Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość troya

wczoraj umarła cząstka mnie

Polecane posty

Gość tropic
Moj Boze, jestes w duzo lepszym stanie niz ja cztery miesiace temu... Rzygalam jak kot, kapalam piec razy dziennie, zachowywalam jak zgwalcona kobieta chcac zmyc z siebie te milosc. Spedzalam bezsenne noce i dnie lezac w lozku, gryzac poduchy i ryczac jak opetana. Gdyby nie najlepsza przyjaciollka, ktora sciagala mnie z tego lozka - literalnie - ubierala, a nawet myla mi wlosy i zabierala na zajecia, nie wiem czy bym sie pozbierala. A zawsze bylam ta silna, niezalazna, optymistyczna, ta, ktora podbije swiat. Minely cztery miesiac. Jest lepiej. Duzo lepiej. Choc nie wierzylam, ze kiedykolwiek bedzie i wiem, ze w takim stanie na racjonalne, optymistyczne argumenty znajomych reaguje sie gorzkim, szyderczym smiechem i totalna niewiara. Czasem to trwa krocej, czasem dluzej, ale mija. Nie umiem jeszcze rozmawiac z mezczyznami tak jakbym chciala, ale cos tam sie pomalu buduje, jakies wiezi, cieplejsze, mniej cieple, ale zawsze sympatyczne. Jest ktos kto troche zaprzata mi glowe, rozumie, ze ja potrzebuje czasu aby znow sie zaangazowac. Nie naciska. Nie ma ognia, jest tylko moj strach, ale teraz juz wierze, ze w zyciu nie kocha sie tylko raz i kiedys znow zaznam smaku milosci. Postaraj sie otaczac madrymi ludzmi. Ktorzy z Toba po prostu beda, nie musza nawet nic mowic - serio, gdyby nie dwie moje najserdeczniejsze przyjaciolki, nie wiem co by ze mna bylo... Pozdrawiam. Jesli chcialabys porozmaiwac, podaj jakies namiary, skontaktuje sie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bbbbbbbb
moze mi pomozesz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hey laski .. ze mna tez tak jest.. odszedl ponad rok temu... a ja cigle nie potrafie sobie ulozyc zycia ..:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość troya
Rozumiem Cię --> fajnie, że Ci się ułożyło, że do Ciebie wrócił Twój ukochany facet. Zazdroszczę... Ale... nie rób mi nadziei. Takie przypadki są tzw. błędem statystycznym, zdarzają się rzadko. Niezmiernie rzadko. Nie chcę wierzyć, że On wróci, bo bym chyba zwariowała. Zresztą, powiedziałam Mu, że to jest nieodwracalne, że nie chcę, nie zgadzam się na to, aby za miesiąc czy dwa powiedział mi: pomyliłem się, wróć. Nie zniosłabym tego po raz drugi - tej niepewności. Kocham Go, ale drugi raz... Nie dałabym rady.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość troya
facet --> hm... z tym urlopem to niestety mały problem... bo pracuję na umowę zlecenie. No i w związku z tym nie mam właściwie żadnych praw :/ A poza tym to dzięki pracy wstaję wogóle z łóżka. Tylko tam muszę się zająć czymś innym i nie zatracać się w bólu. Ale dzięki za radę. Co do faktu, że hamując łzy oszczędziłam mu bólu - cieszę się z tego. Kocham Go mimo wszystko i nie chciałabym, aby cierpiał. Głupie, nie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość troya
tropic --> zgadzam się, że przyjaciele w takim (i nie tylko!) przypadku to podstawa. Na szczęście mam wokół siebie kilka życzliwych duszyczek, które są ze mną na dobre i złe. Jestem im bardzo wdzięczna. Mam jeszcze jedno pytanie i bardzo was proszę o radę... Wiadomo, mamy wspólnych znajomych (niemal wszystkich...). Ja i On. Jutro nasz kumpel ma urodziny, zaprasza do klubu. On tam pewnie będzie. I nie wiem co mam robić - iść czy nie? Z jednej strony poszłabym ze względu na tego kolegę, bo wiem, że bardzo chciałby żebym była. Poza tym - nie chcę pokazywać całemu światu, że cierpię. A z drugiej strony - czy dam radę?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość troya
śmierdzę wełną owcy z mongolskiego pastwiska :o jestem portierem w domu starców :classic_cool:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Maronka
A może to tylko zauroczenie jakąś inną dziewczyną , o której nie wiesz ?????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość troya
Maronka --> może... a to byłoby "tylko"?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Maronka
Tak czasem bywa poznał może kogoś , wiesz to są łowcy, i to co stałe wydaje się nudne, jeżeli jest to możliwe że jest taka dziewczyna, pomyśl , może od jakiegoś czasu coś było nie tak?? Jeżeli tak jest to w zależności od tego co to za dziewczyna nie wszystko stracone !!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
