Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość płaczka..............

czy ja Jestem NIENORMALNA??

Polecane posty

Gość płaczka..............

Witam..Sytuacja jest taka, ze mialam pieska..bardzo bardzo sie do Niego przywiazalam..a teraz On Zdechl..a ja juz drugi dzien siedze i rycze..jakby to conajmniej jakis bliskimi czlowiek umarl..Jestem osoba b. wrazliwa,mozna powiedziec nadwrazliwa, latwo sie wzruszam, placze...Jest mi teraz bardzo smutno i zle..I zastanawiam sie, jak to musi wygladac "z zewnatrz"W koncu to tylko Piesek..nie wiem, jak wy byscie podeszli i co byscie mysleli o takiej osobie? Uznalibyscie ja za dziwaka, nienormalna, glupia, ze placze po Psie?? Nie wiem, czy asno sie wyrazilam.. mam nadz.ze mnei zrozumiecie..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jesteś całkiem normalna.Masz uczucia.Jak zdechł mój pierwszy pies też ryczałam.Był ze mną 14 lat.Teraz mam drugiego.Ma już 13 lat i boję się co będzie jak zdechnie.:-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mikola
współczuje Ci .... też płakałam jak straciłam pieska...uważam że jest to normalne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fordonianka od 24 lat
ja ryczalam po moim 2 dni :( a pozniej juz nie ryczalam ale wciaz o nim myslalam... mialam go 12 lat...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie dziwi sie ja mam pieska
od roku i bardzo go kocham, nie wytrzymałabym bez niego jednego dnia,nawet jak jade gdzies na weekend np do rodziny to zabieram go ze sobą,jakby odszedł też bym się załamała

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mi na samą myśł że Sary mogłoby zabraknąć wyć się chce,a co dopiero jak to nastąpi(kiedyś musi) :( współczucia i nie martw się może kup nowego pieska,zmarłego nie zapomnisz a z nowym będzie tyle radości że czasu na łzy zabraknie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Płaczka, nie jesteś ani dziwna, ani głupia ani nienormalna... Przykro mi z powodu Pieska...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość płaczka..............
hmm..tutaj sytuacja jest na tyle skomplikowana, ze tak naprawde to nie byl "moj pies"...On byl niczyj, bezpanski..Zyl sobei na wonosci, ale przyzwyczail sie do nas..przychodzil, jadl, noce zawsze siedzial przy domu i szczekal zawziecie cala noc..traktowal nasz dom jak swoj..i zawsze przychodzil i wracal..i sie przytulal, i chcial sie bawic..i towarzyszyl nam w spacerach..I tak bardzo bardzo piszczal i cieszyl sie, jak wracalismy po tygodniu do domu ze szkoly, itd..A teraz juz nie pojawil sie od jakis 4-5 dni, to nienormalne jest. Zawsze przychodzi l kilka razy dziennie i spal u nas..wiec nie wiem, na pewno cos musialo sie stac..i teraz mogl wpasc pod samochod...a wole nie myslec, ze jacys zli ludzie cos mu zrobili albo znecali sie nade mna..gdybym przynajmniej wiedziala, co mu sie stalo..a tak, to moge sie tylko domyslac..i to tez bardzo boli:( gdyby sie pogryzl z psami jakimis, to by nap enowo przyszedl..chocby na czworakach, ale by wrocil..Ja go bardzo bardzo kochalam:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Płaczka pospaceruj po okolicy, rozejrzyj się. Może on faktycznie żyje, tylko jest ranny i potrzebuje pomocy. A może znajdziesz go, ale rzeczywiście już niestety nieżywego. W każdym razie będziesz miała pewność i nie będziesz się zadręczać myślami, że może one gdzieś tam cierpi.. sam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość płaczka..............
wlasnie chodzi o to, ze nie ma mnie tam..i n ie moge teraz tam pojechac:( gdybym tam byla to poszlabym go szukac ,cale dnie bym szukala..najgorsze to jest ta swiadomosc, ze on moze gdzies tam lezec...ze nie wiem co sie stalo..Mama mowila, ze chodzili i szukali..nie bylo nigdzie..a ja bede mogla dopiero tam pojechac za tydzien;( jak to pisze, to placze..jest mi tak przykro i czuej sie taka bezsilna..i tylko mam nadzieje,ze jesli nie zyje, to ze nie cierpial..i ze to nie jacys ludzie, ktorzy sie bawili w znecanie sie..roznie bywa..a ludzie potrafia byc okrutni..to najgorsze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie myśl o najgorszym,na pewno nikt się nad nim nie znęcał,zaraz ja sie prze ciebie popłaczę!!!takie gdybanie nic nie da,zajmij się czymś,wiem że łatwo mo mówić,gdyby mnie coś takiego spotkało wyłabym jak bóbr :( ,jeśli nie żyje umarł szybko,jeśli zyje wyliże sie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Płaczka, no właśnie.... ludzie potrafią być naprawdę straszni... Nie wiem co jeszcze Ci doradzić... Gdyby wpadł pod samochód, to raczej byłoby widoczne gdzieś w okolicy... Czy to jakieś większe miasto, czy mniejsza wioska? A ile Piesek miał lat? Może już po prostu stary był...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość płaczka..............
piesek nie byl stary..Nei wiem ile lat, ale byl mlody..to sie dalo zauwazyc. Ciagle biegal, ciagle q w ruchu, wiec stary na pewno nie byl..Az sie dziwilismy, ze pies moze tyle km dziennie zrobic. Wszedzie go bylo pelno:( najgorsza jest ta bezsilnosc..:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość płaczka..............
dziekuje Wam bardzo za pocieszenie..i za cieple, mile slowa. Pozdrawiam wszystkich.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×