Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość zwaaz

ja jestem nienormalna czy on?

Polecane posty

Gość zwaaz

poklocilam sie wczoraj z facetem o to ze rozmawialismy zkolezanka ktora zerwala z chlopakiem i mowi tak: czuje sie w sumie teraz lepiej, w zwiazku byly jakies zobowiazania itd- i ja zeby pokazac ze ja rozumiem dorzucilam slowo \"ograniczenia\". i moj chlopak sie o to obrazil- ze jak mnie ogranicza to zebym go zostawila. a ja myslalam ze wyjde z siebie stane obok bo ja rozumiem ze nie moge sie zachowywac jak singiel i sa normalnie jakies ograniczenia jak np randkowanie z innym chloapkiem, no i ogolnie nie mozna robic tego co sie podoba bo sie mysli czy sie tej drugiej osoby nie urazi. dla mnie to jest oczywistosc a nie niesienie krzyza panskiego co probowalam mu wytlumaczyc, na co moj chlopak powiedzial ze nie licze sie z jego uczuciami i go nie szanuje;/ dodam ze nie jest topierwsza klotnia o takie pierdoly az wczoraj nie wytzymalam i powiedzialam ze nie lubie z nim chodzic w ludzi bo sie czuje skrepowana i nie moge sie swobodnie wypowiadac. jak wielki byl foch chyba nie musze mowic. i oczywiscie kazdy obstaje przy swoim

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
raczej on jest jakis dziwny, ale faceci na ogol pojmuja pewne rzcze inaczej niz my, wiem cos o tym i jak se cos ubzduraja to nie idzie przetlumaczyc, ja w sumie tez bym sie czula skrempowana na twoimmiejscu bo jednak ciagle przy takim facecie trzebaby uwazac na to co sie mowi, gryzc sie w jezyk, to troche dyskomfort...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zwaaz
kompromis... po 3 latach po prostu zaczyna brakowac mi cierpliwosci:) i az glupio mi ze w sprawach mojego zwiazku musze odwolywac sie do opini publicznej bo zawsze wydawalo mi sie ze rozmowa mozna wszystko zalatwic. a tu dupa-ona ma zupelnie inne spojrzenie......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bo może wg niego powinnaś go czcić i wielbić dlatego, że z tobą jest, bo nic leszego by ci się nie trafiło ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zwaaz
nie no nie jest z tych, ale kiedys mial b. wysokie poczucie godnosci- wszystko mu na nia "wjezdzalo". troche z tym zawalczylam ale po prostu jestem juz zmeczona.... dla mnie to naprawde byla pierdola. i nie wiem... moze on jest dla mnie zamlody? moze z tego"wyrosnie"?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ** ** * *** ** *** *** *** ***
on jest coś nie ten. rozmawiałaś z koleżanką o niej i ja pocieszałaś po zerwaniu. mogła byś nawet gadać, że wszyscy faceci to chuje i debile jeśli twojej przyjaciółce by to przyjemności. absolutnie w tej sytuacji nie miał prawa brać do siebie rzeczy, które mówisz przyjaciółce. słowo ograniczenia jest nacechowane negatywnie i w związku nie ma ograniczeń. są zasady życia w związku, które przyjmujemy na siebie dobrowolnie i ja bym ich nigdy ograniczeniami nie nazwała. była bym totalnie wkurwiona jakby usłyszała od partnera ze on będąc ze mną ma "ograniczenia". widocznie twój odczytuje słowo "ograniczenia" podbnie do mnie. wytłumacz mu, że nie może brać do siebie tego co mówisz pocieszając przyjaciółkę, bo to nie ma nic wspólnego ani z nim ani z waszym związkiem. i jak rozmawiasz z do niej to się zajmujesz jej uczuciami a nie jego. jak tego nie zrozumie, to trudno. zakomunikuj mu że nie będziesz więcej znosić wielkiego obrażania się w tego typu sytuacjach. co innego poczuć sie przykro i powiedzieć o tym partnerowi (do czego w każdej sytuacji ma się prawo), a co innego urządzać wielkie kłótnie jazdy i zrywania. powiedz że jesteś gotowa pracować nad swoim słownictwem jeśli on będzie panował nas swoimi reakcjami...innymi rozwiązaniami są rozstanie lub przestanie wychodzić razem do ludzi (obydwa kiepskie raczej)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kafeteryjna porada to
standardowo , rzuć go :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zwaaz
moze wlasnie to slwo... ale mialam na mysli to co ty- zasady zycia w zwiazku. no coz wczoraj byly grozby zerwania ale wlasnie z powodu tego slowa. i jeszcze jedno-niedlugo jade na studia-niedaloeko od miasta w ktorym mieszkam ale jednak. bedziemy sie widaywac do tydzien max co 2-dla mnie to jest szansa wybicia sie, poznania nowych ludzi, zlapania pracy i ejstem tym podekscytowana, chce o tym porozmawiac z kolezankami itd i tu kolejny problem- on sie zamula ze ja sie z tego ciesze...... mowie mu ze ciesze sie z tych nowych perspektyw co nie wyklucza tego ze jest mi przykro ze nasz kontakt bedzie utrudniony- a przynajmniej widzenia bo przeciez sa telefony

