Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość kluczowe zagadnienie

manipulacja czyni cuda

Polecane posty

Gość piszesz że
ja też żyję !! ;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość piszesz że
a co do kryzysu - to od początku mówię, że jest pompowany.... ogłosili go ot tak z dnia na dzień -po spadku cen ropy naftowej do wyjściowej, czy tak powstaje kryzys?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kluczowe zagadnienie
oo ciesze sie że temat tak sie rozwinął :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dobrze że się rozwinął :-) wychodzi na to że Stany wszystkim manipulują tzn tzw niewidoczna władza zza kurtyny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kluczowe zagadnienie
teraz sie nie dziwie dlaczego tak atakują kościół, nie idzie im na ręke sprzeciw wobec aborcji, antykoncepcji,in vitro które przynosza ogromne zyski, z tego kotła nie da sie wyrwać, jesteśmy uzależnieni, jesteśmy niewolnikami, musimy zarabiac bo zginiemy, i tak napedzamy te machine, tv robi siano w mózgach młodziezy jak i dorosłych i pomyśleć ze to sie wszystko dzieje na naszych oczach :o Chociaz duzo jest tez ukryte, az strach myslec jaka czeka nas przyszłośc, od wieków człowiek chciał zawładnąc światem, dlaczego nie miałby teraz??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uppupupuppupu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jhmfjkhk
Pamietacie tę katastrofe śmigłowca z najwazniejszymi ludzmi wojska polskiego?Coś sie szykuje, tylko co?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lklfdaDSKfkdgslg
na youtube jest duzo informacji na ten temat, ogolnie chodzo o zniewolenie czlowieka, juz w brazylii ludzie maja czipy powstrzykiwane, tylko ze narazie jeszcze sluza jako karty platnicze, a ma byc ze beda kazdy nasz ruch kontrolowac i to nie sa bajki, w grudniu organizacja world trade centre kontrolujaca zywnosc calego swiata dopuszcza 7 zakazanych dotad trucizn do spozywki, za wode trzeba bedzie slono placic, kto nie bedzie mial kasy umrze, oni kontroluja wszystko, to bylo planowane dawno temu, unia europejska to jedna wielka sciema, tak samo jak unia ameryki poln. i pozostale, wszystkie panstwa beda podporzadkowane jak wojewodztwa jednej organizacji, nowy porzadek swiata juz blisko, jest to org. NwO i naprawde to nie sa zarty http://www.youtube.com/watch?v=BcX2UlJ1yR4&NR=1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hot topic
up

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to sa zli ludzie
zastanawialem sie jak mozna byc tak zlym, zeby chciec zeby tyle ludzi umarlo, ale jaednak mozna, swiadczy o tym chociazby wtc, to wszystko jest tak straszne az sie wierzyc nie chce, jak moze byc za duzo ludzi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czy to sa zydzi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to sa zydzi
i oni sa podobno najbardziej bezwzgledna masa jaka zyje na ziemi, pozatym nie wierza w boga, jedyne w co wierza to pieniadze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość manipulacja na całego
"ja oglądałam filmy o spisku dotyczącego WTC i manipulacja społeczeństwem poprzez wmawianie wspólnego wroga "terror" narazie zastanawiam się co chcą osiągnąć poprzez wprowadzenie kryzysu i zubożenie społeczeństwa" chcą zastraszyć ludzi, żeby nimi manipulować. Obejrzyjcie serię filmików na youtube: wezwanie do przebudzenia (16szt ale warto). Nie musi to być prawda, jednak daje do myślenia. Z dnia na dzień, obserwując co się dzieje wokoło, stwierdzam, że coś w tym może być. Choćby ostatnio pojawiło się info o tym że kontrole skarbowe będą prześwietlać tych co m.in. robią spore zakupy i mają lokaty w bankach. Jest tyle źródeł informacji dla służb skarbowych o których nawet nie mamy pojęcia. A niedługo zaczipują nas i będą mieli wgląd w każdy najdrobniejszy szczegół naszego życia... najgorsze że na naszą prośbę, bo sami będziemy o to wołać, dla naszego dobra (oczywiście zmanipulują nas, już to robią).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bo zydzi wszystkiemu winni

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ferfg
jesli chodzi o ten kryzys to przeciez traca na tym tez i wielkie koncerny, teraz słyszałam o kłowpotach AIG czy cos w tym stylu, przeciez jesli ludzie zubozeja to nie beda kupować a jesli nie beda kupować to upadnie przemysł i te wielkie swiatowe korporacje, jaki to ma sens?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość na upadkach firm
niektorzy moga wytargac ogromna kase

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nic nie ginie
jezeli spoleczenstwo zubozeje to ktos musi sie niezle wzbogacic, bo kasa sie nie rozplynela

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kluczowe zagadnienie
Bakterie i wirusy tak jak wszystkie zwierzęta rozwijają się tylko w sprzyjających sobie środowiskach. We krwi normalnie masz większość tych wirusów i bakterii, które są uważane ze przyczyny chorób. Natomiast wielokrotnie będąc chory na grypę jakbyś przeprowadził badania nie miałbyś tego wirusa. Bakterie i wirusy pomagają oczyszczać organizm z toksyn. Żywią się strutymi komórkami rozkładając je na czynniki pierwsze. Gdy organizm jest cały struty choroba ma za zadanie usunąć toksyny (toksemia sprawdź sobie to). Bakterie wtedy się rozwijają w miejscach gdzie te toksyny trafiają, aby je usunąć. Np przez układ oddechowy. Dlaczego więc szczepionki spowodowały większą śmiertelność w niektórych przypadkach? Ponieważ osoby szczepione wtedy (patrz XIX wiek) nie żyli jeszcze w zbyt czystych środowiskach i wprowadzenie wirusa spowodowało jego rozwój. Oprócz wirusa były wstrzykiwane dodatkowo różne toksyny. Np szczepionki na ospę powstają z ropy wyciąganej z pojawiających się na skórze chrost. Tam też oprócz tych wirusów znajdują się owe toksyny. http://prawda2.info/viewtopic.php?t=1519&postdays=0&postorder=asc&start=25 zobaczcie tą stronkę, az nie chce sie wierzyć jak jesteśmy oszukiwani...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość poszukiwacz prawdy
