Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Sharamysha

nerwica... depresja... czy głupota?

Polecane posty

Pompcia Napewno Ci się uda, teraz masz juz plan, złapać światełko, jak juz złapiesz to będe Cię dopingowac do czołgania się, wierzę że Ci się uda, czekam na Ciebie na końcu przy świetle!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Slim ona Te siły które mamy sa w nas! Nie wiem skąd ja je biorę. Piszesz że los mi sprzyja, ale tez kopie mnie po tyłku równo! Widze Cię taka jak widziałam siebie jakies 1,5 roku temu, siedząca na wersalce, bez sił do zycia, zamknięta w sobie, nic mnie nie obchodzi, totalny robot, nic mnie nie cieszyło, nawet córka, maz mi ja powoli odbierał emocjonalnie, a ja trwałam w jakiejs debilnej stagnacji, to było straszne! leki pomagały na chwilę, i nagle coś mnie jakby olśniło, po co ja się tak męczę? po co mi to? jak tak dalej pójdzie to skończe ze sznurkiem na strychu, tak nie może być!, nie może ktos mnie wykańczać, przeciez to moje zycie, mam do niego prawo, mam prawo byc szczęśliwa, i to się zaczeło toczyc swoim rytmem, zaczełam się wizualizować wybrażac sobie siebie szczęśliwą, az w końcu powiedziałam mężowi że chcę rozwodu, później spotkałam mojego Pana i jakos leci ten burdel na kółkach do przodu. Slim ona UWIERZ W SIEBIE! UWIERZ ŻE MOŻESZ BYC SZCZĘŚLIWA BEZ NIEGO! JESTES SILNA, WIEM TO!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość slim ona
Anulka 33 źle pokierowałam swoim życiem wiem to i nie wiem jak to zmienić. Nie mam nic żadnego zabezpieczenia. Nie mam dokąd pójść. Nie ma kto mi pomóc. Nie potrafię zmienić życia na lepsze. Czy mam szukać kogoś na boku. Kogoś kto mnie zrozumie, doceni, da dach nad głową i będzie kochał. Czasami też tak myślę. Nie wiem którędy droga. Co wybrać i na co się zdecydować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość slim ona
Pozwoliłam sobą kierować ale kto by przypuszczał że życie da mi takiego kopa. Nie powinnam kochać, powinnam być ostrożna, powinnam odkładać jakiś grosz, powinnam mieć własne m. NIe mam nic jestem przegrana. Nie potrafię przeciwstawić się losowi. Nie potrafię odbić się od dna bo tam jestem. Podjęłam złą decyzję wracając do niego. Teraz nie znajdę taniego mieszkania do wynajęcia a mam dodatkowy kredyt na samochó. Znowu pozwoliłam sobą kierować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jeśli nie widzisz wyjścia z sytuacji to może znalezienie nowego partnera byłoby dobrym wyjściem z sytuacji tyle że to jest o tyle niebezpieczne że nie wiadomo na kogo trafisz, ale idąc tropem optymizmu znajdziesz faceta który da Ci szczęście. Ja ci to mówię, a uwierz mi wiem co mówię. Z drugiej strony jeśli odejdziesz sama będziesz miała swiadomosc że była to Twoja niezalezna decyzja i będziesz z tego dumna i wtedy sobie upolujesz jakiegos delikwenta, jeśli oczywiście będziesz chciała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zabierz samochód, jest przeciez Twój, sprzedaj go za pieniądze wynajmij coś na kilka miesięcy, podaj go do sądu o alimenty, jeśli nie będzie miał to ci fundusz alimentacyjny wypłaci pieniądze, jeśli wynajmiesz mieszkanie 2-pokojowe to jeden pokój możesz odnająć komuś, wiem że może być ciężko, ale spróbuj myśleć logicznie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość slim ona
Anulka 33 dziękuję Ci bardzo,bardzo, bardzo. Może jutrzejszy dzień będzie lepszy. Na razie Was posłucham i spytam o wyjazd. A co będzie dalej nie wiem jeszcze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość slim ona
