Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość never alone no no

pozwolić mu wrócić?

Polecane posty

Gość never alone no no

To miała być wielką, płomienna, prawdziwa i na zawsze miłość - i była. Tylko czy na zawsze? Kochałam go, i nadal kocham jak szalona, jestem po prostu głupia, że tak kocham, bo sama sobie wszystko utrudniam. Ale jego nie kochać się nie da. To jest pierwszy facet, zresztą pierwsza osoba, która mnie tak fascynuje. Bardzo błyskotliwy i elokwentny, przystojny, z olbrzymim poczuciem humoru i dystansem zarówno do siebie i do świata. Ma coś w sobie co pociąga i przyciąga, coś tak seksownego w sobie. Uwielbiałam na niego patrzeć gdy zasypiał przy mnie, albo budzić się widząc, że patrzy na mnie z uśmiechem; kochałam nasze całonocne rozmowy, jego ręka w nocy wchodząca pod moją koszulę;nasz poranny seks, seks na jego biurku, seks w samochodize, seks na polanie, cudowny seks w nocy - zreszta to on mnie rozdziewiczył; fascynowała mnie jego wiedza, cały on, jego pasje i namiętności; to jak grał na gitarze i śpiewał; jak wymyślał dla mnie i o mnie piosenki; uwielbiałam jego widok, śmiech, głos, oczy, włosy, w które wtapiałam palce. TAK BARDZO GO UWIELBIAŁM!!! I odszedł ode mnie. Powiedział, że mnie uwielbia, że zawsze będę w jego pamięci i nigdy nie zapomnie tego co razem przeszliśmy, ale nasz zwiazek nie ma sensu. Załamałam się. Przytyłam 8kg, ciągle słuchałam naszych piosenek, oglądałam po milion razy nasze zdjęcia i pamiątki, wspominałam przygody, nosiłam koszulę, którą zapomniał wziąść, chłonełam jego zapach, czytałam archiwum na gg, wchodziłam na jego profim na nk, z którego nie znikało nasze wspólne zdjęcie. Dowiedziałam się, że pytał o mnie u naszych wspólnych przyjaciół; że pojechał i pobił faceta, który na imprezie póbował sie chamsko do mnie dostawiać itp., czasami przesyłał sms-y z pytaniem co słychac albo co poniedziałek 'Uśmiechnij się, świat jest piękny! (kiedys dodawal do tego Kocham cię); bo wie, ze nienawidze poniedziaków. Z jednej strony czułam się cudownie, z drugiej fatalnie po spotkaniach ze znajomymi, którzy za kazdym razem mówili 'A wiesz, ze Michał cos tam cos tam' albo 'A wiesz, że Michał opowiadał o tobie i mówił że strasznie tęskni'. Ale chyba najbardziej przełomowy był moment gdy zadzwonił jego najlepszy przyjaciel i powiedział mi, że Michał na wpół pijany powiedział mu, że 'tak cholernie załuje ze zerwal ze mną i ze to była najgorsza rzecz jaka zrobil, ale tego juz sie nie da cofnąć, bo ona jest szczęśliwa'. Chodziło mu o faceta, z którym sie na niby spotykałam, ale tak naprawde nie spotykałam, chciałam tylko oszukac siebie, swiat i przede wszystkim Michała, ze potrafie byc bez niego szczesliwa. A on w końcu zadzwonił raz. Potem drugi. Zaczał przesyłac częstsze sms'y, az w koncu poprosił o spotkanie. Powiedział, ze mnie kocha, ze chce byc ze mna do smierci, chce miec ze mna dzieci, zasypiac i wstawac obok mnie kazdego ranka. Nie moge sie zdecydować. Z jeden strony szczęście mam na wyciagniecie reki, ale czy to naprawde bedzie szczescie??? Kiedys tez mówił, ze kocha, ze chce byc ze mna na zawsze, a mimo to złamał mi serce. Kiedys byłam jego pewna, tego ze mnie nie zostawi, ze moge na niego liczyc, a jednak przeliczyłam sie. Nie moge przez to spac, nie chce mi się jesc, czuje sie okropnie. Wszystko mi krzyczy TAK TAK TAK! a z drugiej 'nie rób tego, nie ran sama siebie' co o tym sądzicie, co ja mam począc????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość never alone no no
Jeszcze niedawno zasypiałam tylko z proszkami i płakałam całymi dniami, miałam depresję i nie chodziłam przez miesiąc do pracy, tak mnie zranił Nie wiem czy bym przezyła gdyby drugi razem powiedział, ze 'nasz zwiazek nie ma sensu'

