Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Jedrzey

Rozwod po 28 latach

Polecane posty

Gość Jedrzey

Witam, jestem mezczyzna 53-letnim. Ozenilem sie ze swoja zona jako mlody chlopak, zauroczony nia jednak po czasie nic sie juz nie ukladalo mimo to urodzil nam sie syn. Wiec pracowalem calymi dniami, wyjezdzalem na kontrakty zeby zapewnic rodzinie i nowo narodzonemu dziecku byt. Wybudowalem dom. Pracujac nie zwracalem uwagi na to ze lata leca, a w moim malzenstwie nie dzieje sie dobrze. Przejzalem na oczy, moja zona mialam zly charakter jesli moge tak to okreslic. Nie byla w porzadku w stosunku do mnie. Lubila sobie wypic, robila sie wtedy agresywna i slownie i w czynach. Tak, dokladnie bila mnie. Ja bym nigdy w zyciu nie podniosl na kobiete reki wiec znosilem to jak tylko moglem. Nastepnie powaznie zachorowalem. Nie moglem juz pracowac. I tu zaczela sie gehenna. Bylem rozbity w zwiazku z tym ze nie moglem juz pracowac, a co za tym idzie utrzymywac swojej rodziny. Problemy zawodowe nalozyzyly sie na problemy malzenskie i w tym momencie zaczalem pic. Nie widzialem juz sensu zycia. Ciagle klotnie i wyzwiska, ponizanie mnie nie dawaly mi zyc. Do tego wszystkiego pewnego dnia kiedy bylismy u znajomych na imprezie zobaczylem jak moja zona znajduje sie w lozku z inna kobieta w dwuznacznej sytuacji. Po tym zajsciu poczulem do niej wstret. Nie robila sobie nawet zadnych wyrzutow, za dnia tylko awanturowala sie. Czasami na prawde o bardzo blahe sprawy, a w nocy dobierala sie do mnie! Ale jak juz wczesniej wspominalem czulem do niej wstret. A ona wprost narzucala mi sie. Nie chcialem juz tego z nia robic i tego nie robilem. I tak mijaly tygodnie, ciagle klotnie, ja odnajsywalem spokol w piciu alkoholu, zrozumialem ze pije codziennie. Az do dnia kiedy poznalem Zosie. Jest piekna, dobra i wspaniala kobieta. Poczulem wtedy, ze zakochalem sie po raz pierwszy prawdziwie. Spotykalismy sie, zaprzyjaznilismy. I poczulem ze tylko dla niej moge skonczyc z alkoholem. Wiec podjalem odpowiednie kroki i zaczalem sie leczyc w szpitalu. Nie pije juz rok. Teraz uznalem ze wezme rozwod z moja zona. Ona nie moze sie z tym pogodzic. A ja czy bede czy nie z Zosia i tak sie rozwiode. Niebede tak dalej egzystowal. Awantury sie nasilily poniewaz moja zona poczula sie ponizona kiedy dowiedziala sie o pozwie. Do tego wszystkiego moj syn (26lat) jest przeciwko mnie. Nawet doszlo do tego ze mnie uderzyl. A moja zona byla zdolna nawet do tego, ze sama sie okaleczala i pozniej wzywajac policje wskazywala na mnie. Nawet raz spedzilem noc w areszcie mimo ze bylem niewinny. Moja zona chwyta sie czego moze, udawala ze ma kogos, ze mnie zdradza, nawet kiedys wziela tabletki, chciala sie zabic. Problem polega na tym ze nie mam w ogole koncepcji jak mam sie bronic w sadzie. Boje sie, ze moja zona majac za swiadka mojego syna, wykorzystujac fakt ze kiedys pilem wygra ta sprawe orzekajac o mojej winie. A ja cale zycie bylem ponizany, znecano sie na mnie i fizycznie i psychicznie. Nawet teraz mieszkajac w moim, wybudowanym rpzezemnie domu mieszkam w jednym malym pokoiku poniewaz zostalem zmuszony do tego przez moja zone i syna. Po prostu, glupio mi sie rpzyznac ale sie ich boje. Musze sie zamykac na klucz. Dlatego jak myslicie? Czy mam szanse sie obronic w sadzie? Czy od razu przyznac jej racje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szambonurek
:-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutne ale....
