Poszłam do pracy jak córka miała 2 lata i 3 miesiace. Mała do żłobka. Od września miała dwa razy jednodniowy stan podgorączkowy i raz zapalenie spojówek. Uwielbia żłobek, nigdy się nie zdarzyło, żeby nie chciała do niego iść, nawet na początku. Mąż rano ja budzi i ogarnia a ja zawożę do żłobka i po pracy ja odbieram - po prostu mam po drodze. Pracujemy w tych samych godzinach 7-15. Od września zaczynamy przedszkole, które na szczęście mam 300 metrów od domu. Radzimy sobie jakoś sami, ale to, że młoda na bardzo dobrą odporność dużo ułatwia.