Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość kruffka

siedze ciągle w domu i juz mam tego dosc, co mam robic?? nie chce zyc tak

Polecane posty

tez siedzialam nikt mnie nie chcial wziac nigdzie,to zaczelam szukac kolezanki.no zlalazlam ewe,ktora tez siedzi w domu i ..... wyszywa:P nie zartuje,wyszywa jakies obrazki haftem.wiec teraz pioro w dupe i nadrabiamy.co tydzien w dyskotece.a co smieszne nie mamy innych kolezanke.pasujemy do siebie jak piesc do oka,ale przynajmniej gdzies wyjde:P i nie siedze sama

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość katharsisa
a aaa wszyscy już śpia tylko ja bezsenna,tak to juź jest jak się spi w dzień-poprzestawiały mi się godziny :/ :D kolorowych śpiochy ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ewikaaaaa
kuffka kup sobie psa. Bedziesz maial powod zeby wychodzic z domku, a szczeniak zajmie twoj czas... Zobaczysz. chyba lubuisz zwierzeta???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość osica
Hej kruffka! Już pisałam do ciebie na innym twoim topiku, myślę, że to ty pod innym nickiem, ja też jestem teraz pod innym. Jeśli to ty, to wiesz o co chodzi, jeśli nie, to sorrki. Widzę, że nie przyjęłaś tych wszystkich rad, które ci dałam, a które dają ci też inni. Jeśli jesteś kruffką, to teraz też mogę ci napisać już tylko to- koniecznie praca, tam poznaje się nowych ludzi. Koniecznie pies- on wyciąga na dwór choćbyś nie chciała. Nie masz obowiązków na tyle, żeby nie zająć się psem, właściwie nie masz żadnych obowiązków, tylko snucie się po mieszkaniu. Nie krytykuję cię, bo sama robię to samo, jak nie mam mojego chłopaka na dochodne. Też cierpię z powodu braku znajomych,ale na własne życzenie, bo się izolowałam. Wiem, jednak, że nie jestem beznadziejna z tego powodu, bo wiele ludzi, którzy mają wielu znajomych, nie mają nic do powiedzenia, na niczym się nie znają, nic nie umieją, a towarzycho mają tylko od piwa i wypadu na dyskotekę. Polecałam nawet taki sposób- wyjście z takimi ludźmi, bo w międzyczasie można też kogoś poznać, będąc gdzieś z innymi ludźmi. Trzeba pokazać, że ma się coś do zaoferowania, że ma się w głowie, to i znajomi na takim poziomie się znajdą. Trzeba próbować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość osica
Do Ja82 Rozumiem cię bardzo dobrze, bo mam chłopaka, który jest dla mnie jak mąż, tylko że on ma jeszcze inne obowiązki, niestety. Poza tym można powiedzieć żadnych znajomych, nawet z podstawówki, czy liceum, bo kontakty się pourywały, bo powyjeżdżali za granicę, bo zmienił się światopogląd. Poza chłopakiem mam tylko koleżankę z podstawówki, z którą zresztą już prawie nie rozmawiam, bo założyła rodzinę i zaczęłyśmy mieć z biegiem czasu zupełnie różne podejście dożycia. Mam też kumpla w osobie byłej sympatii, ale on podchodzi do mnie jak do kobiety, a nie kumpla, więc trzymam go trochę z daleka. I to wszystko. Na studiach nie udało mi się nawiązać bliższych kontaktów, bo miałam swoje życie domowe z chłopakiem, a ja bardzo poświęcam się bliskiej osobie i wszystko robiłam pod niego kosztem znajomości. Nawet rodziny, z którą utrzymuję kontakty nie mam...tylko mama, ale to też jest zupełnie inna sprawa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sibi
mi też się urwały kontakty niestety z kumpelami,one poszły w swoją strone a ja w swoją i tak jakoś czasem smuto jest,co z tego że mam faceta,tak to jest..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziewczyny ale pierdolcie
większość z Was na własne życzenie odizolowała się od otoczenia i teraz siedzą i plumkają że nie mają do kogo się odezwać jak chłopak nie ma dla nich czasu. Ja WIEM że nawet jeśli byście w końcu znalazły najlepsza na świecie kumpele to i tak olałybyście ją po pewnym czasie dla swoich misiaczków i nie dziwie się że nikt nie chce się z Wami kolegować, nikt nie chce być "łatajdziurą". Obudźcie w sobie empatię, zacznijcie doceniać to co macie a dopiero później szukajcie znajomych. Moje słowa adresuję głównie do dziewczyn które mają chłopaków i narzekają na samotność. Pewnie mi zaczniecie pisać że to nieprawda, że przecież misiaczek będzie do końca życia a taka kumpela nie. No to myślcie sobie tak dalej i nie jojczcie że nie macie z kim wyjść z domu jak miśka nie ma. Poza tym nie namawiajcie dziewczyny żeby przygarnęła psa. nie każdy jest wielbicielem zwierząt. Weźmie taka zwierzaka, oleje po jakimś czasie to zaczniecie plumkać "po co wziela psa?, wyrodne babsko"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kruffkaa
Ja nie mam chłopaka, gdybym miała to bardzo bym się cieszyła.. Dlatego moja sytuacja jest inna. Psa już mam ale on nie nadaje się na długie spacery, jest już stary i tylko z nim przed dom i tyle.. więc zadna Wasza rada akurat w moim przypadku się nie sprawdzi.. ;[

