Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość ygsdyga

tak zupełnie szczerze

Polecane posty

Gość ygsdyga

Postanowiłam wykrzyczeć (czyli napisać :) ) wszystko co mnie boli o mmoich kompleksach. Ok, jestem przy kości (170, 75) - wielokrotnie chudłam i wszyscy patrzyli na mnie z podziwem, bo jestem bardzo uparta. W chwilach "nadwyżki" osiągałam 90 kg,ale chudłam do 65. Po schudnięciu (a chudnę okresowo raz na 2 lata) też uwazalam że jestem ogromna. Potem nawet nie że się obżerałam, ale jadłam po prostu normalnie i znów tyłam. Jasne że czasem dam "czadu" i ostro się najem. Jedzenie to mój problem. Od nienawiści do miłości. Nienawidzę swojego ciała. Bywa że patrzę na siebie w lustrze i ryczę. Z moim facetem kocham się tylko po ciemku i to w totalnie egipskich ciemnościach, nie może się palić nawet żadna diodka od komputera. Nie chodzi tylko o moje ciało, ale wstydziłabym się pokazywać mu twarz kiedy mam orgazm. Nigdy nie widział nawet mojego uda. Nie pozwalam dotknąć swojego brzucha, który jest epicentrum mojego problemu. Nienawidzę swojego brzucha. Mam ochotę go odciąć nożem. Lato to dla mnie mordęga. Noszę tylko dżinsy i koszule na długi rękaw. Wydaje mi się że jestem ohydna i chcę ludziom zaoszczędzić tego widoku. Nienawidzę chodzić do sklepu na zakupy, bo ze wstydu proszę zawsze o mniejsze rozmiary (wstydzę się powiedzieć prawdę), a potem, w przymierzalni to jest za małe. Momentalnie zaczyna mi się zbierać na płacz i mam dość zakupów. Zresztą nawet jak znajdę coś ładnego i w moim rozmiarze - i tak wyglądam w tym ohydnie. Wstydzę się ludzi, najchętniej zamknęłabym się w domu. Wychodzę i wydaje mi się że wszyscy na mnie patrzą i myslą - co za grubas. Nienawidzę gdy ktoś na mnie patrzy. Zazdroszczę kobietom niektórych afrykańskich krajów, że mogą nosić te suknie zakrywające ich totalnie całe. Chcę być bez tłuszczu, chcę żeby ktoś zabrał ze mnie ten tłuszcz, chcę czuć swoje kości. Każdą uwagę na temat mojego ciała strasznie przeżywam, długo to rozpamiętuje i płaczę. Byłam z tym u 2 psychologów, jedna powiedziała "schudnij", drugi "nie umiem pani pomóc". Mój facet się stara i wiem że mu się podobam, ale czasem nawet on nie wytrzymuje i krzyczy na mnie że to nienormalne żebym nie chciała nawet maleńkiego światełka. To sprawia że zamykam się w sobie bardziej. Proszę więc nie pisać że to nienormalne - bo ja to wiem. Wolałabym jakieś rady od osób które miały tak samo, albo od ich partnerów - jak sobie poradziliście? Nie wiem co zrobić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie chuda nie gruba a drobna
Przynajmniej masz faceta 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kate skate
nie potrzebujesz psychologa tylko psychiatry:o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hmm, jestes zakompleksiona zupelnie niepotrzebnie...kazdy ma jakies wady i trzeba sie nauczyc z nimi zyc ;).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość myszkaa.
