Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość nikt_ważny

Przemoc psychiczna rodziców wobec dzieci

Polecane posty

Gość nikt_ważny

Może uznacie ten temat za zbyt poważny,albo zbyt trudny,ale myślę,że warto o tym porozmawiać.Bo nikt nie mówi o dzieciach wychowywanych w wiecznym stachu o to by zaspokoić oczekiwnia rodziców,by zyskać ich aprobatę.O rodzinach na pozór normalnych gdzie życie dziecka i jego pragnienia tak naprawdę nic nie znaczą,bo liczy się jedynie zdanie matki i ojca.A posłuszenstwo wymuszane jest krzykiem lub szantazem emocjonalnym już od najmłodszych lat. Ja dopiero teraz uczę się,że jestem cos warta.A dzieciństwo i młodość wspominam jako koszmar. Dlaczego nikt nie zwraca uwagi na tekie dzieci,nikt im nie pomaga(w szkole są głusi na jakiekolwiek problemy dzieci-bo po co mieszać się w problemy rodzinne i pomóc dziecku?Przecież skoro jest dobrze ubrane, a rodzina co niedzielę jest w kościele to wszystko jest ok i nie ma żadnego problemu)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szczerze wspolczuje rodziny
nie kazda taka jest, moja zupelnie inna, wszyscy nawzajem sie szanuja i sobie pomagaja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
bo dorosłe dzieci dają się terroryzować - pokaż silną osobowość, a rodzice będą cię szanować

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nikt_ważny
Ja obecnie uniezależniłam się od rodziców i uczę się być sobą. Ale myślę o tych wszystkich którym to się nigdy nie uda.Jeśli dzięki temu postowi ktoś zmieni swoje postępowanie wobec dzieci to znaczy,że warto było go zamieścić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość chłopstwo nigdy nie zrozumie
pewnych subtelności

