Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość takakrotkahistoria

Ratować to co tak łatwo zniszczyłam?

Polecane posty

Gość takakrotkahistoria

Byłam z facetem przez 3,5 oku. zostawiłam go kiedyś na mieszkaniu a on rzeczytał moje archiwum wadomosci. były tam rozmowy z kolega o seksie. dla mnie byy zartem,ale dla niego stanowia podstawe zeby sadzić ze nie wiadomo co i z kim robie na studiach i ze go zdradziałm. przez 3 tygodnie po tym jak to przeczytal było normalnie. mowił ze kocha, planowaliśmy zareczyny.. nagle 4 dni od ostatniego wyzanania milosci przyszedl i powiedział co zrobił (ze przeczytał) i ze mysli ze go zdradzam i ze już mnie nie kocha.. Jest uparty i mowi,ze nie ma u niego drugiej szansy. ja nadal go kocham i chciałabym jeszcze sprobowac to uratowac,bo nidy go nie zdradziąłm. czy mozna przestac kocac z dnia na dzien? czy mam sobie już dac spokój? nie docieraja do niego moje słowa, niestety sie nie spotkalismy, bo on nie chce, rozmawiamy jedynie prez smsy albo gadu. przyczepił sie do jedneo zdania o przytuleniu po kłotni z nim, ze napiałam ze -chłopak si ei tak nie dowie-. dla mnie to byl zart, mialo prawo go to zranić i ja to doskonale rozumiem,ale chciałbym zeby dal mi szanse udowdnić ze jest moim jedynym facetem. on nei che. mowi ze juz nie ma ochoty... Dać sobie spokoj? czas? jaki jest sposób na szybkie odkochanie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Widzisz juz nawet to ze myslisz o odkochaniu sie mowi ze myslisz \"praktycznie\", szukasz parnera na zycie a nie milosci. Co do facetow to potrzebuja oni czasu na oswojenie sie z sytuacja i to ze wczesniej sie niby zgadzal nie znaczy ze pozniej sie bedzie zgadzal. Coz, nadwyrezylas zaufanie, niby nie zrobilas nic zlego ale takie cos jest tematem co najmniej kilku% postow na Kafeterii. A rozum jest po to zeby go uzywac. Zwiazek nie moze byc na sile. Musi wynikac z checi dwojga osob. Rozne sie rzeczy dzieja i nalezy mowic prawde. Mozesz porozmawiac pokazac roznice miedzy dzialaniem a zabawa. Moze to tez byc pretekst zeby sie rozstac. Sma go dostarczylas. Ale skoro u was tak latwo sie przechodzi do porzadku dziennego z rozstaniem, rozmowami o seksie, itp. to moze to byl zwiazek opart na slabych podstawach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość akademickie wywody
ktore niewiele wnosza...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość takakrotkahistoria
Ja nie przeszłam nad tym do porządku dziennego bynajmniej... Nadwyrężyłam zaufanie zgadzam sie. ale to zrozumiałąm i oskarzęnie o zdradę bardzo boli. po za tym nie wiem jak mozna jednego dnia kogoś kochać a innego nie? i jak przez 3 tygodnie udawać wielką miłość... to dla mnie jest niezroumiałe.. i on sobie zdaje z tego sprawę, ze dla mnie były to tylko slowa.. a jednak.. ktos skutecznie pomogł mu podjąc taka dezycję.. i jak tu wierzyć w uczucia...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wysmiewczyni
No coz to dziala na zasadzie od milosci do nienawisci jeden krok. I tak wlasnie jest, kochasz bardzo ale jak ktos Cie zrani i boli tak mocno prawie fizycznie odczuwasz ten bol to zaczynasz czuc antypatie do tej osoby..a z czasem gdy frustracja sie poglebia, gryzie cie to dreczy i meczy psychicznie zaczynasz nienawidziec. A czasami wlasnie taka niepewnosc jest jeszcze gorsza-zdradzila czy nie? To najbardziej swidruje psychike. Po zdradzie mozna wybaczyc to zalezy od czlowieka, oczyscic emocje i probowac sklejac a w takiej nie pewnosci sie trwa i meczy psychicznie przez caly czas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lol, i tak dobrze, że od czasów Otella osłabła trochę gwałtowność ludzkich reakcji, bo by było a tek, serio to współczuję, może skontaktuj sie z tym kolegą, żeby pogadał z tym facetem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość takakrotkahistoria
COż.. Dowidziałam sie, że kogos już poznał.. Po takiej wielkiej milości.. ale, ze nie chce się wiązać. sam mi to powiedział. Tak jak to że nas zwiażek był dobry,ale było kilka ale... i oczywiście, ze nie kocha i nie chce już byc razem.. Coż.. Zeby uratować miłość, potrzebne są dwie osoby... On jest uparty i dopoki nie minie mu złosć, chyba nic nie mogę juz nic zrobić...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×