Słuchaj, może Twój facet jednak Cię akceptuje? Mam kolegę, bardzo drobny jak na faceta, jest z dziewczyną naprawdę otyłą.Ona potrafi się świetnie ubierać, nie 'obciska ' się jak serdelek. Nosi duże dekolty i fantazyjną biżuterię, jakieś szaliczki, dzięki czemu ludzie automatycznie kierują tam wzrok, zamiast na brzuch. Chłopak za nią szaleje, widać, że go bardzo pociąga, bo wprost oczu (i czasem rąk tez :) ) nie może od niej oderwać. Więc można być atrakcyjnym mimo wagi. Co ciekawe, jej siostra jest szczupła i mimo podobnych rysów nawet w połowie nie jest tak atrakcyjna jak ona.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Nikotynaaa
Problem lezy w Tobie. Musisz pokochac swoj brzuszek z jedną fałdką więcej czy mniej. Kup sobie jakis fajny stroj kąpielowy i smigaj na plazę(taka proba charakteru) zobaczysz jak przyjemnie jest powygrzewac się na slonku i wyjdziesz do ludzi. Ja wcale do szczuplych nie nalezę a z plazy rezygnowac nie zamierzam. Dlaczego mam siebie karac i zaslaniac się?! To moje cialko i jak komus się nie podoba to nie moj problem, patrzec nie musi. Kup sobie tez jakis smakowity balsamik stan sobie nago przed lustrem i wmasuj sobie takie pachnące cacko. Stosuj afirmację, zobaczysz, ze Ci to pomoze. Powtarzaj sobie, cos, co Cię podbuduje i zaczniesz w to wierzyc. Ja sobie powtarzam "Ja X kocham siebie i dlatego kocham moje cialko i usmiecham się, bo zycie nie polega na katuszach'" Zauwaz, ze swoim zachowaniem nie czerpiesz przyjemnosci z zycia, sexu, milosci i pozbawiasz partnera rozkoszy! On Cię akceptuje i kocha Cię taką jaką jestes bo inaczej by z Tobą nie byl. Zapisz się na jakąś terapię. Taką z cyklu Pokochaj siebie. Cwicz swoj umysl. Dopiesc to cialko. Fundnij sobie jakis fajny masazyk, kąpiel czekoladową czy cos innego. Sprobuj się oswaiac z seksualnoscą. Wybierz się z Miskiem do sauny, na basen, zapalaj swieczki.. Nie boj się SIEBIE!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość misiowa1
Nie skupiaj sie tak bardzo na sobie. Żyj tak jak lubisz a jak polubisz siebie to przekonasz się, że dla Twojego faceta nie są ważne kg.Jak będziesz robiła cyrki to długo może tego nie wytrzymać i odejdzie może do "grubszej" ale szczęśliwej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ygsdyga
w kostiumie na plażę? Nie, nie zrozumiałaś. Ja się wstydzę pokazać ręce, a co dopiero nogi, brzuch ?? hahahahaha :( czy naprawdę nikt nie miał podobnych doświadczeń z sobą lub partnerem? jeśli tak - jak to można pokonać? powinnam szukać nowego specjalisty?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość malinowa paskuda
hm wiesz co może się nie znam, specjalistą nie jestem ... ale to co mówią dziewczyny to święta racja, zacznij od kochania siebie, skoro nie pokazujesz ramion wogóle teraz to najpierw kup bluzeczkę z krótszym rękawkiem, zabierz do sklepu faceta i gdy się ubierzesz to pokaz mu to czy mu się podoba potem kup jeszcze krótszy rękaw, większy dekold, krótszą spódniczkę i tak powoli powoli ... wiem że skutkuje ... ja mam sporą bliznę na klatce, mój facet ma blizny na poparzonych kiedyś nogach, on się uczy chodzić w krótszych i niekoniecznie dżinsowych spodniach, ja w bluzkach z ciekawymi wycięciami ... i nic bardziej nie pomaga jak akceptacja kogoś kto nas kocha ... zachwyt w jego oczach wiele daje ... a do łóżka polecam świece ... coś pięknego uwierz mi bo mówi Ci to osoba z kompleksami ale to się da zaleczyć jeśli tylko się chce ... powodzenia trzymam kciuki a najcięższe z tego co Cię teraz czeka to po prostu się odważyć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ale c..pki nie wstydzisz sie
wystawic?,dziwne te Twoje kompeksy:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ygsdyga
