Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Magda_to_ja

Chyba nigdy go nie kochałam...

Polecane posty

Witajcie... Nie oczekuję rad, złotych recept... Po prostu chcę powiedzieć co czuję... Jestem mężatką od ponad 10 lat. W oczach innych-udane, wręcz wzorowe małżeństwo. Do niedawna nie kłócilismy się, wszystkie problemy rozwiązywaliśmy razem. Zawsze mogłam na nim polegać- i chyba nadal mogę. Jest moim przyjacielem... ot i właśnie: PRZYJACIELEM Już kilka lat temu zorientowałam sie, że nie kocham go i nigdy nie kochałam. Pomyliłam miłość z potrzebą bycia kochaną, z przyjaźnią, z wdzięcznością za to, ze otoczył mnie opieką i ciepłem, gdy tego potrzebowałam. Ale moje małżeństwo mimo pojawienia sie tej świadomości u mnie -trwało z powodzeniem dalej. Oparłam je na przyjaźni, zrozumieniu. Myślałam, że to wystarczy. I znów sie pomyliłam. Brakuje w tym układzie czegoś...miłości??? nie wiem. Wiem, ze pojawiają sie nieporozumienia, nawet kłótnie, nie mogę zmusić się do seksu z nim...coraz cieplej spogladam na innego meżczyznę... Potepiam się za to...wiem, że mój maż nie zasługuje na to, jest dobry... Szach, mat i...PAT

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ulalalala/..
a może po prostu zakochałaś się w tym drugim, o którym piszesz? Pomyślałaś o tym?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ulalalala/..
Spotykasz sie z tym drugim?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tak bywa niestety
ja teraz nie wiem czy to jest przyjaźn czy to jest kochanie... jestem w podobnej sytacji do Ciebie, tylko nie jestem mezatka. jestem z facetem od 5 lat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nIe spotykam się z tym drugim. Przynajmniej nie w sensie umawiania sie czy randki. Pracujemy razem i w ten sposób mamy ze sobą częsty kontakt. A czy sie w nim zakochałam? Nie wiem...Zauroczył mnie sobą-tego jestem pewna. Łączą nas podobne przeżycia w małżeństwie...Jest mądry, wrażliwy, okazuje mi sympatię, zainteresowanie... Gubie sie w tym...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie daje rad
to czesto mija..... a ile u ciebie to juz trwa? moze chcesz czegos nowegoo i tylko dlatego...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
do : tak niestety bywa Jeśli nie jeteś pewna czy to jest miłość czy tylko przyjaźń - nie wiąż sie na stałe...nie licz, że samo się wszystko ułoży... Miłości nic nie zastąpi w związku-żadna przyjaźń, wdzięczność...Prędzej czy później zaczniesz odczuwać jej brak...i skrzywdzisz tylko tę drugą stronę...tak jak ja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
do : tak bywa niestety Jeśli nie jeteś pewna czy to jest miłość czy tylko przyjaźń - nie wiąż sie na stałe...nie licz, że samo się wszystko ułoży... Miłości nic nie zastąpi w związku-żadna przyjaźń, wdzięczność...Prędzej czy później zaczniesz odczuwać jej brak...i skrzywdzisz tylko tę drugą stronę...tak jak ja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Może i chcę czegoś nowego. Nie bedę zaprzeczała. A jak długo to trwa? To zależy op co pytasz... Jeśli o to kiedy zdałam sobie sprawę z moich uczuć do męża-to jakieś dwa lata po ślubie. Jeśli o to, kiedy pojawił sie w moich myślach ten drugi - to trudniej mi odpowiedzieć. Pracujemy razem od trzech lat, ale zbliżylismy się do siebie ( w sensie koleżeństwa) jakieś pół roku temu. Jedna z koleżanek powiedziała mi, że to on jest powodem zaostrzenia sytuacji w moim małżeństwie... może i tak...ale to tylko dowód na to, że nie ma we mnie miłości do męża

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lilcia
To prawda, przyjaźń nie zastąpi miłości ; uczucia pięknego i wiele razy silniejszego. Patrzcie sercem, i próbujcie wybrać partnera na zasadzie tego, czy rzeczywiście czujecie do niego miłość. Ale pamiętajcie, że w związku liczy się także szacunek do drugiej osoby. Największe szczęście to kochać i być kochanym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pomyśl o rozstaniu
A ja myśle, że wiele z nas po czasie przekonuje sie, że to co czułysmy i brałysmy za miłość- to tylko zauroczenie... Nie jesteś wyjatkiem! Ja też tego doswiadczyłam. I... Jestem po rozwodzie. Nie mogłam ciagnać zwiazku wiedząc, że nie kocham. Miotałam sie, gryzłam...nie mogłam znieść go w łóżku....zupełnie jak ty Magda A teraz jest mi lepiej... Nie zmuszam sie do bycia z kimś kogo nie kocham, nie muszę udawać, że kocham-tylko po to, aby go nie ranić....tym bardziej, że tym jeszcze bardziej pogarsza sie sytuacje... Pomyśl nad tym...może nie warto ciagnąć tego małżeństwa? Tym bardziej, że jest jeszcze ktoś....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×