Dążyliśmy do wspólnoty państw, narodów, kultur i wyższych idei. Zaczęliśmy od zjednoczenia sił obronnych w NATO, a następnie od powiązania gospodarek, polityki, zniesienia przeszkód dla przepływu ludzi, dóbr i kapitałów. Marzyliśmy o stworzeniu Europy wielkiego ducha, kultury, miłości społecznej, sprawiedliwości, pomocy wzajemnej oraz o pokonaniu nienawiści, egoizmów narodowych i wojen i o wielkim otwarciu na siebie nawzajem. I to wszystko w obliczu Boga i wysokiej moralności ogólnoludzkiej. Antyidee Są pewne osiągnięcia w dziedzinie materialnej i administracyjnej, ale w dziedzinie kultury duchowej spotkała nas raczej klęska i głębokie rozczarowanie. Przyszło i do nas coś, co pani Marguerite A. Peeters ("The Globalization of the Western Cultural Revolution", London 2007, "Nowa etyka w dobie globalizacji wyzwaniem Kościoła", Warszawa 2009, Wydawnictwo Sióstr Loretanek) i prof. Maciej Giertych nazwali "zachodnią rewolucją kulturalną" przypominającą w pewnym sensie chińską rewolucję kulturalną, która miała zburzyć do końca wszelką rozumną tradycję (zob. M. Giertych, "Opoka", nr 69, 2009 r., s. 3-8). Owa rewolucja kulturalna zaczęła się już od połowy ubiegłego wieku, od niszczenia małżeństwa i rodziny stanowiących świętość dla wierzących chrześcijan. Tradycyjna rodzina, od wielu tysięcy lat, przechodzi w przypadkowe i mało ważne spotkanie ludzi goniących tylko za przyjemnością i interesem. Zarzuca się pojęcie związku małżeńskiego, nie tylko kościelnego, ale często i cywilnego, a przyjmuje się związek partnerski bez zobowiązań, bez zachowania wierności i moralności, i coraz częściej tymczasowy. W ogóle w miejsce wartości humanistycznych i duchowych przychodzą wartości jedynie materialne, niższe, pozbawione ambicji doskonałościowych. Upada zatem autorytet rodziców, którzy raczej tracą prawa do świata dzieci, a na czoło wysuwają się prawa dzieci, wyższe niż prawa rodziców do swych dzieci. Wynika to z wyraźnej opozycji do Dekalogu. Miejsce Przykazań Bożych i praw natury zajmuje dowolność postępowania i zachowań. Na przykład feministki prawie powszechnie mówią, że one same decydują, co jest moralnie dobre, a co złe, nie społeczność, nie religia, nawet nie Pan Bóg. Dopełnianie się kobiety i mężczyzny w życiu i w małżeństwie zastępowane jest próbą maskulinizacji partnerki i to z akcentem buntu i agresji przeciwko partnerowi, choćby on był jak najlepszy. W ślad za destrukcją i upadkiem małżeństwa - głównie z braku dobrego wychowania, samodyscypliny i silnego charakteru - następuje coraz częściej rozbicie, nieustanne konflikty, zacięta walka o prymat władzy, rozpusta, ucieczka dzieci z domu, niechęć lub też pogarda wobec rodziców, pokusa niszczenia ludzi starych w rodzinie i lodowata obcość domu. Dzieci coraz częściej mają głębokie zaburzenia emocjonalne: narodzone in vitro, niemające znanej genealogii, niepewne ojca, a nieraz i matki, innych rodziców biologicznych. Żeby się przed tym bronić, zdarza się w kulturze euroatlantyckiej, że unika się - lub zakazuje - terminów: "ojciec", "matka". Nie mogą się rozwinąć osobowościowo dzieci żyjące z jednym rodzicem lub nie ze swoim rodzicem w sposób ukrywany i dzieci adoptowane przez związki homoseksualne. Mnożą się ucieczki z domów, nie tylko dzieci, samobójstwa dzieci, przestępstwa młodocianych, nawet zabójstwa bez wyrzutów sumienia, dla zdobycia silnych wrażeń lub dla zabawy, pojawiają się poczucie pełnej samotności, depresje, ucieczka w narkotyki, alkohol, seks, nieludzkie sekty, już nie mówiąc o utracie wiary w Boga. Bardzo często dzieci i młodzież z rodzin rozbitych i patologicznych dokonują ciężkich zbrodni (M. Giertych, "Opoka", s. 3-4). Już i w Polsce co piąte dziecko rodzi się poza małżeństwem, nie tylko kościelnym, ale i cywilnym. W Anglii i Francji niemal połowa małżeństw, także cywilnych, rozpada się już po kilku latach. U nas też już prawie połowa par żyje ze sobą po małżeńsku bez ślubu, "na próbę". W Anglii, gdzie propaguje się nachalnie i urzędowo środki antykoncepcyjne dla młodzieży, rocznie ok. 30 tys. nieletnich dziewczynek ma dzieci lub dokonuje aborcji. U nas podobno rocznie ok. 10 tys. nieletnich ma dzieci. Ludzie bogaci i różne gwiazdy zawierają nowe małżeństwa niekiedy co kilka lat. Rozwija się na dużą skalę handel dziećmi, których rodzice nie chcą, porywanie, a także i zabijanie dla zdobycia organów na przeszczepy. W Afryce zaś i w niektórych krajach Małej Azji robi się z dzieci całe oddziały okrutnych wojowników, bo są bardziej odważne i bezwzględne niż starsi. Nowa "religia" i "etyka" Niepostrzeżenie dla słabych głów niektórych współczesnych inżynierów nowej Europy bez Boga Bogiem staje się technika, rzekomo najbardziej istotna dla człowieka, łaskawa i wszechmocna, no i pozwalająca zapomnieć o nieuchronnej śmierci. Bóg religii staje się niepotrzebny ani do równowagi ducha, ani do szczęścia, ani dla pomyślnego losu, ani do zbawienia i sensu życia. Zbawia jedynie technika: extra technen nulla salus - poza techniką nie ma żadnego innego zbawienia. Niektórzy nawet wierzą, że technika może przedłużyć życie człowiekowi o setki lat. W ramach życia technicznego coraz częściej człowiek "nowoczesny" wierzy w pieniądz. Tutaj rolę kapłanów pełnią "herosi" finansjery światowej. Toteż w sytuacji kryzysu gospodarczego ratuje się przede wszystkim banki, bo one mają stanowić krwioobieg