Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość POMOC DORAZNA

Czy jesteś w związku, w którym partner molestuje Cię psychicznie? cz.2

Polecane posty

Gość miska mala
witajcie nekane psychicznie.ja mam ten sam problem mam docs szantarzu i straszenia ze zabierze mi dzieci.jak go przekonac zeby dal mi swiety spokoj

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość miska mala
jt po sakramentalnym; tak;i wiecie co mam dosc .chcialam pomuc wyjezdzajac do pracy za granice, i co sie okazalo jak wrucilam /ze mieszkam z zazdrosnikiem ,ojcem mezem niby .po miesiacu awantur rezygnuje uswiadamiam sobie ze to koniec tego zwiazku.tylko jak mam mu powiedziec zeby sie wyprowadzil z mojego rodzinnego domu.ratujcie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
miska mala - Ty sie nie przejmuj tak tym "zabieraniem dzieci" bo oni zwykle tacy w gebie mocni. A tym bardziej jak widza ze sie boimy (czyli znaczy to ze ich grozby skutkuja). Zastanow sie, znasz go na tyle dobrze zeby wiedziec iz na pewno nie wzialby sobie na leb odpowiedzialnosci za dzieci. Bo to nie tylko - o, sad mnie dzieci przyzna - ale trzeba sie nimi zajac, wychowac, byc na codzien, zaprowadzic do szkoly/przedszkola, oprac, dac jesc itp. A te "bo(c)hatery" to raczej nie nadaja sie do tego... Tutaj bylo wiele dziewczyn ktorym partnerzy grozili odebraniem dzieci itp - i zapytaj ich jak sie to skonczylo... Jakos nie bylo tutaj przypadku zeby taki gosc spelnil grozbe. Miska - musisz wyjsc ze stanu zastraszenia; mieszkasz u rodzicow jak piszesz, czy oni wiedza jaki jest twoj partner, czy mozesz na ich wsparcie liczyc?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
yeez - ja po prostu uznalam ze walkowanie tych tematow to strata czasu. Do innych wnioskow nie dojde a naprawde lepiej zajac sie czyms innym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
oneill- ja to rozumiem. :D jesli zmienisz jednak kieeedys zdanie, bo uznasz ze cos cie jednak w srodku uwiera i przeszkadza...jesli tu bede to mozesz liczyc na moje pytania :D , i bedzie mi milo gdy zechcesz sie tym ze mna podzielic co oczywiscie wiaze sie z kolejnymi pytaniam :D ale pamietaj ... kiedys uzgodnilysmy ze mnie nie musisz odpowiadac- wystarczy ze zrobisz to dla siebie jesli uznasz ze to jest dla ciebie lepsze. czasami warto cos puscic wolno by zyskac dystans ale zycze ci bys doszla kiedys do punktu, w ktorym uznasz ze cokolwiek dotyczy ciebie ... nie jest strata czasu... i ze czasami do ...tych innych wnioskow... dochodzimy w najmniej spodziewanym dla nas momencie, gdy spojrzymy na problem z zupelnie innej perspektywy pozdrawiam cieplo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Yeez - czuje ze na czas biezacy to jest optimum i nie porywam sie z motyka na slonce. Jest mi w miare (na miare czasu i warunkow) dobrze. A ze cos uwiera - uwiera i nie zaprzeczam, nie neguje, tylko wiem ze nie czas na to. Ale dzieki z gory :D 🌻 za oferowana pomoc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Roksana. U mnie było dokładnie to samo. Archiwalnych moich wpisów już nie ma na tamtym topiku, ale było dokładnie tak samo - toksyk bałaganił, okradał mnie i dzieci, sam nie łożył na dom, non stop laski na boku, na pieńku z urzędami, policją. Mnie nie wolno było pytać, kiedy prosiłam o to, co jak dziś widzę - należało mi się jak psu buda - zainteresowanie domem, jego kondycją finansową, słyszałam, że nie ma z czego - no właśnie. Ja to przyjmowałam. No fakt, nie ma z czego, bo nie pracuje. Zakasywałam rękawy i ja szłam i ryłam nosem, potem dom i dzieci a toksyk - koledzy, koleżanki i jak to mawiał prywatne jego życie, do którego mnie nie wolno było się wtrącać. Całe lata nosiłam żal ukryty - bo facet młody, pracę spokojnie mógł znaleźć, ale nie chciał - ale mało kiedy mówiłam o tym głośno, bo się bałam, że stracę takie "pól chłopka". Ty powoli zbieraj wszystko, co pomoże podjąć Ci ostateczną decyzję, bo łatwo nie będzie. To, że bałagani, to , że nie łożyu, to , że jest chamski, to, że krzywdzi dzieci, Ciebie. Przecież nikt normalny nie chce być z chamem i gnębicielem. Oneill - miło Cię widzieć:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
