Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość zaczarowana sowa

Powiedzieć nie przed ołtarzem

Polecane posty

Gość zaczarowana sowa

czy słyszeliście może o wypadku bądź czy byliście może świadkami jak ktoś powiedział w ostatniej chwili "nie".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a owszem ja
powiedziałam nie jeszcze przed wyjściem z domu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie przed oltarzem nie ma najmniejszego sensu i tylko z filmow zagranicznych mozna takie rzeczy uslyszec. W polsce najpioerw mowi sie \"tak\" w USC i malzenswto jest juz prawne a slub przed oltarzem... jest po wiec jezeli sie powie przed oltarzem \"nie\" nie ma zadnego znaczenia. Na marginesie, osobiscie zdecydowalam sie na \"nie\" pol godziny przede slubem... wystraszylam sie sama siebie, swoich mysli i reakcji otoczenia... ostatecznie powiedzialam \"tak\" a po 1.5 roku zlozylam pozew o rozwod.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość si signora
nie trzeba brac slubu w USC, mozna od razu w kosciele

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moi drodzy
mamy teraz dzieki umowom miedzynarodowym mozliwosc zawarcia zwiazku tzw. konkordatowego, czyli cywilno-koscielnego, wiec jesli jestesmy Katolikami, NIE przed oltarzem znacza tez nie dla slubu cywilnego.. to tyle jesli o prawo chodzi. Tak sie zastanawiam, droga autorko topiku, dlaczego o to pytasz? masz watpliwosaci? czy to po prostu czytsa ciekawosc,badz tez dazenie do sensacji? ja czulam NIE przed slubem, strach, co bedzie dalej, zwalszca, ze wiedzialam, iz po slubie moj kochany zabierze mnie do swojego kraju. ale w trakcie slubu powidzialm tak (byl tylko, wlasciwie to AZ slubem koscielnym).. i prawde mowiac nie zaluje teraz.. oczywiscie, sa rozne zakrety i wyboje zyciowe, ale uklada sie nam dobrze, mamy dzieciatko kochane, drugie w drodze; a i dla kotka tez znalezlismy w naszym domostwie miejsce. Mysle, ze tak naprawde wiele panien mlodych tuz przed slubem zastanawia sie, czy ten krok w przyszlosc, to wlasciwa decyzja. w koncu malzenstwo to uz nie przelewki. Ale w wiekszosci przypadkow jest to po prostu trema, zdenerwowanie wynikajace z przygotowan slubnych (podczas ktorych czesto mamy przeciez z przyszlym mezem rozne zdania). A historie, powiedzialam nie, bo kochalam innego zdarzaja sie rzadko.. Ciekawa jestem, co na ten temat maja do powiedzenia Panowie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
\"Tak sie zastanawiam, droga autorko topiku, dlaczego o to pytasz? masz watpliwosaci? czy to po prostu czytsa ciekawosc,badz tez dazenie do sensacji?\" - a co to cie obchodzi dlaczego ona o to pyta? zadala pytanie i tyle.Jak bedzie chciala to sama napisze jaki ma w tym cel Po drugie - o JAKIEJ sensacji mowa?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Esteruska
Hej ja tez odwołam ślub 2 miesiące prze sakramentalnym TAK było trochę wstydu ale jakoś to przeżyłam!!! I z perspektywy czasu nie żałuje tego dobrze ze tak się stało!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ooooooooo
powiedziałam nie parę miesięcy przed slubem. To była najlepsza decyzja w moim życiu. Warto było rzucić wszystko, odwazyć się... teraz, pół roku po slubie z kimś innym, wiem że trzeba postępować zgodnie z tym "wewnętrznym" głosem, który podpowiadał mi, że dzień ślubu może być dniem, w którym zacznie się moje powolne umieranie. Cieszę się, że w ważnych momenach życia, mam odwagę postąpić po swojemu. Przy drugiej decyzji o ślubie nie miałam wątpliwości, po prostu nie miałam !!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Pan który nie powiedział NIE i
i... teraz wiem że zrobiłem źle, gdyby szło cofnąć czas napewno bym nie dopuścił do -cytuję trafnie dobrane przez ooooooooo- "powolnego umierania". Oczekiwałem tylko aby ktoś mi powiedział że mam rację i jest ze mną, a słyszałem tylko: "a co Tobie ma być lepiej niż nam", aż sam sobie tak zacząłem tłumaczyć to co się stanie. Jeśli czujecie że to nie będzie miodzik a co gorsza macie jeszcze jakieś dowody na to z okresu narzyczeństwa lub jak kto woli "chodzenia" śmiało mówcie NIE! A już na pewno nie mówcie sakramentalnego TAK z powodu "wpadki".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×