Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

petysana

Zarejestrowani
  • Zawartość

    44
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

2 Neutral

Ostatnio na profilu byli

308 wyświetleń profilu
  1. Po ślubie pokazał swoją prawdziwą twarz. W sumie to sądzę, że niedługo sama się w nim odkochasz, a przynajmniej mam taką nadzieję. O, albo spróbuj iść do psychologa, ale sama na razie. Specjalista (o ile wybierzesz dobrego) zawsze najlepiej ci pomoże, bo się tego uczył na studiach ;)
  2. Nawet nie wiesz jak czyjeś głęboko zakorzenione kompleksy mogą zniszczyć relację z drugą osobą. Środowisko, w którym on się wychowywał nie było normalne i teraz są tego skutki w dorosłym życiu. Myślę, że on miałby udane małżeństwo bez podjęcia pracy nad sobą albo tym małżeństwem, gdyby ożenił się z kimś z podobnymi doświadczeniami życiowymi.
  3. Według mnie wyszłaś za nieodpowiedniego człowieka. Niby możecie pracować nad małżeństwem (u psychologa, sami raczej nie dacie rady), ale wątpię czy on w ogóle będzie chciał. Ja to widzę tak, że on nie wie jak powinno wyglądać małżeństwo. W małżeństwie często trzeba się poświęcać dla dobra żony/męża i to musi być wzajemne. W jego oczach widocznie to facet powinien rządzić w małżeństwie. Powoli stara się cię dopasować do swoich wyobrażeń. Moim zdaniem to nie jest człowiek, z którym powinnaś budować życie. Jeśli wzięliście tylko ślub cywilny, to nie tak źle. Tzn na początek możesz próbować uświadamiać mu jak powinno wyglądać małżeństwo, jeżeli to nie da rezultatów to zaproponuj wspólną wizytę u psychologa, żeby ratować wasze małżeństwo, dopiero na końcu rozważ rozstanie. Poświęcanie się dla niego nie ma żadnego sensu, gdy on nawet nie bierze pod uwagę twoich uczuć i twojego zdania. Za kilkanaście lat będziesz takie decyzje wspominała z żalem. A gdy on się nie opamięta i się rozwiedziecie, bardzo możliwe, że za kilkanaście lat będziesz szczęśliwa u boku kogoś innego, kto będzie cię szczerze szanował i kochał, zamiast żałować poświęceń, na które twój mąż nie zasługiwał
  4. Wygląda na to, że dzieciństwo tak go ukształtowało. Myślę, że oboje potrzebujecie iść do psychologa. Jeżeli on nie będzie chciał, to pewnie prędzej czy później czeka was rozwód. Bo jeśli nie nastąpi zmiana na lepsze, to wasze małżeństwo nie ma sensu. Nawet jeśli nie weźmiecie rozwodu, to i tak nie będziecie ze sobą szczęśliwi. A bez pomocy psychologicznej pewnie nie dacie rady się dogadać
  5. petysana

    Być czy odejsc ?prosze o pomoc.

    Tak myślałam. No to sam idź. Myślę, że jeśli ci się poszczęści i trafisz na dobrego psychologa, to on doradzi ci lepiej niż my. Być może nauczy cię, jak zachować spokój w obliczu absurdalności wypowiadanych przez twoją partnerkę, a to mogłoby pomóc. Może nauczy cię także, jak ją uspokajać
  6. petysana

    Być czy odejsc ?prosze o pomoc.

    Najpierw może dla niego. Siłą tam partnerki nie zaciągnie, a coś czuję, że ona by nie chciała dobrowolnie. Ale prawdziwa miłość to według mnie nie jest, skoro "zakochali się" w sobie dopiero, gdy ona zaszła w ciąże, bo musieli. Moim zdaniem żadnej miłości między nimi nigdy nie było i dlatego teraz jest ta frustracja
  7. petysana

    Być czy odejsc ?prosze o pomoc.

    Zamiast pytać się o to tu, spytaj się o to psychologa
  8. petysana

    Czy on mnie sprawdzał?

    Ale mogli być ^^ Albo przyjaźń była fajna
  9. petysana

    Czy on mnie sprawdzał?

    Oni nawet razem nie byli
  10. petysana

    Czy on mnie sprawdzał?