troya!! ja mam tak samo i nic nie działa..nic..mówią ze czas leczy rany...ale ile jeszcze?? jestem po psychiatrez i przed psychologiem....nie wiem co dalej....nie ma mnie po prostu i nie wierzę że będzie kiedys inaczej..nie wierzę...totalna deprecha i nawet coaxil nie pomaga...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aguskaaa
wiecie co ..placze gdy czytam wypowiedzi niektore... bozee... boje sie zycia..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość troya
Maronka --> nie wiem... nie wiem czy chodzi o kogoś trzeciego, czy o mnie... jak mam to niby sprawdzić? i czy wogóle sprawdzać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość justynka 123
Chyba kazda z nas juz przezyla rozstanie z bliska nam osoba...fakt to boli i to bardzo i wiem, ze zadne slowa tu nie pomoga na dluzasza mete, bo teraz bedzie lepiej a jak zostanie sie samemu to wszystko wraca jak pzreklety bumerang:( przezylam jedno rozstanie z moja pierwsza miloscia, z ktora bylam prawie 2 lata, swiata poza nim nie widzialam...a on ktoregos dnia powiedzial po prostu ze to koniec:(dzwonilam, blagalm, mowilam, ze go kocham, a on tylko "ciesze sie" po roku czasu dalam sobie spokoj i zwiazalam sie z facetem,z ktorym kiedys nawet bym nie pomyslala, ze go moge pokochac, a teraz jest moim skarbem i bardzo go kocham, nawet nei wiecie jak bardzo...nie dosc, ze okazal sie swietnym lekarstwem na ta resztke gasnacej milosci to teraz wypelnia cale moje zycie:)Oczywiscie te co mnie rzucil chcial byc ze mna jak zobaczyl, ze wiaze sie z kims innym, ale mnei juz wtedy nie interesowal, wtedy ja moglam byc gora i potraktowac go tak smao jak on kiedys mnie...do dzis wypisuje mi na gg, ze on nie jest obecnie szczesliwy i jesli chce sie tak poczuc pzrez chwilke chociaz to wraca myslami do poprzednich lat, kiedy bylismy razem..........ale ja juz mam kogos kogo kocham i bardzo mu dziekuje, ze kiedys mnie zostawil bo teraz mam prawdziwa milosc, z ktora chce spedzic reszte zycia:) Byc moze u Ciebie bedzie podobnie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość troya
Justynko --> jak czytam takie historie to chociaż na chwilkę mi lepiej. Dzienx. Być może mi też kiedyś coś takiego się przydarzy, ale narazie wydaje mi się to nieprawdopodobne...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Maronka
to zależy czy bardzo go kochasz, czy jest facetem wartym twojej miłości, jaki był dla ciebie, bo jeżeli wszystko było ok a teraz nagle coś się popsuło to ja bym o niego walczyła, jeżeli jest tego wart nie ryczałabym tylko znalazłabym przyczynę , bez powodu nic się nie dzieje....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość troya
Maronka --> problem w tym, że nie wiem czy wierzyć jego tłumaczeniom. Zawsze byliśmy ze sobą totalnie szczerzy, zarówno przed tym jak byliśmy razem jak i w trakcie. Umieliśmy sobie nawzajem wypomnieć najmniejszy detal. A później to zmieniać. I dlatego było tak super. Czemu miałabym mu teraz nie wierzyć? Sama nie wiem... Czuję się cholernie zagubiona. Myślisz, że teraz mógłby ściemnić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Maronka
nie wierzę w to że jest tak super a tu nagle facet ci mówi że cie już nie kocha , tak bez konkretnego powodu ,co to odkochał się w ciągu paru dni, nie albo dla niego od początku to nie było to, albo myśli o kimś innym ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość troya
a jeśli jest dobrym aktorem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość troya
Kładę się do łóżeczka... ale i tak nie usnę przez najbliższe dwie godziny. Trzeba jednak spróbować - jutro (dziś) idę do pracy. Mam nadzieję, że On mi się nie przyśni... Heh. Znów się rano obudzę i nagle mi się przypomni, że "Nas" już nie ma. Nie lubię poranków. Od wczoraj...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Maronka
nie musi nawet być aktorem , wystarczy że jest takim typem troche skrytego faceta i waży to co mówi a mówi tyle ile chce i żadnej tajemnicy z niego nie wyrwiesz, nie piszesz w jakim jest wieku czy to już dojrzały facet czy chłopak, no i rzecz najważniejsza czyli seks , może to jest ten prawdziwy powód ?????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość troya
