Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość joko98

Moze ktos mi pomoc ?

Polecane posty

Gość joko98

Jest mi teraz bardzo cięzko bo juz sama nie wiem co mam myslec...kto ma racje Zaczne od tego ze moj tata skonczyl studia i byl jednym z najlepszych z matematyki...mi mata szla dosc opornie...zeby nie powiedziec bardzo.. Tak sie złozylo ze na studiach mam ta nieszczesna matematyke...rodzice oplacili mi korepetycje gdzie facet za godz bral 100 zl (prof) Teraz jest sesja wszytsko zaliczylam w 1 terminie (jako jedna z nelicznych) ale oczywiscie bez matematyki.Załamałam sie totalnie stwierdzilam ze jestem nikim.Podobno istnieje cos takego jak w polskim dysleksja tak cos podobnego w matematyce. Nasiedzialam sie nad ta matematya jak nad zadnym innym przedmiotem...i nic :( Rodzice twierdza ze sie nie ucze ze jestem debilem i mam wyciagnac papiery z uczelni...bardzo zalezy mi na studiach...nie wiem co zrobic.... Moze ktos mi pomoc obiektywnie ocenic ta sytuacje??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powiedz starym
żeby zamknęli ryje. Nie będziesz im służyć jako narzędzie do budowania ich własnego ego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość yenka
Nie musisz byc zaraz orłem z matematyki. Czy dziedziczyć umysł matematyczny po ojcu...a trudnosci w nauce matematyki to dyskalkulia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
moze i pierwszy,ale nie ostatni egzamin jakiego nie zdasz...nie ma sie czym przejmowac...zawsze przeciez jest poprawka,warunki i takie tam..gdyby ludzie zawsze zdawali,to takiej opcji,jak warunek przeciez by nie bylo,prawda?ja jestem noag z hyistorii i w ogole humanistycznych przedmiotow...nawet nie wiem kim byl fredro...ostatnio kumpela mnie wysmiala,bo myslalam,ze to francuz:/ a z drugiej strony rozwiazuje duzo trudniejsze zadania z innych dziedzin.naprawde nie ma co przejmowac,kazdy potrafii co innnego,a jak matematyki jest 1 semestr,to zdac na 3.0 chocby przez litosc i olac temat:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość joko98
oni twierdza ze mi chca pomoc a ja jestem taka niewdzieczna....nawet ten prof z maty stwierdzil ze prawdopodobnie mam te zaburzenie... ja naprawde sie staram wicej niz inni ...no ale po prostu chyba jestem zbyt glupia:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tak to jest
"oni twierdza ze mi chca pomoc a ja jestem taka niewdzieczna" - to strasznie skurwysyński, toksyczny i miażdżący tekst. Powiedz tak: "moi drodzy rodzice, jeśli naprawdę mnie kochacie, to mi to pokażcie - na przykład w ten sposób, że będziecie dla mnie duchowym wsparciem w trudnych chwilach".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ania-ta
Ja też mam dyskalkulię. Do matematyki miałam taki uraz, że wybierając studia sprawdzałam że jest ona w programie. Jesli pójdziesz do psychologa on zrobi ci badania i to potwierdzi. Na uczelni to nic nie da, ale może rodzice zrozumieją, że matematyka jest to ponad twoje możliwości

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a może po prostu
trafiłaś na złego korepetytora. To że on potrafi i jeszcze bierze dużo kasy, to nie oznacza jednocześnie, że potrafo to przekazać. Może rozejrzyj się za kimś sprawdzonym, kto naprawdę potrafi wytłumaczyć. Poza tym do każdego egzaminu można podchodzić zaliczkowo kilka razy, więc nie stresuj się tak. A w ostateczności może wybrać taki kierunek, gdzie matmy nie ma? Przecież nie wszyscy muszą znać matmę na poziomie uniwersyteckim... Humaniści też są potrzebni. Pozdrawiam A jeśli ci jednak zależy na tym wlaśnie kierunku, to popytaj o naprawdę dobrego korepetytora. Co do rodziców - no comment. Widzę, że potrafią cie zmotywować. Ale rodziców sie nie wybiera. Rodziców się ma. I trzeba to jakoś przeżyć i tolerować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość joko98
nie oni twierdza ze pomagaja mi jak moga...pieniadze wszytsko moga zalatwic...strasznie nie chcialam isc na te korki z maty bo wiezialam ze jak nie dam sobie rady to bede to miala wypominane... Mam tez takie cos na poziomie nerwowym jak sie zdenerwuje zadneggo zadania nie rozwiaze...a jak jest egzamin zobacze zad stwierdze ze nie dam rady i zas bede musiala wysluchiwac rodzicow... to juz koniec

