Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość algana

rozwód na nie..

Polecane posty

Gość algana

pozew, wyznaczony termin rozprawy... nie zgadzam się, jakie mam szanse móc być na nie... co z moim systemem wartości... dla rozwodu nie ma w nim miejsca...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak nie ma
za malo danych do dyskusji podalas :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość algana
przysięgamy... a potem hop... i odwołujemy, bo po 25 latach się odwidziało... potrzeba rozwoju innego "lepszego" życia... wolności... bo Ty "tylko" nauczycielka aja wysoko postawiony pan dyrektor... cholera... a moje uczucia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
-- algana-- sąd nie daje tak łatwo rozwodu jeśli jedna ze stron się nie zgadza, zwłaszcza jeśli są dzieci. Ten kto domaga się rozwodu musi udowodnić, że małżeństwa nie da się już w żaden sposób uratować. Niewiele napisałaś o sobie więc trudno podrzucić Ci jakieś argumenty przeciw rozwodowi, których mogłabyś użyć w sądzie, bo sam wyznawany system wartości i zranione uczucia to trochę za mało. Twoje wypowiedzi są jakieś takie zimne, oschłe, czy Ty kochasz swojego męża i dlatego nie chcesz rozwodu, czy dlatego, że nie chcesz zmieniać nic w istniejącym stanie rzeczy, chociaż miłości tam już nie ma?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość teraz madra
algana piszesz bo pewnie o sobie , powiedz co to za milosc jak on nie utzymuje rodziny od lat i zeruje na moim a potem mowi ze to nie prawda.... ja mialalm juz dosc i go zostawilam , bo po co mi ktos na kogo muszse robic??? przeciez to on mial sie troszczyc o rodzine tak mi sie zdaje nie>??????wszystko ja na wszystko musiaalm dawac, jak niewolnik a powiedz czemu jak mu wziellam moja kase to natychmiast poszedl do roboty???????????????????????powiedz??i co ja mam z nim byc tylko dlatego ze przysiegalam?? a on nie miala obowiazkow ????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość algana
miałam wtedy 19 lat... trzy lata znajomości... slub... był dla mnie wszystkim... i nie wiem dlaczego tak jest cały czas... a przecież kilka lat temu zdradził... wyprowadziłam się do naszego mieszkania... spłaca kredyt za kawalerkę, którą zajmuję... umierałam z tęsknoty... teraz chce rozwodu, na gwiazdkę dostałam pozew... moi synowie maja 21 i 18 lat, mieszkam z młodszym... magia świąt umarła jak magia czekania na bycie znowu razem... naiwna banalna historyjka... słyszę weź się w garść nie głupiej... masz dopiero 42 lata... i życie przed sobą... tak... tak... się współcześnie mówi... a we mnie ciągle baśniowe uczucie do mojego męża jeszcze męża, choć dla niego jestem już tylko powódką... teraz madra Ciebie też rozumiem... Tobie na pewno nie jest z ta decyzją mimo wszystko lekko, bo inaczej byś o tym dzisiaj nie wspomniała...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość teraz madra
masz racje nie jest mi lekko bo jak widmo ciazy ze powinnam sie przemuc i byc z nim a ja nie chce rozumiesz??? nie ma sily ja go za to wszystko nienawidze mam go dosc .......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość algana
może to właśniemój mąż czuł do mnie... miał czegoś dość... nie chciałam więcej dzieci nienawidziłam pijanej teściowej i... chciałam się uczyć... a on chciał mieć zupełnie kogoś innego... nawt zarobić nie umiałam wystarczająco dużo bo przecież nauczycielka... ale gdy ja niańczyłam dzieci on zdobywał stołki kariery... studiowałam zaocznie... teraz madra niczego nie powinnaś, dlatego że inni chcą... chyba że sama chcesz... ja chce jeszcze powalczyć... nie wiem jak... bo to że go kocham.. on wie... dzieci wiedzą... ale rozmowy już nie ma a jego adwokata posłałam do diabła...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość teraz madra
wiesz mowi mi teraz ok rozwod ci dam ale nie bedzie podzialu no on madry wedlug ciebie?? a jak mi potem kogos sprowadzi do domu? albo sie ozeni i dopodzialu ona bedzie? jak to jest?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość algana
Wiesz, tego też nie wiem... mieszkam w kawalerce, którą on spłaca... nie mam niczego swojego choć przez 25 lat nie obijałam się... pełne zaufanie do człowieka i przyjęcie podziału ról... no może nie do końca... ale gdybym przyjęla do końca byłabym teraz na bruku bez wykształcenia ze swoim durnym zauroczeniem człowiekiem, który teraz chce budować coś na nowo... bo przecież wg niego nawet dzieci go już nie potrzebują bo są pełnoletnie... a może ja kocham to, co było w nim dla mnie... a trudno mi przyjąć jego w wersji zmodyfikowanej?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość algana
Jakie mam szanse być na nie w sądzie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Algana co dalej
Algana jak sie potoczyły sprawy?? Ja stoje przed podobnym problemem z tym ż enasz staż małżeński to 14 lat, a dziecko ma lat 13. Ja nie chce rozwodu, mąz prawdopodobnie złożył pozew od grudnia mieszka u matki i ma kogos - jest to podobno tylko znajoma - tak twierdza obydwoje choć ostatnio wersja męża się zmieniła on się zakochał i ma nawet jej fotkę w portfelu na miejscu mojej :( Ja nie chce rozwodu, nie chciałam rozstania, ostatnie pare lat były naprawdę dobrymi latami w naszym małżęnstwie wydawało się że wreszcie się dotarliśmy, że wszystko idzie w dobrym kierunku...aż do listopada :( nagle cos mu odbiło....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
masz dorosłe dzieci, jeśli nie mieszkacie razem a więc nie prowadzicie wspólnego gospodarstwa, nie łączy was więź fizyczna (nie współżyjecie) to przykro mi, ale sąd raczej orzeknie rozwód. Choć z drugiej strony, jeśli on nie chce z Tobą być, to czy jest sens zmuszać go do tego? Oboje będziecie nieszcześliwi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ela bnb.
Jestem katoliczka ,rozwod nie mozliwy,bo maz jest na dobre i na zle,jezeli smierc was nie rozdzieli,w mysl przysiegi przed oltarzem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ela bnb.
Musicie oboje tego chciec,sad wezmie to pod uwage.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ela - bzdury piszesz, to że ona chce, deklaruje miłość itd to nie ma większego znaczenia dla sądu. Sąd nie może nie orzec rozwodu tylko dlatego, że jedna strona twierdzi, że kocha. Sąd bada przesłanki i sprawdza czy nastąpił trwały i zupełny rozkład pożycia. Jeśli tak, to tylko w wyjątkowych okolicznościach może nie orzec rozwodu, np gdy są małoletnie dzieci. Tu dzieci są dorosłe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Algana co u ciebie
Algana co u ciebie??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no i co jak nie da rozwodu
co to zmienia? mąż nie wróci, dzieci dorosną, czas płynie, zycie też. Dla mnie najlepsze wyjście to jak najszybszy rozwód bez orzekania o winie, nie zalezy mi na tym kto zawinił tylko żeby jak najszybciej móc rozpocząć nowe życie.Co mi to da że się poszarpiemy na rozprawach...i sąd rozwodu nie da...po takiej akcji napewno miłośc już nie wróci. bez sensu opierać się skoro ta druga straopna NIE CHCE Z NAMI BYĆ... bez rozwodu dalej będzie tak samo postępował..czyli w moim przypadku-zdradzał. dam rozwód bez problemów byle tego dalej nie ciągnąc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×