    No dziwnie zareagował
  11. Widzę, że niektórzy tu mają po kilkadziesiąt odpowiedzi, ale nie wszyscy mogą na to liczyć. Od czego to zależy
  12. Czy mam prawo żądać od laryngologa (w małym mieście, który w gabinecie bada tylko szybko jakimś przyrządem z latarką i to nawet do nosa nie wchodzi) skierowania na dokładniejsze badania? Jeśli tak, to gdzie takie badania mogłabym zrealizować?
  13. Nigdy nie będziesz myśleć „W OGÓLE nie potrzebuję jakichkolwiek relacji z innymi, samej jest mi cudownie”, bo człowiek jest istotą społeczną i tego się nie da wyprzeć. Jeśli chcesz tak myśleć, to jest problem i trzeba go naprawić. Ja sama mam fobię społeczną (choć inne podłoże - boję się, że ludzie mnie oceniają i z tego strachu robię głupie rzeczy, co im rzeczywiście daje powód do gapienia się albo śmiania), ale mam świadomość, że to choroba i mam zamiar iść z tym do psychologa. Tobie radzę to samo. Zobaczysz, jeśli będziesz naprawdę chciała myśleć zdrowo i przestać bać się ludzi, to psycholog da radę ci pomóc :)
  14. petysana

    Leczenie na NFZ

    Mam trudności z oddychaniem. Od pół roku korzystam z NFZ i jeszcze nie mam diagnozy. Długie odstępy między wizytami, a ja się czuję coraz gorzej. Lekarze wydają się mnie lekceważyć i nie wiem co bym miała zrobić żeby naprawde sie mną przejęli. Naprawde coraz częsciej sie czuje jakbym zaraz miała zemdlec, chyba z braku wystarczającej ilości tlenu... A teraz to już w ogóle masakra, z trudem idzie się dodzwonić do lekarza rodzinnego, a ze specjalistami ponoć jest duży problem obecnie, więc czekają mnie pewnie kolejne, jeszcze gorsze, opóźnienia :( Jestem naprawdę na skraju wytrzymałości już, jeśli ktoś mnie niedługo nie potraktuje poważnie i nie otoczy prawdziwą opieką lekarską, to się chyba załamię... Frustruje mnie to że nie mam pieniędzy na leczenie prywatne, taki lekarz pewnie od razu by się mną zajął :(
  15. petysana

    Grudki w nosie

    Ktoś może kiedyś tak miał albo chociaż słyszał coś o tym? Gdy wkładam palec do nosa czuję tak jakby grudki w obu dziurkach i one się czasem cofają, a czasem przybliżają, zwykle jedna grudka w jednej dziurce jest bliżej niż druga grudka w drugiej dziurce, a znów za innym razem jest odwrotne. Czasem mam też wrażenie jakbym coś miała w gardle, taką jakby gulę. Moje problemy z drożnością nosa zaczęły się kilka lat temu, najpierw łagodnie (potrzeba wydmuchiwania nosa, chociaż nic nie wychodziło), a pół roku temu znacznie uniemożliwiło mi to normalne funkcjonowanie (do tego stopnia, że bardzo ciężko mi się oddycha i nawet ograniczam mówienie do minimum, bo tracę dech gdy mówię. Często też nie mogę spać w nocy, bo gdy leżę, nie mogę złapać oddechu w żaden sposób). Niedawno zauważyłam też, że wykrztuszam wydzielinę, która czasem ma żółtawy odcień (zwłaszcza krótko po obudzeniu się), a przeważnie jest koloru białego albo przezroczystego (gdy jest przezroczyta, ma żelową konsystencję), często odczuwam dyskomfort gdy zalega mi ona gdzieś pomiędzy nosem a gardłem, ale nie chce wychodzić nosem, zawsze muszę bardzo mocno kaszleć, żeby się jej pozbyć. Nic mnie raczej nie boli, a na pewno nie mam żadnych bólów, które byłyby dla mnie szczególnie alarmujące. Mam za sobą kilka wizyt u lekarzy (rodzinnego, laryngologa, alergologa), które nie przyniosły żadnego sensownego rezultatu. RTG klatki piersiowej miałam robione 2 razy (wyniki w normie), RTK zatok (w normie), testy alergiczne (19 próbek, ale nie wiem jakich, bo pielęgniarka zapisała mnie na drugą wizytę i chyba wtedy bym dostała wyniki na piśmie, ale przez pandemię niestety nie doczekałam się tej drugiej wizyty, w każdym bądź razie testy których się doczekałam wykazały, że nie mam alergii). Gdy byłam u laryngologa, byłam badana jakimś urządzeniem ze światłem, trwało to kilka sekund i laryngolog nic tam nie zauważyła. Gdy powiedziałam pani doktor, że czuję coś tam w nosie, odparła, że to normalne i martwilibyśmy się, gdyby tego nie było. Ale czy było to na tyle dokładne badanie, by można coś było stwierdzić na 100%? I co mam robić dalej? Czuję się źle, gdy brakuje mi powietrza mam taką wrażliwą skórę na szyi i klatce piersiowej, a także czasem jest mi słabo. Jestem załamana moim stanem, chciałabym, żeby ktoś mi wreszcie pomógł...
×