Myślę, że nie chodzi o seks, z tym nigdy nie mieliśmy żadnego problemu. A wręcz... Heh... Sorry, ale nie będę o tym pisała na forum. Jeśli chodzi o wiek - oboje mamy po 22 lata. On wygląda na znacznie starszego, ale zachowuje się jakby miał nie więcej niż 19.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość troya
i znów siedzę w pracy i znów nie mogę się skupić... szit! dzisiaj jest ta impreza na której on pewnie będzie... iść czy nie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość justynka 123
I jak bylas na tej imprezie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość troya
Co do imprezy... Postanowiłam na nią nie iść. Spotkałam się jednak z qmpelą (w sumie to nawet bliższej Jemu niż mnie, bo to jego koleżanka z liceum, ale w takiej a nie innej sytuacji wygrała solidarność jajników - tzn. ona jest teraz dla mnie sporym oparciem) i powiedziała, że właśnie powinnam iść! Zajebiście wyglądać i jeszcze lepiej się bawić. Tak też zrobiłam. Założyłam nową bluzkę (którą kupiłam na tych zakupach "na pocieszenie"...), przed imprezką wypiłam z kumpelą browarka na odwagę i poszłam. Czy wy wiecie ile mnie to nerwów kosztowało? Jaki to był stres? Okazało się, że niepotrzebnie... Jak weszłam do klubu, to on już był wesolutki (czyli tak po 4 pivkach - wiem z doświadczenia...). Był zaskoczony, że jednak przyszłam, ale się ucieszył. Najśmieszniejsze jest to, że przez pierwsze dwie godziny prawie się do mnie nie odzywał. Tchórz! No a później do akcji wkroczyła ta qmpela, opieprzyła go, że zachowuje się jak palant i się do mnie przesiadł. Zaczął się trochę rozklejać, coś tam tłumaczyć, ale... ta rozmowa nie miała sensu. Nie po takiej ilości alkoholu. Gdy mu mówiłam, że jest pijany i się w tym momencie nie dogadamy, to odpowiadał, że dobrze, bo przynajmniej jest szczery. Tiaaaa.... Tylko ta szczerość polegała na tym, że mówił, jak JEMU jest ciężko, jak to ON się boi, ON nie wie jak się zachować itd. ON, ON, ON... Zawsze to samo! Zakończenie wieczoru było nietypowe - to JA JEGO musiałam odprowadzić do domu (fakt faktem - mieszkamy bardzo blisko siebie, no ale jednak). Powiecie, że jestem głupia, skoro jeszcze się nim przejmuję... I pewnie macie rację. Ale ja nie umiem nagle zmienić swojego myślenia o 180 stopni. A szkoda...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość justynka 123
kurcze, a myslalam,z e cos wyjdzie na tej imprezie, kurcze, nawet nie myslalam, tylko bylam tego pewna :) a moze zamiast przejmowac sie nim trzebabylo zajmowac sie jakims innym facetem, jestem pewna, ze to by go ruszylo i to bardzo:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość troya
Wiesz Justynko, nie mogłabym "zajmować się innym facetem" (cokolwiek to oznacza)... Nie umiem sobie wyobrazić, że ktokolwiek inny miałby mnie chociaż dotknąć. Wogóle nie jestem raczej na etapie zawierania jakichkolwiek nowych znajomości. Poza tym - był tak pijany, że nie wiem czy cokolwiek by zauważył. Myślę, że jest mu już obojętne z kim i co robię... Smutne, ale obawiam się, że prawdziwe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość justynka 123
Wiesz co chyba jestem naprawde dziwna :( kurcze, tyle napisalam o mojej obecnej milosci wczensiej, a wczoraj doszlam do wniosku, ze ja wcale nie jestem z nia szczesliwa :( rany to straszne :( bardzo czesto sie klocimy i on jest inny niz kiedys...wlasnie wczoraj to do mnie dotarlo, a co najgorsze, gdyby teraz poprosil mnie o reke, to wiem,ze bym sie nie zgodzila na taki krok bo po prostu nie jestem pewn czy to on, a w zasadzie jestem pewna,ze nie on, a jednak go kocham...tylko chyba jakos inaczej powinna wygladac ta milosc :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość justynka 123
a moze ktos mi powie, kiedy sie wyczerpuje limit lez na jednego faceta??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość troya
Nie wiem co Ci poradzić droga Justynko... Może żebyś jeszcze poczekała? Bo może to takie przejściowe... Wielkie uczucie jest wg mnie sinusoidą - raz euforia a raz dół. Nie zadzroszczę Ci w każdym bądź razie tej sytuacji... Heh, jak to jest - z Nim źle, a bez Niego jeszcze gorzej...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×