Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość mój beznadziejny

Jak odnosili sie do was wasi instruktorzy na prawko

Polecane posty

Gość mój beznadziejny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Na początku za wszelką cenę starał się mnie wkurzyc i sprowokowac do płaczu/ wściekłosci. Trudno powiedziec o co mu chodziło. Gdy zobaczył, że to nie działa - przestał się odzywac (mówił ile musiał : lewo/prawo) i nie reagował, na to co robię z autem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zielona Pomarańczka.
ja tam nie mam prawa jazdy ,bo jestem tępa i wszyscy na mnie trąbią

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mój traktował mnie normalnie :P ani nie draznił, ani nie irytował ani nie wyśmiewał :P po prostu najzwyczajniej w świecie uczył mnie jeździć :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość agatka taka
zboczek ale sympatyczny taki do jaj miły:) natomiast na egzaminie to kolo cały czas gwizdał chciał mnie wyprowadzic z równowag ale sie mu nie udało zdałam za pierwszym razem:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to zalezy
jak mielismy w planach sex to byl mily,jak wiedzial ze nic z tego to mnie wkorwial(tak wogole to noirmalnie jak zawsze-jest i byl wtedy moim mezem)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mój beznadziejny
mój nadawał odrazu przy pierwszym zakrecie potem to juz coraz gorzej , po 1h to byłem cały czas roszczesiony i w nerwach sam powiedział zebym zmienił instruktora po 2h godzinie jazdy chiciał zebym jechał przez centrum miasta , szokiem dlamnie było to ze miałem jechac w piatek o 16 przy najwiekszym natezeniu ruchu w tygodniu ja wiem ze robie karygodne błedy ze mogł sie wyprowadzic z rownowagi ale wszyscy mi mówia ze nie wazne jak sie jezdzi instruktor nie ma prawa podniesc głos a podejrzewam ze ma taki sposób ze po 2ej godz wyczowa jak ktos bedzie sie uczuł zmusza kursanta zeby odszedł a zostawia sobie tych co sobie radzą bez problemow i ma swiety spokój ja goscia nie rozgryzłem bo najpierw wyzywał a potem jak było koniec jazd to tak jak by sie nie dział i zadawał pytanie czy zostane kierowcą , co chciał osiagnąć wyzywajac mnie to nie wiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja mialam na poczatku fajnego instruktora... wszystko bylo ok ale nie nauczyl mnie wiele i chyba zaczela mu juz od tych wszystkich kursantow szajba odbijac i darl sie bez sensu, machal mi kierownica, panikowal... uwazal ze jest najmadrzejszy...:O dlatego tez zmienilam i nie narzekam. drugi instruktor mnie nauczyl w ciagu kilku godzin wiecej niz przez caly kurs z tym pierwszym... teraz nastepny egzamin 27 maja:o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 21_lat
a ja mialam 2 instruktorow, jeden mlody a drugi znajomy moj taki starszy. jak z tym młodym jezdzilam to mnie rozpraszal to go zawsze w noge dawaj:D i zawsze sie bał nawet jak chcialam biegi zmienic to uniki robil:D szkoda ze juz nie mam nauki jazdy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pliszka
Ja mam babkę, jest okropna. Zachowuje sie bardzo lekceważąco...U mnie w domu nikt nie ma prawa jazdy i ja nigdy nie jeździłam, a z nią od razu wyjechałam na miasto, ale pierwszą godzinę maglowała mnie z teorii i urwała 10 minut mojego czasu...Z teorii zdawaliśmy wewnętrzne po to, żeby instruktorzy nie marnowali czasu i od razu z nami jeździli, ale do niej to nie docierało, że zdałam bezbłędnie. Jak do mnie mówiła, to sobie paznokcie piłowała albo makijaż poprawiała...Totalnie mnie olewała...Dojechaliśmy na jakąś boczną drogę, tam mi wytłumaczyła 2 manewry, włączyła sobie radio i nie odezwała ani razu do końca lekcji. Poza tym, że opieprzyła minie coś tam o biegi jak się zmienia, chociaż powiedziałam jej na dzień dobry, że nie znam się zupełnie na samochodzie...O nic mi nie chodzi, tylko o jakieś ludzkie traktowanie...W końcu za to płacę półtorej mojej wypłaty, jakby nie było...Ani dzień dobry, a ni sie nie przedstawiła, stwierdziła, że liczy na moją samodzielność, bo ona mi nie będzie mówiła, jak mam jeździć...Nie wiem czy ją zmienić czy może wszyscy instruktorzy są tacy...Ja sie z nią nie czuję bezpiecznie i nie mogę sie skupić...niczego sie przy niej nie nauczę...:-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moj beznadziejny
w koncu mu uległem i bylo po klopocie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość haha nie moge z tego wpisu
21_lat a ja mialam 2 instruktorow, jeden mlody a drugi znajomy moj taki starszy. jak z tym młodym jezdzilam to mnie rozpraszal to go zawsze w noge dawaj i zawsze sie bał nawet jak chcialam biegi zmienic to uniki robil szkoda ze juz nie mam nauki jazdy :D:D:D:D ja tez milo wspominam swoj kurs, i tesknie:( fajna sprawa, instruktorzy mlodzi fajni:), troche sie gadalo, troche sie smialo, ach niezapomniana sprawa:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×