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ciapa30
Mam już serdecznie dosyć weekendów w domu. Tydzień w tydzień piątek, sobota wieczór siedzę w domu, przed kompem, albo zmuszam się do oglądania TV. Koleżanka mnie olała, bo znalazła faceta. Reszta to już mężatki, dzieciate. Każdy poszedł w swoją stronę. W zasadzie nie mam znajomych. Smutne to bardzo. Chcę to zmienić, ale jak? Chyba już za późno. Mam 30 lat!!! :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość osica
Do dziewczyny ale pierdolicie I ja się z tobą zgadzam, nieważne kim jesteś, oczywiście, że na własne życzenie tak mamy, ja się nawet do tego przyznałam, jestem tego świadoma. A co za tym idzie, staram się to zmieniać, cały czas. Nie jest jednak łatwo, jak kumple się porozjeżdżali, a życie też trzeba mieć własne i nie uzależniać tylko od znajomych. Dobrze to wiem. Nowe znajomości nie przychodzą mi łatwo i rozumiem, że i innym też niekoniecznie. Ale jak się ma o czy porozmawiać, bo ma się zainteresowania, to jest dużo łatwiej nawiązywać znajomości, dużo tutaj i na podobnym topiku o tym pisałam. I pies też pomaga, ale nie dlatego, że jest, tylko że wychodzi się z nim na spacery, do ludzi. Widzę jak ludzie sobie na początku obcy codziennie widują się na spacerach i tak to się zaczyna. Psy zaprzyjaźniają się szybciej, a ich właściciele na tym korzystają. Po kilku takich spotkaniach na wybiegu zna się już bliżej dużą część sąsiadów i nie tylko, których wcześniej nawet nie widzieliśmy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość osica
Ja mam duże wymagania co do moich znajomych, więc biorę to pod uwagę, że niełatwo i nieszybko znajdę odpowiedniego. A że trochę smutno z tego powodu czasem, to pocieszam inne poszukujące. Widzę także, że niektóre mają taki charakter, że chodzi im właśnie głównie o takie plumkanie i na nic rady, które dajemy. One rzeczywiście potrzebują tylko pocieszenia, bo i tak nic nie zrobią w tym kierunku. Bo jakby miały chłopaka...jak widać chłopak to nie całe życie, czego ja jestem przykładem. Chłopak chłopakiem, a znajomi i koleżanki to inna sprawa. I dobrze piszesz, że i tak byłoby jojczenie. Ja już to przechodziłam i jeszcze nadal przechodzę, to mogę tylko napisać "Ruszyć dupy". Przecież chłopaka też nie poznałam ot tak sobie, bo z moimi znajomymi zawsze było krucho i musiałam działać sama. I przełamywać nieśmiałość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bellergot
kruffka odwiedz psychiatre to nie jest zaden wstyd!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość osica
Psycholodzy tylko naciągają, moim zdaniem, słabe osoby na wizyty. I powodują te wizyty jeszcze uzależnienie. A psycholog powie to samo, co my. A psychiatra to nie wiem, ale wydaje mi się, że zazwyczaj ma pomagać wyleczyć poważniejsze zaburzenie od lenistwa. Jak się samemu nie chce, to nikt nie pomoże.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość osica
Chociaż ja sama myślałam o tym, żeby kiedyś skorzystać. Ale ja mam inny problem, jak pisałam, za bardzo przywiązuję się do ludzi (i nie tylko), co nie wiem do końca, czy jest jakimś problemem specjalnej troski, bo mimo tego nie wiszę na ludziach jak bluszcz. Może jako nastolatka trochę to pod to podchodziło, ale to co innego, bo wtedy większość z nas ma zaburzenia emocjonalne;) Teraz staram się dużo problemów analizować sama i wiem, że wiele zależy ode mnie samej. Pomijam, że można mieć jakiś niefajny charakter.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tamten z boku
witam, jestem chłopakiem i mam identyczny problem co Wy dziewczyny, wiem że to głupie ale chyba od 2 lat nie wychodzę z domu, nie mam praktycznie znajomych, mam wrażenie że każdemu działam na nerwy chociaż nie odzywam się i próbuje stać z boku. Moja samotność jest spowodowana ogromnymi kompleksami > bardzo niską samooceną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A myslałam że tylko ja tak mam