organizmu ludzkości. Bez pomyślności bankowej ginie świat, upada gospodarka globalna oraz gospodarki państwowe i narodowe. Ratuje się banki miliardami i bilionami dolarów ściąganymi od niezamożnych ludzi. Czyni się to, mimo że banki upadły z powodu chciwości bankierów i ich niekontrolowanej swobody (Benedykt XVI). Z tych też powodów i nasi, zakochani w pani Brukseli, tak nalegają, byśmy jak najszybciej przyjęli euro i oddali się w macierzyńską niewolę gospodarczą tamtym bankom. Świecki raj techniki i pieniądza może być osiągnięty tylko przez rewolucję obyczajową i kulturalną. Na miejsce "starej" etyki musi powstać nowa. Ma być ona zbudowana na nieograniczonej wolności człowieka, na dowolnym kształtowaniu ludzkości jak plasteliny, na sterowaniu reprodukcją ludzkości, łącznie z prewencją i zabijaniem, na prymacie dobrobytu materialnego, na użyteczności działań, na przyjemności, ideologii i na fantastyce architektów nowego świata. No i kluczem do układania sobie życia i dobrych stosunków z innymi ma być kłamstwo, spryt i chytrość, jak w niektórych cywilizacjach azjatyckich, przewrotność tej nowej etyki zakrywa się demagogicznymi hasłami, jak: globalizm z ludzką twarzą, zrównoważony rozwój, równy dostęp, zdrowie reprodukcyjne, społeczna odpowiedzialność, wielokulturowość, solidarność itp. Natomiast unika się takich konkretnych słów, jak: prawda, dobro, piękno, miłosierdzie, miłość duchowa, rodzina, ojciec, matka, mąż, żona, sumienie, skromność, pokora, zło, grzech, nie mówiąc już o terminologii religijnej. Tę nową etykę i mętny nowy język wprowadzają głównie różne ośrodki i organizacje międzynarodowe pozarządowe, jak ONZ, Międzynarodowa Federacja Planowania Rodzicielstwa, świeckie organizacje charytatywne, także niektóre ideologie polityczne, lewicowe i liberalistyczne. Mają one swoich apostołów i kaznodziei w postaci różnych ekspertów, agitatorów, lobbystów, pionierów, filozofów, politologów, dziennikarzy i tzw. autorytety społeczne (zob. M. Giertych, "Opoka", s. 4-5; B. Fedyszak-Radziejowska, "Nasz Dziennik", 25-26.04. 2009). Rewolucja seksualna Największym źródłem degeneracji moralnej jest panseksualizm. Mit wolnej miłości erotycznej rozbija życie małżeńskie i rodzinne i zamiast radości rzekomo niezagrożonej przynosi nieokiełznany seksualizm, nowe choroby jak AIDS, pustkę wewnętrzną, szeroką prostytucję, deformację sztuki i literatury, zezwierzęcenie ogólnych obyczajów. Dopuszcza się przy tym wszelkie perwersje seksualne jako etyczne, choć są głęboko nieetyczne i niszczące osobowość. "Ta rewolucja erotyczna - pisze prof. Maciej Giertych - doprowadziła do dekonstrukcji rzeczywistości, kultury, cywilizacji, tradycji, autorytetu, rządów prawa, obrazu ojca i matki, moralności, religii, prawdy, dobra i zła, racjonalności, wiedzy obiektywnej, osobowości, świadomości nieśmiertelności, miłości bliźniego, przyjaźni, czułości. Hasłem przewodnim stała się wolność od wszelkich norm: moralnych (prawa Boże, prawa natury), religijnych (dogmaty, autorytet Kościoła), kulturowych (tradycja), społecznych (wszelkie tabu), politycznych (troska o suwerenność), nawet semantycznych (jasne definicje)" ("Opoka", s. 4). Wolne, rozpasane życie seksualne rozbija ostatecznie cały kodeks etyczny i społeczny, zaślepia rozum, niszczy poczucie prawdziwej godności, osłabia wiarę w Boga i zaciera bodajże wszystkie wyższe wartości, pojęcia i idee. Przewrócenie świata dotychczasowego U podstaw dzisiejszej naszej sytuacji duchowej jest nie tyle postęp i nauka, co raczej nowa ideologia redukcyjna sprowadzająca wszystko do jednej idei czy tezy, choć to się dzieje w określonych warunkach społeczno-gospodarczych. Oświecenie w XVIII wieku ogłosiło wyłącznie zimny rozum jako hasło życia i kultury. Romantyzm zaraz odwrócił to i głosił, że najważniejsze w życiu jest żywe i silne uczucie ludzkie. Pozytywizm z kolei postawił na trzymanie się prostych sprawdzalnych faktów. A dzisiejsza umysłowość stawia na irracjonalny żywioł, przyjemność i zysk. To wszystko niezadługo się znów odmieni, ale ta fala zbierze jeszcze dużo ofiar, i to głównie spośród inteligencji, która szczególnie żywi się "świeżymi" ideami. Na fali liberalizmu ożywił się znacznie i rozwinął skrajny feminizm, który też chce przewrócić dotychczasowy świat: życie społeczne, politykę, prawo, język, wartości, etykę, religię. Feministki chcą nie tylko wolności i nadrzędnej władzy, ale także w ogóle chcą się przemienić w mężczyzn - i to we wszystkich dziedzinach - nie bacząc na różnice w uwarunkowaniach somatycznych, biologicznych i psychologicznych. Coraz częściej podejmują niektóre role aż ponad ich siły, jakby z zazdrości do mężczyzn, i niszczą ideał kobiety. Już nie tylko przysłowiowo jeżdżą na traktorach, fedrują węgiel, ale także uprawiają ciężkie, brutalne sporty, jak boks, uczestniczą w gangach zbrojnych, biorą udział w bitwach z bronią w ręku, a niekiedy są nawet terrorystkami-samobójczyniami. W każdym razie odrzucają klasyczny ideał kobiecości: szlachetną miłość, piękno, łagodność, dobroć, subtelność, opiekuńczość, ofiarność, idealizm, misyjność, a forsują brutalność, przemoc, pogardę innych, złośliwość, przewrotność i podstępność, czego wzory czerpią, na swoją szkodę, z antyfeministycznych, przeważnie hollywoodzkich filmów amerykańskich. Skrajne feministki akceptują w całej rozciągłości - już także i u nas - homoseksualizm damski, biseksualizm, transwestytyzm i perwersje seksualne. Ale najgorsze, że to wszystko w atmosferze buntu przeciwko Kościołowi katolickiemu, bo tylko on jeden stanowi realną przeszkodę do opanowania kultury euroatlantyckiej przez różnego rodzaju degeneracje. Zresztą nawet feministki pozostające w Kościele