Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość przerażonaosoba

przerażenie...

Polecane posty

Gość przerażonaosoba
miało być przerażonaosoba (źle wpisałam nick wyżej) sorry.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość STO__krotka
a pytalas kiedykolwiek matke dlaczego Cie nie wspiera? sprobuj porozmawiac z nia jak z czlowiekie, choc to pewnie niewiele da jak sadzę :( Masz w sobie duzo złości i żalu.Poza tym gdyby dali Ci na mieszkanie to pewnie tez By Cie niszczyli i wypominali, skoro tacy sa. Wiesz, sprobuj znalezc w rodzicach jakis cien czlowieczenstwa, bo inaczej nie ruszysz z miejsca. Ja wiem, ze rodzice potrafia byc bardzo egoistyczni, nie wierzacy w dziecko, ale walcz o siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość STO__krotka
i ułóż sobie sama na razie życie, nie szukaja faceta, bo trafisz w tym stanie na jakiegoś drania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przerażonaosoba
Wiezz stokrotko - ja nie chcę w nich znaleźć śladu człowieczeństwa bo w nich go nie ma. jest tylko to co sobie wymyślą bo to sieroty współczujące SOBIE całe życie, użalające się nad swym złym dzieciństwem. To są ludzie, któzy sami zatrzymali się w rozwoju psychicznym w sumie na etapie latek 10 moja matka - mój ojciec trochę dalej, ale przy niej też się urobił na 10 latka. Widzę to kiepsko. Ja przez nich cierpię całe życie, a z drugiej strony rzeczywiście im współczuję do tego stopnia, że przez bardzo długi czas w życiu uważałam sie za... sierotę. naprawdę. Utożsamiałam się z sierotą. Oni zawsze byli dla siebie, ale dla dzieci swoich? Za bardzo sobie współczuli. A ja z kolei szybko się otrząsnęłam i popadłam PRZEZ NICH w skrajność... karania sie za swoją głupotę. Tym była dla mnie praca w szkole na początku. Ukaranie samej siebie za swój imbecylizm życiowy ogólny. Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale tak sie zaczęło. Miałam wtedy straszny dół w życiu i jeszcze się ukarałam. Od zbytniego współczucia przeszłam do kary - na to nie było rady. nie umiałam zupełnie się opamietać , nie rozumiałam swojej sytuacji. Poza tym znowu rodzice PRACA MUSI BYĆ. PRACA, PRACA, PRACA... kto wie co by było gdy nie ten doktorat? Dziś ledwo na nogach sie trzymam myśląc, ze od początku było to spaprane i byłam sponiewierana już zanim jeszcze pierwsze słowo zapisałam/pierwszą książke kupiłam. Nie wiem. Muszę się uspokoić za każdym razem gdy o tym myślę . Stanowczo :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość STO__krotka
jakbys miala prace i zycie z daleka od nich to bys jakos odzyla, tylko musialabys miec pieniadze na zycie w innym miescie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość STO__krotka
ja w taki sam sposob zmarnowalam lata zycia, ale sie podnioslam. Bylam w takim samym stanie jak Ty, jesli Cie to pocieszy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przerażonaosoba
Powiem wam, że w tym śnie o końcu świata gdy ten dom był pusty to nawet się zdziwiłam... nie umiałam podać czasu, kiedy to się działo. Ale pamiętam dokładnie, że wstałam (było rano) i szłam powoli do okna tak jak w tym śnie. Wtedy nikogo nie było w domu. Myślałam, że to chodzi o tamtą chwilę. Czułam się taka jak wtedy w tym śnie - 19 lat. Tyle lat miałam. No ale mam 33 lata. Nie wiem. Ten sen mam zawsze przed oczyma i już się z tego nie umiem wyplątać. Sny to w sumie podstawa w moim życiu. Można rzec - mój najlepszy przyjaciel, wskazówka, pomoc, ostrzeżenie, a także coś niesamowitego... niewiarygodnego... nie wiem... i ostatnio tyle mi sie naśniło znowu. I nawet dziś. Nagle cos mnie budzi... 2.08 w nocy. Czułam od środka - w tym mieszkaniu będąc , że coś mnie budzi. Ponieważ jestem osobą wierzącą wiedziałam, że to diabeł. Ale myślałam, że to 3,00 w nocy. Nawet nie patrzyłam na zegarek. Ale za jakiś czas spojrzałam. Nawet nie ze strachu. Bez sensu się przejmować - coś w tym stylu. I była 2.08. też się zdziwiłam w sumie... za jakieś kilka minut znowu spałam do rana. Takie pierdy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przerażonaosoba