Samochód jest na kredyt. Mam raty do płacenia. Wrócę jutro. Muszę kończyć idę jeszcze do banku zanieść przelew. Jeszcze raz dzięki że jesteście.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no tak , kredyt cholera to utrudnia sprawę, no to sprzedaj go i spłać ten kredyt, a jeśli nie to wymyśl cos żeby auto zarabiało na siebie, może taksówka tylko dla kobiet, ja czasem rzucam takimi debilnymi pomysłami na wiatr ale z doświadczenia wiem że z takich głupich przemyśleń czasem rodzi się genialny pomysł

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witajcie Pompcia 45 Czy ta cyferka obok nicku sugeruje wiek? Sorry że pytam, ale widzę że coś Ci się wali albo już zawaliło.Jak będziesz gotowa to napisz.Nie dostaniesz od nas porady jak żyć ale wsparcie napewno. Ja z gruzow powstałam zaledwie 2 lata temu mniej więcej właśnie w tym wieku. I szukaj światełka o którym tak pięknie napisała Anulka. Ona znalazła swoje światełko. Ja też.Wierzę, że każdy kto chce jest w stanie je dostrzeć.Choć czasem droga do niego jest daleka i trudna. Czekamy na Ciebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Slim ona Ty też musisz szukać tego światełka. Ty już je miałaś i zgubiłaś drogę. Czasem się tak zdarza. Ale wiesz już jak tam może być.Więc, idź na przód i podążaj śladem własnej legendy.Bo masz marzenia, zamień je w cel.Wiem, do tego potrzeba sily i motywacji. Motywację już masz. Pozbieraj resztki sił i zaciśnij mocno w garści. \"Istnieje na tym świecie jeden człowiek, którego musisz naprawdę bliżej poznać. Również wtedy, kiedy go całkowicie nie zrozumiesz. Nie rozumiesz, dlaczego on robi to, a nie tamto, dlaczego raz tak odczuwa, a kiedy indziej zupełnie inaczej. Jest to człowiek, z którym musisz żyć na co dzień. Ten człowiek siedzi w twojej własnej skórze.\"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość długie rzęsy
Hej.Miałam noc pełną snów. Przeróżnych. Sharamysho-tobie sie chyba wydaje, że my cię nie rozumiemy i dlatego już myślisz o założeniu nowego topiku.A to nieprawda-jesteś taka sama jak my tu wszystkie.Pisz jak najwięcej, czy jest dobrze, czy żle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość długie rzęsy
Pompcia-walcz,walcz o siebie.Na pewno ci się uda.Pozdrawiam serdecznie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kasia0310
Cześć Dziewczyny! Jestem nerwicowcem lękowym od 8 lat. Różnie to bywało ale obecnie jest tak, że boję sie tylko nocą i żeby było śmieszniej tylko między 23 a 5 rano. W dzień gdzieś się czają te leki i smutki i troszkę ograniczają, ale tylko troszkę. Też nie mogę się dogadać z moim mężem, też chciałabym go rzucić, ale tutaj mój lek pracuje: no bo jak go rzucę , to w nocy będę sama i będę się bała, bo kiedy ktoś oprócz dzieci (5 i 11 lat) jest przy mnie, jest ok. Z zewnątrz też jestem silna i nikt nie chce wierzyć w te moje głupoty, ale w środku się cykam. Lęki moje przybieraly różne formy, na czas 3 lat dały mi spokój zupełny, a teraz znów są. Najbardziej sie biję myśli, że sobie coś zrobie! Czasami nie mam już siły walczyć z tymi paskudztwami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pompcia pisz kochana, na pewno się rozkręcisz i moze choć trochę Ci to pomoże. Tu WSZYSCY Cię rozumieją!!! U mnie to nie tak że jest uper miodzio, po prostu bardzo sie staram nie myśleć. Bo już miałam kilka chwijnych chwil jak tylko mi się przypomniało co nad nami wisi, co powinniśmy w życiu zrobić a oczywiście nie robimy, jak myslę czy można było sobie inaczej życie poukładac. Nie mowię że teraz mam złe życie, ale wiecie - lepsze jest wrogiem dobrego. Jak Was czytam to wydaje się że bardzo łatwo Wam ułątwić życie - wystarczy odejść od niego, albo wyjść z domu do ludzi, albo zacząć inaczej traktować siebie - takie proste recepty które i mnie się tyczą, a jednak są awykonalne...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kasia0310