chciałyby niekiedy przewrócić całą tradycję i zdobyć nad nim pełną władzę. Skrajny feminizm współgra dobrze z całą atmosferą nowego świata. "Prawa rodziny" są powoli redukowane tylko do "praw kobiet". Planowanie rodziny jest zastępowane już "zdrowiem reprodukcyjnym", co oznacza przede wszystkim środki antykoncepcyjne czy poronne oraz aborcję, jakby człowiek był równy zwierzęciu. W tym jest dużo też przewrotności i głupoty. Na przykład u nas Irena Cieślińska, zalecając środki antykoncepcyjne, pisała: "Środki, które wymyślono, by zapobiegać niechcianej ciąży, są dziś czymś więcej - chronią zdrowie i pielęgnują urodę kobiet" ("Gazeta Wyborcza", 26.09.2008 r.). I tak "prawa kobiety" wiąże się ściśle z "prawem" do zapobiegania narodzinom i do aborcji, do edukacji seksualnej dzieci i młodzieży, do wolnej miłości, do pornografii i do powszechnej prostytucji. To jest już popierane przez różne instytucje i rządy UE. Na przykład 14 stycznia 2009 r. Parlament Europejski przyjął rezolucję wzywającą wszystkie kraje UE do zalegalizowania aborcji "na życzenie" kobiety oraz do wprowadzenia eutanazji i związków homoseksualnych. Europa i Ameryka wszystko to narzucają od dłuższego już czasu krajom Trzeciego Świata. Na przykład Protokół Praw Kobiety Afrykańskiej zawiera wszystkie owe liberalistyczne "wolności". Przy tym pomoc materialna i medyczna Europy i Ameryki jest uzależniona od przyjęcia owych "demokratycznych wolności". Toteż kiedy Ojciec Święty Benedykt XVI zakwestionował ową truciznę w pomocy, został zaatakowany przez liczne rządy europejskie, także parlament Belgii, która duchowo bardzo podupadła, wystosował ostre potępienie Papieża. Belgia bowiem również zarabia miliardy na produkcji środków antykoncepcyjnych i leków przeciwko AIDS, wysyłanych do Afryki. Jest znamienne, że szczególnie partie lewicowe i liberalne dbają o ubogich w ten sposób, że ubogim krajom każą zalegalizować aborcję i w ten sposób pomóc ubogim, że będzie ich mniej. Co do lewicy i Francji to trzeba pamiętać, że krwawi i ludobójczy przywódcy Khmerów w Kambodży byli wyedukowani przez francuską lewicę i studia na Sorbonie. Poza tym też niektóre organizacje pseudocharytatywne zastrzegają z góry, że nie dadzą pomocy materialnej i medycznej, jeśli dany kraj nie zalegalizuje aborcji i innych środków zmniejszania populacji. Tego ducha wspiera również Karta Praw Podstawowych, którą tak ochoczo chcą przyjąć w całości i bez zastrzeżeń PO i SLD. Jest potężny nacisk na cały Kościół katolicki, by te poglądy poparł "wśród ludu". Jednocześnie bardzo się wyolbrzymia przypadki homoseksualizmu i pedofilii wśród duchownych, szantażując tym cały Kościół, żeby go zmusić do wyrzeczenia się - jak mówią - faryzeizmu i do uznania owych praktyk za nieuniknione, legalne i etyczne. Jest charakterystyczne jednak, że aborcja płynie głównie z ideologii ateistycznej, która obronę życia uważa za religijny pogląd katolicki, a nie za rzecz zdrowego i powszechnego rozumu. Świętej pamięci o. Mieczysław A. Krąpiec mówił, że za rządów ateistycznych w Polsce po wojnie dokonano ok. 20 mln aborcji. Straszne, że i poza czasami wojen światowych szatan tak masowo zabija człowieka rękami człowieka. Budzi zgrozę fakt, że zwolennicy aborcji tego zła nie widzą. Jak to wytłumaczyć? Walka o prawa człowieka Cała perfidia leży w tym, że zwolennicy wszystkich owych niemoralności chcą je wprowadzić do kodeksów prawnych jako prawa. I tak cała walka o "prawa człowieka" jest dziś skażona moralnie. Jest ona w tych punktach akurat odwróceniem nauki Kościoła katolickiego i Jana Pawła II. Nie można pojąć, że do słusznych praw: do wolności, do edukacji, do równości, do udziału w życiu publicznym, do wolności sumienia i słowa itd., doczepia się na tym samym niejako poziomie: prawo do swojego ciała, łącznie z samobójstwem, prawo do seksu bez żadnych ograniczeń, prawo do aborcji i eutanazji, prawo dostępu do środków antykoncepcyjnych, do edukacji seksualnej dzieci i młodzieży w formie zdegenerowanej, do niesłuchania rodziców w sprawach seksu i ciąży, do pornografii, do zapłodnienia in vitro, do zabijania chorych dzieci w łonie matki, do wolnej orientacji seksualnej, prawo do wolności od ograniczeń religijnych i etycznych. "Prawo wyboru" zaś ma dać wolność uciskanym, czyli kobietom, homoseksualistom, nieletnim, mniejszościom etnicznym, niepełnosprawnym, chorym umysłowo, chorym na AIDS i innym. Jest to w ogóle słuszne, tylko że rewolucja kulturalna chce im przyznać prawo dyktatu, żeby zdezorganizować życie zbiorowe. Na przykład jeden ekolog może wstrzymać odbudowę całego kraju mającego oryginalną florę i faunę. A tego już nie można nazwać prawem. Całkowicie wypaczone zostało tzw. prawo równości, które ma znieść wszelkie autorytety i wszystkich zrównać: dzieci i rodziców, uczniów i nauczycieli, pracowników i pracodawców, poddanych i przełożonych (M. Giertych, "Opoka", s. 6). Dzisiaj atakowany jest szczególnie autorytet przełożonego, zarówno świeckiego, jak i kościelnego. Wspaniałą naukę biblijną, że przełożony ma służyć, przewraca się w ten sposób, że poddany ma panować. Takie pojęcie jak "posłuszeństwo" całkowicie wypadło ze współczesnego języka. Mamy za złe obecnym czynnikom rządowym, że wszystkie owe pseudoprawa narzucane przez różne samozwańcze ośrodki i organizacje zaczyna powoli, ale coraz wyraźniej, traktować jako oficjalne prawa UE i włącza je do owych 80 procent ustaw i uchwał, które Unia narzuca państwom członkowskim, choć traktat lizboński jeszcze nie obowiązuje. Jeśli tak będzie, to niezadługo w Sejmie i w Senacie wystarczą tylko prezydia, sekretarki i woźni, a wszelkie ustawy i uchwały będą brane z Unii i interpretowane przez samorządy terytorialne. Po