Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość ugotowana na miekko

to jakis absurd

Polecane posty

Gość ugotowana na miekko
movering ---> Coz o tym doreczeniu to wiem. Nie znam sie na prawie ale to wiem, ze tak jest... Królowa elfów ---> No wlasnie moze i bym pojechala. Ale nie moge teraz :( O wiele lepiej na miejscu dopilnowac sprawy niz na odlweglosc wiem. Nie rozumiem tylko za co zostalam tak pokarana. Co za debilne prawo, ze ja musze cierpiec na czyjas zemste zza grobu :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ugotowana na miekko
to dzieci tez moga dziedziczyc??? Ale prawo dziala wstecz w tym wypadku? Tzn to sie moze odbic na moim nienarodzonym dziecku?! :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
moja miała wtedy pół roczku, ale jeżeli Ty teraz odrzucisz to na dziecko nie przejdzie bo jeszcze nie urodziłaś. Chyba ze odrzucisz po porodzie to wtedy dziecko automatycznie dostaje spadek po Tobie. Niektórzy prawnicy uwazają że nie trzeba odrzucac w imieniu małoletniego, ale nie wiem czy słyszałaś o tym chłopcu który po tym jak jego matka zginęła w wypadku odziedziczył długi o których nic nie wiedział i teraz komornik potracą mu to z renty rodzinnej :/ Polska to chory kraj, dostajesz spadek i nie masz nawet możliwości zeby sprawdzić czy jest zadłużony czy nie, bo jest ustawa o danych osobowych i nikt Ci nic nie poda. Może uda Ci sie załatwić jakieś zaświadczenie że miałaś komplikacje w ciąży i nie mogłas wrócić do kraju?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ugotowana na miekko
Kiedy wlasnie wtedy nie mialam komplikacji. Teraz mam :( I jeszcze te nerwy :O Moglam wtedy wrocic, jakbym wiedziala :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie masz żadnych komplikacji
7. Jak postępuje się gdy z jakichś powodów doręczenie dokumentu do adresata nie następuje lub gdy następuje ono przy naruszeniu przepisów prawa (np. dokument zostaje doręczony osobom trzecim)? Czy pomimo tego doręczenie dokumentu może być uznane za zgodne z prawem (np. czy naruszenie przepisów prawa może być naprawione) czy musi nastąpić nowe doręczenie dokumentu? Naruszenie przez doręczyciela warunków doręczenia powoduje, iż doręczenie jest bezskuteczne i może prowadzić do nieważności postępowania. Doręczenie wadliwe, tj. dokonane. do niewłaściwych rąk, staje się skuteczne w stosunku do adresata z chwilą faktycznego otrzymania przez niego doręczonego pisma. Od zarządzeń sądu w przedmiocie doręczenia nie przysługuje stronom zażalenie. Jednakże przy składaniu apelacji lub kasacji albo zażalenia w innym przedmiocie, strona (uczestnik postępowania) może powoływać się na brak doręczenia lub niewłaściwe doręczenie pisma. Wśród przyczyn nieważności uwzględnianych przez sąd z urzędu znajduje się pozbawienie strony możliwości obrony swoich praw, co może być następstwem niedoręczenia stronie (uczestnikowi postępowania) pisma procesowego. http://ec.europa.eu/civiljustice/serv_doc/serv_doc_pol_pl.htm

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ugotowana na miekko
z tego prawniczego belkotu w sumie nic nie wynika... Przepraszam ze tak pisze ale ten prawniczy styl mnie czasem rozbraja... Sad dostarczyl (jeskli dostarczyl, bo tego nawet nie wiem) pismo prawidlowo. Na moj adres zameldowania - w Polsce. Mnie tam nie bylo, listu nie odebralam. List wrocil do Sadu i ten uznal go za doreczony. Jesli o to chodzi to nic mnie chyba nie ratuje :O natomiast pocieszm sie tym co niektorzy napisali, ze to ktos osobiscie powiadamia i musze byc na odczytaniu testamentu. Poki tego nie bylo - nic oficjalnie nie wiem o spadku i nie przepadl mi termin zrezygnowania z niego :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bardzo Ci współczuje :( bo wiem jakie to stresujące to walczenie z urzedami, sądami. A nie możesz zadzwonić do sądu? Pewnie bez sygnatury dużo sie nie dowiesz, ale moze Panie tam pracujące coś Ci poradzą? Z pewnością codziennie mają do czynienia z podobnymi przypadkami. Mnie panie z niemieckiego sądu bardzo pomogły, napisały orzeczenie że spadek został przez inna pania X odrzucony ze wzgledu na zadłużenie i dzieki temu sędzina pozwoliła mi odrzucić spadek w imieniu malej. Ale powiem ze trafiłam na straszna sędzinę, wydzierała sie bez przerwy, krytykowała wszystkich łacznie z sądem niemeickim, mecenasami i notariuszami. Zdecydowanie bardziej ludzki i przyjazny był sad niemiecki, kobiety nawet sciagaly akta sprawy z innego miasta - chociaz wcale nie musiały mi pomagać. A w Polsce kpina, tylko kłody pod nogi, poniżanie i krzyki - dolina. Dlatego życzę ci dużo siły :D i wytrwania bo walka przed Tobą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A na pewno jest testament? Według sądu zostałaś powiadomiona. Jak byłam na rozprawie to nie miałam tego zawiadomienia z sądu bo poszło do miejsca gdzie jestem zameldowana, to usłyszałam, że sądu nie interesuje czy je odebralaś czy nie. W Twoim interesie leży zmiana adresu zameldowania na właściwy, a nie sądu. Nie wiem jak wygląda sytacja gdy pozostawiony jest testament...bo zazwyczaj ludzie nie zostawiają nic a sąd potem szuka spadkobierców aż wyczerpią sie możliwości np po mojej Małej nie było już nikogo do dziedziczenia z mojej strony.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ugotowana na miekko
Wiem, ze to w moim interesie powiadom,ic sad o zmianie adresu... Zreszta z Sadami mialam sporo do czynienia w polsce. Srednio przyjemne wrazenia. Zeby nie powiedziec, ze traumatyczne :O A panie z sekretariatu jeszcze gorsze od calej reszty, serio :( Wiec wiem na 100% ze by mi nie pomogly, tym bardziej przez telefon :( Tyle, ze adres mozna zmienic owszem - ale w konkretnej sprawie, podajac sygnature akt. Nie moglam tego zrobic, tak zapobiegawczo niestety. Juz nie wspominajac o tym, ze sie zadnego spadku nie spodziewalam... Ale jak myslisz? Ze o tym spadku to powiadamia wlasnie sad pismem??!! A nie tak jak ktos pisal na poprzedniej stronie?! Ze osobiscie ktos i musze byc na odczycie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
takie odczyty są jak ktoś zostawi testament (zazwyczaj wtedy chodzi o sporą kasę) wiekszość ludzi nic nie zostawia, ile znasz sytuacji z testementem? Zazwyczaj ktoś umiera a wtedy sąd szuka spadkobierców, jak spadek jest zadłużony i wszyscy odrzucają tak długo aż nikt nie zostanie. Powem szczerze że skoro wierzyciele Cie już gonią, to źle to wygląda, pewnie będziesz musiala założyć sprawe w sądzie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gałązka bzu
Jedno jest pewne, teraz masz pół roku na załatwienie sprawy, od kiedy się dowiedziałaś o tym spadku. I dowiedz się jaki to dług i czy to rzeczywiście jest wyłącznie dlug. Jeżeli chodzi o spadek, to rodzina potrafi być perfidna. Może ciotka coś zostawiła jeszcze, może np. przepisała ci dom, który jest wart dajmy na to 300 000 a nie płaciła opłat i długu jest 10 000, wtedy warto spłacić dług a przejąć coś, co jest więcej warte. Windykator co do ciebie dzwonił bierze cię na huki i liczy że dasz się zastraszyć i już będziesz do nich lecieć z pierwszą ratą spłaty w zębach. Masz pół roku na załatwienie sprawy. Dowiedz się tylko dobrze co i jak.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ugotowana na miekko