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość never alone no no
skrócona wersja: kochałam- zostałam rzucona-on chce wrócic-nie wiem co zrobic wiem, wiem, ze długie, ale aby zrozumiec problem proponuje przeczytac:) moze ktos tak jak ja nie moze spac, wiec akurat zabije czas i nude?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dobra przeczytalam ;) kochacie sie oboje.popelnil blad , ale moze to pomoze wam bardzo pielegnowac zwiazek bo wiecie co macie do stracenia.ja sadze, ze powinnas dac szanse. daj mu nadzieje, ale przetrzymaj, zeby poczul , ze nie ma tak latwo i byl przez jakis czas w niepewnosci.zeby wedzial ze wcale nie zawsze bedzie mogl wrocic, tylko ze trafila mu sie jedyna niepowtarzalna szansa.ostatnia!!!! niech troche pocierpi i sie zacznie starac ze wszystkich sil zeby mogl wrocic. mysle ze bedziecie razem i bedziecie szczesliwi.mysle ze powinniescie sprobowac.daj szanse bo mozesz zalowac. a jezeli to wlasnie jest ta jedyna najwieksza milosc?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kiedy ja bardzo cierpialam po powtornym rozstaniu obiecalam sobie (i kobietom na kafe), ze bede wchodzic na takie tematy i odradzac z całej siły powrotu. ale tuu chyba sytuacja jest inna, wydaje mi sie ze powinniscie sprobowac. napisz prosze do mnie na maila a ja wyjasnie CI czemu, bo teraz juz zasypiam... apple.juice@tlen.pl

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Relanium_1
kochałam podobnie do Ciebie, ufna, naiwna, wyciągałam do niego ręce, rodziłam się i umierałam w ramionach odszedł po roku, \"to nie to\" tylko ja jedna wiem co czułam w tym czasie, bardzo przytyłam, bardzo, rok zamknięcia, płacz, relanium, psychiatra odezwał się, nagle, beztrosko, chciał wrócić nie umiałam, nie mogłam, byłam inna, mimo 20-paru lat, miałam już o wiele więcej w głowie, na ciele, pod powiekami nie udało się on sobie poszedł, on sobie żyje obok, a ja? mam kogoś nowego i jestem, trwam, układam sobie życie, ale też mam ten smutek w sobie i tak mi bardzo żal a wczoraj mimo, że obok był mężczyzna, nosiłam w kieszeni telefon, czekając i w sumie myślę, wiem, że on zadzwoni, kiedyś

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość never alone no no
Jeśli nie dam mu szansy, będę załować do końca zycia, bo to jest TA JEDYNA NAJWIEKSZA MIŁOŚĆ Ale nie potrafie opisać słowami jak bardzo cierpiałam, jak mi zgniótł serce gdy odszedł i zabral połowe mnie. To nie była zwyczajna rozpacz. To było...hmmm...wyobrazałyscie sobie kiedys lezenie przez cała dobe na podłodze całej mokrej od łez, bez jedzenia, picia, bez snu? Albo widzenie w kazdym, ale to w kazdym facecie mojego Michała? To była chyba jakas choroba psychiczna, obsesja. Nie wychodziłam z domu w ogóle przez kilka tygodni, jadłam to co było, jak nic nie było to nic nie jadłam. Nie przychodziłam do pracy, ale kochana szefowa pozwoliła mi nie przychodzic dopoki nie bedzie wszystko ok. Budziłam sie w nocy i wymiotowałam. Miałam koszmary, kazdy jeden z Michałem - że on umiera, ze jest w trumnie, a ja nie moge go stamtad wyciagnac, ze on mnie rozcina, wyjmuje mi serce, a ja nic nie moge zrobic - naprawde tak było. Teraz rozumiecie dlaczego tak trudno mi wrócic? Teraz juz jest duzo lepiej, chociaz i tak bez tabletek nie moge usnac, i tak nie widze w niczym sensu, bo go nie ma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość never alone no no
apple juice - mam nadzieje, ze topik przetrwa do rana, a jak nie przetrwa to go ozywie:), bo mam jakiegos wirusa albo cos przez co nie moge wejsc na moja skrzynke odbiorcza kiedys to ON mi naprawiał komputer:( ps; Słodkich snów:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Relanium_1
