Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Doktor Siurek

Zarejestrowani
  • Zawartość

    1046
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

219 Excellent

Ostatnio na profilu byli

951 wyświetleń profilu
  1. Doktor Siurek

    Czy dla kobiet zawsze liczy sie kasa?

    Tak, są takie kobiety, ale są też pary, gdzie mężczyzna mniej zarabia.
  2. Hmm, gejów, lesbijek i osób biseksualny jest podejrzewam od 15 do 20 procent w społeczeństwie. Oni nie chcą niczego narzucać, tylko żyć sobie po swojemu. W przyrodzie też masz zwierzęta które są homoseksualne, u różnych gatunków.
  3. Doktor Siurek

    Czy dla kobiet zawsze liczy sie kasa?

    Ten post nie jest osobistym przytykiem do kogokolwiek, kto wypowiedział się w tym temacie. Jest raczej pytaniem o genezę pewnego zjawiska, a konkretnie, ambiwalnentnego stosunku Polaków do pieniędzy i majętności. Z jednej strony, jak się posłucha ludzi w rozmowie, to bardzo często usłyszy się, że fajnie by było więcej zarabiać, że chętnie to, tamto, czy siamto by sobie kupili. Że gdyby wygrali w totka, euro jackpot, itp. to wtedy (każdy był pewnie przynajmniej raz świadkiem tego typu rozmowy i listy życzeń i marzeń które taka wygrana mogłaby spełnić). Dodatkowo, jak się poobserwuje ludzi, to jesteśmy, może trochę wstyd przyznać, i nie wszystkich to oczywiście dotyczy, nacją ludzi zazdrosnych, pazernych i często zawistnych. Z drugiej strony, równie często słyszy się w dyskusjach mądrości typu: "pieniądze szczęścia nie dają", "pieniądze zmieniają ludzi (w domyśle - na gorsze)", "bogaci są nieszczęśliwi", "bogaci nie wiedzą co to prawdziwa miłość (i oczywiście nie mają na nią szans)", "przyjaźni, miłości, oddania (i jeszcze długa lista) za pieniądze nie kupisz", i jeszcze parę innych, utrzymanych w podobnej tonacji. Ja rozumiem, że jak się czegoś nie ma, to jednym z psychologicznych sposobów, na radzenie sobie z tym faktem, są tzw. "gorzkie winogrona" (czyli wmawianie sobie, że te fajne rzeczy wcale nie są fajne, a wręcz przeciwnie, aby zracjonalizować sobie ich brak), ale chyba jako naród osiągnęliśmy już w tym granicę absurdu. Jak mamy oczekiwać od dzieci, że dobrze poradzą sobie w życiu, jak już na wejściu wmawiamy im, że pieniądze, dzięki którym można wygodniej i bezpieczniej żyć, to coś złego. Jak można chcieć dorobić siec czegoś z takim nastawieniem?
  4. Doktor Siurek

    Moje buty na rower do oceny

    Taa, coś pięknego, i niedrogo
  5. Przemek, jak Cię czytam, to przypomina mi się dowcip o bacy, który poleciał do USA, bo się dowiedział, że tam pieniądze na ulicy leżą. Przyleciał, wysiadł z samolotu, przeszedł odprawę, wchodzi z lotniska, patrzy pod nogi, a tam rzeczywiście na chodniku leży sobie banknot o nominale 100$... Baca popatrzył, podrapał się w głowę, i mówi sam do siebie: "Eee, dzisiaj niedziela, od jutra zacznę zbierać...
  6. Doktor Siurek

    Moje buty na rower do oceny

    Jaka zjechana, tam nie ma podeszwy przecież
  7. Doktor Siurek

    Czy dla kobiet zawsze liczy sie kasa?

    Nie wiem, ale nie stawiałbym znaku równości między "spokojem, i życiu z ludźmi" a brakiem pieniędzy, tak samo jak między "zachowywaniu się jak hiena" i "żerowaniu na cudzym nieszczęściu", a posiadaniem zasobów finansowych
  8. Doktor Siurek

    Czy dla kobiet zawsze liczy sie kasa?

    Można Cię pociągnąć trochę bardziej za język w kwestii tych doświadczeń z pieniędzmi? Pytam bez ironii, po prostu moje doświadczenia są zgoła inne i ciekawi mnie Twój punkt widzenia
  9. Doktor Siurek

    Czy dla kobiet zawsze liczy sie kasa?

    Skąd takie dokładne wyliczenia?
  10. Jak patrzę po ulicach, to większość ludzi wygląda jednak przeciętnie. Trochę mi się wierzyć nie chce, że zwyczajnie wyglądający facet jest od razu odrzucany przez kobiety. Przecież naokoło widzi się sporo par i jak się popatrzy, to nie zadni modele po siłowni, tylko zwykli, przecietni mężczyźni...
  11. Pewnie w swoim własnym, dobrze izolowanym ekosystemie
  12. Słuchaj, lubię Cię i Ci kibicuję, więc powiem tak. Podrywasz osoby dorosłe. Na to, co one sobie pomyślą nie masz wpływu. Osoby te mają też swój rozum, więc dadzą radę ustalić o co Ci chodzi, jak będą tego chciały. PS: flirtowanie nie wiąże się automatycznie z prośbą o numer telefonu kobiety
  13. Z temi babami to w ogóle klątwa, a to lecą na kasę, a to na wygląd, a na koniec same nie wiedzą czego chcą. Koniec świata, nic tylko orientację zmienić PS: a jak same nie wiedzą czego chcą, to wmówić im, że jedyne czego pragną, to zapienieni frustraci, i problem rozwiązany
  14. Doktor Siurek

    Dlaczegi promuje sie kur**two ?

    I tak i nie. Myślę że odpowiedzią jest rozkład normalny, tzw. Krzywa Gaussa. Po prostu w danej populacji większość osobników jest przeciętnych. Im bardziej w lewo i prawo od maksimum krzywej, tym bardziej liczba osobników się zmniejsza, a my idziemy albo w kierunku geniuszy, albo, hmm... no sami wiecie Dlatego ludzie ograniczeni byli, są i będą
  15. No nie wiem. Ze mnie żaden adonis. Co prawda jestem wysoki, podobno mam zgrabne nogi i tyłek (opinia byłych partnerek), ale nie rzeźbię ciała na siłowni, mam leciutki brzuszek, jestem lekko szpakowaty - do modela mi daleko. Tym niemniej całkiem sporą liczbą dziewczyn udaje mi się pogadać, pożartować, poflirtować. Nie zawsze się udaje, ale jak się nie uda, trudno. Nie wszyscy muszą mnie lubić, nie wszystkim przypadnę do gustu. Takie jest życie. Generalnie działa to w ten sposób, że jeśli chcemy, żeby ludzie szukali naszego towarzystwa, to musi ich coś do nas przyciągać. Czy to wygląd, czy poczucie humoru, to że jesteśmy sympatyczni, optymistyczni i uśmiechnięci. Przy czym wygląd z tego wszystkiego nie jest aż tak ważny, bo ileż można się gapić na kogoś w zachwycie "WOW! Ale ona/on jest PIĘKNA(Y)"
×