No chyba musi byc testament. Bo ja nie jestem najblizsza rodzina tej ciotki. Nawet nie plynie w nas ta sama krew. Ona jest z tych wzenionych. Znaczy - jej maz byl bratem mojego dziadka. Wiec naprawde dalekie pokrewienstwo. To chyba musiala mnie gdzies wpisac, nie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
U mnie też nie było testamentu człowieka na oczy nigdy nie widzialam, a był to brat alkoholik mojej babci, ktora widziałam 2 rady :D wszyscy z rodzeństwa odrzucili spadek, potem ich dzieci, potem ja po moim ojcu no i Mała moja :D cały ten proces idzie w linii prostej nie dotyczy Twojego męża, tylko ewentualnie Ciebie i potem dziecko :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ugotowana na miekko
pol roku to ja mam od otrzymania spadku (znaczy od momentu powiadomienia mnie o nim - a nie wiem czy zostalam powiadomiona pismem przez sad czy nie). Windykatorzy dzwonia, bo te pol roku juz minelo. Nie powiadamiali mnie o spadku, tylko o dlugach. O spadku dowiedzialam sie przypadkiem :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ugotowana na miekko
znaczy przy okazji sie dowiedzialam... Krolowa elfow---> No ale jak Cie powiadamiali??? To bylo zwykle pismo z sadu? Czy jak??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak przyszedł listonosz dal mi polecony z Niemiec, a tam pisało ze powiadamiaja mnie o spadku i mam 6 miesiecy na decyzje czy przyjumuję czy nie, jeżeli nie to muszę go odrzucić przed notariuszem lub sądem. ( Poza tym sad niemiecki był serio ok bo dołączyli pismo że tamci odrzucili ze wzgledu na duuuuuże długi i że jeśli odrzuce to dobrze zrobic to dla dzieci tez zeby je zabezpieczyc) Na dole była adnotacja że dzień przyjecia do wiadomosci informacji o spadku przyjmuje sie dzień dostarczenia przez poczte.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ugotowana na miekko
No tak :( Ale listonosz przyniosl Ci na adres zameldowania :( tego sie balam wlasnie :( Mi tez moze przyniosl na adres zameldowania... Tyle, ze mnie tam nie bylo :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gałązka bzu
Sześciomiesięczny termin do złożenia oświadczenia o odrzuceniu spadku biegnie od momentu, gdy spadkobierca dowiedział się o swoim tytule powołania. Masz tutaj linka o dziedziczeniu, przepisy, jak chcesz poczytaj, może coś ci się przyda http://www.sciaga.pl/tekst/21783-22-dziedziczenie I nie myl że tylko od śmierci masz pół roku, naprawdę, oświadczenie o przyjęciu lub o odrzuceniu spadku składa się w ciągu 6 miesięcy od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o tytule swego powołania. Oświadczenie o odrzuceniu spadku składa się przed sądem lub przed notariuszem. Zresztą zobacz tutaj na tej stronie http://e-prawnik.pl/postepowanie-spadkowe/termin-na-dokonanie-odrzucenia-spadku,odpowiedzi,prawo-spadkowe pisze to samo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ugotowana na miekko
Ja wiem, ze 6 m-cy to nie od smierci tylko od powiadomienia... Ale nie wiem jak z tym powiadamianiem. Bo byc moze zostalam powiadomiona wlasnie pismem z sadu. Nie odebralam - ale sad pisma nieodebrane traktuje jako doreczone. Wg windykatora 4 m-ce temu uplynal mi termin na odrzucenie. Ja nawet nie wiem kiedy ta ciotka zmarla...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gałazka o tym piszemy własnie...że 6 miesiecy od dnia gdy sie człowiek dowie o spadku, czyli dla sądu to właśnie to pismo. Odbierzesz je czy nie to już sądu nie interesuje. ugotowana Mnie tez nie było ale mama mi wysłała, biedna łudziła sie ze po tylu latach może wreszcie coś dostane ze strony ojca , a tu jak zawsze długi :D ja od razu wiedziałam ze to nic dobrego Serio idź do DOBREGO adwokata i niech przygotuje Ci dobre pismo do sądu może uda Ci się jeszcze coś odkręcić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gałązka bzu