roksanko :) dasz radę :) ja w życiu jeszcze jakies cztery miesiące temu nie wierzylabym gdyby ktoś mi powiedział , że nastąpi taka zmiana bylam na skraju rozpaczy w czarnej dolinie skąd nie widziałam wyjścia a moze widziałam - koniec mój umarło we mnie wtedy wszystko co wartościowe piękne nastąpił strach niepokój paniczny lęk beznadzieja poddanie się nie liczyło się nic poza tym że on mnie odrzucał terroryzował psychicznie , gotowa byłam pasć na kolana i błągać by był ze mną nawet taki :( - teraz widzę bezsens tamtego cierpienia które sama stworzyłam w swojej głowie i chyba wlasnie wtedy osiągnelam swoje dno i odbiłam sie od niego roksanko do 100 procentowego wewnetrznego spokoju jeszcze mi brakuje trochę ale staram się i idę na przód wiecie czego się chyba bałam ?? samotnosci gdyby mnie zostawil gdy to sobie uwiadomilam zrozumialam ze samotna to ja jestem z nim - bardziej samotną już być nie mogę ha czyzby kazdy toksyk był totalnym syfiarzem?? u mnie nakruszone ponalewane porozrzucane okruchy nie sprzatniete , jak robi kanapke zostawia wszyto rozbabrane na wierzchu dlaczego to ja do tej pory po nim sprzatałam?? nie wie nikt obiore chyba wspomnianą wyzej taktyke choć mnie rownież syf doprowadza do białej gorączki - zobaczymy jak będzie :)) Dobrej spokojnej nocy Wam wzystkim :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jesienna Roza
Do tej dziewczyny z dwoma fakultetami i chlopakiem po zawodowce - To jest ogromna przepasc intelektualna, no i charakter, jak widac jest tez do niczego. Ja, bedac po maturze w liceum ogolnoksztalcacym mialam chlopaka po zawodowce - przystojny i z niezlym charakterem, ale po dwoch latach stwierdzilam, ze przyszlosc z nim bylaby mizerna z uwagi na roznice wlasnie w wyksztalceniu. A jesli taki nie dba, nie docenia i poniza na dodatek, to juz jest dzwonek alarmowy, ze nalezy odejsc. Moja mama robila wszystko w domu, wlacznie z malowaniem scian, czyszczeniem parkietu, ojciec mial tylko wymagania, mama byla jak niewolnik. Jak ja pytam, dlaczego sie nie zbuntowala i nie wymagala od niego rownego podzialu pracy w domu, odpowiadala, ze chciala byc najlepsza zona i matka. Ale przeciez to nie polega na poddanstwie jednej osoby drugiej! Oni balagania, a my mamy po nich sprzatac????!!! Z jakiej racji?? Kto to takie przepisy ustalil? Mezczyzni??? Wyglada na to, ze niektorzy mezczyzni sie pozenili, zeby miec sluzace i darmowe kochanki. Moj ojciec twierdzil mojej matce, ze mezczyznom wszystko wolno, bo sa mezczyznami, a kobietom nic nie wolno, maja siedziec w domu, harowac, zajmowac sie dziecmi i cieszyc sie jak oni pieniadze do domu przynosza. Moj ojciec mial pelno garniturow, koszul, butow, moja matka nie szla do kosciola, bo mowila, ze nie ma sie w co ubrac. I ona sie zgadzala na taki uklad, a ja to wszystko widzialam. W koncu w wieku 53 lat wyjechala za granice i zostala do dzis, teraz ma 82 lata i mowi, ze miala bardzo smutne zycie. Nie chcialabym abym ja tak smutno doczekala takiego wieku i Wy, moje drogie. Zazdroszcze, jak widze szczesliwe pary. Jak mozna sobie zniszczyc zycie, a to jest tylko jedno!!!!! Dzisiaj jest akurat moja 25. rocznica poznania toksyka, z ktorym aktualnie juz tylko jestem akurat w tym samym domu, ale zupelnie mi na nim nie zalezy, bo zniszczyl wszelkie moje uczucia do niego. Nie chcialabym aby ktokolwiek doczekal takiej rocznicy. Powiedzial mi, ze trzeba to oblac. Na co ja, ze raczej obsikac. Pozdrawiam Was.