pełnej ratyfikacji owego traktatu, gdy Polska czegoś nie posłucha, to najpierw będzie oskarżona o "antysemityzm", jak w przypadku krytyki komunistów sowieckich, a następnie będzie niszczona przez media służące zagranicy, karana finansowo, co się już dzieje w przypadku zamknięcia stoczni, a wreszcie eliminowana z salonów europejskich, co się już zaczęło w fakcie dyskryminacji Polaków na wyższe urzędy w UE. Najgorsze, że i w Polsce za słabo przeciwstawiamy się owym błędom i niemoralnościom. Chcielibyśmy tego od dobrych dziennikarzy, polityków, intelektualistów, naukowców. Ale nie wszyscy to rozumieją. Może nawet olbrzymia większość jest jakoś zaczadzonych rzekomą "nowoczesnością". Nie widzą w owej ideologii niczego złego i tak uczą społeczeństwo. I znajdują niemały posłuch u ludzi zdezorientowanych intelektualnie. Ktoś powie, że przedstawiony tu obraz rewolucji kulturalnej jest przesadzony i zbyt pesymistyczny. Rzeczywiście, na Zachodzie występuje już coraz bardziej pewne przebudzenie i poza tym obłęd ten nie obejmuje całego społeczeństwa, zwłaszcza niższych warstw społecznych. Jednak choroba musi być trzeźwo i bystro rozpoznana, aby mogła być leczona. I to zanim z kręgów inteligencji przejdzie do dolnych warstw społecznych (M.A. Peeters). U nas owa rewolucja kulturalna staje się coraz bardziej pociągająca, zwłaszcza w kręgach lewackich, liberalnych i niewrażliwych na wyższe wartości i idee. Marksizm nas zniszczył bardziej, niż się to wydaje. Toteż szlachetni i mądrzy ludzie pytają coraz bardziej natarczywie, jak się ustrzec owych głębokich patologii, tym bardziej że gdyby się one ewentualnie jeszcze bardziej rozwinęły, to może dojść do wielkich zaburzeń w świecie, a może nawet, nie daj, Boże, do nowej wojny światowej (O. Baehr). Trzeba odpowiedzieć jedno: naszemu głoszeniu prawdy o Bogu i człowieku i naszemu życiu tą podstawową prawdą musi w pewnym momencie towarzyszyć odebranie mediów tym szalonym ludziom, którzy w ten sposób służą diabłu, a nie człowiekowi ani światu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość poszukiwacz prawdy
jakby z zazdrości do mężczyzn, i niszczą ideał kobiety. Już nie tylko przysłowiowo jeżdżą na traktorach, fedrują węgiel, ale także uprawiają ciężkie, brutalne sporty, jak boks, uczestniczą w gangach zbrojnych, biorą udział w bitwach z bronią w ręku, a niekiedy są nawet terrorystkami-samobójczyniami. W każdym razie odrzucają klasyczny ideał kobiecości: szlachetną miłość, piękno, łagodność, dobroć, subtelność, opiekuńczość, ofiarność, idealizm, misyjność, a forsują brutalność, przemoc, pogardę innych, złośliwość, przewrotność i podstępność, czego wzory czerpią, na swoją szkodę, z antyfeministycznych, przeważnie hollywoodzkich filmów amerykańskich. Skrajne feministki akceptują w całej rozciągłości - już także i u nas - homoseksualizm damski, biseksualizm, transwestytyzm i perwersje seksualne. Ale najgorsze, że to wszystko w atmosferze buntu przeciwko Kościołowi katolickiemu, bo tylko on jeden stanowi realną przeszkodę do opanowania kultury euroatlantyckiej przez różnego rodzaju degeneracje. Zresztą nawet feministki pozostające w Kościele chciałyby niekiedy przewrócić całą tradycję i zdobyć nad nim pełną władzę. Skrajny feminizm współgra dobrze z całą atmosferą nowego świata. "Prawa rodziny" są powoli redukowane tylko do "praw kobiet". Planowanie rodziny jest zastępowane już "zdrowiem reprodukcyjnym", co oznacza przede wszystkim środki antykoncepcyjne czy poronne oraz aborcję, jakby człowiek był równy zwierzęciu. W tym jest dużo też przewrotności i głupoty. Na przykład u nas Irena Cieślińska, zalecając środki antykoncepcyjne, pisała: "Środki, które wymyślono, by zapobiegać niechcianej ciąży, są dziś czymś więcej - chronią zdrowie i pielęgnują urodę kobiet" ("Gazeta Wyborcza", 26.09.2008 r.). I tak "prawa kobiety" wiąże się ściśle z "prawem" do zapobiegania narodzinom i do aborcji, do edukacji seksualnej dzieci i młodzieży, do wolnej miłości, do pornografii i do powszechnej prostytucji. To jest już popierane przez różne instytucje i rządy UE. Na przykład 14 stycznia 2009 r. Parlament Europejski przyjął rezolucję wzywającą wszystkie kraje UE do zalegalizowania aborcji "na życzenie" kobiety oraz do wprowadzenia eutanazji i związków homoseksualnych. Europa i Ameryka wszystko to narzucają od dłuższego już czasu krajom Trzeciego Świata. Na przykład Protokół Praw Kobiety Afrykańskiej zawiera wszystkie owe liberalistyczne "wolności". Przy tym pomoc materialna i medyczna Europy i Ameryki jest uzależniona od przyjęcia owych "demokratycznych wolności". Toteż kiedy Ojciec Święty Benedykt XVI zakwestionował ową truciznę w pomocy, został zaatakowany przez liczne rządy europejskie, także parlament Belgii, która duchowo bardzo podupadła, wystosował ostre potępienie Papieża. Belgia bowiem również zarabia miliardy na produkcji środków antykoncepcyjnych i leków przeciwko AIDS, wysyłanych do Afryki. Jest znamienne, że szczególnie partie lewicowe i liberalne dbają o ubogich w ten sposób, że ubogim krajom każą zalegalizować aborcję i w ten sposób pomóc ubogim, że będzie ich mniej. Co do lewicy i Francji to trzeba pamiętać, że krwawi i ludobójczy przywódcy Khmerów w Kambodży byli wyedukowani przez francuską lewicę i studia na Sorbonie. Poza tym też niektóre organizacje pseudocharytatywne zastrzegają z góry, że nie dadzą pomocy materialnej i medycznej, jeśli dany kraj nie zalegalizuje aborcji i innych środków zmniejszania populacji. Tego ducha wspiera również Karta Praw Podstawowych, którą tak ochoczo chcą przyjąć w całości i bez zastrzeżeń PO i SLD. Jest potężny nacisk na cały Kościół katolicki, by te poglądy poparł "wśród ludu". Jednocześnie