Napewno to jest do załatwienia, tylko jak najszybciej. Warto wydać na notariusza i adwokata trochę żeby więcej nie spłacać. Ciekawe, że jak ciotka umarła, to nikt nie miał adresu zeby powiadomić, ale do zdarcia kasy zaraz się znalazł.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ugotowana na miekko
No mi nie mial kto wyslac :( Juz w to wnikac nie chce dlaczego... Ale w zyciu bym sie nie spodziewala tego. Jaki ten los bywa przewrotny. W koncu, gdy cos mi w zyciu zaczelo wychodzic, zaczelo sie ukladac to znow klody pod nogi :O Bo jakby nie bylo adwokat tez mnie bedzie kosztowal (no napewno mniej niz te dlugi), nie wiem z jakiej racji mam cierpiec za to, ze ktos mi zlosliwosc zrobil. A do tego te nerwy. I zalatwianie i uzeranie sie z sadem - a tego mialam juz dosyc, myslalam ze to koniec :( Do D takie zycie :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ugotowana na miekko
w sumie to tym windykatorom za to placa... By znalezli czlowieka za wszelka cene :O Ja sie nie czuje pokrzywdzona, ze mnie nikt nie powiadamial o smierci ciotki. Nie mialysmy zadnego kontaktu w ogole...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jak chcesz to możesz mi podać swojego maila to w miare co będę wiedziała to Ci pomogę, mnie odrzucenie spadku wyniosło ponad 1000 zł, koszty u notariusza, adwokata i najdroższe były tłumaczenia przysiegłe, wszystkie pisma w jedna i drugą strone, masakra ale to nic w porównaniu do iluś tysięcy euro długów :/ nam wtedy tez dobrze sie zaczynało ukladac, dziecko zdrowe, mieszkanie sie udało a tu lipa, poł roku łażenia użerania się

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ugotowana na miekko
b_eatka_1981@o2.pl Ale poki co faktycznie znajde jakiegos prawnika, poradze sie. Moze uda sie jakiegos Polaka znalezc. W koncu polskie prawo inne jest chyba (juz pomijajac to, ze chore) Krolowa---> To w sumie podobnie nas wkopali, heh. No zemsta z zaswiatow... Tylko za co :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziwne to ze nie wiedzialas
nic o rozprawie, nie dostalas postanowienia o nabyciu spadku, i kto podpisał za Ciebie wezawanie, musial to byc ktos bliski, bo przeciez sasaidce nie zostawili wezwania, nie napisali ze przebywasz za granicą, bez sensu. Normalnie jak ktos mieszka za granicą to doręcza sie prze ambasadę lub ministerstwo atu ktos Cie oszukał. Nie martw sie nawet jak juz jest prawomocne postanowienie mozesz skladac odwolanie, idz do prawnika, kto to widzial zeby sprawa toczyla sie bez zainteresowanego, przeciez to nie dziki zachod.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ugotowana na miekko
1000zl niby nie duzo, za pozbycie sie klopotu. Ale jakby nie bylo - nie wkopalysmy sie same w klopot, tylko ktos nas "uszczesliwil" :O To jakbny dac tej ciotce w prezence za nic 1000zl, ktory wlasnymi rekami musialam zarobic :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ugotowana na miekko
Napewno nikt za mnie nie odebral. Nie ma takiej mozliwosci. Ja jedna bylam w tym mieszkaniu zameldowana, wciaz jestem. Nikt inny odebrac by nie mogl ;) Pewnie sobie zalega w skrzynce awizo :O Sad nie wiedzial, ze jestem za granica. Zreszta to w moim interesie - powiadomic sad. Tylko nie przyszlo mi do glowy powiadamiac, bo nie spodziewalam sie takiego obrotu sprawy :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziwne to ze nie wiedzialas
ustalilas juz kto odebrał wezwanie za Ciebie i dlaczego nie zawiadomil o tym fakcie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no i jak cie znaleźli
za granicą?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×