Ja generalnie obecnie boję sie jednego: nocy, samotności i tego, że się powieszę jak zostanę sama, bo tak bardzo będę się bała i tak bardzo mogą być dokuczliwe "fizyczne" objawy nerwicy, czyli lęk przed postradaniem zmysłów, przed śmiercią, duszności, gonitwa myśli itd, itp. Bardzo mi brakuje bratniej duszy. Mąż mój niby się stara, ale mam dość tego weź się w garść, przez ciebie to ja to czy tamto. Mama moja mówi przestań się bać, a przyjaciółki, takiej bliskiej duszy ciągle szukam. Chce mi się czegoś nowego, życia poprostu i szacunku, dla mojej pracy i prowadzenia domu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Pompcia 45
Uważam ze jeżeli ktoś mówi weż się w garść to oznacza : radż sobie sama , na mnie nie licz , ja ci nie pomogę .A wy co o tym myślicie ? Dzisiaj u mnie znacznie lepiej, nawet zaczęłam gimnastykę - zawsze mi to pomagało , lubię czuć jak póżniej bolą mnie mięśnie .Zobaczyłam światełko i zaczęłam iść w jego stronę . Zgadza się to mój wiek . Kiedyś pracowałam i to była praca którą uwielbiałam . Póżniej praca dorywcza . Teraz mam szansę na pracę sezonową ale czy uda się załatwić ? Właśnie ta niepewność i odwlekanie przez pracodawcę wpędziła mnie w ten stan .Oczywiście bywało tak wcześniej ale teraz było najgorzej i najdłużej . Niestety mąż unika mnie gdy jestem w takim stanie , a gdy poprosiłam o pomoc - przestał się odzywać . Trzymajcie się , papa i dziękuje za wsparcie .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kasia0310
Ach ci mężowie nasi! Niby tacy silni, a boją się nas. Boją się tych lęków, bo chyba zwyczajnie nie potrafią zrzumieć, rozmawiać nawet! I co by było gdyby się okazało że nie dadza rady? To chyba o to chodzi. Generalnie dziewczyny uważam, że nie należy dać się wciągnąć smutkowi. Kiedyś bardzo mnie postawiły na nogi biegi z kilkoma wciągniętymi w to koleżankami. Biegałyśmy codziennie wokół osiedla i ten ruch, zmęczenie fizyczne fantastycznie postawił mnie do pionu. Ale teraz jakoś trudno nam się zebrqać, a samej wiadomo, że lepiej ponarzekać niz wziąść sie w garść. Całuję Was gorąco! P.S. a może jest ktoś z Płocka?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kasiu Jeśli czytałaś wcześniejsze posty to wiesz że ja też przechodziłam przez lęki, budziłam się w nocy ze strachem że zaraz umrę, miałam dusznosci, leciałam wtedy do łazienki i właziłam do zimnej wody żeby zacząc się trząśc z zimna, mąz tez mówił, głupia jestes, przestań, udajesz, weź się w garść, wariatka! Meczyłam się długo, w tym przypadku pomoga odpowiednio dobrane leki, i jakaś forma psychoterapii, mi pomagały rozmowy, wtedy nie myślałam o sobie, tylko o tym co gadam, i nagle stwierdziłam że od kilku dni, tygodni, miesięcy lęki gdzieś znikły, musisz znaleźć sobie zajęcie które Cię wciągnie i nie pozwoli myśleć o sobie i swoich lękach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
acha i jak czułam że nadchodzi lęk to leżałam spokojnie i mówiłam sobie afirmację \"nic mi nie jest, nie umrę, spokojnie, tylko spokojnie, to przejdzie, przecież nic ci nie jest, wyniki badań masz dobre, serce zdrowe, nie dam się lękowi, jestem silna, poradze sobie, oddycham głęboko, będzie dobrze, nic mi nie jest, to zaraz przejdzie\" zrób sobie z tego taką jakby modlitwę, wszystko powtarzaj spokojnie po sto razy przy lęku, wsłuchuj sie w swoje słowa i nie myśl o niczym innym, wyobraź sobie że widzisz jak spokojnie lezysz, i wmawiaj sobie ten spokój i mów sobie że będzie dobrze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kasia0310