bardzo się wyolbrzymia przypadki homoseksualizmu i pedofilii wśród duchownych, szantażując tym cały Kościół, żeby go zmusić do wyrzeczenia się - jak mówią - faryzeizmu i do uznania owych praktyk za nieuniknione, legalne i etyczne. Jest charakterystyczne jednak, że aborcja płynie głównie z ideologii ateistycznej, która obronę życia uważa za religijny pogląd katolicki, a nie za rzecz zdrowego i powszechnego rozumu. Świętej pamięci o. Mieczysław A. Krąpiec mówił, że za rządów ateistycznych w Polsce po wojnie dokonano ok. 20 mln aborcji. Straszne, że i poza czasami wojen światowych szatan tak masowo zabija człowieka rękami człowieka. Budzi zgrozę fakt, że zwolennicy aborcji tego zła nie widzą. Jak to wytłumaczyć? Walka o prawa człowieka Cała perfidia leży w tym, że zwolennicy wszystkich owych niemoralności chcą je wprowadzić do kodeksów prawnych jako prawa. I tak cała walka o "prawa człowieka" jest dziś skażona moralnie. Jest ona w tych punktach akurat odwróceniem nauki Kościoła katolickiego i Jana Pawła II. Nie można pojąć, że do słusznych praw: do wolności, do edukacji, do równości, do udziału w życiu publicznym, do wolności sumienia i słowa itd., doczepia się na tym samym niejako poziomie: prawo do swojego ciała, łącznie z samobójstwem, prawo do seksu bez żadnych ograniczeń, prawo do aborcji i eutanazji, prawo dostępu do środków antykoncepcyjnych, do edukacji seksualnej dzieci i młodzieży w formie zdegenerowanej, do niesłuchania rodziców w sprawach seksu i ciąży, do pornografii, do zapłodnienia in vitro, do zabijania chorych dzieci w łonie matki, do wolnej orientacji seksualnej, prawo do wolności od ograniczeń religijnych i etycznych. "Prawo wyboru" zaś ma dać wolność uciskanym, czyli kobietom, homoseksualistom, nieletnim, mniejszościom etnicznym, niepełnosprawnym, chorym umysłowo, chorym na AIDS i innym. Jest to w ogóle słuszne, tylko że rewolucja kulturalna chce im przyznać prawo dyktatu, żeby zdezorganizować życie zbiorowe. Na przykład jeden ekolog może wstrzymać odbudowę całego kraju mającego oryginalną florę i faunę. A tego już nie można nazwać prawem. Całkowicie wypaczone zostało tzw. prawo równości, które ma znieść wszelkie autorytety i wszystkich zrównać: dzieci i rodziców, uczniów i nauczycieli, pracowników i pracodawców, poddanych i przełożonych (M. Giertych, "Opoka", s. 6). Dzisiaj atakowany jest szczególnie autorytet przełożonego, zarówno świeckiego, jak i kościelnego. Wspaniałą naukę biblijną, że przełożony ma służyć, przewraca się w ten sposób, że poddany ma panować. Takie pojęcie jak "posłuszeństwo" całkowicie wypadło ze współczesnego języka. Mamy za złe obecnym czynnikom rządowym, że wszystkie owe pseudoprawa narzucane przez różne samozwańcze ośrodki i organizacje zaczyna powoli, ale coraz wyraźniej, traktować jako oficjalne prawa UE i włącza je do owych 80 procent ustaw i uchwał, które Unia narzuca państwom członkowskim, choć traktat lizboński jeszcze nie obowiązuje. Jeśli tak będzie, to niezadługo w Sejmie i w Senacie wystarczą tylko prezydia, sekretarki i woźni, a wszelkie ustawy i uchwały będą brane z Unii i interpretowane przez samorządy terytorialne. Po pełnej ratyfikacji owego traktatu, gdy Polska czegoś nie posłucha, to najpierw będzie oskarżona o "antysemityzm", jak w przypadku krytyki komunistów sowieckich, a następnie będzie niszczona przez media służące zagranicy, karana finansowo, co się już dzieje w przypadku zamknięcia stoczni, a wreszcie eliminowana z salonów europejskich, co się już zaczęło w fakcie dyskryminacji Polaków na wyższe urzędy w UE. Najgorsze, że i w Polsce za słabo przeciwstawiamy się owym błędom i niemoralnościom. Chcielibyśmy tego od dobrych dziennikarzy, polityków, intelektualistów, naukowców. Ale nie wszyscy to rozumieją. Może nawet olbrzymia większość jest jakoś zaczadzonych rzekomą "nowoczesnością". Nie widzą w owej ideologii niczego złego i tak uczą społeczeństwo. I znajdują niemały posłuch u ludzi zdezorientowanych intelektualnie. Ktoś powie, że przedstawiony tu obraz rewolucji kulturalnej jest przesadzony i zbyt pesymistyczny. Rzeczywiście, na Zachodzie występuje już coraz bardziej pewne przebudzenie i poza tym obłęd ten nie obejmuje całego społeczeństwa, zwłaszcza niższych warstw społecznych. Jednak choroba musi być trzeźwo i bystro rozpoznana, aby mogła być leczona. I to zanim z kręgów inteligencji przejdzie do dolnych warstw społecznych (M.A. Peeters). U nas owa rewolucja kulturalna staje się coraz bardziej pociągająca, zwłaszcza w kręgach lewackich, liberalnych i niewrażliwych na wyższe wartości i idee. Marksizm nas zniszczył bardziej, niż się to wydaje. Toteż szlachetni i mądrzy ludzie pytają coraz bardziej natarczywie, jak się ustrzec owych głębokich patologii, tym bardziej że gdyby się one ewentualnie jeszcze bardziej rozwinęły, to może dojść do wielkich zaburzeń w świecie, a może nawet, nie daj, Boże, do nowej wojny światowej (O. Baehr). Trzeba odpowiedzieć jedno: naszemu głoszeniu prawdy o Bogu i człowieku i naszemu życiu tą podstawową prawdą musi w pewnym momencie towarzyszyć odebranie mediów tym szalonym ludziom, którzy w ten sposób służą diabłu, a nie człowiekowi ani światu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość poszukiwacz prawdy
Ks. prof. Czesław S. Bartnik

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ljewgilhrslgjifs
z tym feminizmem to ostro przesadzone

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fixthis