No ja tak miałam jak miałam 25 lat. Wiecie - dziołcha ze wsi. Chajtnąć się i dzieci mieć. A tu no coś mi się wszystko pomieszało. A wiecie czemu najbardziej? Wcale nie przez seks. Szkoła - punkt A, praca - punkt B. No i coś mi się tak jakoś ... no nie wiem... mnie się wszystko wydawało takie oczywiste, a tu wcale nie... i PRZERAŻA mnie to, że po latach ja już wcale nie mam racji. Nic. Moja racja to atom, a racja tych wszystkich innych w Polsce to WSZECHSWIAT. I mnie to przeraża. Przez to zwijam manatki. No co tu jest bez brzucha? Jedynie moja bratowa egzystuje tu bez brzucha, ale jej bratowa ma dzieci to się wspiera na cudzym brzuchu, a ja na czym mam się wesprzeć? Ja się wspieram sama na sobie, ale to też nie za długo można bo człowiek oszaleje. Trzeba sie wesprzeć na Bogu. Jedynie to ma sens. Choć czasem tez ten Bóg ma w tyłku kolejne nasze wyczyny. To trzeba Go błagać "ulituj się! ulituj!" I wtedy może stać się cud. Ale tak to nie. Jedynie litość na Niego działa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość STO__krotka
sluchaj, doktorat to jest ogromny wysilek. Nie dokladaj juz sobie. Spróbuj się otrząsnąć.Powinnaś zmienić środowisko żeby dać sobie szansę znalezienia się wśró życzliwych ludzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość STO__krotka
sluchaj, byc moze masz depresję, bo zdałaś sobie sprawę z tego, że to w co wierzyłaś okazało się nic nie warte. Dobrze mówię? Widzisz, że włożyłaś mase energii i lata życia w jakieś nic nie warte nic. Teraz masz tę niezbitą pewność, że to jest nie dla Ciebie i że tego nie chcesz. Jak masz uprawnienia to możesz poszukać na stornie kuratorium ofert pracy w Wawie - większe miasto, większa anonimowość, inna mentalność. To i tak byłoby lepsze niż to Twoje miasteczko z tymi ludzmi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przerażonaosoba
Miałam się modlić BOże ulituj się nade mną, zebym to skończyła. No i nie skończyłam. I nie skończę bo to bez sensu. Przegrałam z ...Bogiem Ojcem. Wiecie co - a ja się śmiałam z tego gościa, a on od początku omatał mojego fatra. Ja nie mogę :( Ale ze mnie był down :( A teraz się modlę "Ulituj sie Boże - wicej go widzieć nie chcę" No jakoś mi sie w głowie nie mieściło, że ja tego nie skończe, że 2 procesy w szkole. Nie wiem. A wszystko jest możliwe. Wszystko. W Biblii 80 letnie baby dzieci rodziły i dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. W drugą stronę też wiecie. W sensie DOPUST BOŻY. Ludzie są pyszni, ale ten dopust boży to też takie jedno wielkie "Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych" . No i tak jest. jestem kryminalistką i każdemu powiem - nie ma rzeczy niemożliwych :(. Ale oczywiście to nie jest powód do radości żaden, a rzeczy niemożliwe to powinien być powód do radości, nie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość STO__krotka
a grozi Ci cos jak nie skonczysz tego doktoratu? (mozesz potem pokasowac wpisy albo caly watek wiec wal smialo, to sie cos zaradzi moze)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przerażonaosoba
No widzicie - za domem mym będzie chałupa, a ja siedzę w starej ciupie. Nie ma rzeczy niemożliwych. Mój ożenił się z leśna prostytutką... nie ma rzeczy niemożliwych! Nie ma ludzie! Co ja piszę .... :( Mój ojecie choruje na rodzaj raka i znowu - nie ma rzeczy niemożliwych a wydawało mu sie, że 100 lat zwiekuje. Nie ma tak. No i to tak. A moja babcia ma już prawie 100 lat i tez nie ma rzeczy niemożliwych znowu. A ja mam 33 i zostałam starą panną w końcu :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przerażonaosoba
Powiem Ci co mi grozi jak skończe ten doktorat . Grozi mi BANKRUCTWO wtedy. A tak to nic mi nie grozi. Już przekroczyłam wszystkie terminy przez łosie szkolne. I zostałam bez kasy. To najgorsze. I bezdomna. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przerażonaosoba
No a ja zostałam starą panna szkolną i jak nie wyjadę to niebaem stwierdzą u mnie...PSYCHOZĘ ...psychole. No nic - przez to tak tu się produkuję. Zeby swiat się dowiedział o moich dylemmach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość STO__krotka
