Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość chlopak25

NIE IDE DO KOSCIOLA....

Polecane posty

Gość chlopak25
czytalem kilka ksiazek i wogole zaczalem powoli sie uwalniac w glowie mojej, wczesniej juz sie poddalem absolutnie, a obecnie swieci jakies swiatelko w mrokach ciemnosci

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ncxnc
Weź życie w swoje ręce. Odwagi! rozumiem cię. Ja pochodzę z rodziny, gdzie ojciec był alkoholikiem despotą. Całe życie tylko słyszeliśmy (ja i moje rodzeństwo), że sobie nie poradzimy, że po co mamy się uczyć, przecież tak nie damy rady. A do tego za byle co manto. Zrobiono z nas "dupy wołowe", które nie potrafią nic załatwić,lub się wstydzą cokolwiek zrobić, są nieśmiałe, trudno nam nawiązywać kontakty z innymi, nigdy nie byłam na kolonii, bo tak mnie skutecznie zastraszali, że nigdy się nie odważyłam wyjechać, itd., itd.... A jednak sobie poradziliśmy jakoś, skończyliśmy studia - mimo tego, że w nas nie wierzono, mamy pracę, swoje rodziny, staramy się być najlepszymi rodzicami na świecie, ale żal pozostał do dziś, nawet nie macie pojęcia jak to w człowieku siedzi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mi się wydaje, że tacy ojcowie to po prostu zakompleksione typki, którzy sami nie osiągnęli zbyt wiele w życiu (np. nie mają wykształcenia, ani dobrze płatnej pracy), a ponieważ mają zryty charakter, to nie chcą, aby ich własne dzieci ich w życiu prześcignęły i osiągnęły więcej - stąd rzucają im kłody pod nogi, bo po prostu boją się tego, że dzieci osiągną w życiu sukces, a oni wyjdą wtedy na tym większych nieudaczników.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×