Czy można wybrać sobie lepszy moment na powrót do politycznej gry niż ...cisza przedwyborcza? No właśnie - to wymarzona dla niżej podpisanego okazja do powrotu z remontowo-przeprowadzkowego niebytu. Do tej wypowiedzi skłania mnie przede wszystkim przerażająca konstatacja, iż Polacy zamierzają zafundować sobie 4 lata rządów liberałów, które nie wróżą im nic dobrego. Co potrafią liberałowie najlepiej pokazuje przykład Argentyny, gdzie po sprywatyzowaniu i rozkradzeniu wszystkiego, kapitaliści (no, powiedzmy, inwestorzy) spakowali walizki, opróżnili konta i dali nogę. Co było potem większość z nas powinna pamiętać, ale dla przypomnienia powiem, że kraj ten, jak nie przymierzając jakaś firma-krzak, zbankrutował pod ciężarem 150 miliardów dolarów długów. Oto parę propozycji z antyspołecznego "programu reform" Platformy Obywatelskiej Tuska, bo o niej tu mowa. (na podstawie poradnika wyborczego z Newsweeka). 1. Ciąć wydatki państwa... 2. Ograniczyć świadczenia socjalne... 3. Podnosić wiek emerytalny kobiet... 4. Uprościć zasady zwalniania pracowników... 5. Zlikwidować pomoc publiczną dla nierentownych spółek państwowych... 6. Przyspieszyć prywatyzację ... 7. Wprowadzić Polskę do strefy euro ... 8. Wprowadzić odpłatność za studia wyższe ... 9. Zwiększyć płace policjantów ... 10. Usprawnić pracę sądów i komorników, żeby mogli skuteczniej ścigać dłużników ... To zaledwie kilka najważniejszych wątków tego skrajnie antyspołecznego i antysolidarnościowego programu. Kobiety niech się zaharują na śmierć. Zwalniać pracowników najlepiej tak, jak w Stanach (wystarczy powiedzieć: you are fired). Sprywatyzować (rozdać kumplom) wszystko to, czego nie rozkradli poprzednicy. Dać kasę policjantom, żeby nie zadawali pytań przy tłumieniu społecznych buntów. Ułatwić działania komornikom, niech ściąganie długów wreszcie stanie się dla nich przyjemnością. Wreszcie sprywatyzować (wprowadzić odpłatność) za studia wyższe, bo po co miejski plebs i wsiowy motłoch ma studiować. A na koniec niech zatriumfuje euro, tak jak zatriumfowało we Włoszech i w Niemczech, które nota bene, mają go serdecznie dość. Powyższy program, skrojony wg najlepszych, ultraneoliberalnych wzorców a la Margaret Thatcher, Ronald Reagan, czy G. W. Bush, jest szkodliwy dla Polaków w stopniu skrajnym, a mimo to są oni skłonni uwierzyć w gładkie przedwyborcze slogany i magię stonowanego, bezzębnego uśmiechu z bilbordów. To wróży mojemu krajowi jak najgorzej i przewiduję, że znakomicie opłacani policjanci już wkrótce mogą być potrzebni na ulicach. Do pokazania demokratycznym, acz niedouczonym, wyborcom, gdzie jest ich miejsce w szeregu. Przed wyborami zafundowałem sobie dzieło Donalda Tuska pod tytułem "Solidarność i duma". Pomijając cyniczne nawiązanie do historycznego symbolu i sfinansowanie kampanii reklamowej książki spoza budżetu kampanii politycznej, moją uwagę w tej broszurce zwróciło szczególnie jedno zdanie - to, w którym przyszły być może prezydent przyznaje, że największy wpływ na jego życie polityczne miało spotkanie w Gdańsku ze Zbigniewem Brzezińskim, skąd innąd, jak wiadomo, twórcą Al-Kaidy i demonem amerykańskiej polityki zagranicznej. Żadnych szczegółów, tylko obserwacja, że po tym spotkaniu jego (Tuska) kariera polityczna potoczyła się jak burza. Został liderem przyszłej rządzącej partii, posłem, likwidatorem komunistycznego koncernu prasowego itp. Czyżby oznaczało to, że kluczowych działaczy "opozycji" namaszczał osobiście wysłannik Waszyngtonu? Jak to było możliwe, by życie człowieka, Kopciuszka malującego kominy, w jednej chwili, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zmieniło się jak w politycznej bajce? Co powiedział Brzeziński Tuskowi i dlaczego reprezentant obcego państwa miał w Polsce taką władzę? Niestety, Donald Tusk już o tym nie pisze. A szkoda, bo przecież to człowiek z zasadami, a w końcu polityka to tylko i aż służba społeczna w najwyższym wydaniu, a jawność powinna być jednym z jej kluczowych standardów. W przeciwnym razie nie da się, choć Tusk obiecuje to w co drugim zdaniu, wykorzenić korupcji i mafijnych układów. Ja w każdym razie chciałbym się dowiedzieć, jak to było. Pytań do Donalda Tuska jest więcej, jak choćby to, dlaczego paktuje z antysolidarnościowym i esbeckim Wałęsą i dlaczego jego komitet wyborczy okłamuje Polaków, co do wydatków wyborczych i bilbordów, które zalały Polskę podobno w ilości 1700 szt, choć gołym okiem widać, że było ich z 10 razy więcej. Najgorsze jest jednak to, że Platforma będzie w Polsce rządzić przez następne 4 lata, i rządzić będzie dla korporacyjno-rządowo-militarno-esbeckiej elity, 95% obywateli pozostawiając samym sobie. Dokładnie tak, jak modelowy neoliberalny prezydent, G. W. Bush, pozostawił samej sobie ludność Nowego Orleanu. http://www.www.lepszyswiat.home.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=321

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fixthis
On też sprawia, że wszyscy, mali i wielcy, bogaci i ubodzy, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na swojej prawej ręce albo na swoim czole, i że nikt nie może kupować ani sprzedawać, jeżeli nie ma znamienia, to jest imienia zwierzęcia lub liczby jego imienia. Tu potrzebna jest mądrość. Kto ma rozum, niech obliczy liczbę zwierzęcia; jest to bowiem liczba człowieka. A liczba jego jest sześćset sześćdziesiąt sześć” W ostatnich latach coraz częściej pojawia się temat nowych technologii, których wdrożenie na masową skalę ma podobno zwiększyć powszechne bezpieczeństwo oraz ułatwić nam codzienne funkcjonowanie. Jak to zwykle bywa, liderem w ich promowaniu jest „globalny szeryf i strażnik światowego ładu” :) czyli Stany Zjednoczone, a następnie na ich stosowanie przestawia się „reszta świata”, z Unią Europejską na czele. Od 11 września USA coraz bardziej forsują konieczność wprowadzenia dokumentów biometrycznych, czyli takich, w których dane o indywidualnych biologicznych cechach