nie rozumiem o czym wy piszecie? Jak to pokochac siebie? Czy gdybyście miały ohydne, spróchniałe zęby a ktoś powiedziałby wam "pokochajcie je", zrobiłybyście to? Czuję się jak transseksualista, który zamknięty jest w ciele nie tej płci której chce - nienawidzi swojego ciała, nie może się z tym pogodzić, nie znosi siebie w lustrze, nie może się uwolnić z tego ciała. On nigdy nie pokocha swojego ciała. Nienawidzę sklepów z kamerami, bo gdy tylko zobaczę się na monitorze - mam zepsuty humor. Nienawidze gdy ktoś otrze się o mnie w autobusie, bo jestem pewna że z obrzydzeniem mysli że mam fałdy tłuszczu. Nienawidzę iść przez miasto, bo mijam wystawy w których się odbijam. Nienawidzę gdy jestem w towarzystwie i muszę wstać np. do łazienki. Zanim pójdę, długio rozmyślam jak to zrobić by na mnie nie patrzyli. Daję im wtedy coś do oglądania i wychodzę tyłem. Siadając - zawsze biorę do rąk poduszkę, kocyk, kołdrę, żeby się zakryć. Kiedyś, gdy byłam po alkoholu, rozebrałam się przed moim ówczesnym facetem (była zapalona tylko 1 świeczka) - następnego dnia miałam moralniaka giganta. Cały dzień przepłakany, chciałam cofnąć czas. Faceta nie chciałam już widzieć, ponieważ czułam się poniżona i odarta z godności. Na propozycję mojego faceta "porozmawiajmy o tym", reaguję agresją, zamykam się w łazience i płaczę. Jestem w stanie urwać natychmiastowo kontakt z każdym, kto tylko skomentuje moje ciało. Nie słucham mojego faceta gdy mnie komplementuje. Złoszczę się na jego uwagi że mam fajny kobiecy tyłek albo zgrabne nogi. Wydaje mi się że robi sobie ze mnie żarty (w porównaniu - próbując mi wmówić że moje spróchniałe nieliczne zęby są piekne), wpadam w szał, bo nie rozumiem czemu mnie aż tak oszukuje. Ja widzę co piszę... widzę że mam spory problem. Nie widzę dla siebie rozwiązania, nie umiem go znaleźć, nie wiem w którą stronę iść.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja rowniez
nie widze zadnego sensu w tym co mowisz.Na pewno masz chora glowe,albo to zwykly,glupi podszyw:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wspołczuje twojemu facetowi
nie dosc, ze wzial se paszteta, to jeszcze jakas walnieta histeryczke. Zadbaj o siebie wreszcie, rusz leniwe dupsko i zacznij cwiczyc, wybierz sie do dentysty!Gdzie ty mieszkasz, w jaskini jakiejs?!Boze, co za niemota jakaś z ciebie!😡

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ygsdyga
do dentysty? :) zęby akurat mam ładne, to było tylko porównanie i mimo całego mojego problemu - moge zapewnić że pasztetem nie jestem. Tzn. nienawidzę swojego ciała, ale kocham swoją twarz i włosy. Uważam że jestem piękna (pokręcone co?) - tym gorzej, bo uważam że moja głowa w ogole nie pasuje do mojego ciała. Jakby ktoś głowę wyciął z kogoś innego. Nie wiem, niczego nie oczekuję. Napisałam że chcę się w koncu wygadac. Mój facet jest kochany, ale nie rozumie mojego problemu. Bo po pierwsze - nie wie o co mi chodzi, ponieważ - jak twierdzi - mam idealne ciało. Po drugie - gdy udaje że mnie rozumie, to i tak raz na jakiś czas nie wytrzymuje i wybucha mówiąc że nie jestem normalna i ma dość seksu po ciemku. A wtedy zamykam się bardziej w sobie. Kompleks jest w mojej głowie i nie umiem sobie z nim poradzić. Chudłam - wciąz wydawałam się sobie okropna. Pewnie gdybym ważyła jakieś 40 kg - byłabym zadowolona.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dlaczego nie chcesz pójść do psychologa? Czy gdyby Twoje piękne zęby zaczęły się psuć - pobiegłabyś do dentysty i przestała otwierać usta? Pomóż sobie, dziewczyno. Masz nie tylko kompleksy na punkcie swojego ciała - obawiam się, że wpadłaś w pułapkę negatywnego nakręcania się. Karmisz swoją psychikę własnym nieszczęściem, ale nie robisz nic, żeby spróbować z tego wyjść. Wiem, że niemożliwym może być dla Ciebie odkrycie ciała czy pokazanie go innej osobie - ale czy Ty w ogóle chcesz ten stan rzeczy zmienić? Chcesz zaakceptować siebie w ogóle kiedykowiek? Nie jestem pewna, czy ważąc 40 kg nie znalazłabyś innego defektu... Ba, jestem pewna, że tak - gdyby tylko waga była problemem, dawno byłabyś anorektyczką lub bulimiczką. :-( Proszę Cię, spróbuj pomóc sobie i innym i opowiedz o problemie nie nam, ale psychologowi. Powodzenia! 🌼