piwa naważyłeś,więc je wypij..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to powyżej baardzo madre ...
idioto! :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość autorze+
Nie na "dyskusji ogólnej" , wybierz inne forum!!!!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jezuuuu...przykra ta twoja historia ;-( a nie masz jakichs znajomych ktorzy mogli by potwierdzic twoja wersje w sadzie?musisz miec jakas rodzine,znajomych,sasiadow,ktorzy wiedza jak jest naprawde!ich wez na swiadkow!!a wsadzie mow po prostu prawde,choc nasze polskie prawo jest ........bez komentarza.Dlaczego ty masz mieszkac w jakims malym pokoiku skoro wybudowale dom?powiinna cie splacic albo sie wyprowadzic1walcz o swoje prawa!a i jeszcze jedno,dziwi mnie zachowanie twojego syna,przeciez nie jest maly,powinien ci pomoc a nie nastawiac sie przeciwko tobie....dlaczego macie taki konflikt?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutne ale....
dlaczego wyzywasz mnie od idiotow,prostaku? :o jezeli facet byl w zwiazku tyle lat,bo ozenil sie bez milosci,to mam mu wspolczuc,jego wina,niech spija piwko,ktorego nawazyl a Ty sie naucz kultury,czlowieku z dysfunkcyjnej rodziny:o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ŻMIJA_20 -- wydaje mi się, że ona więcej z synem spędzała czasu, w tym momencie gdy autor był na tych kontraktach, ona sobie ich potomka poprostu 'ustawiła'..jeżeli ma podły chcrakter tak jak stwierdził to nie trudno jest zapanować nad nim..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sprobuj umowic sie z nia
na rozwod bez orzekania winy - a jak nawet bedzie z twpjej, to i tak masz Zosie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
shupper racja,a synusiowie to zazwyczaj sa mamusi :-/ Ale gdzie tu sprawiedliwosc,nie dosc ze przez nia w alkoholizm wpadl to jeszcze we wlasnym domu boi sie mieszkac!!!!do autora:nie oszukujmy sie,nie jestes mlody.Walcz o swoje prawa,godne zycie i sie nie poddaj!!Naleezy ci sie cos od zycia za to poswiecenie dla rodziny,ktora cie nie szanuje i nie szanowala!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no faktycznie dziwna strasznie sytuacja... a teraz drogi autorze widzisz jakiego masz właśnie syna... to straszne, żeby własny syn stał po jej stronie mimo tego, że tak wiele zrobiłeś w życiu..dla nich.. ŻMIJA_20 -- tak jak piszesz.. maminsynek.. pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niestety tego
tematu nie pisal facet, tylko prawdopodobnie owa Zosia, czyli kochanka. Żaden męzczyzna nie użyje sformułowań jakie padły, styl wypowiedzi i wewnętrzne taktowanie ewidentnie wskazuje na kobietę. Siedzę w socjolingwistyce i psychologii behawioralnej i tarzam się ze śmiechu widząc, jak kobiety nieudolnie próbują naśladować styl mężczyzn, żałośnie bez powodzenia w twoim przypadku. A te teksty o żonie to oczywiście od ukochanego słyszałaś.... I to,że ze sobą nie sypiają.....Dobre :) Droga Zosiu, kochanko 53 latka. Nie masz szans na szybki rozwód twojego ukochanego. Alkohol, zdrada z tobą, a i ciekawe, czemu syn tez przeciw twojemu ukochanemu....Tak calkiem bez powodu.... Miej odwage droga Zosiu przyznać się do tego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jedrzey