Odkąd skończyłam studia, wszystko się zmieniło. Wróciłam do małego miasta, znajomi ze studiów tez się porozjeżdzali po Polsce, mam z nimi kontakt, ale - siłą rzeczy - sporadyczny, znajomi z podstawówki i liceum - ci fajniejsi wyemigrowali, a ci, co zostali w moim mieście nigdy nie byli ze mną jakoś za bardzo zaprzyjaźnieni, wręcz przeciwnie... chociaż byliśmy w jednej klasie, to odnawianie z nimi kontaktów byłoby pomyłką... Mam konatkt ze wszystkimi koleżankami, co mieszkają teraz "na Zachodzie" - przez Skypa... rozmawiamy czasem i codziennie - ale to tylko rozmowa... dwa, trzy razy w roku przyjeżdżają do Polski, ale to jest bardzo mało:( Niby pracuję, ale pracuję w zespole, w którym kobitki mają po 40 - 50 lat - zero "materiału na koleżanki". Jest bardzo sympatycznie, bo się lubimy, ale tylko w biurze, po pracy nie ma mowy o spotkaniu. Nie mam faceta, bo mój zwiazek rozpadł się przed ślubem - i nawet nie mam ochoty mieć nowego. Dobrze mi samej, tzn. bez chłopa, ale brak znajomych jednak mi doskwiera... Mam niby rodzinę - tzn. jestem jedynaczką, ale mam kuzynki, przy czym one są starsze, mężate i dzieciate, i czuję się przy nich jakaś taka "niedorobiona" - wiecie o co chodzi... Nie bardzo mogę rzucić to wszystko w cholerę i wrócić do miasta, w którym studiowałam i gdzie czułam się tak dobrze, bo mam mamę - emerytkę... też samotną, po rozwodzie. Nie umiałabym jej opuścić, to, ze mam z nią bardzo dobry kontakt, to właściwie jedyne światełko w moim codziennym "ciemnym tunelu";) Mam 26 lat i też czuję, jak zycie mi ucieka :( pozornie sprawiam wrazenie osoby bardzo dobrze zorganizowanej, zadowolonej z życia, uśmiechniętej... Wiem, ze inni uważają mnie za mądrą i zrównoważoną... I chyba nikt się nie domysla, że czasem mam już serdecznie dość czytania książek do poduszki... i marzę o drinkach w klubie... Wspominam czas, jak biegałam na imprezy, kursy tańca (tu u nas kursy tańca są, owszem, ale tylko dla młodzieży szkolnej - już jestem na to za stara... :( )itp, i nie mogę uwierzyć, że moje zycie jest teraz tak bardzo inne:( Czasem chce mi się wyć do księżyca :( Nie mam zupełnie nikogo, kto mieszkałby blisko i do kogo mogłabym zadzwonić - ot tak, z okazji czwartku i powiedzieć - za pól godziny spotkanie tu i tu, co ty na to? ... :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Sammaa
Witajcie wszystkie drogie samotniczki! Ja mam 20 lat i też żadnych przyjaciół, nie licząc rodziny. Kiedyś było inaczej. Trudno było mi wysiedzieć w domu, rodzice nawet robili mi \"szlabany\" na wychodzenie gdziekolwiek (nie licząc szkoły). Miałam w liceum dwie przecudne przyjaciółki, z którymi rozmawiałam o wszystkim. Teraz jest inaczej, ale w moim przypadku obwiniam za wszystko pewne zdarzenie w moim życiu, po którym (teraz z perspektywy czasu) zmieniłam się. Szczerze mówiąc śmieszy mnie wypowiedzi osób, które mając swojego \"misia\" czują się samotne bo nie mają przyjaciółek. A może z waszymi związkami coś jest nie tak? Skoro partner/partnerka nie wypełnia waszej przestrzeni wystarczająco, skoro czujecie się samotne, to może czas na zmianę? Ale moje \"prawdziwe\" drogie samotniczki nie łamcie się! Trzeba w życiu takich samotnych chwil, żeby swoje miejsce znaleźć. W moim przypadku jest problem z zaufaniem. Potrzebuję otwieracza do konserw, żeby wydobyć siebie z puszki i pokazać światu. P.S. Wszystkim samotniczkom polecam film: \"Życie ukryte w słowach\".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czarek23
Witajcie,ja tez mam taki problem.Pracuje i siedze w domu a znajomych tylko mam w telefonie,ale kazdy niema na mnie czasu.Niemoge sie wyrwac z tego bo meczy mnie to ze ciagle sie martwie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość domidom
mam ten sam problem, prawie 23 lata. . . i co?? czuję że nic mnie nie spotka ciekawego:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×