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gfjgkh
mysl, co mowisz 🖐️, mogl to odebrac tak,ze Cie ogranicza i nie jest Ci z tym fajnie 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zwaaz
tylko ze tez nie odnioslam tego do niego- po prostu ze w zwiazkach tak jest. ze inaczej jest jak sie z kims jest a inaczej jakjest sie singlem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ** ** * *** ** *** *** *** ***
nie wiem czemu twój facet ingeruje w twoje relacje z innymi ludźmi i buduje sobie opinie o twoich uczuciach na podstawie tego co mówisz innym a nie jemu. spróbuj mu to wyjaśnić. dla mnie to oczywiste że nie można do każdej koleżanki (zwłaszcza jak owa nie ma faceta) płakać że się go będzie widzieć raz na tydzień. ma się koleżanki które organicznie nie lubią narzekania, ma się takie do których zawsze się narzeka bo lubią pocieszać. masz w swoim otoczeniu różne osoby i to normalne że nie dzielisz się z każdą całymi swoimi emocjami, a z każdą po innym skrawku. pewne uczucia zachowuje się dla siebie. pewne sytuacje też wymagają pewnego rodzaju zachowania. było by bezsensu iść na wesołą imprezę żeby tam płakać że się wyjeżdża. jeśli on tego nie zrozumie będzie miał z tym wiecznie problem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zwaaz
tak ale on wychodzi z zalozenia ze hm... nie musze sie z tego cieszyc bo go ranie. wiesz ze nie musze sie tym chwalic w towazrsytwie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ** ** * *** ** *** *** *** ***
z drugiej strony musisz też szanować to ze jemu sie robi przykro. nie masz wpływu na to ze mu się robi przykro...to jest jego wybór, tak a nie inaczej odczytywać twoje (moim zdaniem zupełnie normalne zachowania). możesz mu powspółczuć że jest mu przykro np mówiąc "jest mi przykro że jest Ci przykro, ale nie miałam nic złego na myśli" albo "jest mi przykro ze tak to interpretujesz". wypada w takiej sytuacji faceta przytulić, pogłaskać. wysluchiwać karczemnych awantur już nie masz obowiązku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zwaaz jak ja cię doskonale rozumie z tego co cię czytam to chyba spotykam sie z bratem bliźniakiem twojego chłopaka:) Az mi czasem ręce opadają ale w sumie jest dobry i kochany z wyjątkiem tego Czasem:P:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ** ** * *** ** *** *** *** ***
a ja przepraszam? czy on się cieszy? bo jak się nie umie ucieszyć z tego ze ty się cieszysz to nie najlepiej o nim świadczy. nie rozumiem też w jaki sposób go to rani? nie wierzy w to ze go kochasz? i wierzy że ta zmiana oprócz radości niesie ból? jest pesymistą który sie umartwia i widzi tylko czarne strony?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ** ** * *** ** *** *** *** ***
rozumiem ze myślenie o tym że wyjeżdżasz może być przykre, smutne czy przygnębiające. ale robienie z tego dramatu i ran wielkich i powodu do pretensji do gruba przesada. moim zdaniem ten facet za grosz nie wierzy w to że go kochasz. dlaczego tak jest nie wydedukuję. może to być w tobie, może w jego kompleksach. nie wiem. moim zdaniem to jest główna przyczyna problemów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zwaaz
no wlasnie... on jest pesymista. nie umiem go "przestroic" w tym temacie- a zyloby mu sie latwiej. choc i rozumiem go bo latwo w zyciou nie mial. ale ja sie staram zey ta rozlka byla jak najmniej bolesna-np szukalam mieszkania gdzie i on moglby przyjezdzac, zadeklarowalam ze co 2 tydzien sama tez bede wracac... hmm moze mamy 1 chlopaka;) on tez jest tak to dobry- dba o mnie, wiem ze nie wykreci mi zadnego nr, jest uczuciowy moze az nazbyt. ale w tym wszystkim chyba jest troche niedojrzaly;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zwaaz
eh tez zes musiala prouszyc te struny:) ten problem z kochaniem jest we mnie- nie wiem czy on juz nie zabil tej milosci bo nie raz chcialam odejsc, raz nawet czulam ulge jak zerwalismy ale... przyzywczajenie, sentyment nadal jest zbyt silne i ciagle sie ludze i zastanawiam-czy to tenjedyny? na pcozatku kochalam go bardzo, jak nikogo innego. przez pol roku stawalam na glowie zeby sie ze mna spotkal. a teraz? nawet nie wiem co jest teraz he

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ** ** * *** ** *** *** *** ***
hmm...to się ułoży. wyjedziesz i to będzie sprzyjająca sytuacja żeby przemyśleć swoje uczucia. dowiesz się czego chcesz. może ten związek umrze, a może rozłąka go odświeży. daj sobie czas. ps. może też być tak że ten facet będzie też tak samo reagował jak będziesz ślepo kochać i to okazywać...po prostu być typem nie wierzącym w miłość. ps2 nie wiadomo kto tu zaczął szkodzić...czy twoje uczucia umierają przez awantury, czy awantury są bo umierają uczucia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×