zmień sposób myślenia. A zeby go zmienić, to trzeba wymyślić, jak się utrzymać w większym mieście.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość STO__krotka
widać, że nie masz z kim pogadać. To forum też nie jest za życzliwe, wiem, bo na forach typowo psychologicznych widać inny poziom i nikt na nikogo nie pluje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przerażonaosoba
Tak, ale ja musze miec bazę czyli... czyli... musz mieć GELD. W tym celu przynajmniej na pól roku wyjazd. Do końca się rozdziubać nie mogę, ze względów zdrowotnych oraz STRACHU przez środowiskiem szkoły nie chcę już. Pozostaje mi co - doktorat nieskończony, ale po co mi to. No to wyjazd. Już sobie obmyśliłam, że w moje ogrodnicze tereny. No wiem - niezbyt ambitnie, ale kicham to. Grunt zeby była kasa. Nie będę się wysilać już nigdy. Tyle się napracować, nadojeżdżać, a tu 2 procesy, szykany, nieskończony doktorat. Wiecie co... a walcie się w tej Polsce jak dla mnie. :( Nic więcej nie mam do napisania. Nawet rodziny nie mam przez to bez. A lepsza najgorsza rodzina niż żadna. Choć w moim przypadku lepsza żadna :( Tak uważam i mam wszystko in the ass... :(((

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość STO__krotka
rodzice nie okazali Ci serca, mieli chore wymagania. Poza tym to, ze mieszkacie na prowincji to tez nie wplywa dobrze na zdrowie psychiczne, bo w takich malych srodowiskach kazdy kazdemu zaglada w jego sprawy, w jego zycie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przerażonaosoba
Pójdę na fora psychologiczne - co racja to racja. Ale mój strach uważam za racjonalny po moich kiepskich przeżyciach (2 procesy), ale żeby psychoza zaraz... no cóz... tak sie dostaje psychozy. Jakoś się ją łapie, nie? :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość STO__krotka
a moze na wyjezdzie Ci sie poszczesci? Wiesz, ja wiem, ile to jest wysiłku pisanie doktoratu. A jak nie masz mozliwosci zostania na uczelni to niestetety, ale nawet nie mozesz si eprzyznac szukajac pracy, ze ten doktorat pisalaś. Jesli to co pisze, jakos Ci pomaga to sie ciesze, bo mi wtedy lzej, ze przynajmniej komus pomoge. Nie Ty jedna mialas klopot z doktoratem, uwierz mi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość STO__krotka
na pochyle drzewo kozy skaczą, więc się nie dziw. Tacy są ludzie. No i poszukaj, jest kilka dobrych forów, bo tutaj to siedza małolaty co od zycia po dupie nie dostały. Piszesz skrótami myslowymi, a oni nie rozumieją, bo niestety nie są Ci życzliwi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przerażonaosoba
Powiem Ci stokrotko, że w 300 tysięcznym mieście nie czułam się taką wieśniara jakąś jak w 20 tysięcznym. Więcej pracują, mniej plotkują, bardziej anonimowo. Poza tym WIELKOŚĆ SZKOŁY. Ja pracowałam w szkołach, gdzie było po 8 klas równoległych. Jak po takiej placówce przyjdziesz do szkół gdzie jest 1 klasa, 2 klasy to wiecie... to jest SZOK. Po prostu. A tu wszędzie tak jest. W takiej ogromnej szkole jesteś jednym z 800 osób. Jeszcze zależy jaka szkoła, poziom. W pewnej szkole średniej wpisałam za dużo piątek i stąd moje kłopoty przede wszystkim, ale cóz... nie chciałam dostać łomem to raz, a dwa jeśli za ścianą jest uczelnia, gdzie wystarczy mieć tylko kasę i ja się o tym dowiaduję 3 razy w ciągu 45 minut (przypominania nigdy dosyć) to ja za 30 % wstawiłam bardzo dobry. Bo się nie będę ośmieszać. A że mi nikt wytłumaczyć tego nie dał... to już trudno. W każdym razie ja się dla siebie samej tam nie ośmieszyłam. Jeszcze matka przychodzi do mnie i mówi "Pani - moje dziecko chce zostać na drugi rok w tej samej klasie, niech mu pani nie przeszkadza bo wie Pani - pracy nie ma, on tak chce po prostu, żeby pani wiedziała, może później się coś znajdzie". I dziś czuję się jak ten...osioł. Naprawdę :(. Mnie sie wydaje, że te wszystkie jedynki tam to właśnie przez takie sytuacje. Nie ma pracy, trzeba siedzieć i koniec... kto wie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przerażonaosoba
No pozdrawiam Cię stokrotko 🌼 Zmykam stąd. dziś sobota. Fajna z Ciebie osoba. Tez siedziałaś kilka lat zanim się praca znalazła?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość STO__krotka
