupić sushi z biedronki i zrobić z tego piknik wieczorem! Załamałem się. Kwiatów też nie lubi. No i oprócz tego wieczoru nigdy nie widziałem jej w ...ence, zawsze chodzi w szerokich dżinsach i koszulkach swoich ulubionych zespołów. Nigdy nie widziałem jej umalowanej, nawet na tą randkę w restauracji przyszła jedynie z tuszem za rzęsach. Warto dodać że to był jedyny raz kiedy te rzęsy pomalowała. Najbardziej kobieca fryzura w jakiej ją widziałem to warkocze. Kiedyś zapytałem jej czemu nie przedstawi mnie swoim koleżankom, to odparła że od zawsze nie umiała się dogadać z dziewczynami (nawet z własną siostrą bliźniaczka z którą dzieli pokój!) Zawsze wolała towarzystwo facetów. Miała do niedawna dwóch kumpli, ale jednemu nowa dziewczyna zabroniła kontaktu z jakimikolwiek koleżankami płci pięknej a drugi wyjechał za granicę... Powiedziałem jej wtedy, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje i zaśmiałem się. Wyglądała na urażoną, bo podobno kiedyś, jeszcze w liceum sobie obiecali że nikt i nic nie rozbije ich paczki. Mówiłem jej o tym wszystkim, a ona na to, że owszem kocha mnie, ale nie lubi przesłodzonych gestów. No i martwi mnie to, że nie garnie się do dzieci. Właśnie przez to rozwiodłem się po roku małżeństwa z moją byłą żoną i nie chciałbym powtórki z rozrywki. Co zrobić? Jak ją przekonać by była bardziej romantyczna tak jak inne dziewczyny?
  5. Hej. Mam problem z moją siostrą. Ma 19 lat. Jest niepełnosprawna od urodzenia. Dzięki rehabilitacji chodzi sama, ale bardzo powoli i często się przewraca, ale to nie jest najgorsze. Jest totalnie aspołeczna. Za dzieciaka unikały jej nawet niepełnosprawne dzieciaki, To chyba świadczy o czymś nie? Zawsze jest poważna, nigdy nie rozumie żadnych żartów., wszystko traktuje ze śmiertelną powagą. Na spotkania rodzinne zazwyczaj przychodzi z książką i po przywitaniu się oddala by poczytać. Nawet nie zapyta co u mnie czy dalszej rodziny! Wiem od mamy, że przez całe liceum nie odpowiadała nawet na "cześć" koleżankom i kolegom, bo stwierdziła że nie mają wspólnych tematów czy światopoglądu, więc nie będzie tracić cennego czasu obu stron, chociaż podobno bardzo ich szanowała. Nawet nie ma i nie miała ich nigdy w znajomych na fb! Przyjaźni się jedynie ze swoimi rehabilitantami - młodym małżeństwem, czasami gdzieś ją zabierają do kawiarni, i te wyjścia i rehabilitacja to jedyne momenty w których wychodzi z domu, a najczęściej nie wychodzi nawet ze swojego pokoju. Tam też dużo ćwiczy, poza tym czyta i ogląda jakieś koreańskie seriale. Raz jedyny przy obiedzie się odezwała, w sumie mogła tego nie robić, no ale podzieliła się, że nie wie czemu przy poznaniu kogoś "miło mi", bo w końcu nie wiadomo czy znajomość z tą osobą będzie miła. Skomentowaliśmy to długim milczeniem i zmieniliśmy temat, a ona już się wcale nie odezwała, zmieniliśmy temat na temat dzieci mojej najstarszej siostry. Raz mieliśmy okazję pogadać i przyznała mi się, że pomaga w domu np w sprzątaniu lżejszych rzeczy bo tak trzeba, że nie sprawia jej to przyjemności i nie rozumie czemu ludzie to robią, tak samo z dzieleniem. Zapytała co skłania ludzi do takich zachowań. Co prawda ona nigdy nikogo o nic nie prosi, ale i tak zrobiłem jej awanturę o egoizm - do tej pory się do mnie nie odzywa. Od Października idzie na studia. Stwierdziła, że idzie na zaoczne, bo chce mieć czas na rehabilitację (!) po co jej więcej rehabilitacji skoro chodzi i ćwiczy sama?! Mogłaby zrezygnować z tych rehabilitantów! Okrzyczałem ją nieźle że nikt z rodziny do czesnego się dokładać nie będzie, a ona stwierdziła że są dofinansowania, a jeśli nawet nie to ze swojej renty zapłaci. Mama zdaje się ją w tym popierać, chociaż według mnie calutka renta powinna iść do mamy, za to że poświęciła się opiece nad niepełnosprawnym dzieckiem, a nie na zachcianki siostry. Co o tym myślicie? Jak zmienić siostrę?