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rozo - my nie "niszczymy sobie zycia" swiadomie, jestesmy tak zaprogramowane - zreszta caly topik jest o tym wlasnie. Zauwaz ze sa kobiety ktore w zyciu by nie zadaly sie z toksykiem, takie od ktorych toksyk ucieka gdzie pieprz rosnie, albo wogole sie nie zbliza. To sa osoby zdrowe, bez dysfunkcji. Optuje za "naprawianiem siebie" bo jeden zwiazek zakonczysz a wpakujesz sie w nastepny o podobnym charakterze. Tylko dwie niezalezne, zdrowe i samoswiadome osoby potrafia stworzyc dobry zwiazek i isc krok w krok, dzielic zycie, byc partnerami bez zaleznosci jedno od drugiego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
witam wszystkie :) a u mnie jest zupełnie na odwrót :( mąż nie jest bałaganiarzem, dba o rodzine i dzieci, zaprowadza do szkoły i przedszkola, gotuje obiady-głównie w niedziele, żebym ja mogła odpocząć... podając mi przy tym lampke wina, przygotowuje śniadania w wolne dni, cały swój wolny czas spędzałby najchętniej ze mna i dziećmi-najchętniej w lesie lub na jakiejś innej wycieczce lub np na basenie... często robi mi niespodzianki w postaci kwiatka czy kwatów, ulubionych słodyczy, mówiąc przy tym" prosze kochanie to dla ciebie".... człowiek o dwóch obliczach... tak samo jak potrafi mocno kochac tak samo i ranic :( a teraz próbuje pokazac jaki mógłby byc wspaniały gdybym tylko zechciała dac mu jeszcze jedna szansę, nigdy do głowy by mu nie przyszło żeby mnie opuscić, jak to piszą niektóre z Was.. :( wiecie jakie to trudne:( , ale to co teraz dzieje sie w moim domu odbiera mi wszelkie siły... nie wiem juz sama na ile to aktorstwo i gra, a na ile rzeczywista odmiana... :( wciąz czekam na pismo z sądu...pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
oneill - te reklamy ...... az mi slow zabraklo ja bym jednak zamienila w Twojej wypowiedzi " jestesmy zaprogramowane" na : ktos nas takiego podejscia nauczyl jesli mozemy sie uczyc czegos co nam szkodzi mozemy rowniez sie tego oduczyc ....wedlug mnie sposob myslenia i postrzgania ma zasadniczy wplyw na nasze dzialanie pozdrawiam cieplo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość miska malad
mam tak samo.obecny kryzys w malzenstwie to juz 3 w ciagu lat 9 i ostatni.dosc tego balaganu w zyciu.najpierw sam robi problemy typu zdradzilas mni,ja to wiem kontrolowanie karzdego spaceru z dziecmi,czy to oby nie randka,wydzwanianie po znajomych i rodzinie rozgadywanie glupot nierealnych.no i najwarzniejsze to ja go teraz utrzymuje,choc to on pracuje,ale mimo tego w tym momencie to jest najwspanialszy tata i moz na swiecie.bynajmniej dla ludzi z otoczenia,nie dla mnie.nie potrafi zrozumiec ze ja juz niemoge z nim zyc nawet dla dobra dzieci,tylko on tego nie potrafi tego zrozumiec,twierdzi ze tu jest jego miejsce i rodzina.aja juz niewiem co mam robic,zeby sie od niego uwolnic,juz niemam sily....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"ja bym jednak zamienila w Twojej wypowiedzi " jestesmy zaprogramowane" na : ktos nas takiego podejscia nauczyl..." yeez, mnie sie wydaje ze to jeden ch*j