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 1968kinga
Bedac juz bardzo dorosla osoba uwazam,ze moja mlodosc byla koszmarem.Moja matka byla bardzo zapracowana,ale gdy mialam nascie lat,zawsze znalazla czas aby gruntownie przeszukiwac moj pokoj.Czytala moje listy,bo przychodzily do JEJ domu.Jak cos sie wydarzylo,cos zepsulo w domu to byla to tylko moja wina.Nie bylo mowy o wyjsciu na dyskoteke,nie mowiac juz o spedzeniu wakacji z przyjaciolmi.Zaden moj kolega ani kolezanka nie byli zbyt dobrzy(Danusia-kurwusia to jedno z okreslen mojej matki dla mojej przyjaciolki).W domu do dyspozycji mialam jeden pokoj,bo swoje dwa matka zamykala na klucz.Oczywiscie nie mialam u siebie w pokoju telewizora.Raz matka zezloscila sie na mnie za jakas bzdure zabrala mi w wszystkie ksiazki,radio,jedzenie,zamknela drzwi wyjsciowe na dolny zamek,zebym nie mogla wyjsc i tak zostawila na dwa dni.Gdy doroslam i wyszlam za maz nic sie nie zmienilo.Dalej mieszkalismy z mezem w jednym pokoju.Po smierci Ojca(byl cudownym czlowiekiem,niestety nie mial nic do powiedzenia)musialam po kryjomu przed mezem placic czynsz i swiadczenia za calemieszkanie,choc nadal nie mielismy dostepu do pozostalej czesci mieszkania.Moje malzenstwo rozpadlo sie dzieki mojej kochanej mamusi.Potem bylo jeszcze gorzej.Zostalam bez pracy,bez pieniedzy,nadal szykanowana psychicznie.Pomagali mi wtedy obcy ludzie,w szczegolnosci moja przyjaciolka Dorota (dziekuje).Matke to nie interesowalo.Wtedy wyszlo na jaw,ze podgladala mnie co robilam z moim mezem.Kiedys uslyszalam zdanie : ssalas mu ku... jak smoczka,a on cie i tak zostawil.Doszlo do tego,ze wyjechalam z domu bo nie moglam zniesc ciaglych klotni.To bylo 17 lat temu.Od tego czasu radze sobie sama.Nie zeszlam na zla droge.nie zostalam kryminalistka.Jestem normalna kobieta,mam normalny dom,szkoda tylko(a moze lepiej),ze nie mam dzieci.Matka zostala sama.Na nastepnej ulicy obok mieszka moja starsza siostra,ale tez nie utrzymuje z matka kontaktu.Powiedzcie mi,czy jestem wyrodna corka ? Moi byli sasiedzi napewno tak uwazaja.Nie wiedz,co dzialo sie za zamknietymi drzwiami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jan.u
Nie zarzucam nic Tobie, do dzisiaj jesteś ofiarą matki. Niestety nie mogę zgodzić się z tym co napisałaś o ojcu. Nie miał nic do powiedzenia?! W Waszym domu było dwoje dorosłych ludzi wspólnie odpowiedzialnych za Was-dzieci. Jeśli nie reagował skutecznie - jest również odpowiedzialny. Piszę to jako mąż kobiety z podobnymi (w sensie przemocy, bo szczegółowe okoliczności były zupełnie inne) do Twoich doświadczeniami. Wyjście z tego i chronienie dzieci jest możliwe, ale wymaga ogromnej, wręcz niewyoobrażalnej, pracy obojga.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie przeceniaj polactwa niepot
Bo Polacy to zezwierzęcona nacja. Jak mogą reagować skoro jest im to na rękę?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Huszu
ech moi rodzice też mnie terroryzują ale mi się wydaję że też w dużej mierze zależy od naszego charakteru mój jest silny i nie daję sobie durzo pomagają w relacjach te programy o super niani bardzo pomocne są jak mają wąty to ich zaraz poprzestawiam i potem tłumaczę jak 5letnim dzieciom bo w sumie się tak zachowują tylko szkoda że karny jeżyk nie można wprowadzić :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jan.u
@huszu Łamanie dziecka przemocą odbywa się (może się odbywać) już od pierwszych lat życia. Wtedy na szanse na skuteczny opór są niewielkie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to jak sie czuje osoba wobec ktorej stosowana jest przemoc psychiczna nie wie nikt poki sam tego ktos nie zaznal.Ja studiuje psychologie, a wobec przemocy psychicznej w moim domu jestem bezsilna...:( tez mam wszystko kontrolowane, zabierane.. a najgorsze jest to, ze boje sie gdzies to zglosic bo wtedy bede miec jeszcze gorzej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Icy Moon
Jestem przerazona tym co piszecie. Moje dziecko jest jeszcze malutkie, ale nie wyobrazam sobie takich metod 'wychowawczych'. Chcialabym byc dobrym przykladem dla mojego dziecka, bo moze i milosc ma sie do pewnego czasu 'gratis' ale na szacunek zawsze trzeba zasluzyc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wildnatureabab
Naprawdę nie rozumiem ludzi stosujących wobec dzieci przemoc, tylko pokazują w ten sposób swoją słabość. najgorzej mają właśnie dzieci, bo jak mają w takich warunkach nauczyć się normalnie sobie radzić, a tym bardziej jak mają postępować z oprawcami?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosia60