Po pierwsze: nie sadze zeby to bylo istotne kto to pisal. Zakladajac ten temat pisalem go wspolnie z Zosia. POniewaz ja z komputerem mam mniej doc zynienia niz ona to po prostu ona ukladala zdania ktore jej dyktowalem. Ale na rpawde nie widze zwiazku! PO drugie: nie jest moja kochanka. Przyrzeklismy sobie ze nie bedziemy ze soba spac dopoki nie doprowadze swojego rozwodu do konca i dopoki Zosia nie bedzie mi w pelni ufala (moj alkoholizm). Ale glownie chodzi mi o to czy uda mi sie wybrnac z tej sytuacji. Czy od razu wziac wine na siebie? Na swiadkow nie mam co liczyc, sasiedzi nie wtracaja sie w takie sprawy, a rodzice sa juz starsi i nie mam zamiaru ich w to wciagac, chociaz oni jako jedyny znaja ta sytuacje. A moj syn jak zostalo wyzej napisane zostal po prostu tak nastawiony i doslownie rpzekupiony przez nia. POniewaz ja juz nie pracuje to ona daje mu pieniadze. Z tego co slyszalem jest malo takich przypadkow, ze to mezczyzna jest poszkodowany, a jesli juz to mezczyzni wstydza sie o tym mowic. Dlatego obawiam sie, ze sad mi nie uwierzy. Dziekuje za slowa wsparcia. Jest mi teraz bardzo potrzebne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niestety tego
Jeśli to Zosia dyktuje ci, co masz pisać słowo w słowo, to znaczy,że albo: 1. Jesteś Zosią i wciskasz kit dalej. 2.Jesteś Jędrzejem, który nie ma własnego zdania i nie potrafi sam sklecić paru słów ( co niemal niemozliwe, takie dopy wołowe nie istnieją). 3.Jeśli jednak jestes tym bezwolnym, bez jaj mężczyzną, to znaczy,że Zosia owinęła cię dokoła palca i nie umiesz postępować z kobietami, bo każda ci wejdzie na głowę i będzie dyktowała co masz robić. 4.W tej sytuacji nie będziesz miał na tyle jaj,żeby w ogóle się rozwieść, no chyba,że to Zosia w twoim imieniu złoży pozew, bo w tym związku tylko ona rządzi. Konkluzja - albo jesteś Zosią albo wyjątkowo podporządkowanym, bez własnego zdania facetem. Ależ blaga, Zosiu...ależ blaga. Jeśli nie stać cię na uczciwośc i opisanie sytuacji z twojego punktu widzenia, a stroisz się w nieswoje piórka, to znaczy ,że oszukujesz kafeteriuszy, a tego nikt nie lubi. Ja nie lubię być wystrychnięta na dutka. A ty lubisz???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jedrzey
Otoz pozew zlozylem juz dawno w listopadzie - tak konkretniej. We wtroek mam rozprawe. Byc moze taki jestem, ale to nie znaczy ze moja zona ma mnie tak traktowac, a tymbardziej moj syn. Kazdemu nalezy sie szacunek jakikolwiek by nie byl. I przykro mi ze twoja teoria nie mogla sie sprawdzic. Wszystko tak latwo oceniasz z jednej perspektywy. A Zosia do dzisiejszego dnia zaznacza zebym sie dokladnie zastanowil co chce zrobic i czy jestem pewien. Twierdzisz ze jestem bez jaj. A co swiadczy o tym ze sie je ma? NIby podporzadkowalem sie zonie? A co mam ja uderzyc zeby mi nie podskoczyla? Jak to robia inni mezczyzni? Jestem po prostu z natury lagodny i wszystko staram sie rozwiazac rozmowa. Wiec jak wg Ciebie mialbym zareagowac w sytuacji kiedy zona mnie uderzy czy cos takiego? Mam jej oddac zeby tego wiecej nie zrobila? A potem isc siedziec?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×