moje objawy były identyczne, leżałam na podłodze cały dzień, a w nocy prosiłam mamę żeby ze mną spała śniło mi się jednak,że biegnę za nim, a on ucieka, banał, co? piszę to,żebyś wiedziała, że u mnie także było tak intensywnie psychiatra zaproponował leczenie kliniczne i właśnie dlatego gdy on się tak po prostu odezwał po 10 miesiącach ciszy zupełnej - nie udało nam się nie to, że nie chciałam, chciałam bardzo, za bardzo moim zdaniem powinnaś go przyjąć, powinnaś bo kochasz ja ze "swoim" nie jestem, obserwuję jego kolejne kobiety na nk i to tak bardzo boli oszczędź sobie tego jednak mimo, że powinnaś spróbować to moim zdaniem jest to praktycznie niewykonalne, bo tak jak go kochasz, tak wielki żal do niego żywisz + brak zaufania = porażka niestety

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
moim zdaniem wyleczysz sie z tego i pozwolisz sobie na normalne zycie, tylko jesli pozwolisz mu wrocic.ale pamietaj,ostatni raz. wtedy zobaczysz czy bylo warto.jesli nie wyjdzie, bedziesz miala spokoj ducha na pewno wiekszy niz bys mu tej szansy nie dala. ja jestem przekonana, ze bylo okropnie, ze czulas sie jakbys byla torturowana, potrafie sobie to wyobrazic choc nie moge poczuc tego co ty czulas.ale jestem przekonana, ze ta sytuacja zasluguje na druga szanse.zrob to dla siebie. mysle, ze boisz sie kolejnego cierpienia.ale jesli nawet-w co watpie-to mysle, ze bedzie ci o wiele lzej.mysle, ze raczej gdyby nie wyszlo, to by bylo to drugie rozstanie dla ciebie lekarstwem na zawsze. mysle , ze wam sie uda. mysle, ze chcesz dac mu szanse.mysle, ze jak tego nie zrobisz, to niedosc, ze postapisz wbrew sobie, to jeszcze bedziesz zalowala. skoro wiesz, ze to ta najwieksza milosc, to sama sobie odpowiedzialas...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość myszzzzzzzzz
never alone - co się stało kochana, że odszedł? Jak było między Wami przed rozstaniem. Tylko bez ściem proszę ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość o..
autorko, kochasz go, on Ciebie. zrozumiał że żyć nie moze bez Ciebie-czego jeszcze chcesz? nigdy Cie nie opuścił-sama piszesz ze ciągle był przy Tobie czy to w sms czy pytając o Ciebie znajomych. nie zatracaj sie w myśleniu daj szanse szczęściu zebys później nie myślała "co by było gdyby.." życie masz jedno!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość inna sprawa
Nie mogę tobie doradzic co masz zrobic ale powiem tylko, ze naprawde masz trudna decyzje przed soba. Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze naprawde trudno zaufac komus kto nas zranił. Dlatego myslę, że powinnaś odpowiedzieć sobie na pytanie czy potrafisz ponownie mu zaufać...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość never alone no no
mysz - co się stało? jak to się stało? co było przed? Miał duże problemy w pracy, jego ojciec ozenił sie z 19 letnią laską, a młodsza siostra powaznie zachorowała (teraz juz jest dobrze). To nie był najłatwiejszy okres, a ja go próbowałam pocieszac najlepiej jak umiałam. Rozmawiałam z nim, słuchałam tego co czuje; leżal w moich ramionach godzinami, bez słowa, gdy potrzebował ciszy. Gotowałam mu jego ulubione potrawy, robiłam mu masaz, aby choc troche lepiej sie poczuł. Gdy spaliśmy u niego (ja wynajmuje mieszkanie z kolezankami, ale chcielismy wziasc slub w przyszłym roku, kredyt i wybudowac dom) wstawałam wcześniej i robiłam mu śmieszne kanapki i siedziałam z nim w nocy gdy nie mógł usnąć. Przeżywał mały kryzys, i to było normalne ze poczuł się źle. Ale za chwile dowiedział sie ze z siostra wszystko ok, znalazł inną, lepszą pracę, a mimo to zerwał:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość myszzzzzzzzz