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mmak...🖐️ mam to samo... człlowiek o podwójnej osobowości. CIężko od tego się uwolnić. Jedyne co można by było, ale ciężkie do zorganizowania to zerwać kontakty i nie dopuszczać do siebie... tylko jak są dzieci... 4 Umowy...jesteś piękna w tej swojej wolności własnej, bardzo Cię lubię taką.... i lubię Ciebie czytać. Zdrowia Ci zycze jak najwięcej i... wolności ekonomicznej, każdej z nas tego życzę. Pieniądze szczęścia nie dają, ale daja wolnośc...mozna robić co się chce i gdzie się chce i w ogóle...można żyć jak się chce. oneill... miło, że jesteś...zawsze, a ostatni post...usmiałam się. Yezz, Ulla, ja1972, freewolna, inna_ja, Miaa, Poa, Optym, consekfencja, eutenia, i WSZYStkie Kochane ❤️🌻

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Anna66... ociekająca kobiecością ❤️ Bardzo mi się to stwierdzenie consekfencji podobało, trafne uważam. Co prawda tyczyło słowa pisanego, ale to poprzez słowa mamy wizerunek osob piszących i ja Cię tak własnie widzę. Buziol....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kiriwani
Cześć dziewczyny Tak sobie czasem czytalam ten topik, bo sama bylam w podobnej sytuacji do Was. Na szczescie w styczniu uwolnilam sie od koszmaru. Jednak nie potrafie uwolnic sie od wpomnien. Walcze z tym juz pare miesiecy, ale te okropne wspomnienia wciaz wracaja, moj ex sni mi sie po nocach, wieczorami przypominaja mi ie te najgorsze chwile, zdarza mi sie plakac po nocach. Nie potrafię tego wyrzucic pamięci, chociz tak bardzo bym chciala. Cza mija mi wcale nie jest lżej...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jesienna Roza
Zgadzam sie z Yeez, ze tej zaleznosci nauczylysmy sie, a nie "jestesmy zaprogramowane" i "jestesmy tego nieswiadome". Czesto jestesmy swiadome, a mimo to robimy cos na przekor zdrowemu rozsadkowi. A przeprogramowanie jest trudne, ale napewno nie niemozliwe, jesli tylko ktos naprawde chce cos zmienic w swoim zyciu. Kiriwani - staraj sie nie zyc zlymi wspomnieniami, rob wszystko co sprawia Ci przyjemnosc, a po pewnym czasie o zlych rzeczach moze nie calkiem zapomnisz, ale beda przytlumione wlasnie tymi dobrymi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"miska malad (...).aja juz niewiem co mam robic,zeby sie od niego uwolnic,juz niemam sily....(...) A co do tej pory zrobilas zeby sie uwolnic?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kiriwani... dobrym cwiczeniem sa afirmacje np przed snem codziennie mozesz sobie powtarzac: - jest mi dobrze, bo jestem spokojna - czuję się dobrze, bo jestem wolna - czuję się bezpiecznie, bo mogę o sobie decydować - moje myśli są tylko pozytywne - dzisiaj wybieram radość - dziś wybieram szczęście - dzisiaj wybieram słuszne postępowanie - to ja myślami tworzę sobie świat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aagaa 🖐️ Fajne te twoje afirmacje. 🌻 Piglet Nic nie piszesz. Czy wszystko w porzadku u ciebie? Yeez, Renta, Ja 1972, Anna, Oneil, 4 umowy, Jesienna roza, Zlamane skrzydla, Roksana, Mmak, Niebo, Siodemka, Kasia, Ulla, Poa, Blondynka, Tortilla, Enia, Octavia... 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość atmaskaaa
ja odeszłam od swojego tyrana, jest już ponad rok. Jestem z innym facetem, niekiedy miewam coś trudno to nazwać, że brakuje mi tamtego. Czuje jakbym ciągle czegoś nie miała, nie potrafię sobie z tym poradzić. Nie potrafię obecnemu partnerowi powiedzieć, co mnie trapi z oczywistych względów, takie coś usłyszeć od drugiej osoby nie należy do czegoś miłego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość atmaskaaa