Anulka wielkie dzięki!!! Postaram się bardzo. Zapisałam się na psychoterapię na piątek. Tylko ciągle mam jakieś ale.... Bo wcześniej przed laty bałam się, własnie że umrę i też sobie tak tłumaczyłam jak ty, że wyniki badań są ok , że przetrwam, kapiele, pisanie swoich myśli i to rzeczywiście zrobiło, że lęki gdzieś wyparowały. Teraz w dzień też się tak staram. Ale kiedy w nocy dopadnie mnie strach przed samą sobą, to czasami nie wiem co dalej i boję się strasznie to "przeczekać". Napisz mi coś o lekach, bo zastanawiam się nad psychiatrą, żebym chociaż mogła spać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
acha i nie oglądaj łzawych filmów, nie oglądaj smutnych filmów i programów, nie patrz na rzeczy które sprawiają ci smutek, nie oglądaj zdjęci nie płacz przypadkiem nad nimi, nie oglądaj horrorów przypadkiem, otaczaj się ludźmi uśmiechniętymi i bez dołów choćby Ci było niewygodnie przy nich, ale on nieświadomie przekażą Ci część swojej energii, nie budź męża w nocy podczas lęków jeśli to możliwe bo i tak się nasłuchaśz głupot, on tego nie zrozumie, zdrowy chorego nigdy nie zrozumie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dawano mi nóstwo rodzajów leków, afobam, lerivon, pramolan, amiproxyna, i jakies tam jeszcze, pomogła mi fluoksetyna działa po miesiącu stosowania ale jest super, no i zrób sobie badania na tarczyce TSH, i FT4, czasem tarczyca powoduje takie stany lękowe, ja jak miałam lęki to okazało się że mam stan zapalny tarczycy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kasia0310
Anulka, właśnie się wyluzowałam, bo przypomniałam sobie dzięki Twoim słowom, że mogę sobie powiedzieć: no dobra, teraz czuję się troszkę strasznie i co z tego?. Pozwalam sobie niby na ten lęk, ale on sie mnie boi kiedy ja sie nie boję. Żebym tylko o tym pamiętała. Wkurza mnie to moje ciągłe "ale". Tak jakbym zostawiała sobie furtkę na słabosci.... Nie oglądam żadnych kryminałów, programów i filmów o krzywdach staram się też o nich nie słyszeć. Ale dzieki Anulek, ze drążysz te tematy, bo kiedy człek się napedza myślami, to zapomina o oczywistościach i o tym, że przecież już to świństwo udało mi sie raz wykurzyć i Tobie też, wiec to nie jest tak, ze jesteśmy na nie skazane. Strasznie denerwujące są jednak te nawroty, ale przeciez one wracają w dużo łagodniejszej formie, tylko my tracimy cierpliwość. A propo zajecia wciagajacego to ciągle o tym myślę, mam mnóstwo pomysłów tylko w czyn się nie przeradzaja jeszcze. Ale pierwszy krok już zrobiłam: dałam ogłoszenie że potrzebuję kogoś na dochodne do dzieci. Bo niby są duże już, ale nawet do fryzjera muszę z nimi i do ginekologa, bo maż ciągle w drodze, w pracy, czy gdzies tam, a na babcię liczę tylko sporadycznie bo robia to tak łaskawie że wole sama. DZIAAAAAAAAAA JUŻ MI SPOKOJNIEJ

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pozdrawiam Was wszystkie (tak-wszystkie,bo tylko babki tu siedzą,faceci nie miewają takich problemów).Ostatnio jakoś nie mam o czym pisać i tylko czytam Wasze posty.Jakoś na razie optymistyczniej patrzę w przyszłość,jest już nieźle.I teraz mam tak,że sama siebie pocieszam.mam lepsze dni,ale zawsze tu zaglądam,żeby zobaczyć co u Was.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×