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość joko98
jestem jedynaczka, rodzice maja hopla na punkcie pieniedzy nie maja przyjaciol sa nieszczesliwi ale maja piniadze dwa domy ktore chca mi przekazac...i ja musze to utrzymac nigdy nie chcialabym stworzyc takiej rodziny jaka mam z drugeij strony oni sie staraja zaby zapewnic mi byt ( dla mne to nie jest najwazniejsze) juz nie wiem kto ma racje :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość joko98
oj widze ze chyba zostalam z tym problemem sama :(:(:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
-> joko współczuję, w liceum plastycznym niestety miałam matme :( bolałam i cierpiałam straszliwie - groziła mi dwója :( buu przez trzy lata \"uczyła\" mnie matematyca..nic a nic do łba nie wchodziło...ale gdy groziła mi pała..postarałam się o korepetycje uwierz lub nie -> cały materiał z 3 lat pojęłam w mig na ...trzech korkach :D tak, jak ludzie piszą wyżej -> wszystko zalezy od osoby która Cię uczy..heh -> czyżby korki prof \"załatwili\" rodzice? chyba stąd te schizy na własna rękę poszukaj kogoś, kto Cie poduczy w matmie..do kogo będziesz miała zaufanie :) zanim poszłam na studia ze sto razy sprawdzałam czy matmy nie ma ;) ale kurcze finanse, rachunkowość przeszły cudownie gładko :) a z rodzicami pogadaj szczerze i to oni maja Ciebie wysłuchać :) i być wsparciem :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość joko98
latwo sie mowi....ale ja mialam roznyc korepytorow i za chwile zapominam sie tego co se uczylam albo robie te same bledy tak jakbys dyslektyka miala nauczyc pisac...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
spokojnie słonko :) piszesz, że wszystkie examy zaliczyłas bez problemów, pytanie -> jak to zrobiłaś? dziobałaś na pamięć? na zrozumienie? a może jestes wzrokowcem, słuchowcem, albo metodą skojarzeń zapamiętujesz materiał? postaraj sie wykorzystac swoje zdolności -> niewątpliwie je posiadasz :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a poza tym, nie jestes sama, czyżby ludzie z uczelni/grupy nie mieli tych problemów z matma co Ty? uczcie sie wspólnie :) zbierz fajna paczke i razem siądźcie do matmy pomyśl, że Ty masz tylko matme do zdania, a reszta jeszcze sie męczy z poprawkami :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość joko98
jestem wzrokowcem zapamietuje metoda skojarzen wiesz tylko ja juz chyba w tym wszytskim zatracilam wiare w siebie tymbardziej ze nikt nie dodaje mi otuchy...ja rozumiem jakbym nie zaliczala egz z czegos co mozna sie nauczyc a matematyki nie da sie nauczyc trzeba rozumiec...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a ja Cię rozumiem :) przynajmniej się staram po plastyku powinnam studiowac na ASP a jestem na turystyce ;) ehh ta matma podziel się swoim problemem, może w grupie nie jesteś sama z dyskalkulią? pogadaj z egzaminatorem lub z osoba z którą masz ćwiczenia, co do korków to nie musi być AŻ profesor, u takiego to sama bym zapomniała jak się nazywam ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tak to jest
joko, po prostu jedni są lepsi w tym, a inni w tamtym. A niektórzy po prostu nie są w stanie pewnych rzeczy przywoić - tak jak Ty matmy. Zdarza się. Z pewnością rekompensujesz to w innej dziedzinie, w której jesteś lepsza od przeciętnej. Najbardziej smuci podejście twoich rodziców - założyli sobie jakiś (swój) plan i w momencie gdy go nie realizujesz - dołują cię w najbardziej perfidny z możliwych sposobów - tj. poprzez indukowanie poczucia winy i niskiej samooceny. Być może nawet robią to nieświadomie, jednak fakt pozostaje faktem. A to przecież twoje życie. Nie bardzo wiem, jak ci pomóc - mogę tylko dobrym słowem. Przytulam cię mocno i apeluję - nie daj się przekonać, że jesteś kimś gorszym - bo nie jesteś. NIE JESTEś. Zastanów się, co byś najbardziej chciała robić - i idź w tym kierunku. Rodzicom powiedz, że cię dołują i sprawiają ci ból. Może dotrze. 🌻 🌻 🌻 🌻 🌻 🌻 🌻 🌻 🌻 🌻 🌻 🌻 🌻 🌻 🌻 🌻 🌻 🌻 dla Ciebie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość joko98
No poczucie winy jest nikt sie do nikogo nie odzywa mam pije obok w pokoju ( jest alkoholiczka) tata to najchetniej by mnie zabil i naprawde mam mega poczucie winy :( mam chlopaka ktory zrezygnowal z tych studiow i przeniosl sie na zaoczne zarabia 1500 zl jestem z nims zczesliwa dla moich rodzicow jest nikim mama jest po technikum za to twierdzi ze teraz zostane sprztaczka i pasuje do mojego chlopaka ktory zarabia marne 400 zl ;/ i nic w zyciu juz ze mnie nie bedzie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość joko98
chyba nikt nie ma ochoty juz sluchac moich problemow w sumie macie racje milego wieczoru dziekuje za wszytskie opinie :*:*:*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aleee pisz dziewczyno, wyżal sie, tu nikt (madry) nie będzie burczał mama pije -> stres, nie spełnione marzenia tata-> żebyś nie była jak mama, żeby było Cie stac na wszystko ale czy pieniądze dają szczęście?? sama wiesz jak jest - nie ma gwarancji czy rodzice czekają aż zrobisz coś spektakularnego by Cie zauważyć? zdasz kolejny cięzki exam? uciekniesz z domu? cokolwiek! żeby zauwazyli, że mają córke...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość joko98
ucieklam raz z domu to mama probowala popelnic samobojstwo... tata nie chce zebym byla taka jak mama na pewno nie bede ale nie potrafie sprostac jego wszytskim wymaganiom