Czuje, że moje życie jest zagmatwane a ja nie potrafię sobie poradzić. Mam kogoś a czuje się samotna, dlaczego tak mam? macie tak też?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Widze, ze mowa o programowaniu, wyuczeniu czy innej tresurze. A ja wlasnie jestem w trakcie przeprogramowanie wielu gleboko wyrytych w mojej podswiadomosci odruchowych zachowan. Zmiany widze u siebie spore. Poradzilam sobie z wieloma lekami... poranne strachy i ucisk zoladka to juz histiria od chyba pol roku. A mialam je odkad pamietam. Tutaj pomaglo mi czyjes zdanie (chyba Yeez) wyczytane na naszym topiku. Teraz postanowilam rozprawic sie z moja nadgorliwa potrzeba wyrywanie sie z pomoca. Pozastanawialam sie nad problemem i wymyslilam, ze pomaganie innym powinnam ograniczyc do minimum. Ja oczywiscie bylam trenowana w pomaganiu od zarania dziejow mych, poczynajac praktycznie od pieluch. I tak sie ciagnelo latami... pomoc rodzinie, pomoc kolezenska, pomoc charytatywna, pomagaj slabszym ... a ty sobie zawsze dasz rade, bo ty masz szczescie. I stalo sie to dla mnie norma. Wyrywanie sie z pomoca. Skutki sa takie, ze juz wiem na pewno, za najlepsza metoda na stracenie przyjaciol to pozyczenie im pieniedzy. Poza tym nadmierne pomaganie ustawia nas na pozycji podswiadomego oczekiwania rewanzu. Jesli osaba, ktorej pomoglam zachowa sie nie fair w stosunku do mnie to boli to znacznie bardziej niz osoba, ktora o pomoc nie prosila. Moj m tez ma te niby szlachetna potrzebe pomagania innym. I Bog wie ile razy wyszedl na naiwniaka. Nasmiewamy sie nawzajem ze swojej naiwnosci i jakby wrecz potrzeby lecenia z pomoca. W koncu oboje podjelismy meska ( i damska ) decyzje... rzucamy pomaganie ... tak jak sie rzuca palenie czy kawe. Nawet nie uwierzycie ile mnie to kosztuje aby przejsc obok np. zebraka i nie dac mu datku. Wiem, ze to moze wygladac jak przesada... ale jak odwyk to odwyk. I im dluzej to praktykuje, to unikania pomaganie komukolwiek, tym wyrazniej widze, ze nadmierna pomoc szkodzi zarowno pomagajacym i pomaganym. Juz od dawna wiem, ze zdrowy egoizm jest wskazany. Ale gdzie jest ta wywazona granica pomiedzy milosierdziem ludzkim a samolubstwem? Moze znajde.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam cieplutko:-) Od tego miejsca zaczęły się zmiany w moim życiu...dlatego teraz wróciłam, by podzielić się z Wami radosną nowiną, bo bardzo wiele zawdzięczam temu miejscu i wszystkim dziewczynom piszącym tu.Trafiłam na topik równo rok temu, i było to dla mnie jak olśnienie!Potem wszystko potoczyło się lawinowo. Codzienna lektura aktualnych wpisów oraz tych z cz. I, zakup polecanych książek, i dojrzewanie do decyzji o odejściu. I odeszłam, do maleńkiego wynajętego mieszkanka,po 20 latach,w styczniu tego roku.Z dziećmi i paroma najpotrzebniejszymi rzeczami.Potem były lepsze i gorsze dni, z przewagą tych spokojnych. Było spotkanie z dziewczynami z topiku(ukłon dla Nieba i wszystkich Czarownic z sabatu;-))Potem dojrzewanie do kolejnej decyzji ....iii? Wczoraj miałam rozprawę rozwodową(pierwszą) i...ostatnią!:-):-) Jestem wolna, spokojna, szczęśliwa i tylko tak już teraz będzie;-)Wszystkie sprawy majątkowo-lokalowe poukładały się tak, że nawet o tym nie marzyłam! Chyba Ktoś na Górze zamykając mi jedne drzwi, pootwierał jednocześnie wszystkie okna, i to z tarasem i widokiem na morze;-) Dziekuję więc jeszcze raz za to miejsce, i wszystkie wypowiedzi, doświadczenia i rady, jakie tu znalazłam. Ściskam serdecznie piszące i czytające, a wątpiącym życzę dużo siły i wiary w lepsze chwile.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wlasnie tak zniszczylam
swoj wieloletni zwiazek,duzo czasu musialo minac bym to zrozumiala,a myslalam,ze to jego wina:(:( Boze jestem emocjanalna sadystka:( ppograzylam nas w psychozie,czy jest kto kto potrafi mi pomoc,psycholog czy psychiatra? Gdzie powinnam szukac pomocy?:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×