  6. Hej. Mam problem z moją siostrą. Ma 19 lat. Jest niepełnosprawna od urodzenia. Dzięki rehabilitacji chodzi sama, ale bardzo powoli i często się przewraca, ale to nie jest najgorsze. Jest totalnie aspołeczna. Za dzieciaka unikały jej nawet niepełnosprawne dzieciaki, To chyba świadczy o czymś nie? Zawsze jest poważna, nigdy nie rozumie żadnych żartów., wszystko traktuje ze śmiertelną powagą. Na spotkania rodzinne zazwyczaj przychodzi z książką i po przywitaniu się oddala by poczytać. Nawet nie zapyta co u mnie czy dalszej rodziny! Wiem od mamy, że przez całe liceum nie odpowiadała nawet na "cześć" koleżankom i kolegom, bo stwierdziła że nie mają wspólnych tematów czy światopoglądu, więc nie będzie tracić cennego czasu obu stron, chociaż podobno bardzo ich szanowała. Nawet nie ma i nie miała ich nigdy w znajomych na fb! Przyjaźni się jedynie ze swoimi rehabilitantami - młodym małżeństwem, czasami gdzieś ją zabierają do kawiarni, i te wyjścia i rehabilitacja to jedyne momenty w których wychodzi z domu, a najczęściej nie wychodzi nawet ze swojego pokoju. Tam też dużo ćwiczy, poza tym czyta i ogląda jakieś koreańskie seriale. Raz jedyny przy obiedzie się odezwała, w sumie mogła tego nie robić, no ale podzieliła się, że nie wie czemu przy poznaniu kogoś "miło mi", bo w końcu nie wiadomo czy znajomość z tą osobą będzie miła. Skomentowaliśmy to długim milczeniem i zmieniliśmy temat, a ona już się wcale nie odezwała, zmieniliśmy temat na temat dzieci mojej najstarszej siostry. Raz mieliśmy okazję pogadać i przyznała mi się, że pomaga w domu np w sprzątaniu lżejszych rzeczy bo tak trzeba, że nie sprawia jej to przyjemności i nie rozumie czemu ludzie to robią, tak samo z dzieleniem. Zapytała co skłania ludzi do takich zachowań. Co prawda ona nigdy nikogo o nic nie prosi, ale i tak zrobiłem jej awanturę o egoizm - do tej pory się do mnie nie odzywa. Od Października idzie na studia. Stwierdziła, że idzie na zaoczne, bo chce mieć czas na rehabilitację (!) po co jej więcej rehabilitacji skoro chodzi i ćwiczy sama?! Mogłaby zrezygnować z tych rehabilitantów! Okrzyczałem ją nieźle że nikt z rodziny do czesnego się dokładać nie będzie, a ona stwierdziła że są dofinansowania, a jeśli nawet nie to ze swojej renty zapłaci. Mama zdaje się ją w tym popierać, chociaż według mnie calutka renta powinna iść do mamy, za to że poświęciła się opiece nad niepełnosprawnym dzieckiem, a nie na zachcianki siostry. Co o tym myślicie? Jak zmienić siostrę?
  7. Hej. Ja i moja żona ma mamy po 25 lat, po 10 latach związku w końcu uprawomocniliśmy nasz związek rok temu. Moja Hania od początku nie chciała potomstwa, przyznam, że do dzisiaj tego nie rozumiem. Jak można nie ulec urokowi maluszków. Bardzo dziwne wydawało mi się, że nigdy nie chciała opiekować się swoim kuzynostwem a potem licznymi siostrzenicami. Nawet ja rozmawiała z tymi dzieciaczkami to tak to brzmiało jakby ktoś ją do tego zmuszał. Byłem i nadal jestem tym zdruzgotany. Nie raz jej gadałem o tym, że zachowuje się jak zimna wyrachowana dama, a rozmnażanie się to nasz ludzki obowiązek. Po ślubie delikatnie zacząłem stopniowo niszczyć jej tabletki antykoncepcyjne, na początku myślałem, że nic nie zauważyła... Miesiąc temu pojechała na tygodniowy zagranicy wyjazd z koleżankami, byłem przeciwny, bo żona powinna cały swój czas poświęcać MI, teraz ja i nasze przyszłe potomstwo powinno być centrum jej życia, ale po wielu awanturach odpuściłem. Tuż na progu oświadczyła, że nie muszę już niszczyć jej tabletek antykoncepcyjnych, bo w ciąże i tak nie zajdzie bo podwiązała sobie legalnie jajowody za granicą. Jak stałem to wyszyłem, nie widziałem się z nią do tej pory, pomieszkuje z młodszym bratem w jego mieszkaniu. Żona się do mnie nie odzywa. Nie wiem co robić. Niby wiedziałem, że ma zdanie jakie ma, ale myślałem, że albo zmieni zdanie, albo wpadniemy i zmusi się do miłości. Chcę do niej wrócić, ale nie wiem czy jest sens, skoro nie chce przedłużyć gatunku ludzkiego. A jeśli wrócę, to będę nalegał na adopcje. Jak to wszystko rozstrzygnąć żeby się zgodziła?
×