właścicieli (na razie kilkanaście punktów na twarzy i zdjęcie siatkówki oka, a w przyszłości również odciski palców) zapisane będą w postaci elektronicznej na małym chipie. Popularności nabierają też technologie takie jak RFID (umożliwiająca elektroniczne znakowanie towarów) i microchipów, które wszczepione pod skórę pozwolą na lokalizację i identyfikację właściciela, a nawet dokonywanie bezgotówkowych transakcji finansowych. W ogóle duże zaniepokojenie budzi stopniowe wypieranie pieniądza w formie gotówkowej na rzecz formy elektronicznej. Coraz więcej dzisiejszych chrześcijan postrzega te „udogodnienia” jako sygnał zbliżania się czasu, kiedy w sposób literalny wypełnią się cytowane wyżej słowa z księgi Apokalipsy. Jeżeli bowiem tworzone są centralne, komputerowe systemy ewidencjonowania obywateli, teoretycznie pozwalające na objęcie nimi w przyszłości wszystkich ludzi (a przynajmniej wszystkich żyjących w świecie „cywilizowanym”), to w połączeniu z całkowitym przejściem na elektroniczny system płatności realna stałaby się możliwość ograniczania wybranym grupom ludzi prawa do tak elementarnych czynności, jak kupowanie, czy sprzedawanie. Mając zatem świadomość coraz większej aktualności tego tematu, postanowiłem zebrać w jednym miejscu najciekawsze informacje z nim związane. Co prawda niektóre z nich mogą się w poszczególnych tekstach powtarzać, ale sądzę, że i tak warto je przejrzeć. Komentarz „Michael Journal” Wielu konsumentów uważa, że nowe karty elektroniczne ułatwią nam życie - umożliwią łatwiejsze zakupy i nie będą wymagały często uciążliwego używania gotówki. Statystyki pokazują, że na 8 na 10 respondentów preferuje użycie takich kart zamiast pieniędzy. Niestety, nie dostrzega się innego aspektu tego systemu: karty elektroniczne mogą stać się instrumentem absolutnej kontroli nad człowiekiem, znacznie ograniczając jego wolność i prywatność. Bankierzy twierdzą, że pieniądze zostaną w krótkim czasie zupełnie wyeliminowane i zastąpione przez tzw. „pieniądze elektroniczne”, czyli istniejące jedynie w postaci zapisów danych na komputerze w banku. Trzeba mieć jednak pełną świadomość, iż każdy użytkownik „Smart Card” podlega pełnej kontroli rejestrowania wszelkich dokonywanych transakcji finansowych. Zgubienie elektronicznej karty bankowej umożliwia komukolwiek dostęp do danego konta bankowego. Jedną z idei zabezpieczenia konta, jest podskórne wszczepienie mikroprocesora (BIO-CHIP-u), który będzie odczytywany przez skanery, lub wytatuowanie na skórze, niewidzialnych gołym okiem, trzech sześciocyfrowych numerów (przypomnijmy tu, iż znak „Bestii z Apokalipsy” – to właśnie liczba 666 – znak Szatana). Nasza roztropność może uchronić nas przed totalitarną kontrolą wszystkch naszych transakcji finansowych – zachowanie wolności, a więc i decyzji osobistych, jeśli powiemy głośno NIE – wszelkim elektronicznym kartom. Melwin Sickler „Bio-chip” pod skórą człowieka … Miniaturowe elektroniczne nadawczo-odbiorcze urządzenie radiowe, wszczepiane w nasze ciała nie jest wyłącznie pomysłem z książek fantastyczno-naukowych, ale jak najbardziej realnym faktem, stwierdza Edward Cornish – Dyrektor World Future Society (Dyrektor Przyszłej Światowej Społeczności). Szereg dostępnych obecnie technologii lub technologii będących jeszcze w fazie doświadczalnej, umożliwi firmom elektronicznym wyprodukowanie wszczepialnego w ciało elektronicznego urządzenia służącego do identyfikacji i lokalizacji ludzi na całej kuli ziemskiej. Takie wszczepialne radio-lokatory natychmiast przywołują wizję Orwellowskiego „Wielkiego Brata (Big Brother) i pozbawionych skrupułów naukowców umożliwiających wykorzystywanie podobnych technologii do totalitarnej kontroli ludzi. Jednakże badacze, których prace stworzyły podstawy dla tego rodzaju technologii, tworzyli je z myślą o dobru ludzkości, a nie jako narzędzie totalitarnego ujarzmienia, zniewolenia i całkowitej likwidacji prywatności. Obecnie pracuje szereg systemów radio-lokacyjnych dających potencjalne możliwości lokalizacji ludzi posługujących się sygnałami radiowymi. Jednym z najbardziej znanych jest GPS - (Global Positioning Satellite – Globalna Lokalizacja Satelitarna) – pierwotnie stosowany tylko w siłach zbrojnych, aktualnie dostępny dla celów cywilnych. Pozwala on zlokalizować człowieka z wielką precyzją w dowolnej infrastrukturze. Niektóre firmy samochodowe wyposażają swoje pojazdy w tego rodzaju urządzenia (GPS) pomagające kierowcom w oriętacji. Innym systemem umożliwiającym lokalizację ludzi, jest sieć telefonicznej łączności komórkowej (cellular phone). Socjolog z Northwest (Północno-Zachodniego) University (Uniwersytetu), Bernard Beck, stwierdził: „Ludzie zaakceptują rozwijające się systemy komunikacyjne, czyniące życie łatwiejszym i wygodniejszym, ale jednocześnie będzie to znaczyło, że nie będzie już na ziemi miejsca, aby się ukryć. Posiadając wszczepiony elektroniczny identyfikator, będzie można operować kontem bankowym na całym świecie, bez lęku o utratę karty kredytowej, jak również swojej numerycznej 24-godzinnie kontrolowanej tożsamości. A takie rzeczy są dziś dla ludzi atrakcyjne. Jednakże, utrata prywatności będzie dużym problemem. Każdy będzie chciał od czasu do czasu „zniknąć z ekranu monitora”. Edward Cornish przewiduje, że przynajmniej na początku wszczepianie elektronicznych „identyfikatorów (szpiegów) będzie wykonywane tylko na życzenie potencjalnych klientów. Ale stwierdza on również: „To co dzisiaj jest dobrowolne, jutro zazwyczaj staje się obowiązkowe…” (John Van, „ Chicago Tribune”, 7 maj 1996r)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość podnoszeee

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×