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Romek z Brzeska
chory leb:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
O, no właśnie, znalazłam więcej rzeczy, które się w Tobie kłócą. Piszesz w jednym miejscu, że wstydziłabyś się pokazać swojemu facetowi twarz w czasie orgazmu, a z kilka wypowiedzi poniżej piszesz, że w zasadzie uważasz się za piękną osobę, że Twoja twarz jest tak piękna, że nie pasuje do reszty ciała. Coś jest mocno nie tak, ale my chyba nie jesteśmy w stanie Ci pomóc... Nie będę Ci pisać \"zaakceptuj sama siebie\", bo wiem, że to tak, jakby mówić komuś w prawdziwej depresji, zeby przestał się nad sobą użalać i wziął w garść. To tak, jakby powiedzieć człowiekowi o połamanych nogach, żeby przestał się wygłupiać, wstał i przebiegł kilka kilometrów. :-0 Skorzystaj z pomocy fachowca, tylko spróbuj od razu nie odrzucać tej pomocy i MÓW o swoim problemie. A nie uciekaj. Mowi Ci to ktoś, kto kiedyś uciekł w trakcie terapii i bardzo tego żałuje, bo wciąż nie może się pozbierać. 🌼

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ygsdyga
Małgorzata - dziękuję. Pisałam że byłam już u 2 psychologów. Jedna była taka tuż po studiach, 25-latka. Szczupła, piękna. Powiedziała "schudnij". Drugi, facet, taki ok. 60-tki, powiedział że nie może mi pomoc, bo w ogole nie rozumie powiązania moich kompleksów z moim popędem, tzn. nie rozumiał jak - nienawidząc swojego ciała - mogę uprawiać seks. A dla mnie się to nie wyklucza. Jeśli jest zupełnie ciemno - lubię seks.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Romek z Brzeska
chory leb

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tak sobie to czytam
i powiem autorce krótko - przestan sie uwazac za jakis pępek świata!:P Tobie to sie chyba wydaje, ze w momencie gdy wychodzisz na ulicę, milkna rozmowy, ludzie rzucaja wszystkie swoje zajecia i zaczynaja sie w ciebie wpatrywać i komentowac twoj wyglad. A może tak troche pokory - ludzie maja ciekawsze rzeczy do roboty, niz patrzenie na ciebie :P. Chyba nie masz nic lepszego do roboty, to na siłe wyszukujesz sobie jakieś dziwne kompleksy. A co do sukien kobiet afrykańskich - czy u nas jest jakiś zakaz noszenia długich, powłoczystych sukien?Nie sądzę, u nas widuje kobiety tak ubrane. Nie muszą to być typowo afrykańskie wzory i kolory, chodzi o krój. Jesli nie znajdziesz nic ciekawego w sklepie, co za problem kupić ładny materiał i poprosić o uszycie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ygsdyga
Małgorzata - nie chodzi o urodę mojej twarzy. Chodzi o grymasy, wyraz twarzy w czasie orgazmu. Dla mnie to za dużo "odsłonięcie się". Poniekąd dostrzegam przyczynę problemu. Jestem z domu, w którym oczekiwano że będę idealna. Tzn. najpiękniejsza, zawsze miałam najładniejsze ciuszki (gdy byłam dziewczynką), najlepszą uczennicą w szkole. Panuje we mnie przekonanie że muszę być perfekcyjna. Odsłonięcie ciała przed moim facetem spowodowałoby poczucie że straciłam kontrolę, że odsłoniłam się, że mam słabe strony. Wyżej parę razy pisałam że płaczę często. ale nigdy nie płakałam przy kimś. Zawsze uciekam do łazienki albo do pokoju i się zamykam. Nie wyobrażam sobie płakać przy kimś - przecież to poniżające. Nikt nie może zobaczyć mojej słabej strony.