No i masz. Jak było źle - szukał ukojenia w ramionach zaufanej, bliskiej osoby. Polepszyło się - chciał być może zakosztować innego życia. Wygląda na "zwyczajne" szczeniactwo. Ja bym mu dała szansę, ale, zaznaczam, nigdy nie przeżyłam takiego bólu jak Ty i nie wiem, jak takie blizny się goją. Pewnie bym się bała. Kurewsko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość never alone no no
Nie mam pojecia czy potrafie mu zaufać i w tym jest problem. I nie wiem czy bardziej go kocham czy nienawidzę - i to i to jest bardzo intesywne. Zartuje:) Kocham go, bardziej niż to sobie mozna wyobrazić. Ja nie potrafie życ bez niego. Teraz nie rzygam w nocy i chodze do pracy, ale co z tego skoro czuje sie taaaak bardzo źle. Tak bardzo...bez sensu. Po prostu - nie widze w sensu w istnieniu bez niego. To tak jakby życie polegało na wiecznym spaniu, piciu, wydalaniu, jedzeniu (mimo, ze nie czuje sie nawet smaku jedzonych potraw), a nie wiedziało sie, ze istnieje cos takiego jak muzyka, kultura, przyroda, podróże, książki, przyjaźń, rodzina i miłość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość myszzzzzzzzz
Kochana, rozumiem. Moja przyjaciółka wylądowała niedawno na terapii przez takiego jednego... A co on mówi teraz? Jak się tłumaczy z tamtej decyzji?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość never alone no no
Z tego co zapamiętalam z tamtego spotkania (a duzo nie zapamietałam, bo byłam jakby na emocjonalnym haju) to mówił cos o tym, że po tamtym okresie nie czuł sie szczesliwy, ani z praca, ani z rodzina, z przyjaciółmi, nawet ze mna. I ze nie czuł tego czegos co kiedys, tego przyciagania i tego co tak trudno nazwac ale zakochane osoby wiedza o co chodzi. Ale po zerwaniu poczuł się strasznie pusto. Na poczatku myslał, ze tak ma być, ze w koncu zerwał cos bardzo kiedys waznego, ale zrozumial ze jednak nie, gdy wszedzie mnie czuł, ze nie mógl zasnac bo myslal o mnie, ogladał cały czas nasze zdjecia, czytał archiwum, słuchał naszych piosenek, pytał się kazdego kto mnie zna co u mnie. Podobno ciągle pił i powrócił do palenia, mimo ze przestał kilka lat temu. Wtedy chciał wrócić, ale dowiedział się, ze jestem z kimś innym, podobno szczesliwa. Skoro on miał mi dac szczescie, to Michał chciał odsunąc się i przestac myslec o sobie. Moja przyjaciółka powiedziała mu o mojej depresji i o tym jak tesknie, wiec chciał sie przynajmniej spotkac i poprosic o wybaczenie. I błagac o powrót. Tak to mniej wiecej brzmiało strasznie było mi przykro tego sluchac. nie wiem, nigdy nie myslała, ze jest takim egoistom i myslał tylko o sobie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość myszzzzzzzzz
Mężczyźni bywają strasznymi egoistami, ale to nie znaczy, że nie maja prawa do błędu. Ja ze swoim nie byłam 2 lata. 2 lata, gdy byliśmy z kimś innym i staraliśmy sobie poukładać życie na nowo (dziękowac opatrznosci, że żadne nie wylądowało na ślubnym kobiercu). Rozstaliśmy się za obopólną "zgodą", ale decyzja o powrocie wcale łatwa nie była (bo nieporozumień było więcej niż chwilowe zawirowanie w życiu zawodowym, rodzinnym i osobistym). Ale ryzyko się opłaciło. Facet Cię kocha i pragnie. Jeśli ktoś teraz miałby powiedzieć "żegnaj", to byłabyś to Ty. Tak mi się wydaje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość never alone no no
Ale jak sobie przypomnę wszystkie wspomnienia, to jak się śmiał ze mnie, jak całował mnie w ucho gdy miał ochote na seks; gdy pocierał sie zabawnie o nos gdy był zawstydzony; jego zarty i powiedzonka; nasz pierwszy pocałunek; jak namawiał mnie abym mu pozowała nago (jest fotografem), i gdy to robiłam jak strasznie sie wstydziłam lezac tak wyuzdana przed nim, w dokładnym swietle lamp; i to gdy wtedy podchodzil, całował mnie po ciele i mówił 'odprez sie, jestes piekna!'; to jak dostawałam od niego kwaity z karteczkami np "Bo jesteś piękna' albo 'Bo sprawiasz że latam'; albo nasze wakacje, gdy