kilka lat mialam duze klopoty z pracą. wiele razy mnie zrobiono w konia, ale czlowek jest silny. Poza tym za kazdym razem uczysz sie, nabywasz doswiadczenie, jak sie nie dac. Tylko Ty stracilaś wole walki widze :(podałaś się. A trzeba żyć i troszczyć się o siebie, zaopiekować się sobą niezależnie od tego, co robi otoczenie. Leć i pomyśl jak się wyrwać. Skoro masz uprawnienia do nauczania to może zacznij od znalezienia pracy w szkole w dużym mieście, zrób listę szkół, doktoratem się nie chwal, bo chyba tego nikt nie doceni. Powodzenia.🌻

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przerażonaosoba
Powiem Ci szczerze, że wolę wyjechać. Nie ucze tego co powinnam , tu mnie bardzo oszukują,m a na wynajem w dużym mieście też trzeba mieć trochę. No ja nie mam. Mam marne pieniądze. W moim stanie psychicznym lepiej wyjechać uważam. Dochodzi do tego przewlekły ból gardła. Czasem od rana chrypię jak alkoholik. Nie chcę już. Kiedyś to jedynie do biblioteki i tyle. Nie mam już siły, wypaliłam się. Liczę na wyjazd i nowe wrażenia. Polski mam już powyżej dziurek w nosie. Doktorat miał być przed 30stką. Dalej lepsza praca, rodzina. A zrobili ze mnie kryminał. Ja mam zwolnienie dyscyplinarne w papierach. Nie zapominajmy o faktach. Uważam , ze najrozsadniej będzie wyjechac na zawsze. Good bye Poland! Coś tam umiem w ludzkich językach - dam sobie radę. Byle co moge robić. I wszędzie by mnie lubili, ale pod tą latarnią, nie , bo moja prababcia to, a pradziadek tamto. Za to moja bratowa... kanonizacja przed nią. Swięta z ulicy Teatralnej. Pierwsza święta tu albo i nie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość STO__krotka
wiesz, skoro masz dyscyplinarke, to nowy pracodawca moze Cie widziec jako osobe konfliktowa, kurcze. Chyba, że nie pokażesz swiadectwa pracy. Wyjazd za granice wymaga tez sily psychicznej, nie wiem czy w tym stanie dasza rade.:( Łatwiej mimo wszytsko byłoby szukać czego sw tym kraju (miomo, ze to chory kraj, jak twierdzi wiele ludzi, ktorzy pracowali za granica i bez ukladow pieli sie po szczeblach kariery a jak przyjechali to czesto dlugo szuakaj pracy).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przerażonaosoba
Wszyscy mają polewkę ze mnie z powodu tej dyscyplinarki, ale myślę, ze w sumie sa żenującymi ludźmi. Ale kit tam ludźmi. To żenujący nauczyciele. Ja się dostosowałam do pracy, gdzie przebywałam. Z wyjątkiem jednego - ploty. No a to najważniejsze. Ale ja mam inny charakter - mnie ploty WALĄ mówiąc brzydko. I na tym się przejeżdżam i najgorsze - to już kryzys jak dla mnie - nie plotkuję, a dalej nie umiem się do doktoratu zabrać. Dla mnie tylko o to chodziło. Tyle. Ale jak dla mnie - ja nic nikomu nie mam do napisania. A resztę myślący człowiek sam wysnuje wniosków. Pozdrawiam ludzi ..trzeźwych. I obecnych. (cokolwiek to oznacza - czasem to jest key word) :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przerażonaosoba
Trudno się nie przejac zwolnieniem dyscyplinarnym z pracy. Wszyscy się ze mnie śmieją z tego powodu, poniżają mnie. Nie umiem tego wytłumaczyć. Myślę, że to jakieś swiry. Mnie było bardzo cieżko w pracy od początku. To katorga była, orka na ugorze. Zero znajomości, korzyści dla mnie sensownych. jakaś kasa i tyle. I to mnie poniża , że jestem wyśmiewana za to, jakobym dała ją sobie wpisać. A jak ja miałam tego uniknąć? A co dalej? Dlatego poszłam do sądu. Dałam to sobie wpisać. No nie miałam nic do powiedzenia. Po prostu na mocy nienawiści tak wyszło. Wcześniej miałam negatywną ocenę pracy. Za co? Za zdrowy rozsądek. Mój. Nie będę sie z łomiarzem wykłócać. To był mój zdrowy rozsądek. Ale to nikogo nie obchodziło. A teraz? Co ja mam udowadniać komuś? Nie wiem. Nie rozumiem Polski. Tyle już rozumiem. Masło maślane.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość STO__krotka
ta praca nie byla Twoim powolaniem, dobrze, ze sie uwolnilas od niej. A moze to wszystko sie stalo po to, zebys w tym srodowisku nie ugrzezla na cale zycie? Poszukaj tych forow i pokombinuj jak zmienic srodowisko. Musze isc.Na razie.🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×