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tym bardziej my Ci nie pomożemy, autorko... Ja na pewno nie jestem kompetentna - mam ponad 30 lat, a gdy jadę do domu, moja mama daje mi za przykład młodszą siostrę, zawsze idealnie \"zrobioną\", i próbuje mnie ulepszać. Że powinnam inaczej stać, inaczej się ubrać, inaczej zachować, inaczej wyglądać. Słowem - że powinnam być lepsza. Najlepsza. Najidealniejsza. Perfekcyjna. A chodzi o to, że nikt taki nie jest. I nie musi. :-) Popatrz czasem na innych, dla odmiany. Piękni są ludzie, którzy się cieszą. Którzy żyją życiem. Co wcale nie jest równoznaczne z tzw. obiektywną urodą. Uwielbiam patrzeć na roześmianych staruszków. Często nie w naszym nadwiślańskim kraju, niestety, gdzie mentalność każe nam na wszystko narzekać. Ci roześmiani, starsi ludzie, którzy się cieszą rzeczmi najprostszymi i nie zaprzątają sobie głowy rzeczami nieistotnymi, typu kolejna zmarszczka czy obwisła skóra - są po prostu piękni... Przestań obsesyjnie patrzeć na siebie. Popatrz na innych. Ale nie z zewnątrz. Zajrzyj do nich. A co do twarzy w czasie orgazmu - zapewniam Cię, że dla Twojego faceta byłby to widok najpiękniejszy na świecie. Szkoda, że nie chcesz się z nim tym podzielić... :-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Taka sobie ja emilka
a ja tez taka jestem :) Mój facet zupełnie przez przypadek powie ze mi np cos odstaje to odrazu becze rycze chora awantura...Waze 73 kilo mam 169 wzrost.Jestem na kolejnej diecie ...:) Chudne...umiem schudnac.ale co z tego jak pozniej znowu tyje i tak w kólko :/ mhmm z moim misiem tez kocham sie przy swietle bo akceptuje mnie taka jaka jestem...Mam pomysł umaluj sie kiedys ładnie subtelnie, uczesz włosy,stań przed lustrem całkiem naga.Wciagnij brzuch,załóz buty na obcasach stan bokiem albo tyłem cały czas na siebie patrząc.popatrz na swoje ramiona pępek uszy detale pomysl co masz w sobie ładnego.ja mam lustro przy scianie zawsze staje bokiem zakrywam jedna reka połowe brzuszka.:D ;S i pomysl NIE JEST ZE MNA ZLE no a teraz ruszam na podbuj swiata nie patrz juz w lustro załoz ulubiona bluzeczke spodenki klapeczki na obcasach popryskaj sie ładnymi perfumami i ruszaj w droge idz sobie chodnikiem patrz na ludzi wciagaj cały czas brzuch pamietaj o tym badz wyprostowana to tez wazne piersi do przodu to zapewne twoj atut:) I zobaczysz zazdrosne spojrzenia innych...a wtedy jezeli ktos sie spojrzy usmiechnij sie w duchu i patrzac tej osobie w oczy powiedz w swoich myslach ale jestem,zajebista dupcia:) Aaaa przeciez to tylko pare zbednych kilogramow zrzuce je jak przestane jesc te cholerne ciasta i idz dalej:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kiedy jestes sama ze swoim
facetem jestes i tak dla niego najpiekniejsza. Nie daj sie zwariowac, w takim momencie facet naprawde nie mysli o kilogramach!! A czy on jest idealnie piekny? Czy by ci zreszta na tym zalezalo? czy jestes z nim dla jego urody? 30 lat temu twoja waga w stosunku do wzrostu bylaby w normie, teraz pseudofaceci projektanci, ktorzy przewaznie są homo ( nie mam nic przeciw homo b.t.w.) wymyslili szkielety bez biustow, bo im sie bardziej podobaja chlopcy.Bedzie ci taki dyktowac, co jest piekne u baby? Przeciez to smieszne! Zagraj im na nosie. Polub siebie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Och..ja mam 168,ważę 68 kg. Denerwuje mnie mój brzuch,bo za duzo jadłam słodyczy. Kocham się przy świetle,bo mój facet mnie uwielbia i zawsze kocha dotykać mojego ciała. Co to za partner który na cos takiego pozwała i nie przekona kobiety,ze jest atrkacyjna w jego oczach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×