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bynajmniej nie namawiam do takich ekstremalnych sztuczek (by zwrócić uwagę rodziców) jak ucieczka cos mi się wydaje, że jesteś \"skazana\" na towarzystwo rodziców, szkoła, dom, czasem spotkanie z chłopakiem musisz się wyzwolić :) nie nauczysz się życia będąc pod kloszem, jesli odetchniesz, zobaczysz że jesteś wiele warta i matma pójdzie gładko :) mnie chodziło raczej o jakiś wstrząs w rodzinie, wszystko jakby toczy sie po mysli Twoich rodziców, a gdzie Ty jestes w tym wszystkim? czyżby problemy z nauka były pretekstem zwrócenia na siebie uwagi Twoich rodziców? sama nie wiem :( może problem leży w relacjach rodzinnych? pragniesz nade wszystko stac sie podporą dla ojca, matki, spełniać ich nadzieje i ambicje koniecznie musisz coś postanowić..przemyśl to proszę...daj sobie troszkę czasu, obserwuj reakcje rodziny..miej swoje zdanie, przedstaw argumenty wybacz chaos w moich myślach..wyciągnij wnioski a teraz sio do łóżeczka, obydwie idziemy spać..jutro tez jest dzień :) będę śledzić Twój wątek, ale nie obiecuję, że napiszę coś mądrego :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a mowiłas
O TYM OJCU ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a mowiłas
pytanie do JIKO 98

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość joko98
wiesz masz bardzo duzo racji :) staram sie spelnic ICH oczekiwania byc dla NICH podpora i msz racje moje zycie wyglada szkola dom chlopak... kiedy bylo inaczej kiedy zylam pelnia zycia, imprezy przyjeciele...teraz nauka jest najwazniejsza nic innego sie nie liczy..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość joko98
on nie rozumie jak mozna matematyki nie pojmowac...nie am o czym gadac...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość joko98
nparwde nie wiem co mam o tym myslec:( to ja jestem takim debilem i nie spelniam ich oczekiwan czy moze przesadzaja?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a gdzie są Twoi przyjaciele teraz, gdy potrzebujesz wsparcia? życie to sztuka wyborów dokonaj sama wyboru :) exam z matmy jest za tydzień, miesiąc, nieważne, potem będą inne Twoje problemy, egzamin z życia, dojrzałości, odpowiedzialności pytanie -> jak pomoga Ci rodzice? w domu bądź nieprzejednana w swoich decyzjach, postepuj konsekwentnie, jesli mówisz rodzinie: mam problem z:...cokolwiek: exam, chłopak, Twoja przyszłość; oczekuj od nich konkretów zapytaj ojca, jakim wsparciem obdarzy Cie gdy jednak nie zdasz egzaminu? pieniądze nie daja przeciez poczucia bezpieczeństwa, przynależności, miłości ojcowskiej..on to potrafi? zadawaj ważne pytania, nie daj się zbyć byle czym

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×