kochaliśmy się na greckiej wyspie albo gdy spalismy w namiotach, jedlismy jedzenie z puszek i spiewalismy przy ognisku; teksty jego piosenek, o tym co do mnie czuje i jaka jestem; o naszych długich kapielach w wannie i szybkich pod prysznicem; o tym jak wsiadalismy do autobusu i spiewalismy (fałszujac - w moim wypadku) na cale gardło nasze ulubione piosneki, poki nie kazali nam spierdalac; albo jak jeździlismy z przyjaciółmi na koncerty, spalismy w namiotach, wygłupialismy sie, wrzucał mnie do jeziora i kochał sie ze mna w nim w nocy. Tyle tego jest!! Tyle Michała jest!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość never alone no no
Dziękuję Ci myszko, Tobie i wszystkim innym:) Z jednej storny chce mu pokazac 'mam cie w dupie, nie bede nigdy przez ciebie cierpiec, ale ty przeze mnie tak, bedziesz patrzył jak staje sie szczesliwa i rodze miłosci mojej zycia dzieci!' ale tak naprawde całe moje ciało chce wykrzyczec 'To ty jestes moją miłością życia, Tobie urodzę dzieci, to Ty będziesz sprawiał, że jestem szczęsliwa i więcej mnie nie zranisz, bo będziesz wiedział, że tego nie wytrzymam' Nie wytrzymam jeśli do niego nie powrócę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość myszzzzzzzzz
Jeśli jest tak, jak piszesz, to daj mu jedną, pierwszą i ostatnią, szansę. Wątpię, byś cierpiała mocniej niż teraz. Pierwszy zawód jest jak oberwanie obuchem w łeb. Powalający i bolesny. Dopiero uczysz się sobie radzić. Myślę, że bardziej będziesz żałować tego, że nie pozwoliłaś na powrót niż tego, że znowu się nie udało...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
to juz nie masz nad czym sie zastanawiac.ty sama wiesz co powinnas zrobic tylko sie boisz.macie tyle pieknych wspomnien i na pewno docenicie to co bedzie dalej. powodzenia... :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość myszzzzzzzzz
Oczywiście mówię o ewentualnej porażce, która, bardzo być może, nigdy nie nastąpi :) Porozmawiaj, wytłumacz, powiedz mu to, co powiedziałaś mnie. Że dajesz mu szansę, bo kochasz, ale jesteś bardzo poraniona i nieufna. Niech wie, że coś zniszczył, że nie można wychodzić ze związku i wracać do niego jak do przydrożnego baru.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zasadnicze pytanie, czy kiedykolwiek zaufasz ? Bez zaufania chyba żaden związek nie ma sensu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość never alone no no
myrevinu - już pisałam, że nie mam pojęcia czy potrafię ponownie zaufać, a tak bardzo jak kiedyś pewnie nigdy. Nie wiem czy nie bede codziennie sie budzic i myslec "To dzisiaj odejdzie ode mnie, czy jeszcze nie?" W każdym razie będę chyba potrzebowała czasu, o ile on coś pomoże.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość na twoim miejscu to ja bym zro
w normalnych sytuacjach powiedziałabym uciekaj od niego, ale to nie jest normalna sytuacja. według mnie facet cie strasznie kocha. i jest człowiekiem, który popełnia czasami błedy:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość never alone no no
wiem, ze kazdy popełnia błedy...ale nie po wszystkich dostaje sie załamania i depresji i chyba to jest na tyle dorosły człowiek, ze wie co robił. Byliśmy ze sobą od ogólniaka - ja miałam 16, on 18 lat, razem przez 10 lat. A on to wszystko chciał zepsuć. Też miałam trudne okresy w zyciu, też mnie czasami irytował, ale przenigdy nie przyszłoby mi do głowy zeby zerwac! Ja nawet o tym nie myslałam, a on to zrobil...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość my babys on level
Przeczytałam cały topik...i wiesz co? Zazdroszcze Waszej miłości, Twojej, Jego - kochacie się i To aż czuć przez literki. Masz szansę być szczęśliwa to wykorzystaj ją:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×