Ja jestem babcią i ciągle płaczę nad tym jak jest wychowywany mój wnuk (12 lat). Na pozór normalna szczęśliwa rodzina, a moja córka jak rozmawia z kimś obcym to przesymatyczna kobieta. Po ostatniej awanturze za 2 z polskiego (nie jedynkę) dwa dni słuchał wydzierania mamusi, został popchnięty, musiał się uczyć płacząć, a ona go i tak pytała. I tak cudem, że na drugi dzień dostał 4 z kartkóki z historii. Zakaz telefonu, komputera i oczywiście jaka to jego mama była cudowna a on niegrzeczny,nieporadny. Na drugi dzień płacząc dziecko powiedziało mi, że chciał wyjść i iść sobie przed siebie. Że powie mamie, że zniszczyła mu życie, że jest wredna. Nie wie czy tata jest po jego stronie czy po mamy stronie (swojemu mężowi też ciągle robi awantury, ostatnio wyrzuciłą go na 3 m-ce, przy dzieciach mówi, że podaje go o rozwód. Facet nie pije, nie pali, ale jest nieporadny, miał firmę, narobił sporo długów. .Wnusio ma tyle żalu w sobie a jednoczesnie musi być dla niej pokorny, żeby nie być ciągle karany. Bardzo boi się krzyków mamy, zamyka się w sobie. Dziecka jest nadpobudliwe, ciągle się kręci, rusza, a i tak ma dobre oceny. Boi się mamy jak ognia. 1 1/2 roku temu miał tiki, chodziłam z nim do neurochirurga, brał leki, cóka ani razu z nim nie byłą, ciągle słyszałam, że szukam u niego chorób, że on nie jest chory. Przekonałam ją wtedy na terapię u pedagoga (po dwóch wizytach stwierdziałą, że ona jest mądrzejsza od pani pedagog i przestałą chodzić).Jak próbuję coś złagodzić, to oczywiście, zaraz słyszę że to ona jest matką, a ja jak chce widywać wnuki to niech idę sobie do sądu (młodsza wnuczka- 6 lat jest księżniczką) i nie odzywa się do mnie przez jakiś czas. Wnuk zaczyna się ciągle ruszać, albo na przykład kręci się w kółko (wtedy córka krzyczy na niego, że by przestał się kręcić. Jako babcia nie mam żadnych praw, nie mogę nawet iść do jego wychowawczyni, żeby troszeczkę zaobserwowała zachowanie dziecka). Dopiero jak stanie się jakieś nieszczęście, wtedy oskarża się ludzi, że nikt z otoczenia nie reagował. Proszę poradźcie mi coś!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Gosia60 Nic nie zrobisz, ja miałam w domu podobnie, tylko ja miałam awantury o czwórki i trójki z klasówek. Słyszałam, że jestem k**wą, że się puszczam zamiast się uczyć, matka wtedy starała się mnie wyrzucać z domu. Ojca wielokrotnie oskarżała o molestowanie mnie, gdzie nigdy nie mialo to miejsca, ale ona musiała zrobić awanturę. Ja sama zgłaszałam to wychowawcy w szkole, w tamtych czasach nic nie zrobili (15-20 lat temu), teraz chyba nie zrobią nic tym bardziej bo nauczyciele się boją, bo nie mają żadnych praw. Zaraz po 20-tce wyprowadziłam się z domu i ani myślę do niego wracać, czasem odwiedzam ojca no a matka wtedy akurat jest w domu więc i ją też przy okazji, ale to na palcach jednej ręki można policzyć ile razy ich odwiedzam w ciągu roku. Pamiętaj, że jak gdzieś coś zgłosisz to wtedy też ojciec dzieci będzie miał przerąbane.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosia60
Gość, dzięki Ci za odpowiedź. Najgorsze jest to, że człowiekowi serce pęka z bólu, a nic nie może dziecku pomóc. Bardzo to boli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Glusek
Witam... Mam 18 lat i jestem w podobnej sytuacji... rodzice od dzieciństwa znęcają się nad mną. Sprawiło to wiele problemów.... uzależniłem się od komputera a z testów szkolnego psychologa wynika że mam depresje. Od 10 lat wmawiają mi że skącze jako biedak na ulicy. Że gdy oni byli w moim wieku to sami na siebie już zarabiali[w wieku 10 lat] Sami wybrali mi nawet kierunek na który mam się uczyć. Mam się ubierać w to co oni mi każą. Mam robić zawsze to co oni mi każą. Każda forma sprzeciwu kończyła się surową karą, krzykiem a nawet straszeniem że mnie ,,Wypierdolą z domu''. Tak mam od ładnych paru lat. W szkole idzie mi przez to coraz gorzej, a koledzy zaczynają się jeszcze ze mnie z tego powodu śmiać. Ale od teraz to się zmieniło jestem silniejszy więc mogę pozwolić sobie teraz na kłótnię. Każda się teraz kończy tym ,że rodzicom kończą się słowa a ja ich mogę szantażować tym czego oni się bardzo boją. Na razie jest taka trochę smutna atmosfera ale przynajmniej nikt się na mnie nie wyżywa... Szczerze nie rusza mnie to... Bo nauczyłem się że i tak prawdziwych rodziców straciłem już w wieku 8-10 lat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×